 |
Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info
|
|
Fantastyka dla dzieci? |
| Autor |
Wiadomość |
banita

Dołączył: 15 Kwi 2004 Skąd: znienacka
|
Wysłany: 14 Luty 2005, 11:26 Fantastyka dla dzieci?
|
|
|
| Cytat: | | do bibilioteki dla dzieci i wypożyczyłem BF i TW |
Właśnie to jest dla mnie maksymalnie irytujące. Na całym świecie, przeciętny czytelnik Świata Dysku ma 30, i więcej lat. W Polsce ŚD jest traktowany jak literatura dla dzieci. Wielu osobom taka właśnie łatka zamyka drogę do literatury Pratchetta. Panowie od marketingu u Prószyńskiego. Jeżeli taki właśnie chory wizerunek uległby zmianie, to jestem w stanie założyć się, że popularność ŚD w Polsce byłaby jeszcze większa. A jest o tyle łatwiej, że ŚD nie jest klasycznym fantasy, które funkcjonuje w społecznym wyobrażeniu jako literatura dla młodzieży (coś jak kiedyś Tomki)...
Sorry za offtopic, ale musiałem to napisać |
_________________
 |
|
|
|
 |
settler
Administrator

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 14 Luty 2005, 15:29
|
|
|
Chodzi o to, ze ogolnie fantastyka (moze procz Tolkiena, ktorego pokolenie moich rodzicow moglo czytac w mlodszym wieku) pojawila sie w Polsce stosunkowo niedawno. Jak wszystkie nowosci swiata zachodniego najlatwiej zostala zaabsorbowana przez mlodziez (troche to ogolnie, bo chodzi mi o przedzial wiekowy powiedzmy 15-25). Dlatego dopiero, jak my (pisze ogolnie, chociaz wiem, ze przedzial wiekowy na tym forum wynosi ponad 10 lat) bedziemy starsi (powiedzmy po 40) to srednia sie zmieni.
Wlasnie kolejna sprawa jest sredni wiek uzytkownikow tego forum, czy zastanawialiscie sie nad tym?
Na przyklad moi rodzice nie czytaja fantastyki. Ojciec co prawda czytal mi Tolkiena, w wieku jakis 4-5 lat, ale sam oprocz tego po fantastyke nie siegal wiecej. Matka za to przeczytala tworczosc Tolkiena dopiero niedawno (z 2 lata temu) na fali mody, ktora przyszla z filmem.
Z osob stosunkowo starszych, ktorzy czytaja Pratchetta moge dac za przyklad wujka (ma cos kolo 35 lat), ktoremu pozyczam ksiazki. Albo jeszcze w gimnazjium pozyczalismy "Pratchetty" naszej nauczycielce od informatyki, ktora byla juz wtedy po 40 napewno.
Jednak sa to wyjatki, a dlaczego sie tak dzieje to juz napisalem. Fantastyka jest postrzegana , jako cos dla ludzi mlodych.
Zreszta podobnie jest z kinem. Choc plaszczyzna nie koniecznie jest wiek (choc czesciowo), tylko jakies wewnetrzne przekonania, wielu osobom trudno jest zrozumiec, ze taki film moze przejawem sztuki podobnie jak obraz, czy wiersz. Trudno tez zrozumiec podziw dla kunsztu wykonania jakiegos filmu.
Jesli chcecie dalej ciagnac ten temat to napiszcie, a wydziele . |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
QbaJak
Moderator

Wiek: 27 Dołączył: 15 Lut 2004 Skąd: Jastrzębie/W-wa
|
Wysłany: 14 Luty 2005, 23:38
|
|
|
| settler napisał/a: | Chodzi o to, ze ogolnie fantastyka (moze procz Tolkiena, ktorego pokolenie moich rodzicow moglo czytac w mlodszym wieku) pojawila sie w Polsce stosunkowo niedawno. Jak wszystkie nowosci swiata zachodniego najlatwiej zostala zaabsorbowana przez mlodziez (troche to ogolnie, bo chodzi mi o przedzial wiekowy powiedzmy 15-25).
Jesli chcecie dalej ciagnac ten temat to napiszcie, a wydziele . |
Settler niesety nie moge sie z Toba zgodzić - nie bardzo wiem co masz na mysli piszac, ze fantastyka pojawila sie u nas stosunkowo niedawno
Fantastyka t obecym wydaniu i owszem ale nie nalezy zapominac o fantastyce jako szeroko rozwinietym nurcie ktory z latwoscia obchodzil cenzure w czasach komunistycznych
Wielu z Was zapewne powie ze przeciez to nie byla typowa fanstatyka jednak smiem przypuszczac ze bez tej ktora rozwinela sie w owym czasie nie mieli bysmy tego co mamy dziaj (chodzi mi glownie o polskich pisarzy). W "omijaniu cenzury" ówczesni fantasci polscy osiagneli wiele sukcesow - co prawda nie tak wielkich jak ci z ZSRR ale zawsze.
Chodzi o to ze utwory z tamtego okresu nie sa teraz popularne a to wszystko przez to ze po prostu traktuja o sprawach o ktorych my "dzisiejsi" nie mamy zielonego pojecia - po prostu utwory stracily na aktualnosci - chociaz jakby poszukac to i w polskim dorobku znajda sie ponadczasowe perelki.
Co do tezy ze fantastyka jest mniej popularna wsrod osob doroslych, mozna tylko przypuszczac (nie wiem - ja tam mlody jeszcze jestem ), ze o niektorych rzeczach ktore sa w fantastyce poruszane trudniej jest mowic wprost (zaznaczam ze nie mam tu na mysli fantastyki "tolkienowskiej"), a w niektorych wrecz przypadkach nie nie da sie ich wyrazic inaczej jak tylko przez przez tworzenia wyimaginowanych swiatow, ktore w sposob bardziej obrazowy sa w stanie oddac tresc zamierzona przez autora. I walsnie ta roznorodnosc, swiatow, alternatywnych przyszlosci/przeszlosci odstrasza ludzi "z wiekiem", ktorzy przyzwyczaili sie zyc w swiecie o okreslonych regulach...
... kurcze ale zamotalem ale narazie jakos nie umiem tego jasniej wyrazic... mam nadzieje ze cos zrozumieliscie |
_________________ Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods. |
| |
|
|
|
 |
banita

Dołączył: 15 Kwi 2004 Skąd: znienacka
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 00:11
|
|
|
Po pierwsze proponuję wydzielić temat.
Po drugie, re QbaJak:
Zrozumieliśmy.
Myślę jednak, że otwarta głowa jest cechą, której nie traci się z wiekiem. W sumie mogę sie o tym boleśnie przekonać, bo suma sumarum też stary nie jestem. Sadzę, że z tym brakiem popularności fantastyki wśród starszego pokolenia (ludzi w średnim wieku dokładniej) trochę jest tak jak z inżynierem Mamoniem (czytamy i podoba nam sie to, co znamy i czytaliśmy wcześniej). Troche jest to wynikiem, że w Polsce w czytelnictwem wogóle jest nie najlepiej, więc i fantastyka (która głównie dociera za pomocą książki) na tym cierpi. Trochę jest to spowodowane tym, że jest to pokolenie science-fiction (ludzie, którzy lubią szeroko pojętą fantastykę już siedzą w przysłowiowym cyber punku i kosmosie - np Lem, PK Dick). Troche jest tak, że ludzie po prostu nie rozumieją o co chodzi w fantastyce. Kojarzy im się to z jakimiś bajkami. Kiedy słyszą o krasnaludach mają przed oczami wesołe skrzaty i piosenkę hej ho, hej ho. A spora popularność fantastyki wśód młodego pokolenia tylko utwierdza ich w przekonaniu, że to coś mało poważnego.
Nie w tym jednak cała rzecz. Nie w pytaniu, dlaczego ludzie w średnim wieku nie czytają fantasy. Rzecz w tym dlaczego cały czas utwierdza się ich w przekonaniu, że Pratchett to niepoważna literatura dla młodzieży. Daleko patrzeć. Gdyby taki ktoś wszedł na nasze forum i spojrzał na wiek większośći formułowiczów (14-16) mruknąłby pod nosem "no tak..." Brakuje mi własnie takich starszych fanów. Na pewno mieliby dużo do powiedzenia i wnieśliby świeże spojrzenie. |
_________________
 |
|
|
|
 |
efzetiks
VIP

Wiek: 29 Dołączył: 13 Kwi 2004 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 00:27
|
|
|
wynika to tez z faktu ze hmm rasy i postacie fantasy wywodza sie z mitow, legend czy bajek.. elf jak nie ucharakteryzowany zawsze pozostanie elfem.. s-f ma natomiast ta mgielke pseudo-nauki dlatego jest wyzej ceniona, ale z reguly jest to zwykla sieczka na lasery..
a co do wieku forumowiczow to ostatnio jest wysyp 14-16latkow dzieki czemu czuje sie staro.. ostatnio zreszta jest wysyp OT i rozmawiania wszedzie o wszystkim az strach |
|
|
|
 |
banita

Dołączył: 15 Kwi 2004 Skąd: znienacka
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 00:43
|
|
|
| Cytat: | | ostatnio jest wysyp 14-16latkow dzieki czemu czuje sie staro |
Ja to już w ogóle czuję się jak dziadek... A ten wysyp, to chyba przez ferie.
| Cytat: | | ostatnio zreszta jest wysyp OT i rozmawiania wszedzie o wszystkim az strach |
Z jednej strony jest to czasem irytujące, ale z drugiej trzeba przyznać, że małolaty rozkręciły znów to forum. A w kwestii akurat tego OT to mogę tylko powtórzyć prośbę o wydzielenie tematu, bo ciekawia dyskusja się wywiązała. |
_________________
 |
|
|
|
 |
QbaJak
Moderator

Wiek: 27 Dołączył: 15 Lut 2004 Skąd: Jastrzębie/W-wa
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 01:33
|
|
|
Banita wlansie przez to ze czyta sie to co się zna i czytalo sie wczesniej jest powodem "zamykania" sie osob dojrzalych na inne nurty literackie (pozwól ze spkupie sie na ksiazkach, bo bedzie latwiej - ale mysle ze to o czym mowimy nie tylko ksiazek i
fantastyki dotyczy).
Z uczciwoscia moge stwierdzic, ze ja chociaz stary sie nie czuje to juz teraz mam zachamowania przed niektorymi dziedzinami prozy i wiem ze z wiekiem beda mi sie te hamulce poglebiac
Ze srednia wieku, wsrod czytalnikow Pratchetta/fantastyki w naszym pieknym kraju tez bym sie nie dziwil. Przeciez nie tylko dorosli utorzasamiaja fantastyke z Harrym Potterem i Tolkienem, ale takze ludzie/mlodzierz ktora siegnela po ten gatunek tylko dlatego ze jest on teraz na topie i to glownie ze wzgledu na te dwie pozycje. Taki obrot sprawy podtrzymuja media - bo im sie to placa - a zeby bylo weselej podkrecaja to takze te media, ktore zwiazane sa bezposrednio z fantastyka.
Przyklady? Prosze bardzo - od mniej wiecej 2,5-3 lat kupuje NowaFantastyke (zeszla na psy!!) oraz Science-Fiction. Pisma iscie fantastyczne, rzec by sie chcialo najlepiej orientujace sie w gatunku. Starsi czytelnicy, ktorzy kiedykolwiek z NF mieli do czynienia, na pewno znajda ten tytul, mlodsi z reszta tez... tyle ze w dzisajszej NowejFantastyce od paru miesiecy mozna znajlezc 1/2 gazety wypelnionej dodatkiem o filemie, nie byloby tak zle gdyby zajeli sie filmem iscie fantastycznym - niestety potrafia zrobic to pol numeru np. o takim Gardfieldzie , albo innym Burku, ktory z fantastyka tak na prawde ma niewiele wspolnego. Felietonow i artykulow juz nie czytam, bo te na ktore sie zdecydowalem wolaly o pomste do nieba - poziom "wiedzy fantastycznej" porownywalny do tego z tygodnika "Pani Domu" - bez obrazy dla ostatniego pisma. W calym pismie znajdziemy 4 opowiadania, ostatnio przecietnego poziomu, ktore przeciez powinny stanowic trzon tego pisma.
Troszke lepiej juz jest z Science-Fiction, opowiadan wiecej, na troche lepszym poziomie. Felietony wprzadku m.in. pseudonaukowe pana Adama Cebuli - widac ze sie facet przyklada - az sie milo czyta. I nie byloby tak zle gdyby sie ostatnio do "Eragona" (autorstwa Christophera Paolini) nie przyczepili. {Jak ktos jeszcze nie mial okazji sie zetknac to jest to istny HP napisany przez 15-latka tyle ze o ujeżdzaczu smokow - i wybaczcie moja ignorancje ale zdzierzylem go tyle co Harrego - 2 rozdzialy}...
...odbieglem troche od temtu - chodzi o to ze trzymajac te pisma w rekach osoba ktora wczesniej z fantastyka nie miala do czynienia, raczej dzieki nim nie zacznie. Moge poprzec to przykladem mojego ojca, ktory za kazdym razem kupiona przeze mnie gazete przeglada, a potem pyta czy nie mam na co pieniedzy wydawac... Wlasnie, nie czyta a przeglada - i wacle mu sie nie dziwie skoro jedna nafaszerowana jest gardfieldami a druga reklamami w stylu HP, wspomnianego Eragona czy tez (o zgrzo) "Wojny dzyszkow"...
Nawet nie staram mu sie wytlumaczyc ze niektore teksty sa naprawde glebokie i dajace wiele do myslenia |
_________________ Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods. |
|
|
|
 |
banita

Dołączył: 15 Kwi 2004 Skąd: znienacka
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 19:09
|
|
|
| Cytat: | | Banita wlansie przez to ze czyta sie to co się zna i czytalo sie wczesniej jest powodem "zamykania" sie osob dojrzalych na inne nurty literackie |
Faktycznie, masz rację.
Co do Nowej Fantastyki. Cóż, aż tak bardzo w tym nie siedzę, żeby kupować, ale nie dziwię sie mówiąc szczerze, że tego rodzaju pisma tak się "komercjalizują". W czasach kiedy wogóle po raz pierwszy zetknąłem się z tym nurtem literatury, Fantastyka była praktycznie podziemiem i bardziej przypominała zin. No może lekko przesadziłem. Ale była to dla mnie literatura niszowa, która była przez to dużo bardziej atrakcyjna niż reżimowy bełkot i kanon lektur szkolnych. Natomiast teraz fantastyka staje się popularna, a co za tym idzie komercjalizuje się. Wydawnictwo zarobi dużo więcej jeżeli będzie można w piśmie znaleźć Harrego Pottera. Więc go będzie tam wtykac, aż do obrzydzenia. To właśnie dla mnie jest najsmutniesze. Rzeczy kiedyś wartościowe, niszowe i mające w sobie jakąś świerzość i klimat stają się nagle popularne i od razu obklejone są całym szajsem jaki powstaje wokół i ten szajs na koniec tą wartościową rzecz zrżera.
EDIT: A co do zadanego w tytule wątku pytania. Czy fantastyka jest dla dzieci? Tak! Jak najbardziej. Klasyczna fantastyka, czy dokładniej fantasy, to literatura, która opiera się na prostej konwencji i jest bardzo łatwo przyswajalna nawet dla najmłodszych. Natomiast czy Pratchett jest dla dzieci? Też, ale Pratchett to przede wszystkim literatura dla ludzi już nieco starszych. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Barraketh [Usunięty]
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 21:21
|
|
|
Problem z fantasy u osob starszych jest dosc zlozony. Ma na to wplyw wiele czynnikow. Po pierwsze osoby starsze, czesta sa zapracowane, zaganiane, gumia sie w codziennych sprawa, nie maja wiec czasu na czytanie literatry, poza moze gazetami. Oczywiscie nie wszyscy (u mnie w domu czyta sie duzo, ale o tym pozniej), czesto natomiast przyczyna nieczytania fantasy lezy w mentalnosci osob w wieku srednim. Wychowani na literataturze innego typu maja poprostu inne zainteresowania, czytaja wiec to, czym interesowali sie w swojej mlodosci (moj ojciec uwielbia ksiazki historyczne i naukowe (jego ulubiona 'Hiperprzestrzen' ciagle jest kartkowana, przeczytal ja juz chyba setki razy). To jest dla nich poprostu znane, na tym sie wychowali i tym sie interesuja. Poza tym z wiekiem czlowiek staje sie coraz bardziej konserwatywny, zamyka sie na 'nowosci' w tym na nowe dziedziny literatury.
Innym aspektem jest wizerunek fantastyki kreowany przez media. Zgadzam sie tutaj z Banita, ze swego czasu byla to literatura bardziej niszowa, niewiele osob sie nia interesowalo. Najwiekszy boom nastapil wraz z ukazaniem sie w kinach Wladcy Piescieni i wielkiej kampanii reklamowej z nim zwiazanej, pozniej wizerunek fantasy jako 'lekkostrawnego czytadla o cukierkowych swiatach i wielkich bohaterach walczacych ze zlem' czyli literatury dzieciecej, ewentualnie mlodziezowej, umocnil Harry Potter, ktory rowniez poszczycic sie moze gigantyczna kampania reklamowa. Niestety jak juz wspominalem w innym topicu w obecnych czasach duzo lepiej przyjmuja sie takie wlasnie 'czytadla' niz ambitna literatura. Stad tez wizerunek fantasy jest taki, a nie inny, postrzega sie go jako bajki dla dzieci, o smokach i ksiezniczkach . Osoby starsze nie maja tedy okazji zapoznac sie glebiej z owa literatura, zyja stereotypami. Osoby mlode natomiast, ktore juz wezma do rak chocby i Tolkiena maja juz utorowane 'wejscie w fantastyke', teraz od nich zalezy czy sie na tym zatrzymaja, czy pojda dalej, po kolejne, lepsze juz pozycje. Jak widac wiele osob wybiera druga droge, ktora dla doroslych czesto zamknieta jest juz podswiadomym postrzeganiem tej literatury jako dzieciecej.
Z reszta wizerunek fantasy jako dzieciecej literatury poglebia jeszcze bardziej owa kampania reklamowa HP czy WP, figurki, zabawki itd wszystko to kieruje sie do dzieci w bardzo mlodym wieku. Dorosli kojaza wiec fantasy (zrodlo owych zabawek) jako cos kierowanego do mlodych wlasnie. Na to juz prawdopodobnie nic nie poradzimy, 'stare' pokolenie musi zwyczajnie przeminac.
Jeszcze inaczej sprawa sie ma w przypadku samego SD. Po pierwsze styl w jakim utrzymane sa okladki - rysunkowe scenki, kolorowe itd. Doroslym wydaje sie to malo powazne, wiec po taka ksiazke nie siegaja. Wola wrecz kupic ladnie wydanego Wladce Pierscieni, ktory na okladce ma epickie krajobrazy etc. Pratchett jest literatura dla wszystkich grup wiekowych, aczkolwiek starsze osoby 'odstrasza' sama idea Zolwia, wydaje sie im to niepowazne i bezsensowne. Dla nich swiat stal sie juz zbyt powazny, zeby zaakceprowac takie udziwnienia i dobrze sie bawic w trakcie lektury.
Problem nie lezy wiec w jednej tylko rzeczy, sklada sie na niego wiele czynnikow i moim zdaniem nie da sie tego zmienic w zaden sposob. Jedyne co nam pozostaje to czekac, az my bedziemy w wieku naszych rodzicow i sprawdzic jak bedziemy patrzec na owczesna literature, a zapewniam Was wszystkich, ze nasze dzieci rowniez beda marudzily, ze ich nie rozumiemy i jestesmy zacofani - ot taka juz jest kolej rzeczy :] |
|
|
|
 |
settler
Administrator

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 22:34
|
|
|
Qba, moze zle sie wyrazilem. Popularna stala sie stosunkowo niedawno. Czytalem nawet cos o fantastyce za czasow PRLu i wtedy ksiazki zagraniczne pojawialy sie w ilosci kilku/kilkunastu na rok (nie wiem, czy tak bylo, ale tak czytalem). Pamietam tez tekst 'puki ja tu rzadze takich glupot nie przeczytacie' - cos w tym stylu powiedzial jakis gosc od wydawania fantastyki (jakis szef wszystkich szefow w tej dziedzinie) o Świecie Dysku. Wiec mimo wszystko "wysyp" i znaczocy wzrost popularnosci fantastyki nastapil stosunkowo niedawno.
To, ze "czytadla" wspaniale sie sprzedaja nie jest niczym nowym. Zobaczcie najwieksze bestsellery ostatnich lat (wiem, ze wymieniam je po raz ktorys) - Harry Potter i Kod Leonarda. Takie ksiazki staja sie mega bestsellerami i tak juz jest musicie sie pogodzic, ze takie zasady rzadza swiatem.
Wladca Pierscieni, to natomiast inna sprawa. Niezla ksiazka zostala skomercalizowana przy pomocy filmu. Nie oznacza to, ze WP jest tak niskiego lotu, jak wczesniej wymienione "czytadla". Dziwna (mozna powiedziec, ze smieszna) jest sytuacja wiekich fanow, ktorzy najpierw ogladneli film. Duza grupa z nich za pewne, gdyby najpierw dostala ksiazke, wogole by sie tym nie zainteresowala. Zreszta czytanie ksiazki, po tym jak ktos widzial film zabiera mnustwo uroku. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
VenaKruczowłosa
VIP

Dołączyła: 03 Lut 2005
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 23:44
|
|
|
| settler napisał/a: | | Czytalem nawet cos o fantastyce za czasow PRLu i wtedy ksiazki zagraniczne pojawialy sie w ilosci kilku/kilkunastu na rok. |
Faktycznie, zagranicznej literatury było wtedy na lekarstwo. Ale wydawnictwa, zmuszone do ścisłego wyliczania się z cieniutkiego strumyka waluty, sprowadzały z zagranicy czyste perełki. Zalew fantastyki nastąpił wraz z otwarciem rynku, czyli już od 90 roku. Wtedy można już było wydawać wszystko i czytelnik musiał dobrze się rozejrzeć, żeby nie zmarnować pieniędzy na miałkie czytadła fantasy czy s-f.
| Cytat: | | Pamietam tez tekst 'puki ja tu rzadze takich glupot nie przeczytacie' - cos w tym stylu powiedzial jakis gosc od wydawania fantastyki (jakis szef wszystkich szefow w tej dziedzinie) o Świecie Dysku. |
Ciekawe o kogo tu chodziło. Fakt, ŚD zaczął się ukazywać dopiero po 90 roku. Ale nie było w tym nic dziwnego. Wcześniej też nie wydawali np. Adamsa, ani dalszych części Ziemiomorza. Nawet Tolkien miał tylko jedno wznowienie - w 1981 r.
| Cytat: | | Wiec mimo wszystko "wysyp" i znaczocy wzrost popularnosci fantastyki nastapil stosunkowo niedawno. |
Moim zdaniem, stało się to dokładnie 15 lat temu. Ale patrząc na ruch miłośników fantastyki, to największy boom przeżywały kluby w początkach lat 80-tych. Może dlatego, że kluby miały biblioteki, sprowadzały książki prosto od wydawców, a i ludzie pożyczali sobie wzajemnie pozycje, które były nie do zdobycia w księgarniach.
| Cytat: | | Wladca Pierscieni, to natomiast inna sprawa. Niezla ksiazka zostala skomercalizowana przy pomocy filmu. |
Niby tak, ale fani Tolkiena działają w Polsce do dwudziestu lat. I z tego co wiem, większość ucieszył piękny film, powstały z ich ukochanej książki. |
|
|
|
 |
VenaKruczowłosa
VIP

Dołączyła: 03 Lut 2005
|
Wysłany: 16 Luty 2005, 00:14
|
|
|
| Barraketh napisał/a: | | Jedyne co nam pozostaje to czekac, az my bedziemy w wieku naszych rodzicow i sprawdzic jak bedziemy patrzec na owczesna literature, a zapewniam Was wszystkich, ze nasze dzieci rowniez beda marudzily, ze ich nie rozumiemy i jestesmy zacofani - ot taka juz jest kolej rzeczy :] |
A tak, to już było: młodzież nie szanuje starszych, szarga świętości i za nic ma tradycję. Napis z tabliczki z pismem klinowym bodajże ze starożytnej Asyrii. No coż...
Nie chciałabym wybijać nikogo z tak pięknego nurtu ogólnego narzekania, ale było kiedyś naprawdę kiepsko z fantastyką. Łącznie z pukaniem się po głowie, na hasło czym się interesuję i co czytam. Obecnie w kilku ośrodkach akademickich kraju prowadzone są wykłady z fantastyki w ramach literatury popularnej. Fantastyką zawodowo zajmują się m.in.: prof Anna Martuszewska z U.Gdańskiego, dr Anna Gemra z U. Wrocławskiego, prof. Jakub Z. Lichański z U. Warszawskiego - czołowy polski tolkienista, prof. Smuszkiewicz z UAM, dr Agnieszka Fulińska z UJ, dr Joanna Czaplińska z U. Szczecińskiego (właściwie bohemistka, ale pracę doktorską pisała właśnie na temat czeskiej fantastyki "Dziedzictwo robota. Współczesna czeska fantastyka naukowa"). Ktoś jeszcze jest na KUL, gdyż parę lat temu odbyła się w Lublinie konferencja na temat polskiej literatury fantastycznej. Dwa lata temu, podczas imprezy klubu "Druga Era" - Pyrkon - w Poznaniu, UAM zorganizował konferencję naukową poświęconą fantastyce. Na tych wszystkich uczelniach powstało mnóstwo prac magisterskich i sporo doktorskich. Jest też praca dra Leszka Będkowskiego (WSP w Częstochowie) "Ponure raje Janusza A. Zajdla".
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. Chciałam tylko napisać, że kończący w ostatnich latach studia (poloniści, najczęściej) raczej zetknęli się z fantastyką, więc nie dziwią się i nie odradzają pisania prac pisemnych związanych z tą właśnie literaturą. |
| |
|
|
|
 |
VenaKruczowłosa
VIP

Dołączyła: 03 Lut 2005
|
Wysłany: 16 Luty 2005, 00:46
|
|
|
| QbaJak napisał/a: | | od mniej wiecej 2,5-3 lat kupuje NowaFantastyke (zeszla na psy!!) oraz Science-Fiction. Pisma iscie fantastyczne, rzec by sie chcialo najlepiej orientujace sie w gatunku. Starsi czytelnicy, ktorzy kiedykolwiek z NF mieli do czynienia, na pewno znajda ten tytul, mlodsi z reszta tez... tyle ze w dzisajszej NowejFantastyce od paru miesiecy mozna znajlezc 1/2 gazety wypelnionej dodatkiem o filemie, nie byloby tak zle gdyby zajeli sie filmem iscie fantastycznym - niestety potrafia zrobic to pol numeru np. o takim Gardfieldzie |
Moim zdaniem od roku NF z powrotem się poprawia. Pokazują się lepsze felietony i trochę lepsze opowiadania. Cenię ten magazyn za solidnie wykonanie, dobrą redakcję i korektę. I proszę się odczepić od mojego idola - Garfielda! Wprawdzie film nie był wysokich lotów, ale uwielbiam tę postać i będę ze wszystkich sił klawiatury bronić tego leniwego, grubego i cynicznego kota! O! Poza tym w inkryminowanym numerze (sierpień 2004) są 2,5 strony o komiksie - kultowym w końcu, bo ukazującym się na Zachodzie od 1978 r., pół strony wypowiedzi znanych osób na temat komiksu, oraz wewnątrz numeru recenzja filmu autorstwa Pawła Ziemkiewicza.
W NF lubię czytać felietony Rafała Ziemkiewicza i Roberta Silverberga. Bardzo dobre są omówienia książek, pisane przez Jacka Dukaja, którego cenię zarówno jako autora jak i recenzenta.
Natomiast SF mnie odrzuca - błędami, szatą graficzną, nędznym papierem, miałkimi recenzjami i właśnie m.in. pseudofelietonami p. Cebuli. No taki mam gust... |
| |
|
|
|
 |
agajot1 [Usunięty]
|
Wysłany: 16 Luty 2005, 14:21
|
|
|
No to może wypowie się dzieciak, co sądzi na temat fantastyki a szczgólnie TP i jego Świata Dysku.
Mam 16 lat, moze nie jestem najmłodszą fanką Pratchetta, ale i nie najstarszą. Po fantastyke sięgnęłam (tu muszę się przyznać) dzięki HP. Zobaczyłam że fantastyka nie gryzie i szybko sięgnęłam po inne pozycje, w tym ŚD. HP szybko mi się znudził, teraz wogle go nie czytam, za to kocham TP.
Książki fantastyki mam dzięki mojemu tacie. Jest on po 40 i także zaczytuje sie w TP i innej fantastyce. Co do głosów o gazecie NW, mówi że zeszła na psy i jej juz nie kupuje.
Jeszcze pare słów na temat HP. Owszem jest to w 100% komercja, ale dzięki niej dzieci zaczęły czytać.
edit:
Aha zapomniałam dodać, ze nie tylko w Polsce odbiorcami TP i jego ŚD sa głównie dzieci (o ile to wogóle prawda, bo tego nie wiem). Chodzą po stronach internetowych natknęłam się na spis okładek w róznych wydaniach TP. Okładki sa różne, przeważaja oczywiście te z rysunkami Josha Kirbya (uważam je za świtne, nie wyobrażam sobie innej okładki), ale są także okładki typowo przeznaczone dla dzieci, choćby w Estoni.
Oto link do tej strony, radze odwiedzić (najbardziej prezraziła mnie Niemiecka okładka komiksu "Straż! Straż!") - http://www.discworldcovers.piwko.pl/ |
|
|
|
 |
banita

Dołączył: 15 Kwi 2004 Skąd: znienacka
|
Wysłany: 16 Luty 2005, 15:55
|
|
|
| A co ma przepraszam okładka, do czytelnika? W Anglii Pratchett jest literaturą w przeważajacej części czytaną przez dorosłych. A to, ze w Polsce jej odbiorcami w "dużym" stopniu są dzieci (poza tym trudno to jednoznacznie określić) to jest właśnie pewną nienormalnością, której przyczyny w tym wątku staramy się wyjaśnić. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Barraketh [Usunięty]
|
Wysłany: 16 Luty 2005, 17:07
|
|
|
| Nie zrozumiales - chodzi o to w jakim stylu utrzymana jest okladka ksiazek z serii SD. Na okladkach idzimy tam kolorowe, groteskowe rysunki. Dla doroslego odbiorcy moga sie one wydac niepowazne, dziecinne poprostu. Wiec zamiast skusic sie na Terry'ego kupia jakas ksiazke fantasy, na okladce ktorej bedzie cos mniej 'dziecinnego', np jakis epicki krajobraz. Chodzi mi o ocenianie ksiazek po okladce, ktore jest dosc czestym zjawiskiem. |
|
|
|
 |
banita

Dołączył: 15 Kwi 2004 Skąd: znienacka
|
Wysłany: 16 Luty 2005, 18:22
|
|
|
Przepraszam, może nie wyraziłem się zbyt jasno. Zapytam wiec inaczej: czy w Anglii ŚD ma inne okładki niż w Polsce?
Poza tym z całym szacunkiem, ale po pierwsze nie uważam rysunków śp Josha Kirbiego za zbyt infantylne, a po drugie książka to nie proszek do prania i raczej okładka nie jest decydującym elementem przy jej wyborze. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Barraketh [Usunięty]
|
Wysłany: 16 Luty 2005, 19:45
|
|
|
Chryste panie! Najpierw pisze o mentalnosci polskich doroslych, o ich konserwatyzmie i tym, ze wola czytac to co znaja. W Anglii fantastyka jest popularna dluzej niz w Polsce, dla tamtejszych starszych osob literatura fantasy jest juz znana od kilkudziesieciu lat i ciagle byla na rynku w duzych ilosciach, stad wieksza popularnosc tej literatury tam wlasnie.
Tobie moze i sie nie wydaja, mojemu ojcu np tak i przeciez o takich osobach tu rozmawiamy. Chcac wyjasnic 'niechec; starszych ludzi do fantasy pisze w odniesieniu do tych nieczytajacych wlasnie i uwazam, ze dla wielu okladka wydaje sie infantylna, wiec uwazaja, ze ksiazka tez taka jest. Bron boze nie pisze tego na swoim przykladzie przeciez... |
|
|
|
 |
QbaJak
Moderator

Wiek: 27 Dołączył: 15 Lut 2004 Skąd: Jastrzębie/W-wa
|
Wysłany: 16 Luty 2005, 22:31
|
|
|
Kuchnia - musze sie podpisac pod Banita. Co ma okładka do wieku czytelnika, jest infantylna czy nie jak dla mnie nie ma roznicy - wszystko zalezy od tego co przekazuja te male czarne literki nadrukowana na bialych kartkach.
Moze zle zrozumielem (ale widze ze nie tylko ja) wiec najlepiej posluzyc sie chyba przykladem. Wyobraz sobie czytalnika dajmy na to 25-35 lat, ktory zdecydowal sie siegnac po jakas ksiazke fantasy, chocby i z powodu mody - nie majac o tej dziedzinie literatury bladego pojecia. Zalozmy, ze wybierajac ksiazke, ktora w przyszlosci kupi/przeczyta posluzyl sie recenzjami. Przechodzac przez 20-30 owych, i odrzucajac kolejne w koncu zostaly mu dwie ksiazki do wyboru. Oby dwie recenzje zachwalaja ksiazki, tyle ze na zalaczonych zdejciach ksiazek jedna ma infantylny obrazek, a druga "epicki krajobraz". Sugerujesz ze nasz czytelnik (przypominam ze ma 25-35 lat), przy woborze jednej z tych dwoch ksiazek, zdecyduje sie na te druga tylko ze wzgledu na to ze ta pierwsza miala infantylna okladke? Toz to czysta bzdura!!!
A co do okladek Estonskich, nie uwazam ich za zle, ba jak sie glebiej zastanowic to sa tak samo przerysowane jak okladki Josha, tylko uzyto innej kreski i nie namalowano tylu szczegolow... co rzeczywiscie zmienia klimata, ale watpie zeby odstraszalo potencjalnego klienta. Ale to juz chyba dyskusja na inny watek - chetnych do kontynuacji zapraszam do odpowiedniego "ZjawiskaOkolodyskowe->OkladkoweRozwazania(wydz.)" |
_________________ Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods. |
|
|
|
 |
Barraketh [Usunięty]
|
Wysłany: 16 Luty 2005, 22:57
|
|
|
| Mowie o sytuacji w ktorej osobnik idzie do ksiegarni i berze jakas ksiazke z polki bez czytania recenzji, pytania znajomych, kozystania z akt KGB i badan opinii publicznej. Poprostu wchodzi do ksiegarni z gotowka w dloni, podchodzi do polki z fantastyka i wybiera ksiazke. W takich przypadkach najwazniejsze jest pierwsze wrazenie, sposob w jaki ksiazka sie prezentuje i owszem w takim wypadku osobnik ten wybierze ksiazke z okladka bardziej 'powazna' niz rysunkowa, groteskowa scena. Taka ksiazka na pierwszy rzut oka wyda mu sie powazniejsza i mniej infantylna. Otoz wedle badan ludzi madrzejszych ode mnie wyglad i sposob w jaki rzecz sie prezentuje odgrywa kluczowa role przy wyborze produktu. Tak wiec czesciej sprzedaja sie tandetne, ale ladne rzeczy niz wartosciowe, dobre jakosciowo produkty o mniej ciekawym wygladzie. Oczywiscie mowie tu o konsumentach z 'szarego spoleczenstwa', zwyklych przecietniakach, ktorzy np nie znaja sie na modzie/krawiectwie/materialach i wchodzac do sklepu wybiora ladna, ale marna jakosciowo koszule niz 'prosta', nieudziwniana koszule z dobrego materialu. Ta sama zasada IMO wystepuje w przypadku ksiazek i (podkreslam) czytelnikow niezaznajomionych z tematem. Nie jest wszak tajemnica, ze ludzie oceniaja czestokroc rzeczy na podstawie wygladu (ludzi z reszta tez). |
|
|
|
 |
|
|
Theme modified by Vanti & Krejt. Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett. All trademarks are used with permission from Terry Pratchett. Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - mangi |