Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy ktoś zna kogoś, kto zna kogoś, kto zna kogoś, kto...
Autor Wiadomość
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 2 Sierpień 2005, 15:46   Czy ktoś zna kogoś, kto zna kogoś, kto zna kogoś, kto...

Pomyślałam sobie że w ramach podnoszenia poziomu forum (w spadku którego brałam czynny udział :? ) spróbuję wymyślić jak najbardziej pokręcony temat.
Jakiś czas temu w "Wiedzy i Życiu" ukazał się artykuł mówiący, iż średnio od każdego człowieka na Ziemi dzieli nas sześć ogniw, czyli ludzi którzy znają ludzi, którzy znają ludzi...

Ostatnio również w desperacji z braku jakiejkolwiek rozrywki pożyczyłam od koleżanki "Twista" (a może "Filipinkę" lub "Dziewczynę"? Duże, kolorowe i idiotyczne), gdzie znalazłam podobną teorię, mówiącą o pięciu ogniwach.
Jak by nie było, chodzi w tym wszystkim o to, ze od dowolnej osoby dzieli nas sześć/pięć uścisków dłoni/łapówek.
Proponuję więc sprawdzić tę teorię i dać nam ambitne zadanie: chcę pogadać z Bushem na temat wojny w Iraku. Czy ktoś zna kogoś, kto zna kogoś, kto zna kogoś, kto zna kogoś, kto zna Busha?
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
Słupek 
VIP


Wiek: 22
Dołączył: 29 Kwi 2004
Wysłany: 5 Sierpień 2005, 01:26   

OK, ale jak to sprawdzić? Załóżmy, ze Busha znają:
a) jego żona
b)Condoleeza Rice
c)Donald Rumpsweld
d)Lech Wałęsa (co jechał po wizy :P )
e)Aleksander Kwaśniewski
f)tata Busha- Dżordż Bush
To ułatwia sprawę, bo musimy znaleźć kogoś, kto zna jedna z tych osób. NIestety nie ejstem to ja.
PS.Bzdurny ten temat, ale z braku laku...
_________________
“Smart people believe weird things because they are skilled at defending beliefs they arrived at for non-smart reasons.”
—Michael Shermer
 
 
     
kooba 
VIP


Wiek: 34
Dołączył: 21 Lip 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 5 Sierpień 2005, 02:10   

Nie znam tej teorii szczegółowo (coć gdzieś slyszalem) ale mysle ze w przypadku osoby publicznej (tak publicznej jak bush)(ze az sie nasuwa skojarzenie z domem pub...) to nie bedzie takie proste.
1.mamy sie skontaktowac z L.Wałęsą za pomocą 5 ogniw.
to jest wykonalne.

2. ale całkiem nieprzydatne. on Cię z bushem nie skontaktuje. chociaz sie (chyba) znają

a poza wszystkim to o czym tu gadac... do rozsadku bushowi nie przemówisz. parafrazując - nie zauważył by zdrowego rozsadku nawet gdyby pływał mu w kawie.
_________________
DAGON, MISTRZ KARTOTEKI, PAN OBŁĘDU I WICE-KSIĄŻĘ SIÓDMEJ TORTURY.
 
 
     
Słupek 
VIP


Wiek: 22
Dołączył: 29 Kwi 2004
Wysłany: 5 Sierpień 2005, 10:48   

Oczywiście, że to rozwiązanie czysto teoretyczne, a w/w teoria praktycznego zastosowania nie ma, co nie zmienia faktu, że jest prawdziwa jeśli nie próbujemy rozwiązań ekstremalnych, jak rozmowa z osobą publiczną. Kontynuując szukanie od tyłu, wystarczy znaleźć robotnika portowego, który znał Lecha z pracy (dajmy już spokój politykom :P )
_________________
“Smart people believe weird things because they are skilled at defending beliefs they arrived at for non-smart reasons.”
—Michael Shermer
 
 
     
settler 
Administrator


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 6 Sierpień 2005, 10:56   

Dzis lezac w lozku jakos sobie o tym przypomnialem i zaczalem sie zastanawiac. Udalo mi sie dojsc do Busha w 3 krokach, co daje amerykanom 3 kroki do prezydenta, zebym "znal" ich wszystkich.
Jedyny sposob to wlasnie doscie do ludzi poprzez osoby znane (a dokladniej publiczne), ktore sciskaja rece na lewo i prawo.
Chyba troche to pokrecilem, bo wzialem teorie usciskow dloni i 6 ogniw. Nie wiem co oznacza znaja... bo takiego Busha, Blaira, czy juz Papieza to zna (widzialo na zywo) pelno osob. Dlatego trzymam sie uscikow dloni.
Jednak uwazam, ze moze w faktycznie dosc duzym procencie ta teoria sie zgadza (chociaz trudno oszacowac w jakim), jednak na pewno znalazlyby przypadki, ktore by juz nie podlegaly tej regule.
Troszke to glupie, ale praktycznie do wiekszosci glow panstw latwo dojsc w paru krokach. Jednak zakladajac, ze wszyscy by do glowy wlasnego panstwa mieli 3 kroki (co i tak jest zbyt optymistyczne) brakuje nam polaczen miedzy glowami panst, a poza tym nie kazdy sie z kazdym spotkal...
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Słupek 
VIP


Wiek: 22
Dołączył: 29 Kwi 2004
Wysłany: 6 Sierpień 2005, 11:44   

Sayoko napisał/a:
iż średnio od każdego człowieka na Ziemi dzieli nas sześć ogniw


Tak więc mamy do czynienia z wartością uśrednioną, do niektórych będzie bliżej, a do innych niestety dalej.
settler napisał/a:
brakuje nam polaczen miedzy glowami panst,

Z reguły te głowy państw się spotykają, a jak nie, to prezydent A spotkał króla B, który spotkał cesarza C. Co prawda aż 3 kroki, ale w ogólnym założeniu powinno sie sprawdzić.
_________________
“Smart people believe weird things because they are skilled at defending beliefs they arrived at for non-smart reasons.”
—Michael Shermer
 
 
     
Blade_Master 
VIP


Wiek: 20
Dołączył: 23 Lut 2004
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 6 Sierpień 2005, 12:49   

A ja znam kolegę, którego tata zna Kwaśniewskiego, który z kolei zna Busza :P
_________________
Du ju lana it banana?
 
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 6 Sierpień 2005, 15:29   

OOOo... to już będzie w moim wypadku pięć ogniw, w wypadku Blejda cztery =D>

Teoria sięsprawdza!
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 6 Sierpień 2005, 16:01   

Nie znacie Busha, no co wy 8-)
 
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 6 Sierpień 2005, 16:37   

Kormaciek napisał/a:
Nie znacie Busha, no co wy

JESZCZE nie
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
efzetiks 
VIP


Wiek: 29
Dołączył: 13 Kwi 2004
Skąd: Szczecin
Wysłany: 6 Sierpień 2005, 19:18   

teorie ta niestety mozna obalic zakladajac ze w jakiejs amazonskiej dzungli zyje jakies nieodkryte plemie ktoremu nikt nie podal jeszcze dloni..
 
 
     
Słupek 
VIP


Wiek: 22
Dołączył: 29 Kwi 2004
Wysłany: 6 Sierpień 2005, 21:47   

Nieodkryte? W dzisiejszych czasach mało prawdopodobne. Starczy znać jakiegoś Tony'ego Halika albo innego Fiedlera :D To co, szukamy innych znajomych? Np. Osamę...
EDIT
Sorx, zapomnałem, ze w dawnych latach to był Busza kumpel
_________________
“Smart people believe weird things because they are skilled at defending beliefs they arrived at for non-smart reasons.”
—Michael Shermer
 
 
     
settler 
Administrator


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 7 Sierpień 2005, 00:30   

Niech ktos zdefiniuje "zna". Bo nie do konca rozumiem.
Ja rozumowalem tak (usciski dloni):
ja - Adamowicz (prezydent Gdanska, jakby ktos nie wiedzial) - Walesa/Kwasniewski (niepotrzebne skreslic) - Bush
Tylko tyle, ze nie mozna powiedziec, ze znam Adamowicza. Fakt, widzialem go wiele razy, raz zdazylo mi sie uscisnac dlon, ale wcale to nie oznacza, ze znam go duzo bardziej, niz ktos, kto widzial go tylko w tv.
Mozliwe tez, ze udaloby mi sie jakos inaczej dojsc do Busha w 3 krokach, ale zawsze tak.

Dlatego prosze definiujcie co waszym zdaniem oznacza "znać kogoś".
Bo tak jak ja rozumuje to moge dosc w 4 krokach. Patrz droga powyzej, tylko za mna wcisnijcie pania dyrektor mojego bylego LO.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
efzetiks 
VIP


Wiek: 29
Dołączył: 13 Kwi 2004
Skąd: Szczecin
Wysłany: 7 Sierpień 2005, 03:13   

ja "zna" rozumuje jako - bez problemu mozesz go spytac co slychac i jak sie czuje zona :D bo jezeli chodzi tylko o to, ze sie kogos zna bo sie widzialo na zywo to Busha to ja znam w 2 krokach: Kwasniewski - Bush
 
 
     
settler 
Administrator


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 7 Sierpień 2005, 10:00   

to i tak stawia granice "zna/nie zna" bardzo plynnie, mozesz kazdego na ulicy spytac, ale niekoniecznie ci odpowie, a nawet jesli... to i tak wiemy, ze nie oznacza to, ze sie kogos zna
no od "widziec na zywo" na pewno "gestrza" sprawa jest "uscisk dloni", dlatego pytanie do autorki tematu - jak to bylo zdefiniowane w artykule?
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 7 Sierpień 2005, 11:05   

Czekajcie, muszę znaleźć gazetę...
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
Słupek 
VIP


Wiek: 22
Dołączył: 29 Kwi 2004
Wysłany: 7 Sierpień 2005, 20:06   

BYłbym zobowiązany, jeśli masz możliwość zamieszzcenia skana. Najlepiej przetworzonego w programie typu Fine Reader. BTW, słowo gazeta pasuje do konekstu jedynie w formie bardzo potocznej.
_________________
“Smart people believe weird things because they are skilled at defending beliefs they arrived at for non-smart reasons.”
—Michael Shermer
 
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 7 Sierpień 2005, 21:04   

Nawet skanera nie mam... będę zmuszona przepisywać ręcznie.
Jak znajdę i będę miała CO przepisywać :/
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
Blade_Master 
VIP


Wiek: 20
Dołączył: 23 Lut 2004
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 8 Sierpień 2005, 12:29   

Znajomy, to pojęcia kogoś bliskiego. Może to być kuzyn, mama, tata, siora, brat, kumpel.
I w ten sposób :
Ja znam dobrego kolegę, który zna swojego kuzyna mieszkającego w Tczewie. Ten z kolei zna tam wielu kumpli, którzy mogą znać, no... np. Kormaćka.

Aha i nauczcie się szukać w googlach :
Znalezisko: http://www.cxo.pl/news/58145.html

efzetiks napisał/a:
teorie ta niestety mozna obalic zakladajac ze w jakiejs amazonskiej dzungli zyje jakies nieodkryte plemie ktoremu nikt nie podal jeszcze dloni..


Niekoniecznie. Tak jak powiedział Słupek, mało co dzisiaj nie zostało odkryte.
Człowiek żyje przeciętnie 70 lat. Więc przez to 70 lat tubylec z amazońskiej wioski na pewno spotka kogoś z outside wioski. Może to być np. Archeolog albo podróżnik.
Wystarczy więc, że chociaż jedna osoba spoza tej amazońskiej wioski spotka tubylca, i łańcuch będzie szedł dalej.

Ale z drugiej strony...
Może istnieje ktoś samotny, jakiś pustelnik na pustyni, czy w gdzieś w amazońskiej puszczy. Taki odludek. Możliwe - ale szansa jest mała. Szansa jedna na milion.

Hm... A ludzie którzy są ślepi i głusi? Oni mogą nie znać nikogo. I w ten sposób można obalić tą teorię... :P

Uff... Mam nadzieję, że nie pomieszałem wam nic :wink:

I korzystajcie z googli
_________________
Du ju lana it banana?
 
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 8 Sierpień 2005, 13:23   

Blade_Master napisał/a:
I korzystajcie z googli

Myślisz, że nie próbowałam znaleźć czegokolwiek na ten temat? Po prostu musisz mieć jakieś zdolności nadprzyrodzone, to jedyne racjonalne wyjaśnienie.
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
  
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group