|
Jak mogłaby wyglądać śmierć... Mr. X |
| Autor |
Wiadomość |
settler
Administrator

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 21 Sierpień 2007, 23:16
|
|
|
| Esme napisał/a: | | Zgadzam sie z Kretem |
Pewnie nowa uzytkowniczke zmylil kolor skory.
Co do Babci to moim zdaniem fajnie, jakby wreszcie umarla. Ile ona ma juz lat? Wiem, ze czarownice dlugo zyja, i ze niektore byly bardzo stare, ale to byl element fabuly, a Babcia jest poprostu immortal i sprawia wrazenie, jakby czas sie dla niej zatrzymal.
Rinso na miejscu Alberta to swietny pomysl IMO. Troche odmienilo by nam mistrza ucieczek i skonczylo ze schematem maratonu przez ksiazke, ktory byl tak nudny w OK. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
Esme

Dołączyła: 19 Sie 2007 Skąd: Rzeszów
|
Wysłany: 22 Sierpień 2007, 09:34
|
|
|
| O jezu sory Krejt. Ale u mnie czeste sa takie literowki! To bylo przeoczenie, ale i tak przepraszam. Ale przeciez Babcia nie moze tak o sobie umrzec!! Ona jest jakby juz czescia Lancre!! Zreszta jaka widzialbys dla niej smierc? |
_________________ Musisz zaczac od nauki wiary a male klamstwa, aby potem moc uwierzyc w wielkie, takie jak sprawiedliwosc, milosierdzie, obowiazek... |
|
|
|
 |
Kor
Moderator

Wiek: 30 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 22 Sierpień 2007, 09:40
|
|
|
Właśnie zostałaby częścią Lancre. W CJ była taka scena, prawda? Że odwiedzały jakąś zastygłą czarownicę w pieczarach, która tkwi na posterunku? Tak to było?
Właśnie, żeby ratować np dziecko Magrat, albo Tiffany Esme mogłaby się poświęcić, pilotując że tak powiem Lancre, ale nie będąc już w nim osobiście. Ona by formalnie nie umarła, tylko odeszła, ale jej z braku innego lepszego słowa "duch" unosiłby się nad Lancre. Poza tym, mogłaby swoją, że znowu użuję tego zwrotu - z braku pelszego określenia - moc przelać właśnie na dziecko Magrat, Agnes, Tiffany, albo na Lancre, lasy lancreańskie, coś w tym stylu, jako czynnik obronny. |
|
|
|
 |
Esme

Dołączyła: 19 Sie 2007 Skąd: Rzeszów
|
Wysłany: 22 Sierpień 2007, 09:43
|
|
|
No teraz to ja sie zgadzam - ona moze odejsc ale nie zginac I powinna potem czuwac nad nastepnymi czarownicami. Ale jak uwazasz gdyby ona odeszla, to co z Niania Ogg? |
_________________ Musisz zaczac od nauki wiary a male klamstwa, aby potem moc uwierzyc w wielkie, takie jak sprawiedliwosc, milosierdzie, obowiazek... |
|
|
|
 |
Kor
Moderator

Wiek: 30 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 22 Sierpień 2007, 10:27
|
|
|
Wg mnie, Niania Ogg to typ pomocnika. Ona nie ma charakteru lidera. Co innego Tiffany, albo Agnes. Niania wg mnie mogłaby im służyć radą, dośwaidczeniem, rozbawiać je, uczyć je, ale na lidera się nie nadaje.
Z kolei Niania jakby już miała ginąć, to raczej spokojnie, ze starości, otoczona swoją rodziną i do końca wydająca im polecenia. I najlepiej z pieśnią na ustach. |
|
|
|
 |
settler
Administrator

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 22 Sierpień 2007, 10:40
|
|
|
| Esme napisał/a: | | Ale przeciez Babcia nie moze tak o sobie umrzec!! |
Jesli ktos jest taki niezwyciezony jak Babcia to wlasnie "tak o sobie umiera" ze starosci. Zreszta w ksiazkach inne czarownice tak umieraly i jest to normalna kolej rzeczy.
W kazdym razie smierc bohatera pokrosju Babci Weatherwax wnioslo by troche swiezosci. W ten sposob Pratchett bylby zmuszony przemodelowac troche schemat. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
Esme

Dołączyła: 19 Sie 2007 Skąd: Rzeszów
|
Wysłany: 22 Sierpień 2007, 10:49
|
|
|
| Ale mi chodzi o to, ze ona nie powinna umierac, moze odejsc ale nie umrzec! Czastka jej powinna na zawsze zostac w Lancre! |
_________________ Musisz zaczac od nauki wiary a male klamstwa, aby potem moc uwierzyc w wielkie, takie jak sprawiedliwosc, milosierdzie, obowiazek... |
|
|
|
 |
arekrem

Wiek: 21 Dołączył: 10 Sie 2007 Skąd: Inąd Zdrój
|
Wysłany: 22 Sierpień 2007, 12:38
|
|
|
| Pomysł z Rincem jako Albertem 2 jest dobry, ale naciągany... |
_________________ "Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu." |
|
|
|
 |
Esme

Dołączyła: 19 Sie 2007 Skąd: Rzeszów
|
Wysłany: 22 Sierpień 2007, 12:43
|
|
|
| Czemu sadzisz ze tan pomysl jest naciagany? To by przeciez odswiezylo serie i dalo mnostwo nowych mozliwosci!!! |
_________________ Musisz zaczac od nauki wiary a male klamstwa, aby potem moc uwierzyc w wielkie, takie jak sprawiedliwosc, milosierdzie, obowiazek... |
|
|
|
 |
arekrem

Wiek: 21 Dołączył: 10 Sie 2007 Skąd: Inąd Zdrój
|
Wysłany: 22 Sierpień 2007, 12:53
|
|
|
Po pierwsze - Rinc musiałby wykonywać te zadania które Albert. Wyobrażasz go sobie przy kuchni? O ile Albert wszystko smażył, to Rinc - jako że jest magiem i widzi co dla innych ludzi jest niewidoczne WIDZIAŁBY jak duże jest pomieszczenie, i od drzi do kuchenki szedłby parę godzin
No chyba, ze Albert też by pozostał, ale co by on wtedy robił? Do czego by się przydał Śmierci? Terminatorem by nie był - Śmierć pamięta Morta, nie zostałby adoptowany przez Śmierć - bo za stary, nie zająłby miejsca Śmierci...
Wg. mnie powinien ulec jakiemuś wypadkowi (bardzo zresztą dramatycznemu) i zdobyć wreszcie umiejętności magiczne... A potem uciekać. |
_________________ "Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu." |
|
|
|
 |
Kor
Moderator

Wiek: 30 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 22 Sierpień 2007, 12:58
|
|
|
No właśnie to co ty mówisz jest bez sensu trochę. Jakby posiadł jakieś umiejętności magiczne, to nie musiałby tak często uciekać, prawda? Chociaż tchórzostwo to bardziej cecha charakteru. No ale umiętności magiczne posiada się też chyba po to, żeby nie musieć uciekać, zgodzisz się?
POza tym, jak pamiętasz, Albert też jest magiem, a raczej był. Bo w posiadłości Śmierci chyba traci umiętności maga. A, no i Rinso zastąpiłby Alberta, a nie że są razem. |
|
|
|
 |
Esme

Dołączyła: 19 Sie 2007 Skąd: Rzeszów
|
Wysłany: 22 Sierpień 2007, 13:00
|
|
|
| arekrem napisał/a: | | Wyobrażasz go sobie przy kuchni? |
Tak, wyobrazam. Mianowicie jego potrawy bylyby na rozny sposob zrobionymi ziemniakami, przeciez to jest jego specjalnosc! Nawet jest o tym w N O Cookbook. Ja mysle ze to dobry pomysl, bo i tak trzeba bedzie zastapic Alberta ( konczy mu sie piasek w klepsydrze - Wiedzmikolaj) a Rince wydaje mi sie idealny do tej roli. Juz wyobrazam sobie te dialogi miedzy nimi i jakas ich wspolna wyprawe |
_________________ Musisz zaczac od nauki wiary a male klamstwa, aby potem moc uwierzyc w wielkie, takie jak sprawiedliwosc, milosierdzie, obowiazek... |
|
|
|
 |
Kor
Moderator

Wiek: 30 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 22 Sierpień 2007, 13:04
|
|
|
| Poza tym czego Rinso tak naprawde pragnie? Spokoju i nudy i ziemniaków. Bycie kucharzem Śmiercia zapewniłoby to mu, IMO. CHociaż fabuła załóżmy powieści z takim schematem musiałaby być przewrotna - Rinso licząc na spokój u boku Śmierci (np. nie musiałby przed nikim uciekać, kto go chce zabić, bo formalnie by nie żył) powinine przeżywać przygody jak Albert w Wiedźmikołaju. |
|
|
|
 |
arekrem

Wiek: 21 Dołączył: 10 Sie 2007 Skąd: Inąd Zdrój
|
Wysłany: 22 Sierpień 2007, 13:05
|
|
|
Dobra, dobra. Macie rację - ziemniaki, magowie itd. Ale wg. mnie to nie jest dobry pomysł. Dla was tak - dla mnie nie. Już wolałbym, żeby coś się stało Ridcully`emu i Rince został nadrektorem |
_________________ "Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu." |
|
|
|
 |
Esme

Dołączyła: 19 Sie 2007 Skąd: Rzeszów
|
Wysłany: 22 Sierpień 2007, 13:07
|
|
|
Nie musial by uciekac, do momentu, kiedy nie musi isc np po zakupy i w tedy np (jak to on) wdalby sie w klopoty i SMIERC moglby w koncu rozpoczac poszukiwania go czy cos tam i potem jakas wspolna przygoda. Czy cos takiego!
Czy nie odbiegamy zbytnio od tematu przewodniego?
edycja - set |
_________________ Musisz zaczac od nauki wiary a male klamstwa, aby potem moc uwierzyc w wielkie, takie jak sprawiedliwosc, milosierdzie, obowiazek... |
|
|
|
 |
Słupek
VIP

Wiek: 22 Dołączył: 29 Kwi 2004
|
Wysłany: 23 Sierpień 2007, 13:55
|
|
|
| Kormaciek napisał/a: | | Bo w posiadłości Śmierci chyba traci umiętności maga. |
A on się w Morcie nie przeniósł na NU za pomocą magii? |
_________________ “Smart people believe weird things because they are skilled at defending beliefs they arrived at for non-smart reasons.”
—Michael Shermer |
|
|
|
 |
PAKO

Wiek: 33 Dołączył: 17 Sty 2005
|
Wysłany: 24 Sierpień 2007, 10:21
|
|
|
| Niania powinna umrzeć podczas jakiejś ogromnej orgii a spotykając Śmierć zapytać go czy "TAM" też ma kość... |
_________________ "jego pięść zatoczyła 180 stopniowy łuk na końcu którego była ciemność i zapomnienie" |
|
|
|
 |
Atiana

Wiek: 16 Dołączyła: 25 Sie 2007 Skąd: A-M
|
Wysłany: 25 Sierpień 2007, 21:20
|
|
|
| Vetinari powinien zostać pomocnikiem Śmierci, bo Albert niechcący spalił się na skwarkę przy smarzeniu. |
_________________ Zabijesz jednego człowieka - jesteś mordercą
Zabijesz dwóch ludzi - jesteś zabójcą
Zabijesz dziesięciu - jesteś potworem
Zabijesz stu - jesteś bohaterem |
|
|
|
 |
arekrem

Wiek: 21 Dołączył: 10 Sie 2007 Skąd: Inąd Zdrój
|
Wysłany: 26 Sierpień 2007, 10:28
|
|
|
| To by było dla niego za mało. |
_________________ "Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu." |
|
|
|
 |
Aida
Wiek: 31 Dołączyła: 21 Cze 2004 Skąd: znikąd
|
Wysłany: 4 Wrzesień 2007, 17:23
|
|
|
Vet, IMHO nagle gdzieś zniknie i nie znajdzie się... w Uberwaldzie. Jako prawdopodobnie wampir.
A jeśli nie... Cóż pewnie gdzieś zemrze sobie ze starości, przycinając róże ogrodowe na dalekiej emeryturze (zob. "12 prac Asterixa" i "Julek do stołu obiad gotowy!".
Jak najbardziej wyobrażam go sobie na spokojnej emeryturce gdzieś w Uberwaldzie - a nawet w bardzo konkretnym zameczku i z Igorem pod stołem... Chyba.
Vimes: przypuszczalnie w czasie pościgu z powodu z THUDa.Kondolencje dla żony.
Co do reszty to nie wiem, idę na obiad. |
_________________ Sa o Roma babo, e bakren chinen, a me chorro, dural vesava.
Sa me amala oro kelena, oro kelena, dive kerena.
Ediwado babo, amenge bakro, sa o Roma babo, e bakren chinen.
Sa o Roma babo babo, sa o Roma o daje, sa o Roma babo babo, sa o Roma daje. |
|
|
|
 |
|
|