Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Magia i wiara Świata Dysku...
Autor Wiadomość
arekrem 


Wiek: 21
Dołączył: 10 Sie 2007
Skąd: Inąd Zdrój
Wysłany: 8 Wrzesień 2007, 13:21   

Żelazo jest głęboko zakorzenione w anglosaskiej kulturze - dlatego u Sapkowskiego miecze Wiedźmina są żelazne i srebrne...
_________________
"Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu."
 
 
     
Beryl 


Dołączyła: 10 Wrz 2006
Wysłany: 8 Wrzesień 2007, 13:25   

Zła Monika napisał/a:
aPterry uczynił żelazo jedyną rzeczą, jakiej bały się elfy.

Nie uczynił, tylko wykorzystał. Żelazo było od dawna uważane za dobrą metodę na złe duchy - załatwiając wampira można nim było zastapić osinowy kołek na przykład.

Cytat:
Przykro mi w Wikipedii nie znalazłem :]

Nie ta mitologia, obawiam się. Spróbuj w Eddzie.
_________________
Zawsze mierz wysoko. Być może nie trafisz w cel, ale też nie odstrzelisz sobie stóp.
 
     
arekrem 


Wiek: 21
Dołączył: 10 Sie 2007
Skąd: Inąd Zdrój
Wysłany: 8 Wrzesień 2007, 13:31   

Dobra, dzięki. Sprawdziłem w Wikipedii jeszcze raz
Cytat:
W pieśniach historycznych występują też kowale kochający się w walkiriach."
To o Eddzie :0
_________________
"Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu."
 
 
     
Acibuk 


Wiek: 21
Dołączył: 05 Lip 2007
Skąd: Pszów
Wysłany: 8 Wrzesień 2007, 21:11   

W Starym Świecie (WARHAMMER) żelazo i srebro były uważane za najpotężniejsze bronie na demony itd.
 
 
     
arekrem 


Wiek: 21
Dołączył: 10 Sie 2007
Skąd: Inąd Zdrój
Wysłany: 9 Wrzesień 2007, 10:36   

Już pisałem, że to się wzięło z kultury anglosaskiej.
_________________
"Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu."
 
 
     
Beryl 


Dołączyła: 10 Wrz 2006
Wysłany: 9 Wrzesień 2007, 12:27   

Chyba ogólnoeuropejskiej. Zwyczaj nie używania żelaza podczas Wigili jest chyba raczej nasz niż anglosaski?
_________________
Zawsze mierz wysoko. Być może nie trafisz w cel, ale też nie odstrzelisz sobie stóp.
 
     
arekrem 


Wiek: 21
Dołączył: 10 Sie 2007
Skąd: Inąd Zdrój
Wysłany: 9 Wrzesień 2007, 13:05   

:O Pierwszy raz o takim zwyczaju słyszę...
_________________
"Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu."
 
 
     
Beryl 


Dołączyła: 10 Wrz 2006
Wysłany: 9 Wrzesień 2007, 13:18   

Chodzi o to,że kiedyś przy wigilijnym stole nie miało prawa być nic żelaznego, bo duchy by nie mogły przyjść (nie mogłeś też zamiatać tego dnia, ani zdaje się używać soli).
_________________
Zawsze mierz wysoko. Być może nie trafisz w cel, ale też nie odstrzelisz sobie stóp.
 
     
nanom 


Wiek: 24
Dołączył: 28 Maj 2008
Skąd: warszawa... prawie
Wysłany: 22 Czerwiec 2008, 03:28   

Erpegis napisał/a:
Pradawni Najwyżsi, to (za DWRPG) personifikacje 8 podstawowych sił rządzących wszechświatem. Jak dotąd w kronikach pojawiły się tylko 3 - Azrael, symbol zniszczenia, śmierci, Bel-Shamhamroth - symbol przestrzeni (jak sądzę, podobny do Lovecraftiańskiego Yog-Sothotha), i Stwórca


Stwórca chyba nie był Najwyższym. Przynajmniej E i OK tak sportretowały postać Stwórcy. Pozostała dwójka - pełna zgoda.

A magia i wiara... Najpierw magia na tapetę. Jak dla mnie magia była najpierw dzika i pierwotna, łatwo dostępna i naprawdę niszczycielska. Potem magowie zaczęli się uczyć jak z niej nie korzystać, albo korzystać w ograniczonym zakresie. Wszystko po to, żeby nie było znowu wież, wojen magów i czarodzicieli (btw: sprawdziłem. "Zwykły" mag to ósmy syn ósmego syna, natomiast czarodziciel to ósmy syn ósmego syna ósmego syna). Do perfekcji doszli mniej więcej w połowie książek, wolą obiady od czarowania. Ale przecież magia jest wciąż obecna na Dysku (wystarczy wspomnieć choćby Ramptopy) i magowie, jeśli bardzo chcą albo muszą, czasem po nią sięgają. Jak było wspomniane w PiD, są dwie wersje magii dla magów. Stara to różne atrybuty zawodowe (wypchany aligator, czaszka z krukiem), odpowiedni strój i pewna dostojność, a także skomplikowane rytuały. Nowa to magiczna fizyka (rozbijanie thaumu), pseudo-komputer HEX itp. Ciężko tak naprawdę powiedzieć, która szkoła jest właściwa. Grunt, żeby magii nie było za dużo. Co, jak dla mnie, jest miłą odmianą od panującego w całej kulturze wizerunku maga ciskającego nieustannie kule ognia i błyskawice...
Magia czarownic. Bardziej opiera się na myśleniu, kombinowaniu i zrozumieniu zasad działania świata, a przynajmniej świata ludzi. Głowologia to nic innego, jak szukanie tego odpowiedniego miejsca, które trzeba nacisnąć, by wszystko wyszło po myśli czarownicy. Pożyczanie to po prostu doskonałe opanowanie umysłu, pozwalające na umieszczanie go w innych... obiektach (bo nie tylko w zwierzętach). Wśród czarownic także istnieją dwie szkoły: starsze wolą nóż kuchenny, miotłę, porządne buty i oczywiście kapelusz, młodsze bawią się w ozdoby, makijaż, rytualne świece itp itd. Zauważyliście że pod tym względem czarownice są dokładnym przeciwieństwem magów?

No i na koniec wiara... Wiara jest paliwem bogów. A także innych nieśmiertelnych, tych pechowych antropomorficznych personifikacji, które z biegiem stuleci stają się coraz bardziej ludzkie... Jak dla mnie prostota wytłumaczenia tego zjawiska to bardzo duży plus dla Terry'ego. Łatwe równanie. Jest wiara = jest bóg, nie ma wiary = nie ma boga. A personifikacje trwają, bo każda religia mówi o śmierci czy wojnie...

Uff. Ciężko było podsumować wszystkie wasze i moje spostrzeżenia, a i tak dręczy mnie myśl, że dużo pominąłem. Co śmieszniejsze, spostrzeżenia te nachodzą dopiero przy głębszym zastanowieniu się, w czasie lektury jakoś nie zwracam na to zbyt dużej uwagi...
_________________
stalowe ostrze twojego miecza
tysiące głów kruszy i tnie
niewinna krew, tysiące ciał
twój okrzyk śmierci grzmi:
GIŃ PSIE !!!!
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 23 Czerwiec 2008, 13:00   

nanom napisał/a:
Głowologia to nic innego, jak szukanie tego odpowiedniego miejsca, które trzeba nacisnąć, by wszystko wyszło po myśli czarownicy.


Czyli Vetinari to taka czarowinica. I ma nawet szatę podobną :))
 
 
     
Zła Monika 


Dołączyła: 06 Wrz 2007
Skąd: Katowice
Wysłany: 28 Wrzesień 2008, 20:56   

Właśnie skończyłam czytać Rio Anaconda Wojtka Cejrowskiego i zaciekawiły mnie liczne podobieństwa między hmmm... indiańskimi zwyczajami opisywanymi przez niego, a sztuczkami pewnej Babci :wink: Wcześniej byłam przekonana, że Pożyczanie to pomysł Pratchetta, a teraz okazuje się, że ktoś coś takiego naprawdę praktykuje. Co tylko wzmogło mój podziw dla Terry'ego... a konkretnie dla ogromu jego wiedzy. Łamałam sobie głowę nad nogawkami czasu i innymi teoriami, nad NŚD sapałam z wysiłku :wink: , a im głębiej poznaję twórczość TP, tym bardziej widzę, jak wszechstronny jest to człowiek. Zastanawiam się przy okazji, czy element "spłacania długu" po Pożyczaniu (jak Babcia wystawiała jedzonko dla królika np.) też pochodzi od Indian... U Cejrowskiego nie było o tym ani słóweczka. Ktoś coś wie? :)
_________________
when it comes to chocolate, there are no half-measures.
 
 
     
Coen 


Dołączył: 27 Wrz 2008
Skąd: Grudziądz
Wysłany: 28 Wrzesień 2008, 23:01   

Terry mało rzeczy stworzyl samemu, szukanie aluzji i odniesien do zjawisk z reala to jedna z ciekawszych zabaw podczas czytania ;) Czlowiek rzeczywiscie wszechstronny i oczytany az milo ;p
 
 
     
VenaKruczowłosa 
VIP


Dołączyła: 03 Lut 2005
Wysłany: 1 Październik 2008, 01:40   

Zła Monika napisał/a:
Właśnie skończyłam czytać Rio Anaconda Wojtka Cejrowskiego i zaciekawiły mnie liczne podobieństwa między hmmm... indiańskimi zwyczajami opisywanymi przez niego, a sztuczkami pewnej Babci
Wiem tylko tyle, że pan WC ma wyjątkowy dar konfabulacji i jest rewelacyjnym opowiadaczem historii z palca wyssanych (dużego palca u brudnej nogi w podróżnych sandałach - bo wcale nie chadza boso). W dodatku parokrotnie cytował Pratchetta (na pewno Ostatni kontynent), a gdzieś tam w swoich tekstach selfpromo wprost przyznał się, że lubi twórczość Terry'ego. Nie zdziwiłoby mnie nic a nic, gdyby zauważone przez Ciebie podobieństwa powstały w drugą stronę...
jeden z przykładów
ciekawe są też komentarze...
 
     
Zła Monika 


Dołączyła: 06 Wrz 2007
Skąd: Katowice
Wysłany: 1 Październik 2008, 13:06   

Właśnie dlatego, że sama się nad tym zastanawiałam (czy tak faktycznie jest i Pratchett się tym interesował, czy Cejrowski podłapał pomysł, skoro się otwarcie przyznaje do czytania ŚD), wysłałam do niego maila... Bo podobno czyta wszystkie i na pytania odpowiada... Niestety, mnie nie było dane doczekać się odpowiedzi :wink: Przyjęłam, że to prawda, bo szamani przecież nie władają tajemną mocą, a jednak za takich są postrzegani wśród swoich plemion, ergo - muszą znać się na głowologii.. (tak rozumowałam) :) Inna sprawa, że Cejrowski ewidentnie zgapił przypisy, w których stara się być zabawny...ale nie ukrywajmy, do Pratchetta mu daleko :wink:

a co do chadzania w butach, to nie wiem, widziałam go raz na żywo w galerii handlowej i był boso :D
_________________
when it comes to chocolate, there are no half-measures.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group