Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
ŚD a HP
Autor Wiadomość
Koticzka 

Dołączyła: 24 Lis 2007
Skąd: Lucan,hrapstwoDuplin
Wysłany: 24 Listopad 2007, 23:47   

Zanim sie pojde odnalezc i opisac...
Kiedy mowisz, ze JKR korzystala z materialu obrobionego, chodzi Ci o to, ze nie badala oryginalnych wierzen ludowych? Tak, zapewne tak wlasnie bylo, podobnie jak czyni wiekszosc autorow. W dobie internetu, materializmu i postepujacej komercjalizacji Naprawde niewiele juz zostaje do zbadania - archeologom chyba latwiej. Na przyklad przypuszczalnie oboje takze zapoznawali sie z basniami i legendami irlandzkimi spisanymi przez James'a Joyce'a. Albo z druidzkimi obyczajami, wydaje sie oczywise, ze byly silna inspiracja.
Moja znajomosc Tolkiena jest pobiezna, nie przebrnelam przez trzy tomiska, przeczytalam tylko Hobbita. Filmy mnie urzekly. Pottera znam dobrze i byl moja fascynacja przez ostatnich kilka lat - do ostatniego tomu. Pratchetta czytuje dluzej niz Pottera, choc moze z mniejsza zacietoscia i sporo jeszcze mam do nadrobienia.
Temat Tolkiena poruszylam dlatego, ze ktos z moich przedmowcow (przedpiszcow) wspomnial o tym w kontekscie JKRowling. Mysle, ze podobienstwa sa glownie w sferze kinematografii, ktos oszczedzal na efektach i kostiumach chyba ;) Na razie nie znalazlam innego tworu przypominajacego tak naprawde Dementora i musze przyznac, ze to jej sie bardzo udalo. Oryginalne i trafne.
Magiczne istoty, obyczaje, zjawiska magiczne - podobnie jak wodniki i rusalk pojawia sie w bajkach o Rumcajsie, w "Zwirku i Muchomorku" albo w "Podatku" Mileny Wojtowicz (w trakcie, prosze, oszczedzcie spoilerow). Co ciekawe, pojawily sie tez u JKRowling jako vile, a z tego, co wiem, nie wystepuja takie na Wyspach. Quiditch jest zaczerpniety z obyczajow bodaj inkaskich lub jakiegos plemienia poludniowoamerykanskiego.
Swiat JKRowling jest inny - jest osadzony mocniej w tym, ktory nazywamy realnym. Koncentruje sie bardziej na glowologii, pardon, na psychologii, na osobowosci, podczas gdy u Pratchetta mam wartka akcje i serie faktow niczym z karabinu. Nie zamierzam tu sugerowac, ze JKR jest lepsza w jakikolwiek sposob, bo jak dla mnie nie jest i sporo jako milosniczka cyklu o Potterze mam jej do zarzucenia. Postaci pana Pratchetta sa zarysowane ostro i wyraznie, nie bez pewnych subtelnosci. U JKRowling roznice sa bardziej subtelne, czesto trzeba sie niezle wczytywac w szczegoly, by zrozumiec pewne niuanse, interakcje i motywy - te sa zawoalowane. Postaci sa bardziej zlozone pod wzgledem psychologicznym. Albo tez jest to bardziej widoczne, bo natej zlozonosci oparte jest cale napiecie (suspens, niekoniecznie watek).
Zanim mnie zaczniecie batozyc, chcialam jeszcze raz wyraznie zaznaczyc, ze pod zadnym wzgledem nie uwazam Pratchetta za gorszego pisarza. Predzej zasugeruje, ze JKRowling powinna sie od niego uczyc (a moze juz lepiej nie, bo w koncu z tego afera sadowa bedzie?...) Maja inne podejscie do swiata kreowanego w swoich ksiazkach i do swoich bohaterow, przedstawiaja wydarzenia zupelnie inaczej. Wydaje mi sie, ze podobienstwa widoczne sa bardziej w pierwszych tomach o Potterze, w kolejnych JKRowling coraz wiecej opisuje swiat magii, dowiadujemy sie o nim, bo jest tlem akcji. Uczymy sie go razem z Potterem, ktory jest w tym swiecie nowicjuszem, wlasciwie az do konca cyklu. Odkrywamy jego zlozonosc, jego geografie, historie i relacje spoleczne.
U Pratchetta Swiat Dysku jest tlem wydarzen - dowiadujemy sie o nim poprzez wydarzenia. Kiedy w Ankh-Morpork pojawiaja sie 'goscie' i zderzaja sie z tutejsza obyczajowoscia, bawi nas ich ignorancja. Ten swiat jest zlozony. My o tym wiemy od poczatku i jakos nie trzeba nam tego udowadniac. Nie wiem, z czego to wynika - moze ze sposobu myslenia i postrzegania swiata; podobno kobiety postrzegaja swiat poprzez pryzmat szczegolow i analizy, mezczyzni zas maja tendencje do generalizowania i syntezy.

Co co Dumbledore'a i Leonarda, to maja wg mnie podobny styl bycia, ale to akurat moze byc podobienstow przypadkowe. Parodia raczej nie jest niczyja, troche za powazny gosc jak na parodie (nawet ze swoimi kilkoma slowami na poczatku roku szkolnego). A jeszcze bardziej przypominaja mi oboje dziadka z kreskowi "Byl sobie czlowiek" i "Bylo sobie zycie". O ile ktos to jeszcze pamieta...

Rowling, nawet jesli to byl plagiat, wpisala sie bezpowrotnie w klasyke literatury. I w moje zycie przypadkowo rowniez, tez bezpowrotnie. Plagiat czy nie, tego sie chyba nie dowiemy, ale skad sie jej wzial pomysl na HOGwart i HOGsmead, to sie nie umiala wytlumaczyc, a-ha! A na ostatni tom cyklu spuscmy milosierna kurtyne milczenia.

InsanityInside, puscilas spoilera! LITOSCI, jeszcze nie!
_________________
There are 10 types of people - these who understand the binary and those who do not (stolen)
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 25 Listopad 2007, 00:13   

Koticzka napisał/a:
Moja znajomosc Tolkiena jest pobiezna, nie przebrnelam przez trzy tomiska, przeczytalam tylko Hobbita.


argh..
zanim ustosunkuję się do pozostałej części Twojej wypowiedzi, co nie nastąpi wcześniej niż jutro: Tolkien to nie trzy tomiska plus Hobbit.

Poza tym: ładnie i czasami po polsku piszesz, ale - IMHO - hałasujesz i wiele treści w tym nie ma.
Wybacz, ale przed snem więcej bluzgał nie będę.....
Jeżeli Ci to nie przeszkadza - zaznacz swój wiek - to pomaga....
_________________
 
 
     
yogurt_13 


Wiek: 21
Dołączył: 01 Lis 2006
Skąd: Wrocław
Wysłany: 25 Listopad 2007, 12:47   

Jak dla mnie Pratchett i Rowling to zupełnie inna liga, zresztą tak jak Tolkien.

Zacznijmy może więc od Pana JRR. Zapoznałem się z całą jego twórczością (no może poza Dzieciami Hurina). Mam pełny przegląd tego co stworzył i to co zrobił jest kompletne, w wielkim stylu i śmiało można stwierdzić, że także kamieniem milowym literatury. On pokazał, jak należy kreować światy, jak wielka to praca, by wszystko sie zgadzało i współgrało.

Co do Pani Rowling: również przeczytałem wszystko, co wydane zostało po polsku (bo nie posiadłem tudnej sztuki czytania po angielsku :P ). Osadziła to co tworzyła w takim świecie, bo tak jest prościej. Korzystała z wielu podań ludowych i ogólnie folkloru fantastycznego jaki znała i jest znany również szerokiej liczbie osób. Należy także zwrócić uwagę, że Rowling pisze dla innej grupy odbiorców i stąd kolejne różnice.

No i PTerry :) Ewenement na skalę światową. Jego świat jest wykreowany na podstawie naszego i jest pokazaniem wielu śmieszności Ś Kuli. Również inna grupa docelowa niż Rowling. Bardziej ludzie dorośli niż dzieciaki.

To wszystko sie zbyt od siebie różni, by móc to porównywać. A że mieści się do szeroko pojętej fantastyki, to już zupełnie inna kwestia moim zdaniem. :)
_________________
"Mitologia to tylko bajki ludów, które wygrały, bo miały większe miecze."
 
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 25 Listopad 2007, 17:33   

Ad rem
Obiecałem, że wyjaśnię i czynię to pokrótce poniżej.

Koticzka napisał/a:
Na przyklad przypuszczalnie oboje takze zapoznawali sie z basniami i legendami irlandzkimi spisanymi przez James'a Joyce'a.


Oboje, to znaczy kto?
Nie słyszałem aby James Joyce spisywał baśnie i legendy irlandzkie....
Może chodzi Ci o W.B. Yeats'a?

Koticzka napisał/a:
Mysle, ze podobienstwa sa glownie w sferze kinematografii, ktos oszczedzal na efektach i kostiumach chyba ;) Na razie nie znalazlam innego tworu przypominajacego tak naprawde Dementora i musze przyznac, ze to jej sie bardzo udalo. Oryginalne i trafne.


Podobieństwa w zakresie kinematografii powiadasz? Idąc tym tropem - każdy film fantasy jest podobny do innego filmu fantasy.
Dementorzy to te stwory będące krzyżówką Nazgula z Buką z Muminków?
Odkrywcze....
Koticzka napisał/a:
Quiditch jest zaczerpniety z obyczajow bodaj inkaskich lub jakiegos plemienia poludniowoamerykanskiego.


Nie przeczę, ze Rowling pozbierała różnego rodzaju mity, legendy i obyczaje (w tym pewnie inkaską grę przypominającą krzyżówkę tenisa i piłki ręcznej). Nie zamierzam również dowodzić wyższości Tolkiena, czy też Pratchetta nad prozą Rowling. To jest po prostu zupełnie inna liga i tak jak napisał mój przedmówca - inny adresat. W nurcie ogólnie określanym jako fantasy naprawdę trudno jest napisać coś błyskotliwie nowego. Nie porównywałbym jednak twórczości Rowling z Tolkienem w zakresie przygotowania świata, tła powieści. Poczytaj trochę o tym jak pracował Tolkien nad językami, alfabetami, legendami i może dostrzeżesz różnicę. Trudno mi polemizować, skoro nie wgłębiłaś się w twórczość Tolkiena, a i ja ekspertem od Rowling nie jestem.
Dla mnie różnica jest taka jak pomiędzy 30 letnią szkocką i drinkiem malibu z mlekiem. Co kto lubi, jednak różnica jest.
A Pratchett jest dla mnie w tym wszystkim jak doskonale schłodzony napój chmielowy. Ci, którzy mnie znają wiedzą po co sięgam najchętniej;-)

A Leonardo Pratchetta to po prostu Da Vinci i tyle. Dumbledore jest zdecydowanie bardziej zbliżony do Gandalfa, ale Gandalf nie był gejem. Prawdopodobnie.

Nie chciałbym, żebyś odebrała mojego posta jako atak na swoją osobę, ale - nie odmawiając Ci elokwencji - nie napisałaś niczego nowego, a jedynie wskazałaś na to, że Twoim zdaniem każdy autor ma jakieś inspiracje. Nic dziwnego, prawda?

[upierdliwość mode /off]
_________________
 
 
     
Gadzinisko 
Aniołek Krejta


Wiek: 21
Dołączył: 18 Kwi 2005
Skąd: Podkowa Leśna
Wysłany: 25 Listopad 2007, 17:41   

wawrzyniec napisał/a:
A Leonardo Pratchetta to po prostu Da Vinci i tyle. Dumbledore jest zdecydowanie bardziej zbliżony do Gandalfa, ale Gandalf nie był gejem. Prawdopodobnie.


Nikt na razie nie wyskoczył z rewelacjami, że odnalazły się tajne notatki JRR z opisanym romansem Gandalfa i Sarumana, nie?
_________________

Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.



If you don't think your life is worth more than someone else's, sign your donor card and kill yourself.
 
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 25 Listopad 2007, 17:42   

Jackson próbował przemycić coś w słynnym Pojedynku z Laskami, ale na szczęście skończyło się na plotkach....
_________________
 
 
     
Śniący 

Dołączył: 24 Wrz 2007
Wysłany: 25 Listopad 2007, 18:03   

IMO Potter to telenowela.
(Wątki rozwijane przez kilka tomów żeby zakończyć je w braku Ważnych Wydarzeń)
W wieku może lat ośmiu byłem wręcz odurzony pierwszym tomem. Był po prostu ciekawy i dalej mi się taki wydaje. Następne części to było raczej surfowanie na fali zachwytu nad Kamieniem a wydanie filmów zrobiło z Pottera komerchę która można dostać w sklepie w przeróżnych formach i stężeniach.
Wreszcie przyszedł ostatni tom w którym autorka próbowała połączyć wszystkie wątki i zebrać w ciekawą całość.
Miał szokować, miał intrygować... Nie chcę wyjść na totalnego przeciwnika Pottera bo dużo mu zawdzięczam (Nie wygląda to co prawda zbyt kolorowo, ale to właśnie Potter zainteresował mnie fantastyką ), ale IMHO ostatni tom to tylko zbiór efektów specjalnych które można wykorzystać w kinie nawet jeśli wiele młodych ludziów :wink: uczyni coś takiego "O Potter się skończył, poszukam czegoś ciekawego w bibliotece" (Zdarzają się jednak skrajne przypadki "NIEEEE NIGDY NIE pszeczytam nic wiencej!!!!!" których można poszukać na HP forach)

Wracając (na krótko) do Terry'ego :
Nie, nie sądzę żeby te serie łączyło cokolwiek znaczącego może z wyjątkiem podejścia do czytelnika którego Pratchett i Rowling traktują jak partnera a nie jak frajera któremu można wcisnąć jakąś bujdę.

Cytat:
Lady Hermiony, to jedyne do czego można się 'przyczepić' to imię, którego, jak podejrzewam, wcale nie wynalazła JKR.


O ile pamiętam w jakimś Szekspirowskim dramacie była Hermiona która zmieniła się w kamień. Patrz "Komnata Tajemnic" (oczywiście chodzi o książkę Rowling nie jestem aż takim Szekspirowskim ignorantem :mrafroamerykanin: )

Co do wypowiedzi Koticzki na temat postaci :

Rzeczywiście postaci a szczególnie Harry były rysowane skrupulatnie przez kilka tomów... do siódmego. W tej (Być może SPOILER) Potter przypomina w większej części robota z dwoma pomocnikami choć oczywiście przy Wielkich Wydarzeniach łamie się, lamentuje lecz oczywiście rozwiązuje problem, wytrzymuje stratę przyjaciela i znowu robi się mechaniczny.

U Pratchetta postaci są rzeczywiście mocno podkreślone i przez to ciekawe. Właśnie takie miały być, w końcu są parodiami i karykaturami które jednak wydają się realne i intrygujące.

No to by było na tyle chyba.
 
     
Koticzka 

Dołączyła: 24 Lis 2007
Skąd: Lucan,hrapstwoDuplin
Wysłany: 25 Listopad 2007, 20:32   

Pare wyjasnien, bo cosik czuje, ze sie wypowiadalam niejasno:

Caly post powstal pod wplywem poprzednich wypowiedzi - glownie tych bardzo negatywnych nt. JKRowling. Wiekszosc stwierdzen to (mniej lub bardziej udana) polemika z tymi stwierdzeniami. W moim odczuciu zarzuty sa za ostre.

Wawrzyncu, nie rozpisuje sie za duzo nt. Tolkiena, wlasnie dlatego, ze tylko nie czytalam zbyt wiele (dobrze, ze chociaz mam swiadomosc nt. paru innych tytulow poza glowna trylogia), ale tez dlatego, ze temat to Swiat Dysku a Harry Potter. Z podobnego powodu nie analizuje podobienstw czy roznic miedzy Diuna a Swiatem Dysku (chyba zreszta sa - khem - nikle, ciekawe, czy duzo osob czytalo). Wspomnialam o Tolkienie ze wzgledu na wypowiedzi przedmowcow - ze JKR sciaga od Tolkiena, ze sciaga od Pratchetta... Wydaje mi sie sciagnela od Pratchetta elementy, nie tresc, nie watki, o czym pisalam juz wczesniej. Warto sie jednak zastanowic, zanim sie rzuci takim kamieniem. Ot i tyle.

Yoghurt_13, piszesz, ze sie Swiat Dysku od Potterowego za bardzo rozni (mysle, ze jezyk nie ma takiego znaczenia :)) . I Pratchett, i JKRowling osiagneli cos niezwyklego, podobnie jak masy innych pisarzy przed nimi, niemniej to chyba godne podziwu - wykreowali swiaty, z ktorymi utozsamiaja sie i ktorymi zyja tysiace ludzi. Nie da sie zaprzeczyc, ze sa podobienstwa. A to juz samo w sobie jest prowokujace - dlaczego? Na ile? Czy jest szansa, ze jeden swiat zastapi drugi zglodnialym czytelnikom? A skoro jest dyskusja, tzn., ze sie nie rozni az tak bardzo, skoro sa tacy, co chca porownywac. Zdecydowanie sie nie zgadzam, ze Harry Potter jest dla dzieciakow. Sa pelne okrucienstwa, wyborow i problemow, z ktorymi niewielu doroslych sobie radzi. Kwestia lojalnosci i wyboru, wobec kogo nalezy byc lojalnym, dociekania prawdy i odkrywania pobudek tych, ktorzy chca nami manipulowac, decyzji, komu ufac, komu nie, pelne sytuacji, w ktorych poddaje sie swoje priorytety rewizji, i decyzji o dokonaniu lub nie poswiecenia. Ostatni, siodmy tom jest moim zdaniem zdecydowanie zbyt okrutny dla dzieci, a z jego perspektywy cala seria traci groza od pierwszej strony. U JKRowling nie ma sympatycznego Smierci, a kwestia utraty (poswiecenia) zycia jest odarta ze zludzen. Traktowana SMIERTELNIE powaznie, nieodwracalnie. Wlasnie to mnie przekonuje, ze to nie jest ksiazka dla dzieci. Inna sprawa, ze wielu (wiekszosc?) czytelnikow dorastala wraz z cyklem. Ci, ktorzy zaczynali dzis sa doroslymi ludzmi.

Sniacy - siodmym tomem JKRowling udowodnila, jak sie zazyna szesc poprzednich tomow - to moja recenzja tej ksiazki i nie zmienie jej jeszcze przez pare dlugich tygodni przynajmniej. Ale te szesc wczesniejszych mie sie bardzo podobalo :)

Wawrzyncu, nigdy nie lubilam Muminkow :| Co to jest Buka?
Podobienstwo Nazguli i Dementorow jest mocno dyskutowane przez Potteromaniakow na calym swiecie. Wypuszczenie / powtorzenie takiego efektu ze studia to niektakt - w obu filmach wygladaja niemal identycznie. Stad wiele osob, ktore ograniczyly sie do obejrzenia filmownatychmiast doszukuje sie plagiatu nie w tym miejscu, gdzie trzeba. Nie wydaje mi sie, ze Dementorzy sa nasladownictwem Nazguli.

Joyce - o rany, skad mi sie Joyce wzial? No chyba tylko dlatego, ze tez Irlandczyk. :oops:

Nie jestem ekspertem od trylogii Tolkiena i nie bede, nie przypadl mi az tak do gustu. Przedkladam nad niego Franka Herberta i... no niestety, JKRowling na przyklad. I zdecydowanie Pratchetta :) Ograniczylam sie do obejrzenia paru filmow dokumentalnych i przejrzenia paru artykulow o charakterze biograficznym, wyjasniajacych powody jego oddania literaturze. Wystarczy mi do szczescia; czas jest nieublaganie ograniczony. Za to pozglebialam troche Rowlingowa. Kiedy pisalam "oboje" - mialam na mysli Pratchetta i JKRowling. Chyba bardziej z ciekawosci zapytam:

Wawrzyncu, czy masz za zle JKRowling, ze jej wglebianie sie w wierzenia wyspiarzy nie mialy takiego samego charakteru, jak Tolkiena? Kazdy niemal pisarz posilkuje sie badaniami o roznym charakterze, ale co innego badac kulture, a co innego robic badania do jednej ksiazki; a nawet do szesciu). Na ogol pisarze zglebiaja temat zagladajac do opracowan historycznych, do mitologii, do ksiazek, prasy, czasem wymaga to odwiedzin pewnych miejsc, wywiadow z ludzmi ze specyficznego srodowiska, zeby nie popelnic faux pas na miare amerykanskich kostiumow do filmow historycznych. Tolkien poszedl duzo dalej, przy tym poprawial ksiegi przez kilkadziesiat lat. Nie wierze wprawdzie, by Rowlingowa zamierzala zrobic chocby cos zblizonego, zgoda, ale czy oczekujemy tego od wszystkich pisarzy?

Wawrzyncu, czy wiek ma takie znaczenie??? :oops: W czym to pomoze???
Staralam sie pisac bardziej konkretnie. I co, udalo mi sie? :)
_________________
There are 10 types of people - these who understand the binary and those who do not (stolen)
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 25 Listopad 2007, 21:31   

Koticzka napisał/a:
Z podobnego powodu nie analizuje podobienstw czy roznic miedzy Diuna a Swiatem Dysku (chyba zreszta sa - khem - nikle, ciekawe, czy duzo osob czytalo).

myślę, że wiele osób na tym forum czytało Diunę. Może nie wszyscy, ale śmiem twierdzić, że większość aktywnych użytkowników wie co nieco na temat prozy Herberta....
Koticzka napisał/a:
Warto sie jednak zastanowic, zanim sie rzuci takim kamieniem.

nikt jak dotychczas niczym nie rzucał, co (nierzucanie) jest tu dosyć normalne:-)
Koticzka napisał/a:
Wawrzyncu, nigdy nie lubilam Muminkow :| Co to jest Buka?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Buka_(Muminki)
Koticzka napisał/a:
Nie wydaje mi sie, ze Dementorzy sa nasladownictwem Nazguli.

nie mając zbyt wiele o powiedzenia w sprawie filmowych przedstawień Dementorów - książkowo skojarzyli mi się tak jak napisałem. W dyskusjach potteromaniaków nie brałem i nie zamierzam brać udziału.
Koticzka napisał/a:
Joyce - o rany, skad mi sie Joyce wzial? No chyba tylko dlatego, ze tez Irlandczyk. :oops:

Gdybym nie sprawdził - dałbym wiarę temu co napisałaś. Ładnie wyglądało.... :mrgreen:
Koticzka napisał/a:
czas jest nieublaganie ograniczony

w zakresie czytania - wręcz przeciwnie.
Koticzka napisał/a:
Wawrzyncu, czy masz za zle JKRowling, ze jej wglebianie sie w wierzenia wyspiarzy nie mialy takiego samego charakteru, jak Tolkiena?

Nie mam nic za złe Pani Rowling, wręcz przeciwnie - uważam, że zrobiła wiele dobrego dla propagowania literatury jako takiej i pokazała, że pisarz może sobie poradzić o ile dobrze się sprzeda (jakkolwiek źle to brzmi). Nie widzę jednak w Jej twórczości żadnych badań nad wierzeniami i zagłębiania się w mitologię. Umiejętne wykorzystanie archetypów - to owszem. Stawiam Rowling o poprzeczkę wyżej od autora Eragona i poprzeczkę niżej od Jordana, który też wykorzystywał wszelkie konstrukcje jakie istniały.

Koticzka napisał/a:
Wawrzyncu, czy wiek ma takie znaczenie??? :oops: W czym to pomoze???


Dla mnie ma zasadnicze, bo inaczej rozmawia mi się z równolatkiem, a inaczej z piętnastolatkiem. Mam wyjaśniać?
_________________
 
 
     
Beryl 


Dołączyła: 10 Wrz 2006
Wysłany: 25 Listopad 2007, 21:46   

Śniący napisał/a:

O ile pamiętam w jakimś Szekspirowskim dramacie była Hermiona która zmieniła się w kamień. Patrz "Komnata Tajemnic" (oczywiście chodzi o książkę Rowling nie jestem aż takim Szekspirowskim ignorantem :mrafroamerykanin: )

Udawała posąg. A sam Szekspir bezczelnie zerżnął to imię z greckiej mitologii.

Cytat:
A Leonardo Pratchetta to po prostu Da Vinci i tyle. Dumbledore jest zdecydowanie bardziej zbliżony do Gandalfa, ale Gandalf nie był gejem. Prawdopodobnie.

Jeśli już bym miała Dropsożercę z kimś porównywać, to ze Śmiercią. Kochany dziadzio ze złowieszczym zapleczem.

Ale faktycznie coś z tym podobieństwem Tolkien-Pratchett-Rowling jest: twórczośc całej trójki zaczyna się dość podobnie, radośnie i z mnóstwem trochę złośliwego humoru. Im dalej w las tym robi się ponurzej i odmienniej: Tolkien leci we wzniosłość, czasami dodając humorystyczne elementy, Pratchett robi się gorzki, Rowling skupia się na bohaterach. Całą trójkę czyta mi się równie przyjemnie, choć w każdej się szuka czegoś innego - Pratchett ma wspaniałe "świeże spojrzenia na rzeczywistość" ale za to Rowling dużo lepsze dialogi.
_________________
Zawsze mierz wysoko. Być może nie trafisz w cel, ale też nie odstrzelisz sobie stóp.
 
     
arekrem 


Wiek: 21
Dołączył: 10 Sie 2007
Skąd: Inąd Zdrój
Wysłany: 25 Listopad 2007, 21:56   

Cytat:
Rowling dużo lepsze dialogi


No weź ty mnie nie przerażaj... Jeżeli dialogi typu:
- Zabiłem go
- Aha

Są "dużo lepsze" to ja tu chyba czegoś nie rozumiem. Rowling nie potrafi pisać dialogów, są zwykle przesadzone i przegięte. Czasem znajdą się jakieś perełki, ale wg. mnie Pratchett jest dużo lepszy w tym względzie...
_________________
"Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu."
 
 
     
Beryl 


Dołączyła: 10 Wrz 2006
Wysłany: 25 Listopad 2007, 22:00   

Z każdego tekstu da się wybrać te najgorsze, wiesz? Ale jak wspominam co zabawniejsze fragmenty, pamiętam dużo więcej doskonałych spostrzeżeń co do codzienności u Pratchetta i dowcipnych dialogów u Rowling.
_________________
Zawsze mierz wysoko. Być może nie trafisz w cel, ale też nie odstrzelisz sobie stóp.
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 25 Listopad 2007, 23:02   

Zaczyna mi się podobać ten temat :))
 
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 25 Listopad 2007, 23:29   

Kormaciek napisał/a:
Zaczyna mi się podobać ten temat

czyli jest szansa, że się wypowiesz? :lol:
_________________
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 26 Listopad 2007, 11:36   

Jako admin forum o Tolkienie, nie powinienem chyba :mrgreen:

[ Komentarz dodany przez: Uboot: 26 Listopad 2007, 11:41 ]
Kor adminem?
I to forum jeszcze istnieje??
No shit. >_<
 
 
     
yogurt_13 


Wiek: 21
Dołączył: 01 Lis 2006
Skąd: Wrocław
Wysłany: 26 Listopad 2007, 20:13   

Koticzka, tylko nie przez th, proszę. To tak na początek. :)

Mimo wielkiej popularności są różni. Bo jeżeli popularność ma być miarą równości, to do worka z Pratchettem i Rowling należałoby dorzucić choćby Kinga, Browna, Coelho i całą masę innych pisarzy, którzy są nie mniej popularni. Światy wg mnie sa różne. Rowling osadza mocno swoją historię w rzeczywistości. Mamy wspólne miejsca, które się przenikają. PTerry zaś parodiuje nasz Świat, by nas nauczyć wielu rzeczy, jednocześnie opakowywując to w jakieś fajne postaci i porywającą historię (lub mniej porywającą).

Czy Śmierć jest symaptyczny? Moim zdaniem średnio. To trochę tak, jakby powiedzieć, że Marchewa ma poczucie humoru. Takie sprawiaja wrażenie, ale to już raczej na osobny temat sie nadaje, mimo to nie mogłem się tu powstrzymać by co nieco wtrącić :D
_________________
"Mitologia to tylko bajki ludów, które wygrały, bo miały większe miecze."
 
 
     
Blade_Master 
VIP


Wiek: 20
Dołączył: 23 Lut 2004
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 28 Listopad 2007, 06:08   

Cytat:
Zdecydowanie sie nie zgadzam, ze Harry Potter jest dla dzieciakow. Sa pelne okrucienstwa, wyborow i problemow, z ktorymi niewielu doroslych sobie radzi. Kwestia lojalnosci i wyboru, wobec kogo nalezy byc lojalnym, dociekania prawdy i odkrywania pobudek tych, ktorzy chca nami manipulowac, decyzji, komu ufac, komu nie, pelne sytuacji, w ktorych poddaje sie swoje priorytety rewizji, i decyzji o dokonaniu lub nie poswiecenia.


No, racja. Legenda "O Popielu i Mysiej Wieży" też jest zbyt okrutna dla dzieci. Jakie okrutne sceny! "Kot w butach" też zawiera sceny nie dla dzieci! Oj - "O Jasiu i Magłosi" nie wspomnę. Biedne czarownica. Te tytuły też są pełne okrucieństwa, wyborów i problemów z którymi sobie niewielu dorosłych radzi (a szczegolnie w np. Czerwonym Kapturku, w którym jest zawarty problem wychowania młodzieży i jej posłuszeństwa). Kwestia moralności i wyboru też jest poruszana wielokrotnie w tych książkach. Pełno tu decyzji i wyborów... No cóż, to co wypisałaś o niczym nie świadczy xP

Jak dla mnie HP to pozycja głównie dla dzieci, a że dorośli chcą czasem przeczytać książki dla relaxu i nie wymagające myślenia, to nic nie znaczy.
_________________
Du ju lana it banana?
 
 
     
Koticzka 

Dołączyła: 24 Lis 2007
Skąd: Lucan,hrapstwoDuplin
Wysłany: 27 Styczeń 2008, 03:44   

Wawrzyncu, pamietasz Barbapape? A Jacka i Agatke? A Balbine i Ptysia? Tych ostatnich mozesz juz nie. ;) Wystarczy? Jesli potrzebna sciaga (kto wie) www.nostalgia.pl Przypisanie mi 15 lat to nieciekawy komplement, musze zrewidowac poglady. Chyba ze chodzi o styl - zapominam jezyka, o zgrozo ](*,)

Yogurt_13 - przperaszam, sie mie klepnelo za duzo. Twoje uwagi mi sie bardzi podobaja - podpisuje sie i pod nimi. Przepadam za ksiazkami Coelho. BTW

Blade-Master, nie masz chyba 15 lat ;) wiec przypuszczam, ze rozumiesz, ze jest roznica miedzy wyborem Czerwonego Kapturka (ktory sie sypnal i wbral nienajlepiej), a wyborem mlodego warszawskiego powstanca. To jest wybor, do ktorego porownalabym to, co sie dzieje w siodmej czesci Harry'ego Pottera. Nie chce wiecej spoilerowac, ksiazka po polsku dopiero wyszla (i juz idzie do mnie poczta, ha-ha! hura! \:D/ ) Postaram sie przeczytac jeszcze raz ten watek i wyjasnic szerzej, o czym mowie.
_________________
There are 10 types of people - these who understand the binary and those who do not (stolen)
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 27 Styczeń 2008, 11:01   

Koticzka napisał/a:
Wawrzyncu, pamietasz Barbapape? A Jacka i Agatke? A Balbine i Ptysia? Tych ostatnich mozesz juz nie. ;) Wystarczy?


wszystkich wyżej wymienionych pamiętam, aczkolwiek nie tak wyraźnie jak na przykład delfina Ouma albo Załogę G.

Koticzka napisał/a:
Przypisanie mi 15 lat to nieciekawy komplement, musze zrewidowac poglady.


Nie przypisałem, a jedynie podałem przykład;-) Poza tym to było w zeszłym roku! ;) A nawiasem - w kobiecym stylu uchyliłaś się od precyzyjnej odpowiedzi;-)))
_________________
 
 
     
Koticzka 

Dołączyła: 24 Lis 2007
Skąd: Lucan,hrapstwoDuplin
Wysłany: 27 Styczeń 2008, 20:27   

Kobiety tak maja ;P Niania Ogg byla mi wzorcem. Mowia tez, ze wiek to kwestia umyslu, nie metryki.
To zainteresowania mamy wspolne :D Zwlaszcza sadzac po obecnosci na tym Forum.
_________________
There are 10 types of people - these who understand the binary and those who do not (stolen)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group