Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Gdzie wolelibyście zamieszkać?
Autor Wiadomość
VenaKruczowłosa 
VIP


Dołączyła: 03 Lut 2005
Wysłany: 8 Listopad 2005, 13:45   Gdzie wolelibyście zamieszkać?

wawrzyniec napisał/a:
A czy gdybyście mieli wybór = wolelibyście zamieszkać w Śródziemiu, czy w Świecie Dysku?
To zależy kim bym była i gdzie mieszkała: w Mrokach, czy w pałacu patrycjusza; w Imladris lub Lorien czy w Morii lub Minas Morgul. :mrgreen:
 
     
Agata_G 
Moderator


Wiek: 26
Dołączyła: 20 Paź 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 8 Listopad 2005, 14:00   

wawrzyniec napisał/a:
Rzecz chyba sprowadza się do tego, że czym innym jest przyjemność czytania jako taka, a czym innym wypływające z niej emocje.
za Tolkienem.


No i właśnie o to mi chodziło :D . Jak fajnie, że udało ci się przetłumaczyć moje słowa na polski :D

Aha - my już mieszkamy w Świecie Dysku! Jest tak, jak pisałeś - ŚD to odwzorowanie naszego uniwersum.
No, chyba, że chodzi ci o realia fantastyczne - trolle, krasnoludy i te rzeczy. W takim razie musiałabym się poważnie zastanowić... W Śródziemiu pewnie zostałabym jakąś kobietą (elfką?) z maleńką rólką i mizernym wpływem na fabułę i losy świata :D . A w ŚD - cóż - czyjąś żoną albo eee... krawcową :D . Wybór jest raczej trudny...
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 8 Listopad 2005, 14:21   

wawrzyniec napisał/a:
No i po przeczytaniu kolejnego tomu z serii, której poświęcone jest głównie to forum, nie zastanawiamy się nad istotą zła, nad pochodzeniem języków, splataniem się legend etc etc. Czekamy na więcej, znajdujemy zabawne odniesienia do filmu, sztuki czy innych rzeczy. Fakt, "mniej kochamy" (jak napisał Keyff), nie identyfikujemy się z ŚD (przynajmniej ja).


A mnie zdarzają się często takie myślowe wycieczki, nawet bardzo. Bo proza Pratchetta skłania do tego. Nie ma książek o wojnie napisanych podniosłym, pompatycznym stylem, tylko jest Bogowie, Honor, Ankh-Morpork, nie ma ma ksiażek sensacyjno-historycznych bazujących na mglistych zagadkach z historii w odniesieniu religijnym, bądź religijno-opinio-twórczym (D. Brown) tylko są pomniejsze Bóstwa. Można wymieniać i wymieniać.

Dlatego wiem, albo bardzo mocno wydaje mi się, że wiem, iż rawczej nie przejdzie mi. A jeżeli mi przejdzie, to nigdy aż tak, żeby nie wrócić. Uwielbiam ksiażki Agathy Christie, ale jest to kryminał, i chociaż nie pamiętam "kto zabił" w ksiażkach, któe przyczytałem dawno temu, to raczej nie będę wracał. Może kiedyś, choć wątpię. Podobnie ze światem/cyklem Dark Sun Troy'a Denninga. A Partchett? Jak to kiedyś miałem w opisie:

Pratchett -> never enough!
 
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 8 Listopad 2005, 16:20   

VenaKruczowłosa napisał/a:
To zależy kim bym była i gdzie mieszkała: w Mrokach, czy w pałacu patrycjusza; w Imladris lub Lorien czy w Morii lub Minas Morgul.

Ha! To by było zbyt proste. W tej sytuacji moglibyśmy wybrać sobie dowolne Najlepsze Miejsce w każdym z światów wykreowanych przez różnorakich autorów, a nie o to mi chodziło w pytaniu.

Keyff napisał/a:
chodziło mi nie tyle o czytelnikow co o fanów - i oczywiście w żaden sposób nie wykluczam objawu obu rodzajów emocji u tych samych osobników

ufff.... znaczy się - jestem zdrowy..... :wink:

Kormaciek napisał/a:
takie określenie tego podziału to miał byc model, oczywiście ta róznica jest subtelniejsza i nie da się dwoma słowami rozgraniczyć.

Niestety, jeżeli generalizujemy i opieramy się na pewnych uogólnieniach, to bardzo łatwo popełnić błąd, do czego wydaje mi się zdążamy. Pomijam fakt, że galopujemy trochę w kierunku coraz bardziej offtopic'owym, ale chyba dyskusja przeradza nam się w rozstrzyganie "wagi" różnych fascynacji, a to bez sensu ;-)

Agata_G napisał/a:
W Śródziemiu pewnie zostałabym jakąś kobietą (elfką?) z maleńką rólką i mizernym wpływem na fabułę i losy świata Happy . A w ŚD - cóż - czyjąś żoną albo eee... krawcową

A jest pomiędzy tymi postaciami jakaś "fabularna" różnica? ;-) No i przecież mogłabyś być równie dobrze elfką-krawcową :lol: Albo Strażnikiem Miejskim lub też bohaterską Halethą.

Kormaciek napisał/a:
A mnie zdarzają się często takie myślowe wycieczki, nawet bardzo. Bo proza Pratchetta skłania do tego. Nie ma książek o wojnie napisanych podniosłym, pompatycznym stylem, tylko jest Bogowie, Honor, Ankh-Morpork, nie ma ma ksiażek sensacyjno-historycznych bazujących na mglistych zagadkach z historii w odniesieniu religijnym, bądź religijno-opinio-twórczym (D. Brown) tylko są pomniejsze Bóstwa. Można wymieniać i wymieniać.

Kormaćku, Ty jedynie jesteś w stanie określić jakie masz przemyślenia po przeczytaniu danej książki. Dla mnie książki Pratchett'a są fenomenalną analizą cywilizacji ujętą w ramy ironii i olbrzymiej ilości humoru. Nie mam jednak głębszych przemyśleń po ich przeczytaniu. Nie powiem, że lektura Tolkiena jest pod tym względem porównywalna z Dostojewskim, nawet Bułhakowem, czy też Porednikiem Hodowcy Warzyw (każdy ma jakieś sposoby pobudzenia wyobraźni), aczkolwiek stoi (IMHO) o stopień wyżej, czy też - bardziej obrazowo - w innej przegródce. Nie chodzi mi o to, że PTerry jest płytki, absolutnie nie. Ale to jest trochę inna literatura. Jestem tutaj, bo ją uwielbiam, w końcu :lol:

Kormaciek napisał/a:
i chociaż nie pamiętam "kto zabił" w ksiażkach, któe przyczytałem dawno temu, to raczej nie będę wracał.

no i tutaj jest pies pogrzebany.
Każdy ma film do którego wraca po wielokroć (u mnie Blade Runner :wink: ), książkę która tyle razy została przeczytana, że się rozpada na kawałki (...Sillmarilion!) i takie dziełka, która pomimo, że się bardzo podobały to już pewnie drugi raz się do nich nie wróci (IMHO:Koła czasu Jordana). A fascynacja, to przede wszystkim dogłębne zbadanie tematu, znajomość fragmentów, wątków. Rysowanie, pisanie, malowanie, rozmowy do rana i oglądanie nowego albumu z wypiekami na twarzy..... i tak dalej. Tyle, że każda fascynacja ma swoją amplitudę. Wzloty i upadki. TO chyba normalne, no nie?
_________________
 
 
     
settler 
Administrator


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 8 Listopad 2005, 18:40   

wawrzyniec napisał/a:
A czy gdybyście mieli wybór = wolelibyście zamieszkać w Śródziemiu, czy w Świecie Dysku?


Na Dysku. Czemu? Poniewaz dla mnie ten swiat jest ciekawszy i bardziej zywy (realny?). Ciagle cos sie dzieje. Natomiast Tolkien to troche jak ksiazka historyczna. Malo tam zwyklych ludzi i zwyklego zycia.
Ja bardzo chetnie przechadzam sie w myslach ulicami A-M. I tutaj pewien warunek. Czesciowo spowodowany moim charakterem, a czesciowo (o czym sie przekonalem tu na forum) tym jak Pratchett pisze. Chcialbym znalezc sie na Dysku, ale byleby to bylo A-M.
Do Lancre, Uberwaldu, czy na Kontynent Przeciwwagi chetnie bym pojechal na jakies wakacje (turystycznie czyli), jednak jesli na stale mieszkac to tylko A-M.

Wlasnie naszla mnie taka mysl. Mimo iz 'Wladca Pierscieni' opowiada o pojedynczych postaciach to sa to osoby, ktore wplynely na swiat w takim stopniu, jak Cezar, Napoleon, Hitler, Einstein, czy chociazby Walesa i sa z tego powodu znane. (ustawienie tych osob obok siebie nie oznacza w zaden sposob przyrownywania ich do siebie, tylko sa to osoby, ktore tak, czy inaczej wpisaly sie w karty historii wielkimi literami i sa znane na swiecie)
Dlatego tez Srodziemie widzimy jakby zdjecie bylo robione z daleka. Panorama, pejzaz. Natomiast Świat Dysku to mnustwo zdjec zwyklych ludzi. Ulic miast, wsi, gor i pustyn, co daje nam pelniejszy obraz swiata.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
VenaKruczowłosa 
VIP


Dołączyła: 03 Lut 2005
Wysłany: 8 Listopad 2005, 23:53   

wawrzyniec napisał/a:
VenaKruczowłosa napisał/a:
To zależy kim bym była i gdzie mieszkała: w Mrokach, czy w pałacu patrycjusza; w Imladris lub Lorien czy w Morii lub Minas Morgul.
Ha! To by było zbyt proste. W tej sytuacji moglibyśmy wybrać sobie dowolne Najlepsze Miejsce w każdym z światów wykreowanych przez różnorakich autorów, a nie o to mi chodziło w pytaniu.
Jeżeli tak, to ja nigdzie nie chcę. Siedziałabym, na przykład całe życie w zapadłym kątku Lancre i nigdy bym się nie dowiedziała o Strażnikach w A-M, ani o Djelibejbi, ani Sto Lat, nie mówiąc już o innych kontynentach.
Cytat:
Dla mnie książki Pratchett'a są fenomenalną analizą cywilizacji ujętą w ramy ironii i olbrzymiej ilości humoru. Nie mam jednak głębszych przemyśleń po ich przeczytaniu.
Ze mną jest inaczej. Pod wpływem Pratchetta zaczęłam się zastanawiać, czy faktycznie nie jest tak, że do końca, a zwłaszcza dalej, kształtujemy swój własny los. Bardzo spodobała mi się idea, że po tej drugiej stronie pójdziemy właśnie tam, gdzie wierzymy, że naprawdę powinniśmy się znaleźć. I jeszcze: poprzednie pokolenia (np. moich rodziców) miały wyobrażenie Śmierci takie, jak z "Siódmej pieczęci", lecz mnie najpierw przychodzi do głowy obraz Śmierci z kotami. A to bardzo sympatyczny widok. :wink:
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 9 Listopad 2005, 11:43   

settler napisał/a:
Chcialbym znalezc sie na Dysku, ale byleby to bylo A-M.

Ja natomiast - w Ankh bym chyba nie wytrzymał. Co kto lubi.... Ja tam wolę jak coś szumi (może być morze ;) ) i się zieleni (niekoniecznie truposz w rynsztoku).

settler napisał/a:
Dlatego tez Srodziemie widzimy jakby zdjecie bylo robione z daleka.


kiedyś nawet jakiś publicysta popełnił na ten temat tekst w SF lub NF (nie pamiętam). O "nieszczegółowości" u Tolkiena. No i była całkiem niezła polemika i wrzenie także na forum tolkienowskim. A zgodzę się z settlerem, że Pratchett faktycznie pokazuje nam zwykłych ludzików i ich proste życie, a u Tolkiena mamy takich "zdjęć" mało. Zawsze zostaje wyobraźnia.

VenaKruczowłosa napisał/a:
Siedziałabym, na przykład całe życie w zapadłym kątku Lancre i nigdy bym się nie dowiedziała o Strażnikach w A-M, ani o Djelibejbi, ani Sto Lat, nie mówiąc już o innych kontynentach.

no przecież mogłabyś czytać Almanach:-) A o Australii to jak się dowiedziałaś, a o Saharze? :lol:

VenaKruczowłosa napisał/a:
mnie najpierw przychodzi do głowy obraz Śmierci z kotami. A to bardzo sympatyczny widok

oops.... Śmierć z kotami powiadasz.Sympatyczny widok? Z tego co pamiętam to większość świeżozmarłych była nim raczej zdziwiona. A tak BTW: czy przypominacie się, żeby Śmierć przerażał?
_________________
 
 
     
VenaKruczowłosa 
VIP


Dołączyła: 03 Lut 2005
Wysłany: 9 Listopad 2005, 12:26   

wawrzyniec napisał/a:
A zgodzę się z settlerem, że Pratchett faktycznie pokazuje nam zwykłych ludzików i ich proste życie, a u Tolkiena mamy takich "zdjęć" mało. Zawsze zostaje wyobraźnia.
U Tolkiena trochę jednak jest - zwłaszcza opis Shire'u (dla niektórych nawet zbyt dużo - całe sto stron, przez które nie mogą przebrnąć :roll: ). To jest właśnie to proste życie, którego bronią hobbici i do którego chcą powrócić. Zresztą w filmie jest taki ładny dialog, że jeżeli nic nie zrobią, to wojna dotrze i do ich domu. Przypomina mi to przepiękną powieść Remarque'a Czas życia, czas śmierci, gdzie żołnierze Wermachtu wierzą, że w domu jest jak zwykle dom, kościółek i ich ukochana, a tam już bombardowania aliantów...
Ooops, taka dygresja się zrobiła...
wawrzyniec napisał/a:
VenaKruczowłosa napisał/a:
Siedziałabym, na przykład całe życie w zapadłym kątku Lancre i nigdy bym się nie dowiedziała o Strażnikach w A-M, ani o Djelibejbi, ani Sto Lat, nie mówiąc już o innych kontynentach.
no przecież mogłabyś czytać Almanach:-) A o Australii to jak się dowiedziałaś, a o Saharze? :lol:
Z telewizji i National Geographic. O TV Prtachett na Dysku nie wspomina :mrgreen:
wawrzyniec napisał/a:
VenaKruczowłosa napisał/a:
mnie najpierw przychodzi do głowy obraz Śmierci z kotami. A to bardzo sympatyczny widok
ops.... Śmierć z kotami powiadasz.Sympatyczny widok? Z tego co pamiętam to większość świeżozmarłych była nim raczej zdziwiona. A tak BTW: czy przypominacie się, żeby Śmierć przerażał?
Nie, raczej nie przerażał. A byli zdziwieni, bo - oczywiście! - nie znali rysunków Kidby'ego. Sam widzisz, jaką mam przewagę! :wink:
 
     
settler 
Administrator


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 9 Listopad 2005, 13:26   

VenaKruczowłosa napisał/a:
Z telewizji i National Geographic.


No widzisz, a ja na przyklad sie dowiedzialem wczesniej od rodzicow. I taki sposob przekazywania informacji istnieje na Dysku.
Wiadomo, ze szczegoly to juz ksiazki, czy tv.

Natomiast na Dysku autor przedstawia zamkniete spolecznosci, niejako odciete od reszty swiata. Tylko, ze tak bylo w pierwszych ksiazkach. Teraz mamy prase, clacksy i inne takie, przez co przekazywanie informacji na Dysku sie bardzo uproscilo. I nawet babcia Weatherwax moze przeslac pozdrowienia do Ridcully'ego.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 9 Listopad 2005, 13:39   

VenaKruczowłosa napisał/a:
U Tolkiena trochę jednak jest - zwłaszcza opis Shire'u (dla niektórych nawet zbyt dużo - całe sto stron, przez które nie mogą przebrnąć Rolling Eyes ).


Toć nie chodziło mi o to, że Tolkien "nie opisuje" zwykłego życia ;) "Mniej" nie oznacza "nic". Tolkien nie skupiał się na opisach organizacji administracji, podatków, zrzeszeń (jak Gildie),
mało jest w Jego książkach "codzienności", bo to jest opowieść o czasach niepokoju, taka stylistyka. Za to więcej napisał o językach;)
VenaKruczowłosa napisał/a:

Z telewizji i National Geographic. O TV Prtachett na Dysku nie wspomina :mrgreen:


Jaki świat - takie źródła wiedzy :lol:
_________________
 
 
     
VenaKruczowłosa 
VIP


Dołączyła: 03 Lut 2005
Wysłany: 9 Listopad 2005, 13:46   

settler napisał/a:
VenaKruczowłosa napisał/a:
Z telewizji i National Geographic.
No widzisz, a ja na przyklad sie dowiedzialem wczesniej od rodzicow. I taki sposob przekazywania informacji istnieje na Dysku. Wiadomo, ze szczegoly to juz ksiazki, czy tv.
Gratuluję, że wystarcza Ci przekaz ustny. Dla mnie już jest niewystarczający. Nie wtedy, kiedy przyzwyczaiłam się do zdjęć i filmów. Pewnie - kiedyś ludzie tego nie mieli i też żyli. Ale uważam, że skoro już raz zleźliśmy z tych drzew, to nie po to, żeby tam z powrotem włazić. I może to spojrzenie kobiece, ale dla mnie szczegóły są bardzo ważne. :wink:

[ Dodano: Sro Lis 09, 2005 1:59 pm ]
wawrzyniec napisał/a:
Toć nie chodziło mi o to, że Tolkien "nie opisuje" zwykłego życia ;) "Mniej" nie oznacza "nic". Tolkien nie skupiał się na opisach organizacji administracji, podatków, zrzeszeń (jak Gildie)[...]

Na szczęście TP też tego nie robi. Nie skupia się. :mrgreen: To są małe wtręty. Uff, bo mam tego dość na codzień, żeby jeszcze o tym czytać dla przyjemności. :wink:
wawrzyniec napisał/a:
VenaKruczowłosa napisał/a:
Z telewizji i National Geographic. O TV Pratchett na Dysku nie wspomina.
Jaki świat - takie źródła wiedzy :lol:
Dlatego uznałam, że jednak nie chcę na Świat Dysku, bo teraz dysponuję o wiele lepszymi żrółami wiedzy o swoim świecie, niż o dyskowym, na Dysku będąc. Rodzaj telegrafu uznaję za niewystarczający, a ruchome obrazki są za mało upowszechnione. Poza tym tutaj źle mi nie jest, a skoro Los rzuciłby mnie w inny świat, jest zbyt duże prawdopodobieństwo, że trafiłabym gorzej. #-o
 
     
settler 
Administrator


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 9 Listopad 2005, 14:05   

VenaKruczowłosa napisał/a:
Gratuluję, że wystarcza Ci przekaz ustny. Dla mnie już jest niewystarczający. Nie wtedy, kiedy przyzwyczaiłam się do zdjęć i filmów. Pewnie - kiedyś ludzie tego nie mieli i też żyli. Ale uważam, że skoro już raz zleźliśmy z tych drzew, to nie po to, żeby tam z powrotem włazić. I może to spojrzenie kobiece, ale dla mnie szczegóły są bardzo ważne. :wink:


Po pierwsze nie napisalem o tym, ze wystarczy, po drugie napisalas wczesniej, ze bys nie wiedziala o np. swiecie poza Lancre, wiec ja napisalem, ze sie z tym nie zgadzam. Co innego nie wiedziec o XXXX i jego ogolnych zarysach, a co innego nie wiedziec o danym gatunku zaby, ktory tam zyje.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
VenaKruczowłosa 
VIP


Dołączyła: 03 Lut 2005
Wysłany: 9 Listopad 2005, 14:28   

settler napisał/a:
Po pierwsze nie napisalem o tym, ze wystarczy, po drugie napisalas wczesniej, ze bys nie wiedziala o np. swiecie poza Lancre, wiec ja napisalem, ze sie z tym nie zgadzam. Co innego nie wiedziec o XXXX i jego ogolnych zarysach, a co innego nie wiedziec o danym gatunku zaby, ktory tam zyje.

Nie, nie. Nie chodzi bynajmniej o żaby; chodzi o opowieści, które tam się rozgrywają! Zupełnie mnie nie zrozumiałeś. #-o
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 9 Listopad 2005, 15:24   

VenaKruczowłosa napisał/a:
Na szczęście TP też tego nie robi. Nie skupia się. To są małe wtręty.

Mam wrażenie, że się nie rozumiemy ;) U Tolkiena niewiele możemy powiedzieć o szczegółach dotyczących codziennego życia, a przynajmniej nie tak wiele jak u Pratchett'a. Po prostu. Inny sposób opisu świata.
VenaKruczowłosa napisał/a:
Nie chodzi bynajmniej o żaby; chodzi o opowieści, które tam się rozgrywają!

a wcześniej:
VenaKruczowłosa napisał/a:
Siedziałabym, na przykład całe życie w zapadłym kątku Lancre i nigdy bym się nie dowiedziała o Strażnikach w A-M, ani o Djelibejbi, ani Sto Lat, nie mówiąc już o innych kontynentach.


Prosiłbym mimo wszystko o konsekwencje 8-) Najpierw piszesz, że nie miałabyś informacji, później że miałabyś ale za mało, a na koniec, że tak właściwie to chodziło CI o inne informacje :roll: Oczywiście: No Offence

Mała sugestia do Nadzorujących: może by tak wydzielić ten wątek, bo się porobiło totalne OT, a z drugiej strony ma ta rozmowa pewien sens ;) Propozycja tematu: Gdzie zamieszkać - w Śródziemiu, czy w Świecie Dysku?
_________________
 
 
     
VenaKruczowłosa 
VIP


Dołączyła: 03 Lut 2005
Wysłany: 9 Listopad 2005, 15:54   

wawrzyniec napisał/a:
VenaKruczowłosa napisał/a:
Na szczęście TP też tego nie robi. Nie skupia się. To są małe wtręty.
Mam wrażenie, że się nie rozumiemy ;) U Tolkiena niewiele możemy powiedzieć o szczegółach dotyczących codziennego życia, a przynajmniej nie tak wiele jak u Pratchett'a. Po prostu. Inny sposób opisu świata.

To chyba faktycznie się nie rozumiemy. Bo jak dla mnie, to o szczegółach życia akurat hobbitów, co od samego początku pisałam, wiemy całkiem sporo. O innych krainach - zgadza się - bardzo niewiele.
wawrzyniec napisał/a:
VenaKruczowłosa napisał/a:
Nie chodzi bynajmniej o żaby; chodzi o opowieści, które tam się rozgrywają!
a wcześniej:
VenaKruczowłosa napisał/a:
Siedziałabym, na przykład całe życie w zapadłym kątku Lancre i nigdy bym się nie dowiedziała o Strażnikach w A-M, ani o Djelibejbi, ani Sto Lat, nie mówiąc już o innych kontynentach.
Prosiłbym mimo wszystko o konsekwencje 8-) Najpierw piszesz, że nie miałabyś informacji, później że miałabyś ale za mało, a na koniec, że tak właściwie to chodziło CI o inne informacje :roll: Oczywiście: No Offence
Widzę, że powinnam baaardzo szczegółowo opisywać o co mi chodzi. Ale cały czas o to samo: nie dowiedziałabym się np. o strażnikach w A-M; o rozbudowie straży, o ich problemach ze smokiem czy z rusznicem. O próbie obalenia, czy otrucia Patrycjusza. Ani o tym, _co dzieje_ się na innych kontynentach.
Albo macie się ochotę poczepiać :roll: , albo zadziałało wrodzone lenistwo i faktycznie napisałam to zbyt skrótowo. :wink: Może powinnam zamknąć komp i iść pogadać z kimś na żywo, aby nauczyć się jasno formułować myśli. :-k
A tak w ogóle skąd Ci przyszło do głowy, że powinnam być konsekwentna? :mrgreen:
 
     
Krasnola 
Kochanica Kora


Wiek: 23
Dołączyła: 18 Paź 2004
Skąd: Poznań (Zalasewo)
Wysłany: 9 Listopad 2005, 19:03   

Ja bym stanowczo wolała do Świata Dysku i kochanego A-M... Wsio jedno, gdzi ebym mieszkała, byleby tam... :D
_________________
Nie daj się zwieść polskim producentom cyckonoszy! Sprawdż swój PRAWDZIWY rozmiar!
 
 
     
settler 
Administrator


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 9 Listopad 2005, 20:12   

VenaKruczowłosa napisał/a:
settler napisał/a:
Po pierwsze nie napisalem o tym, ze wystarczy, po drugie napisalas wczesniej, ze bys nie wiedziala o np. swiecie poza Lancre, wiec ja napisalem, ze sie z tym nie zgadzam. Co innego nie wiedziec o XXXX i jego ogolnych zarysach, a co innego nie wiedziec o danym gatunku zaby, ktory tam zyje.

Nie, nie. Nie chodzi bynajmniej o żaby; chodzi o opowieści, które tam się rozgrywają! Zupełnie mnie nie zrozumiałeś. #-o


Ale z National Geographic to sie mozesz dowiedziec wlasnie o zabach, etc. O zyciu policji w NY to od biedy z jakiegos CNN, ale tez nie o szczegolach kadrowych.

Wiec tak samo nie wiesz o wszystkich opowiesciach w naszym swiecie. Fakt, jest tego wiecej, ale mysle, ze mimo wszystko procent podobny, bo zobacz ile ludzi zyje na Ziemi, a ile na Dysku.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Keyff 
Moderator


Wiek: 31
Dołączył: 24 Mar 2004
Skąd: Wrocław

Wysłany: 9 Listopad 2005, 22:59   

ech kto to tak bez sensu wydzielił??? no przyznawać się!!!

Jeśli porównujemy informacje o tym co się dzieje w naszym świecie - to weżcie pod uwagę że ew. to można porównać do kontaktów na ziemii w czasach średniowiecznych - a wtedy na wielu mapach było 'tu zyją smoki', a ludzie rzadko się przemieszczali...

co do życia w Ankh-Morpork to powiem tyle - długo toto by nie trwało :D

EDIT Kor!
Ja, a co? :?


EDIT Keyff!
znowu ty...
_________________

  
 
     
btd 


Wiek: 32
Dołączył: 08 Sie 2005
Skąd: Tychy
Wysłany: 9 Listopad 2005, 23:20   

to zalezy gdzie :)
Jakby udalo sie zaciagnac do niewidocznego uniwerystetu - to patrzac na ich nauczanie - postawic studentow obok ksiazek i moze cos w ktoras strone przeskoczy, to by moglo byc fajnie. Jak sie wydostac na piwo po zmroku wiadomo :) Wlasciwie wiemy wiecej o UN niz standartowy student :D .
Ja bym pewnie zaczepil sie u Myslaka przy Hexie :) Albo predzej zostalbym kolejnym krasnoludem przez adopcje :)
_________________
em.. przeczytalem prawie wszystko.. po angielsku tez.. i co dalej? :) jeszcze jeszcze! :D

http://brand.dyndns.info/~btd/
 
 
     
VenaKruczowłosa 
VIP


Dołączyła: 03 Lut 2005
Wysłany: 10 Listopad 2005, 11:49   

settler napisał/a:
Ale z National Geographic to sie mozesz dowiedziec wlasnie o zabach, etc. O zyciu policji w NY to od biedy z jakiegos CNN, ale tez nie o szczegolach kadrowych.
Nie mieszaj, bardzo proszę. Spytałeś, skąd się dowiedziałam o Saharze. A moja odpowiedź - może początkowo niezbyt jasna - na pytanie gdzie chciałabym wyemigrować jest wyżej.
settler napisał/a:
Wiec tak samo nie wiesz o wszystkich opowiesciach w naszym swiecie. Fakt, jest tego wiecej, ale mysle, ze mimo wszystko procent podobny, bo zobacz ile ludzi zyje na Ziemi, a ile na Dysku.
Nie, nie wiem o _wszystkich_ opowieściach. A czy gdzieś coś takiego napisałam, że chciałabym wiedzieć o wszystkich?
Słusznie zauważyłam - masz ochotę się poczepiać. :wink:

[ Dodano: Czw Lis 10, 2005 11:52 am ]
btd napisał/a:
to zalezy gdzie :)
No właśnie, od początku z tym jest problem - że Warzyniec wyboru nam nie zostawił. :roll: No bo tak, to człowiek mógłby liczyć np. na fuchę jako pomocnik Alberta. :mrgreen:
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - mangi