|
Nanny Ogg's Cookbook |
| Autor |
Wiadomość |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 28 Marzec 2006, 22:53
|
|
|
Dane sa w jednostkach ukladu SI.
Czemu warto po angielsku? Ja kupilem niecale 2 lata temu nie spodziewajac sie rychlego wydania polskiej wersji. I tak jak Qba napisal, wcale nie zaluje, tym bardziej, ze nadal to sa tylko wczesne plany. Fakt, ze przepisy sa jak najbardziej jadalne, wiec np. do sosu wow wow mamy dopisek, ze jest to wersja lekka. Inaczej nie dalo sie tego zrobic. Jednak jest pare przepisow czysto humorystycznych, typu banan a la Bibliotekarz, czy kanapka Leonardo z Quirmu. (choc te tez mozna oczywiscie wykonac )
Do tego oprocz przepisow jest troche innych tekstow przyblizajacych nam Dysk.
A wszystko bardzo humorystyczne.
Musze sie przyznac, ze sam nic nie robilem (no moze poza wspomnianym przepisem na banana i poniekad kanapke), ale moze kiedys sie to zmieni .
EDIT Kor
na przykład na spotkaniu forumowym |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
faj3r

Wiek: 32 Dołączył: 09 Sty 2005 Skąd: Toruń
|
Wysłany: 30 Marzec 2006, 11:43
|
|
|
| Też mam (a właściwie moja żona ma) wersję w oryginale i nie nażekam. W ogóle kupuję Terrego tylko w oryginale. Po mimo, że Cholewa jest świetnym tłumaczem, to jednak częśc dowcipów jest nieprzetłumaczalna, jako, że Terry lubi się bawić jezykiem... |
_________________ www.smoking.gnu.pl
"Steal five dollars and you were a petty thief. Steal thousands of dollars and you were either a government or a hero." - Terry Pratchett, Going Postal
|
|
|
|
 |
Artek

Dołączył: 08 Kwi 2006
|
Wysłany: 20 Maj 2006, 09:26
|
|
|
Mam pytanko, czy w tym zacnym dziełku są jakieś przepisy, które można wypróbować w domu, bez wiadra żwiru, tzn, czy są tam jadalne i strawne kulinaria.
Chociaż skądinąd wiem że chleb krasnoludów, cieszy się uznaniem w niektórych kręgach.. |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 20 Maj 2006, 09:28
|
|
|
| Zalozenie tej ksiazki jest takie, ze kazdy z przepisow w niej zawartych jest jak najbardziej do zrobienia i jest jak najbardziej jadalny. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
Artek

Dołączył: 08 Kwi 2006
|
Wysłany: 20 Maj 2006, 18:02
|
|
|
| Oka lece kupić, dzięki. |
|
|
|
 |
Trino

Wiek: 20 Dołączyła: 19 Maj 2006 Skąd: Leszno
|
Wysłany: 31 Maj 2006, 19:24
|
|
|
A ja kupiłam wersje angielską i niemiecką w Wiedniu, bodajże w marcu... nie miałam pojęcia, że są dostępne też w Polsce.
Angielską wersję poczytuję sobie od czasu do czasu (niemiecka jeszcze długo będzie stać na półce i się kurzyć, bo moje "dojcze szprechanie" póki co jest... eeee... szkoda gadać) i jak do tej pory moje ulubione przepisy to chleb i woda a'la Patrycjusz i banan Bibliotekarza. Może dlatego, że moje umiejętności kulinarne nie są tak dobre, jak bym chciała. To znaczy, wszystko byłoby dobrze, gdybym pilnowała np. podgrzewającego się łososia, a nie siedziała przy komputerze... a zawsze szybciej i łatwiej jest wziąć banana. |
_________________ "Mam wrażenie, że nie posiada pan żadnej pożytecznej umiejętności ani talentu. Czy myślał pan, żeby się zająć nauczaniem?"
"Mort" |
|
|
|
 |
czlowiekwiadro

Wiek: 20 Dołączył: 20 Gru 2006 Skąd: Kraków NH
|
Wysłany: 20 Grudzień 2006, 14:21 "Nanny Ogg's Cookbook"
|
|
|
Niedawno kupiłem książkę kucharską Niani Ogg, przeczytałem już prawie całą i się zastanawiam czy by jej nie przetłumaczyć. I tu rodzi się cały problem, otóż nie wiem czy można by to opublikować (w internecie oczywiście) bez żadnego naruszania praw autorskich ani czegoś takiego.
A wiem, że takie coś by się na pewno spodobało (niektóre przepisy są naprawdę niebezpieczne). |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 20 Grudzień 2006, 14:56
|
|
|
Pierwsza zasada obowiazuja na kazdym forum internetowym - zanim zalozysz temat, spradz, czy ktos przed toba nie mial takiego samego pomyslu.
Co do tlumaczenia to juz kiedys bylo fanowskie tlumaczenie CJ, jednak jesli chodzi o prawa autorskie jest to nielegalne.
Poprzednio glowy chyba nie polecialy, ale mimo zapowiedzi nie bylo kolejnych nieoficjalnych tlumaczen, wiec rob jak chcesz, sprawa wyglada tak jak napisalem . |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
wawrzyniec
VIP

Wiek: 39 Dołączył: 25 Lip 2005 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: 20 Grudzień 2006, 15:00
|
|
|
| czlowiekwiadro napisał/a: | | niektóre przepisy są naprawdę niebezpieczne |
zwłaszcza przepisy prawne
te w zakresie ochrony praw autorskich również...
Wszystko zależy od sposobu użycia i przede wszystkim zakresu. |
_________________ |
|
|
|
 |
Kor
Moderator

Wiek: 30 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 20 Grudzień 2006, 15:02
|
|
|
| Przeglądałem tę książkę i w kwestii tłumaczenia, to jeżeli kiedyś PWC będzie miał okazje przetłumaczyć tę perełkę (oby Prószek nabył prawa), to nie będzie miał łatwo: nazwy specjałów, składniki i wogóle. Dlatego ja bym odradzał nawet z tej przyczyny - jesteśmy tu na forum i nie tylko na forum, jak się okazuje, bardzo drażliwi jeżeli chodzi o inne tłumaczenia - gdyż w większości nie dorównują tłumaczeniom Piotra W. Cholewy. |
|
|
|
 |
czlowiekwiadro

Wiek: 20 Dołączył: 20 Gru 2006 Skąd: Kraków NH
|
Wysłany: 21 Grudzień 2006, 19:08
|
|
|
1 Sorka nie widziałem tematu
2 Wiem, że niektóre nazwy ciężko przetłumaczyć, ale co do reszty wystarczy znajomość angielskiego i ewentualnie dobry słownik
3 Szkoda |
|
|
|
 |
Stirlitz

Wiek: 26 Dołączył: 05 Mar 2007 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 28 Marzec 2007, 02:42
|
|
|
Przyznaję, książka jest niezwykle ciekawa, a niektórych potraw nawet nie trzeba robić, aby dowiedzieć się, że ma ona podtekst erotyczny, jak na przykład "selerowe zaskoczenie", które na talerzu powinno wyglądać jak pewna część ciała.
Są tam też "zagadnienia z zakresu wiedzy antykwarskiej wzbogacone o życiowe obserwacje, dobre rady dla młodych ludzi na progu przygody jaką jest małżeństwo, notatki mówiące o etykiecie oraz wiele innych pomocnych obserwacji".
Tłumaczę książkę od niedawna i zastanawiam się nad jej publikacją na blogu, tak jak zrobiłem to z "Fantomem" Goodkinda rok temu. Nie sądzę, aby było to nielegalne. Nielegalne jest rozpowszechnianie oryginału i zatwierdzonego tłumaczenia. Tak więc powołuję się na wolność słowa (bo ponoć jeszcze istnieje w tym kraju), a poza tym własne notatki to jeszcze nie plagiat.
Na razie idzie jak po maśle, ale muszę jeszcze sprawdzić, czy nie pojawią się jakieś haczyki. |
|
|
|
 |
Uboot
Moderator

Wiek: 26 Dołączył: 16 Maj 2005 Skąd: Bydgoszcz
|
Wysłany: 28 Marzec 2007, 07:26
|
|
|
| Cytat: | | Natomiast, zeby Cie pocieszyc, to powiem, ze juz bylo kiedys fanowskie tlumaczenie (Carpe Jugulum) i autor jeszcze zyje. |
Togo to tak do końca nie wiadomo. Mamy na forum nawet temat w którym zastanawiamy się, co się stało z panem J.
Wracając do tematu. Settler, Ty chyba masz Ksiażkę Kucharską NO? Zabierz do Krakowa to sobie na kolacje zrobimy coś z niej w piątek
A na spotkaniu chleb krasnoludów.
[ Komentarz dodany przez: Krejt: 28 Marzec 2007, 12:30 ]
Mam nadzieję, że na spotkaniu znowu będą pigułki. Ostatnio były wręcz niezbędne. |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 28 Marzec 2007, 11:04
|
|
|
| Uboot napisał/a: | | Togo to tak do końca nie wiadomo. Mamy na forum nawet temat w którym zastanawiamy się, co się stało z panem J. |
Jakis czas temu sie do mnie odzywal nawet. Pracuje nad czyms innym teraz. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
|
|