Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Król Marchewa - Upadek Ankh-Morpork ?
Autor Wiadomość
Blade_Master 
VIP


Wiek: 20
Dołączył: 23 Lut 2004
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 7 Maj 2005, 22:21   Król Marchewa - Upadek Ankh-Morpork ?

Witam. Szperając w necie znalazłem fajny, nierozwinięty temat, na Forum.Gazeta.pl , gdzie nie cieszył się zbyt wielką popularnością...

A teraz zacytuje autora :

Cytat:
No właśnie, czego dokonałby Marchewa jako król Ankh Morpok ? Moim zdaniem
powierzenie tronu Marchewie skutkowałoby najprawdopodobniej:
- rozwiązaniem systemu przestępczości zorganizowanej czyli likwidacja gildii
złodziei i skrytobójców. Poniewaz jednak ogólna liczba kradzieży i zabójstw
pozostałaby prawdopodobnie na tym samym poziomie a liczba kradziezy i
zabojstw dokonywanych legalnie w sposób oczywisty spadłaby do zera to w
oficjalnych statystykach zanotowanoby zapewne znaczący wzrost przestępczości
w Ankh
- przywróceniem rygorystycznych praw zawartych w księdze praw sprzed klkuset
lat. To z kolei oznaczałoby znaczące ograniczenie suwerenności gildii
(gildie musiałyby działać nie tylko w zgodzie z własnymi regulacjami, ale
również w zgodzie z prawem powszechnie obowiązującym). Podporządkowanie
gildii władzy centralnej pociągnęloby zaś za sobą stopniowe pomniejszenie ich
roli (być moze az do całkowitego ich rozwiązania bądź uzyskania przez nie
statusu jedynie dobrowolnych stowarzyszeń).
- Zmniejszenie roli gildii wpłynęłoby zaś negatywnie na efektywność ich
działania oraz, co się z tym wiąże, (na skutek braku nadzoru ze strony
gildii) na spadek poziomu świadczonych przez ich członków usług bądź
wytwarzanych przez nich produktów. W rezultacie powoli spadałby poziom
eksportu towarów i usług z Ankh, nasilałby się import, a z Ankh raczej
wypływałyby pieniądze niż do ankh przypływały.
- Prawny rygoryzm księgi praw wymagałby rozbudowy aparatu policyjnego. Z
resztą zwiększenie wydatków na straż wynikałoby także w sposób oczywisty z
powodów czysto sentymentalnych (przeszłość Marchewy w nocnej straży).
Niemalże policyjny system Ankh nasiliłby zaś zjawisko emigracji z miasta, w
efekcie którego mieszkańców Ankh ubywałoby w zastraszającym tempie a w
statystykach zanotowanoby gwałtowne starzenie się społeczeństwa.
- Dodatkowo: być moze król zapragnąłby wydać specjalne, antydyskryminacyjne
przepisy, zmierzające do ostatecznego wyeliminowania dyskryminacji
krasnoludów (np. obowiązkowe obniżenie wysokości ławek w parkach o 75%,
obowiązek sytuowania co najmniej 50% długości barku w restauracjach na
wysokośći nie przekraczającej 3/4 wzrostu przeciętnego krasnoluda)

itepe itepe..... więc nie byłby to raczej wesoły obraz.... macie jakieś inne
pomysły ?


No, właśnie... Jakby to było gdyby obalili Patrycjusza, a Marchewa objął by władze ?
Ja uważam, że takie coś nie miało by miejsca, ale gdyby jednak ?

Marchewa jest kimś bardzo sprawiedliwym i prostym. Gdyby rządził to :
- Tak jak wyżej wyczytaliście pewnie zlikwidowano by gildie, co doprowadziło by do ogólnego zamętu.
- Wprowadziłby pewnie jakieś zakazy, nowe prawa... co ludziom by się pewnie nie spodobało, lub przeciwnie.
- Stworzyłby jakąś organizację, która pomaga biednym
- Zwalczałby gatunkizm
- Próbowałby oczyścić Ankh - z marnym skutkiem oczywiście.
- Zmobilizowałby magów NU, do czegoś hmm... bardziej kreatywnego...
- Podwyższyłby pensje Straży Miejskiej

Nic innego nie przychodzi mi do głowy. Czekam na wasze pomysły.
_________________
Du ju lana it banana?
 
 
     
Monkey 


Wiek: 21
Dołączyła: 22 Lip 2004
Skąd: Kwidzyn/Toruń
Wysłany: 7 Maj 2005, 22:42   

Eee... nie sądze żeby Patrycjusza jakkolwiek dało się obalić :wink:
Szczęściasz z niego. :lol:

Dodam jeszcze, że:
- nie tylko zwalczałby gatunkizm, ale i witalizm (wiem, czepiam się :wink: )
- innym miastom dałoby to możliwość ataku na A-M
- ludzie zaczęli by się buntować
Aż w końcu Marchewa straciłby rozum, zmienił by się w cara Carrota JeszczegroźniejszegoniżIvan (im dłuższy tytuł tym lepszy tytuł)
wybebeszyłby większość mieszkańców, reszta by go obaliła...
To czarny scenariusz 8-) ale szczerze: czy może istnieć jasna przyszłość bez Vetinariego?
NIE SĄDZĘ

PS: Więcej takich twórczych tematów, please... 8-[
_________________
"Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi."
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 8 Maj 2005, 13:22   

A ja znowu sądzę, że tak się stanie, i mam nadzieję żę już w Thud Patrycjuszem zostanie Marchewa. Jak widziicie nie wspomniałęm nic o śmierci Vetiego, bo tego sobie już noie umiem wyobrazić, ale gdyby wypadki tak się posunęły, to byłoby to naprawdę odświerzające dla serii i noisłoby ze sobą cały wachlarz nowych możliwośći.

Coś by się musiało stać z Patrycjuszem, ciekawiło by mnie jaką postawębprzyjąłby Marchewa, no i co z Vimesem.

A no i nie zapominajmy, Patrycjusz miałby Kobietę (no powiedzmy pół-kobietę).
 
 
     
Vera 


Wiek: 21
Dołączyła: 16 Mar 2005
Skąd: Starogard Gdański
Wysłany: 8 Maj 2005, 16:47   

Byłaby to ciekawa zmiana, ale nie koniecznie na lepsze. Vetinari jest po prostu stworzony na to miejsce i nie sądzę żeby pasował gdziekolwiek indziej. Vetinari dla Ankh Morpork, Ankh Morpork dla Vetinariego :mrgreen: . Nie sądzę żeby Marchewa miał zająć jego miejsce. Sam mówił, że tego nie chce :roll: . Gdyby jednak to się stało miasto przeżyłoby ogromne zmiany (i parę rewolucji).
_________________
Absolutnie nikt mnie nie zmuszał do pisania tego posta. To co napisałam może być wykorzystane przeciwko innym ( i od niedawna przeciwko mnie). Aargh!
 
 
     
Blade_Master 
VIP


Wiek: 20
Dołączył: 23 Lut 2004
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 8 Maj 2005, 18:51   

Ja tu już gdzieś mówiłem, że gdyby Pratchett zrobił z Marchewy króla, to na pewno odbiło by się to na jego zachowaniu. Pewnie zrobiłby się poważny i "królowaty", podobnie jak Błazen. Zresztą, nie wiem czy ludziom taka zmiana by się spodobała. Za rządów Vetinariego jest w miarę spokojnie, lecz za panowania takiego Marchewy mogło by się dużo złych rzeczy stać.

Marchewa jakby chciał, to już dawno by został królem. Więc myślę, że to nie jest możliwe by nim został. Skoro nie chce, to chyba nim nie zostanie. Może go coś zmusi ?
_________________
Du ju lana it banana?
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 8 Maj 2005, 19:24   

To że Marchewa nie chce to pikuś. Zależy co Chce Turtle Man :mrgreen:
Musi się niedługo coś wydarzyć (niekoniecznie to), bo Discworld zrobi się nudny i konwencjonalny. Pratchett kiedyś powiedział, że ŚD skończy się, jeżeli nastąpi zbyt duże nagromadzenie postaci, i będzie zwyczajnie za ciasno. Wszelkie zmiany wskazane.

Tak tylko może napiszę, że z ŚD jest jak z XF (dla mnie). XF skończył się na X sezonie, mimo dużej oglądalnośći, ale dlatego że wynosiłą ona 3, 4 miliony widzów na tydzień a nie 8-9. O takiej oglądalnośći inni marzą, ale Ci któzy zawiesili poprzeczkę wysoko muszą ją utrzymać jeszcze wyżej z roku na rok.
 
 
     
settler 
Administrator


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 9 Maj 2005, 00:16   

Moze by doszlo do tego, ze ktos by kierowal Marochewa, poniewaz on nie wydaje sie sparwnym politykiem. Ba, nawet sam jest tego swiadomy, dlatego nie chcial zostac krolem.
Ja naleze do tej grupy, ktora nie wiezy w taki obrot sprawy. Wydaje mi sie, ze mimo wszystko PTerry bedzie trzymal Vetinariego jak dlugo sie da. Jesli mialaby nastapic zmiana, majaca na celu "odmlodzenie" serii, to jak bym widzial tutaj kogos innego, najlepiej nowego bohatera, ktory bylby kolejnym sprytnym wladca.
Taka zmiana bez zbytnich zmian. Oczywiscie musialby ten nowy patrycjusz czyms sie wyrozniac. Np. zaczac oficjalne kontakty z Imperium Agatejskim, albo wprowadzic jakies nowe instytucje/wynalazki do A-M, chociaz to drugi dzieje sie za Vetinariego calkiem naturalnie.
Oczywiscie wieze, ze Pratchett mialby tutaj troche dobrych pomyslow. Mysle, ze Marchewa po staniu sie wladca bardzo by sie zmienil. Czemu? Znamy tutaj wspomniany przyklad Blazna i znamy styl wladcow jaki preferuje Pratchett.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Mostly Human 


Dołączyła: 30 Maj 2004
Wysłany: 9 Maj 2005, 15:01   

Marchewa królem? Niee...On sie po prostu nie nadaje do kierowania takim miastem jak Ankh-Morpork, gdzie trzeba być urodzonym dyplomatą, w dodatku elastycznym w pewien specyficzny sposób...A władca Ankh-Morpork w stylu Błazna? Nie, to się nie może udać...
_________________
-Posiadam taką zadziwiającą moc!Patrz!- uniósł pobliski kamień, chwycił to, co leżało pod nim, i machnął ręką- Wiszisz? Zaskoczony, co?
-Bardzo.
-Aha!
-Nigdy dotąd nie widziałem, żeby ktoś tak postępował ze skorpionem.
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 9 Maj 2005, 15:47   

Dajcie mu wirtualną :wink: szansę. Gdyby tak się stało, mogłoby być naprawde ciekawie i nieprzewidywalnie...
 
 
     
Aida
Gość
Wysłany: 10 Maj 2005, 16:08   

Sprawa wymaga dłuższego przemyślenia ale tak na gorąco:

Po śmierci Havelocka (nikt nie jest wieczny w końcu) najpierw zapanowałby totalny bałagan. Mieszkańcy A-M lubią rewolucje a przywódcy gildii zaczęliby od rozdrapania wszystkiego co się da. Pamiętajcie, że patriotyzm A-M opiera się na własności...
Nastąpiłoby 1 z 2: albo wrócilibyśmy do rządów jakiegoś autokraty w rodzaju poprzednika Vetinariego z "Night Watch", albo na scenę wkroczyłby Carrot... co wcale nie jest lepszym rozwiązaniem.
1. Państwo działające ściśle według prawa staje się państwem zbiurokratyzowanym. Może nie byłoby to państwo policyjne w stylu ZSRR za Stalina, bo Carrot miewa skrupuły i na szafot zwykłych obywateli po 20 latach dopiero zacznie posyłać... Poza tym głowy przeciwników politycznych polecą jak makówki. Jeśli nie dosłownie, to z pewnością jakaś lustracja będzie miała tam miejsce... Być może ukryta. Wysoko postawieni obywatele gildii zaczną znikać w tajemniczych okolicznoścach.
2. Powrót do starego, zdewaluowanego prawa oznaczałby cofnięcie A-M w rozwoju cywilizacyjnym o kilka stuleci. Śmiem twierdzić, że opuszczenie stanowiska przez Vetinariego drastycznie spowolni rozwój cywilizacji A-M, jeśli nie zahamuje go albo nie uwsteczni (jedyną osobą, która mogłaby tu służyć pomocą jest Leoś da Quirm).
3. Równowaga w polityce zagranicznej A-M opiera się wyłącznie na handlu. Zahamowanie rozwoju informacji utrudni sprawę, a scentralizowanie władzy pociągnie za sobą centralizację i reformę gospodarki, co dla powoli poprawiających się stosunków zagranicznych może mieć skutek fatalny (Klatch, Uberwald).
4. Narzucenie praw mniejszości (nie chodzi mi o mniejszość liczebną ale o obcość kulturową) na siłę, może prowadzić do niezadowolenia i rozruchów. Mieszkańcy A-M wciąż nie są pewni, czy zmiany w tym kierunku są dla nich pożyteczne czy nie – przekonujemy się o tym na każdym kroku. Zbyt gwałtownie wprowadzane przepisy, przy właściwym Marchewie braku wyczucia taktu mogą doprowadzić do niejednej rozróby. Na odległość nawet charyzma może nie pomóc. Do tego wilkołaczyca-królowa może wywołać sprzeciw.

Jest to czarny scenariusz. Jasny scenariusz zakłada ukrólowienie Marchewy w stylu Verenca i sytuację przypominającą tą ze „Zbrojnych”. Wszyscy patrzą na Marchewę a on rządzi... do momentu kiedy wie co ma robić. Kiedy nie wie co ma robić działa w sposób impulsywny i na wszelki wypadek atakuje. Bardzo, bardzo nieciekawa perspektywa... Punkty 2 i 4 jak najbardziej w mocy.

Trochę nie to chciałam napisać o czym myślę, bo sytuacja jawi mi się w postaci scen książkowych, może je sobie kiedyś przeczytam. Ale baaardzo nie podoba mi się atmosfera w Pałacu. Zwłaszcza z Vimesem jako doradcą i tymi spiskującymi ambasadorami... Nie wiedzący co robić Carrot zapowiada się bardzo niefajnie...

Czy ktoś tu studiuje politologię?
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 10 Maj 2005, 19:41   

A czemu zakładacie, żę Carrot nie będzie wiedział co ma robić. Pamiętam, że przy scenie w S!S!, kiedy Carrot spisać Vettinariego za źle "zaparkowany dyliżans" uśmniałem się za wszystkie czasy. On dokładnie wie co ma robić, i na miejscu Havelocka też by pewnie wiedział.

Ale zaraz, zaraz, przecież Marchewa wcale nie musi zostać nowym patrycjuszem, może nim zostać...
 
 
     
Aida
Gość
Wysłany: 10 Maj 2005, 22:21   

Vimes. Wiem. Uważasz, że to będzie lepiej...?

Szczerze mówiąc znam paru takich co to zawsze wiedzą co robić. Obawiam się, że to jest jeszcze gorzej. #-o :cry:
 
     
settler 
Administrator


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 11 Maj 2005, 01:35   

Wlasnie... potrzeba kogos, kto umialby planowac na tylu plaszczyznach co Vetinari. A-M dziala jak skomplikowane urzadzenie i moze przy wyjeciu jednego trybiku szybkie dzialanie naprawi sprawe (co zdarzalo sie w wielu ksiazkach), jedna utrata 2 elementow to juz katastrofa.
Taki Marchewa poprostu nie jest dosc sprytny, zeby to utrzymac w kupie. Viemes natomiast jest dobrym policjantem, ale nie wladca. Pare razy przekonalismy sie, ze myslenie czasem zajmuje mu troche czasu, za duzo jak na patrycjusza A-M.

Naszla mi wlasnie taka mysl, ze mimo wszystko jednostki sprytne i zaradne zostaja przewodniczacymi gildii. Ktos z nich moglby zostac patrycjuszem. Na pewno by to wywolalo wojne i klutnie gildii, ktore po odejsciu Vetinariego (jak napisala Aida) by bez zachamowan walczyly o wplywy. Dlaczego by walczyly? Ze strachu, ze ktos inny wykorzysta sytuacje do zalamania istniejacego status quo.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 11 Maj 2005, 11:20   

Aido, wcale nie myslałem o Vimesie. Po głowie chodził mi ktoś z Gildii lub lady Sybil, i jeszce ktoś inny.
 
 
     
Aida
Gość
Wysłany: 11 Maj 2005, 21:46   

Jednej rzeczy możemy być pewni. Następca jako pierwszy idzie za trumną...

Settler, a KTO z gildii? Downey jest za głupi, Ridcully myśli tylko o strzelaniu do kaczek, alchemicy i złodzieje? Muzykanci też nie pasują... Przypominam, że mówimy o DOBREJ kandydaturze.

Obawiam się, że chyba tylko sekretarz stanu zostaje. Ten nasz bidny Rufus Drumknott... :?
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 12 Maj 2005, 12:17   

No o Drumknot'cie myslałem, ale też o Lady Selachii. Wydaję mi się ona takim żeńskim odpowiednikiem Vetinariego...
 
 
     
Gadzinisko 
Moderator


Wiek: 22
Dołączył: 18 Kwi 2005
Skąd: Podkowa Leśna
Wysłany: 12 Maj 2005, 23:39   

Ja to jmę tak: pod rządami Vetinariego A-M po raz pierwszy od lat funkcjonuje. Gdyby został "odsunięty" od władzy (pewnie nie przez skrytobójstwo", bo kto chciałby płacić milion dolarów), to "gildie biłyby się jak koty w worku" (słowa C. W J. St. Nobbsa - FofC). Potem ktoś by stwierdził, że przecież "wszyscy lubią Marchewę", ale to by się nie przyjeło z powodów już wywienionych w tym temacie. Ja na tym stanowisku widzę jednak Vimesa. Ma więle cech, dzięki którym może się załapać na to stanowisko np.:

- Wkurza wszystkich
- Nienawidzi miasta (Tak jak Vetinari (patrz:MovPict))
- Jako jeden z niewielu potrafi postawić się Vetinariemu
_________________

Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.
 
 
     
QbaJak 
Moderator


Wiek: 27
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Jastrzębie/W-wa
Wysłany: 13 Maj 2005, 17:35   

co do Vimsa nie momge sie zgodzic z dwoma ostatnimi podpunktami, nigdzie nie bylo wposmniane ze nie nawidzi on miasta, co najwyzej niektorzy ludzie w nim mieszkajacy graja mu na nerwach (i vice versa) ale zarówno Vimes jak i Vetinari miasto kochaja, do tego jesli piszac MovPict miales na mysli Ruchome Obrazki to chcialbym zauwazyc ze na kartach calej ksiazki Vimes nie wystepuje a o stosunku Vetinariego do miasta tez nic nie ma, jedynie przedstawiony jest jego stosunek do ludzi...

do tego nie wiem dlaczego uwazasz ze Vimes jest w statnie postawic sie Partycjuszowi - przeciez w kazdej ksiazce Havelock notorycznie "kopie go w d***" zmuszajac Sama, nazwijmy to "nie wprost", do wykonywania rzeczy co do slusznosci ktorych Vimes niekoniecznie jest przekonany
_________________
Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
 
 
     
Gadzinisko 
Moderator


Wiek: 22
Dołączył: 18 Kwi 2005
Skąd: Podkowa Leśna
Wysłany: 13 Maj 2005, 23:34   

ni dobrze ostatnie masz rację. Ale W RO Vetinari myśli na premierze "Porwanego Wiatrem" : "Podczas gdy on, Patrycjus Ankh-Morpork, władał mistem, chronił miasto, kochał miasto, NIENAWIDZIŁ MIASTA i całe życie poświęcił służbie dla miasta..."

Występuje tu co prawda pewna sprzeczność, ale fakt jest faktem...

A Vimes masz rację on lubił miasto i "lubiłby je jeszcze bardziej gdyby wyrzucić z niego mieszkańców".
_________________

Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.
 
 
     
Aida
Gość
Wysłany: 14 Maj 2005, 09:15   

Ten cytat nie może być rozumiany dosłownie na wyrywki, to jest konstrukcja literacka!!! Chodzi o to, że Vetinari ma do miasta stosunek emocjonalny.

Albo co się mówi o Polsce. Jest brudna, szara, smętna, obrzydliwa, pełna pijaków, złodziei, skorumpowanych wydrwigroszy, jest zadupiem Europy, gigantyczną wiochą, z bandą kretynów u władzy, i historią nie do uczenia się... a gdyby nie daj Panie Boże wybuchła wojna, zaraz by wszyscy bez słowa chwycili za broń. :mrgreen:

Poczytaj sobie bodajże Prusa, albo Victora Hugo, którzy długo rozwodzą się nad tym, jakie te ich miasta są obrzydliwe, takim językiem jakby mówili o swojej ukochanej rocznej pieluchowatej siostrzenicy (ew. wnuczce czy córce).

I o to chodziło. 8-)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group