|
Rodzinne sprawy antropomorficznych personifikacji |
| Autor |
Wiadomość |
Elbaf

Wiek: 19 Dołączył: 02 Paź 2007 Skąd: Zbytków
|
Wysłany: 5 Październik 2007, 06:39 Rodzinne sprawy antropomorficznych personifikacji
|
|
|
Nie zauważyłem takiego tematu, a uznałem, że mógłby być przydatny:Chodzi mi mianowicie o to, że Susan jest przybraną wnuczką Śmierci, posiada jednak część jego mocy.Z kolei Lobsang jest prawdziwym synem Czas.Z tego co zrozumiałem, na końcu ZC oboje się hajtnęli I teraz sprawa najważniejsza-bo to, że Lobsang jest w połowie antropomorficzną personifikacją, to wiadomo, ale czy można uznać, że Susan jest taką w ćwierci?I czy ich dzieci będą również miały moce?Miejmy tylko nadzieję, że ich małżeństwo nie będzie przebiegało tak, jak małżeństwo Wojny . |
|
|
|
 |
Kaen

Wiek: 27 Dołączył: 10 Maj 2007 Skąd: Z zaskoczenia.
|
Wysłany: 5 Październik 2007, 08:34
|
|
|
Jakie małżeństwo? O czym Ty mówisz?
Susan spotkała się w Lobsangiem w szafie. Mamy o tym jedno zdanie.
Może to prowadzić do wielu rzeczy, ale do małżeństwa tylko w ściśle określonych przypadkach, zależnych od wielu czynników, if you catch my draft.
Chwilowo nie mamy chyba o czym dyskutować, przynajmniej dopóki Susan nie pojawi się w kolejnej książce. |
_________________ Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę. |
|
|
|
 |
Krasnola
Kochanica Kora

Wiek: 23 Dołączyła: 18 Paź 2004 Skąd: Poznań (Zalasewo)
|
Wysłany: 6 Październik 2007, 17:54
|
|
|
Ano dokładnie. Aczkolwiek, jeżeli tę sytuację wziąć analogicznie do historii jej rodziców, to w następnej książce prawdopodobnie się hajtną, a może i nawet będą mieli potomka. I być może właśnie to posiadanie/ nieposiadanie wyjątkowych zdolności będzie tematem powieści.
Z drugiej strony - może Pratchett postanowi zerwać ze schematami... |
_________________ Nie daj się zwieść polskim producentom cyckonoszy! Sprawdż swój PRAWDZIWY rozmiar! |
|
|
|
 |
arekrem

Wiek: 21 Dołączył: 10 Sie 2007 Skąd: Inąd Zdrój
|
Wysłany: 6 Październik 2007, 18:17
|
|
|
... I potomek nie będzie nic potrafił Taki drugi Rincewind To by było dobre... |
_________________ "Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu." |
|
|
|
 |
Krasnola
Kochanica Kora

Wiek: 23 Dołączyła: 18 Paź 2004 Skąd: Poznań (Zalasewo)
|
Wysłany: 6 Październik 2007, 20:23
|
|
|
Niekoniecznie nic. Na początku może się tak wydawać - a potem BUM! Ew. Susan i Lobsang jako swego rodzaju mutanty (ni to, ni sio) mogą mieć problemy z uzyskaniem potomstwa. Wszystko zależy od tego, co zaiskrzy w głowie Pratchetta...
arekrem, lubię Rincewinda, ale jeden na całą serię o ŚD wystarczy... |
_________________ Nie daj się zwieść polskim producentom cyckonoszy! Sprawdż swój PRAWDZIWY rozmiar! |
|
|
|
 |
arekrem

Wiek: 21 Dołączył: 10 Sie 2007 Skąd: Inąd Zdrój
|
Wysłany: 6 Październik 2007, 20:34
|
|
|
Ale nie zrozumiałaś mnie Rincewind mógłby być nauczycielem młodego jak wykorzystać swój brak umiejętności
A tak na serio, to pewnie z tego związku będzie mały Śmierć... Potomek i następca. |
_________________ "Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu." |
|
|
|
 |
Krasnola
Kochanica Kora

Wiek: 23 Dołączyła: 18 Paź 2004 Skąd: Poznań (Zalasewo)
|
Wysłany: 6 Październik 2007, 20:45
|
|
|
| arekrem napisał/a: | Ale nie zrozumiałaś mnie Rincewind mógłby być nauczycielem młodego jak wykorzystać swój brak umiejętności |
Aua. Coraz gorzej
| arekrem napisał/a: | | A tak na serio, to pewnie z tego związku będzie mały Śmierć... Potomek i następca. |
Potomek- ok. Ale następca?! Wyobrażasz sobie Śmierć na emeryturze? Tymczasowe rezygnacje z pracy -ok, ale na bank nie na stałe. |
_________________ Nie daj się zwieść polskim producentom cyckonoszy! Sprawdż swój PRAWDZIWY rozmiar! |
|
|
|
 |
arekrem

Wiek: 21 Dołączył: 10 Sie 2007 Skąd: Inąd Zdrój
|
Wysłany: 6 Październik 2007, 21:16
|
|
|
Dlaczego A może właśnie tak wygląda rodzinny interes tylko że Śmierć nie pamięta swojego "normalnego" życia
Bo nie wyobrażam sobie czegoś w stylu kolejnego potomka z umiejętnościami. Byłoby to już żałosne za przeproszeniem. Musiałby się ZDECYDOWANIE wyróżniać na tle innych... |
_________________ "Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu." |
|
|
|
 |
Elbaf

Wiek: 19 Dołączył: 02 Paź 2007 Skąd: Zbytków
|
Wysłany: 9 Październik 2007, 18:55
|
|
|
Jak dla mnie, Zniwiarstwem(Mrocznym)by się raczej nie zajmował-skoro miałby moce pokrewne ze Śmierci(Pradziadek)i Czas(babcia), możliwe byłoby albo coś całkowicie nowego-takie jak choćby antropomorficzna personifikacja Bananów Jedzonych W Bibliotece(UUk!), skoro TP ma taki humor jaki ma, albo właśnie brak zdolności-co też byłoby dość ciekawe.Jednak odziedziczenie mocy tylko po jednym z rodziców byłoby, moim zdaniem, dosyć nudne(A bibliotekarz miał już nadzieję ) |
|
|
|
 |
wawrzyniec
VIP

Wiek: 39 Dołączył: 25 Lip 2005 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: 9 Październik 2007, 19:13
|
|
|
| Elbaf napisał/a: | | skoro miałby moce pokrewne ze Śmierci(Pradziadek)i Czas(babcia) |
Polecam jednak zapoznanie się z teoriami dotyczącymi dziedziczenia jako takiego.
| Elbaf napisał/a: | | antropomorficzna personifikacja Bananów Jedzonych W Bibliotece(UUk!) |
mądrze brzmi, ale zupełnie nie ma sensu
| Elbaf napisał/a: | | A bibliotekarz miał już nadzieję |
Trochę nie rozumiem co masz na myśli Panie od Odwróconej Baśni....
A temat jako taki uważam za trochę ..... niepotrzebny (tak jak napisał Kaen). Jeśli jakiekolwiek zdolności miałby posiadać potomek Susan i Lobsanga to byłyby to chyba zdolności do Tortur. Czas+Śmierć. Niesmaczne. Jeśli zaczniecie analizować - co miałoby wyniknąć ze ślubu Cohena z Ty Draniu! to będę musiał dodać temat do okrągłego segregatora na śmieci.... |
_________________ |
|
|
|
 |
Keisy

Wiek: 22 Dołączyła: 18 Lis 2006 Skąd: Wawa
|
Wysłany: 28 Październik 2007, 10:17
|
|
|
Dla dobra owego potomka, PTerry nie powinien doprowadzić do jego powstania. Wyobrażacie sobie Susan jako matkę? Dziecko miałoby schizy do końca życia, które by prawdopodobnie zakończyło w wieku 12 lat topiąc się z nugacie
Albo... stwierdziłoby, że nic nie ma sensu i przy pomocy swoich "mocy" (które jak znam życie, niezależnie od logiki by go wsparły) znikło by ze świata po cichu jak to zrobił Czarodziciel.
Albo by się wkurzyło, wykosiłoby całą rodzinę stwierdzając, że mając takich rodziców jest lepsze i mielibyśmy koniec Susan, Lobsanga, ŚMIERCI i całej zgrai w związku z czym nastąpiłby koniec świata i Audytorzy byliby happy.
...
To jest dobry plan, nie mówcie im tego |
_________________ I'm Keisy. The Fireball Master!
You must stop!
FIREBALL!!!
<bum>
Hm... Odkupie? |
|
|
|
 |
nanom

Wiek: 24 Dołączył: 28 Maj 2008 Skąd: warszawa... prawie
|
Wysłany: 18 Czerwiec 2008, 23:40
|
|
|
Ajej, ale wy macie pomysły...
Tak prywatnie to wątek Susan i Lobsanga, a raczej sam pomysł na taki wątek, jest moim ulubionym, przynajmniej jeśli chodzi o te świeższe tomy Dysku i bardzo chętnie zobaczyłbym książkę opowiadającą o perypetiach tych dwojga. Nie sądzę, żeby mieli się pobrać, bo imo Lobsang/Czas w przeciwieństwie do Susan chyba zrezygnował z człowieczeństwa, wybierając nieśmiertelność.
A ewentualny potomek? Cóż... dziedziczenie to dziwna sprawa, a śmierć metafizycznie i filozoficznie rzecz biorąc jest w pewnym sensie skoligacona z czasem...
Susan jako matka? Chętnie zobaczę |
_________________ stalowe ostrze twojego miecza
tysiące głów kruszy i tnie
niewinna krew, tysiące ciał
twój okrzyk śmierci grzmi:
GIŃ PSIE !!!! |
|
|
|
 |
|
|