 |
Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info
|
Przesunięty przez: QbaJak 26 Marzec 2006, 22:21 |
Inni fani ŚD |
| Autor |
Wiadomość |
efzetiks
VIP

Wiek: 28 Dołączył: 12 Kwi 2004 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: 13 Luty 2005, 23:36
|
|
|
no to jestem mlodzieza choc pamietam ze w 3ciej klasie podstawowki juz czulismy sie dorosli, nie mowiac o 4tej w takim razie trzeba po raz kolejny siegnac po "Dzieci z Bulerbin" moze cos nowego z tej ksiazki wywnioskuje.. po tylu latach
co do startu Pratchett`a to mysli, ze wszystko zalezy od plaszczyzny poznania, dojrzalosci czytelnika i kilku innych wspolczynnikow.. ja zaczalem czytac kolo 17 roku zycia, ale wynikalo to glownie z utraty niecheci do ksiazek.. zaznaczam ze nie uwazam sie za normalnego |
|
|
|
 |
banita

Dołączył: 15 Kwi 2004 Skąd: znienacka
|
Wysłany: 14 Luty 2005, 00:05
|
|
|
Dobra, to ja odgrzewam Plastusiowy Pamiętnik. Pewnie też miał drugie dno |
_________________
 |
|
|
|
 |
efzetiks
VIP

Wiek: 28 Dołączył: 12 Kwi 2004 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: 14 Luty 2005, 03:18
|
|
|
"Plastusiowy Pamietnik" to byla ksiazka polityczna.. Plastus byl z czerwonej plasteliny i mial potezne uszu niczym pewien rzecznik rzadu.. |
|
|
|
 |
Barraketh [Usunięty]
|
Wysłany: 14 Luty 2005, 07:58
|
|
|
Hmm... szczerze mowiac pierwsza stycznosc z Terrym u mnie byla w wieku lat okolo 12-13. Brat mial wtedy 15-16 i czytal, ja przerzucilem pare stron i stwierdzilem, ze to bzdury (pewnie bardziej na zlosc bratu niz rzeczywiscie myslalem ). No a dopiero pozniej zaczela sie prawdziwa pasja. Problem w tym, ze w obecnym spoleczenstwie czytanie ksiazek jest swego rodzaju dyshonorem w towarzystwie. Mlodzi ludzie razno stwierdzaja, ze 'nie lubia ksiazek'. Jestem w 3 klasie LO i znam czlowieka, ktory na j. polskim zakrzyknal, ze on ksiazek nie lubi i nie czyta. Oczywiscie dla niego bylo to cos, co mialo innym zaimponowac, czy jak. No ale tak dzis jest - czasy wtornego analfabetyzmu, kiedy lepiej siedziec na laweczce pod blokiem niz czytac ksiazke . Jesli ktos ma chec zaczac czytac cokolwiek, to wiek jest niewazny. Chodzi o to, zeby 'dojrzec; do ksiazek w ogole. Przeczytac Pratchetta moze i 10-latek, fakt, ze go nie zrozumie, ale przeciez za te 5-10 lat moze znow go przeczytac. Najwazniejsze, zeby sie do ksiazek nie zrazic zanim sie w ogole zacznie je czytac. |
|
|
|
 |
banita

Dołączył: 15 Kwi 2004 Skąd: znienacka
|
Wysłany: 14 Luty 2005, 11:17
|
|
|
Czy my tutaj mówimy o czytaniu Pratchetta, czy o czytaniu wogóle?
Bo jeżeli o czytaniu wogóle, to w wieku 10 lat można z powodzeniem i bez większego trudu przeczytać wspomniane przez efzetiksa Dzieci z Bullerbyn (Plastusiowy pamiętnik jak ustalili¶my z uwagi na tre¶ci polityczne może być za ciężki).
Natomiast jeżeli mówimy o czytaniu Pratchetta to jest tu trochę inaczej. Owszem czę¶ć żartów, akcję taki 13-latek zrozumie. Ale nie wszystko. Po prostu ksi±żka jest już bardziej złożona, a co najważniejsze wymaga pewnego ogólego zaznajomienia z kultur±. Poza tym opisuje ¶wiat z punktu widzenia dorosłego (zauważyli¶cie tę wła¶nie różnicę pomiędzy główn± seri±, a tak zwanym ¦D dla Young Adult?) |
_________________
 |
|
|
|
 |
Monkey

Wiek: 21 Dołączyła: 22 Lip 2004 Skąd: Kwidzyn/Toruń
|
Wysłany: 14 Luty 2005, 16:44
|
|
|
Teraz w podstawówcę i gimnazjum czytanie jest dyshonorem, jest się znienawidzonym przez resztę. Objawia się to do takiego stopnia, że moja kuzynka boi się jawnie czytać, czy choćby wzi±ć gdzie¶ ze sob± ksi±żkę. Ja narzczę¶cie jestem odludkiem i mam głęboko gdzie¶ co kto sobie pomy¶li, czytam na przerwach jeżeli dostanę now± ksi±żkę i zawszę trzymam jak±¶ w rękach.
Możecie to uznać za wariactwo, ale naprawdę trudno mnie ujrzeć bez ksi±żki. |
_________________ "Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi." |
|
|
|
 |
Blek_Rajder

Wiek: 23 Dołączył: 14 Lut 2005
|
Wysłany: 14 Luty 2005, 17:58
|
|
|
| Bibliotekarka, ja mam dokładnie to samo. Na dodatek w mojej klasie 3/4 nie potrafiloby wymienic zadnego pisarza fantasy! A ja siętym nie przejmuję i chociaż w szkole nie czytam, to nie kryję się z tym, że zawsze w domu czytam jak±¶ ksi±żkę. Ale tak to jest jak się jest uzależnionym od ksi±żek! |
_________________ - JAK WSADZAJĄ DO ŚRODKA TE KAWAŁKI CZEKOLADY? (...) PRZECIEŻ CZEKOLADA POWINNA ROZPUŚCIĆ SIĘ PRZY PIECZENIU...
- - - - - - - -
jupikajej
http://www.last.fm/user/blekrajder/ |
|
|
|
 |
Monkey

Wiek: 21 Dołączyła: 22 Lip 2004 Skąd: Kwidzyn/Toruń
|
Wysłany: 14 Luty 2005, 19:14
|
|
|
W podstawówcę byłam za to wręcz potępiana, ci±gle słyszałam jakie¶ obelgi i zło¶liwe komentarze.
W gimnazjum jest zdecydowanie lepiej, ale to też nie jest to... |
_________________ "Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi." |
|
|
|
 |
Blek_Rajder

Wiek: 23 Dołączył: 14 Lut 2005
|
Wysłany: 14 Luty 2005, 20:34
|
|
|
Wła¶nie. U mnie w gimnazjum nie jest lepiej niż w podstawówce. Po prostu w dzisiejszych czasach w ¶wiecie zdominowanym przez dresiarzy (nie to, co Discworld, ach!:P) człowiek z ksi±żk± uważany jest za dziwaka. A większ± warto¶ć ma dla mnie człowiek czytaj±cy ksi±żki niż taki, który cały dzień przesiaduje przed telewizorem. |
_________________ - JAK WSADZAJĄ DO ŚRODKA TE KAWAŁKI CZEKOLADY? (...) PRZECIEŻ CZEKOLADA POWINNA ROZPUŚCIĆ SIĘ PRZY PIECZENIU...
- - - - - - - -
jupikajej
http://www.last.fm/user/blekrajder/ |
|
|
|
 |
banita

Dołączył: 15 Kwi 2004 Skąd: znienacka
|
Wysłany: 14 Luty 2005, 23:45
|
|
|
| Cytat: | | A większ± warto¶ć ma dla mnie człowiek czytaj±cy ksi±żki niż taki, który cały dzień przesiaduje przed telewizorem. |
Zaczyna się od warto¶ciowania ludzi na lepszych i gorszych, a kończy na komorach gazowych...
Ale do rzeczy. Czemu dziwicie się, że ksi±żka w¶ród młodzieży jest mało popularna? Sam jak miałem na¶cie poza pras± sportow± nie czytałem nic. Ksi±żki przyszły dopiero póĽniej i jest to dla mnie absolutnie naturalne. Za małolata człowieka roznosiła energia i hormony. Kto by wysiedział w domu przy ksi±żce? Jest to absolutnie n o r m a l n e. Szczególnie dla młodych ludzi teraz, którzy otoczeni s± łatwymi i przyjemnymi multimedami. Tylko, ze ten etap w pewnym momencie sie kończy i wtedy zaczyna się sięgać po ksi±żki. Jeżeli tak nie jest, cóż... taki człowiek wiele traci. Ale żeby go nazywać mniej warto¶ciowym... co¶ mi tu pachnie dowarto¶ciowywaniem się w kiepskim stylu i jakimi¶ kompleksami. Na wszystko w życiu jest czas i na wszystko czas przychodzi. Owszem, to smutne, że ksi±żka jest mało popularna, bo znakomicie rozwija wyobraĽnię, poszerza horyzonty itd itd. Ale sam fakt, że kto¶ czyta nie czyni nikogo jednostk± obyt±, kulturaln± i m±dr±. Może tylko pomóc. Poza tym maj±c te na¶cie lat siedzenie w domu jak odludek i tylko czytanie też nie jest zdrowe i normalne. Czasem trzeba głowę przewietrzyć i pewne rzeczy poznać empirycznie. Dlatego wszystkim życzę umiejętno¶ci zachowania złotego ¶rodka. |
_________________
 |
|
|
|
 |
efzetiks
VIP

Wiek: 28 Dołączył: 12 Kwi 2004 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 00:02
|
|
|
to ja sie pod tym podpisuje.. gdy mialem 16 lat z ksiazkami bylo srednio (raczej rzadko) co nie czynilo mnie osobe gorsza.. takze nie mialem w pogardzie ludzi czytajacych.. Banita ma racje, ze nie mozna przesadzac i poswiecic zycie na czytanie ksiazek trzeba sie rozerwac ... bo wzrok sie niszczy od ksiazek tez |
|
|
|
 |
QbaJak
Moderator

Wiek: 27 Dołączył: 15 Lut 2004 Skąd: Jastrzębie/W-wa
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 00:04
|
|
|
Tak czytam sobie wasza rozmowe i czytam i niadziwic sie nie moge - w jakim Wy ¶wiecie żyjecie... ze niby czemu czytanie ksiazek wsrod mlodziezy ma byc przez sama mlodziez tepione?
Nie wiem moze chodzilem do wyjatkowych szkol/klas - ale jakos nigdy sie z czyms takim nie spotkalem aby ludzie wytykali palcami innych ktorzy mieli cos w reku.... Ba ile to razy dosiadalem sie do kumpla/koleżenki wiedziony ciekawoscia co akurat czytaja, bo z tego co pamietam to na przerwach niekiedy nudno bylo... albo sam jak siedzialem z Pratchettem w reku denerwowalem sie bo ludzie przychodzili z zapytaniem "Co czytasz?" akurat w najciekawszych momentach (raz doszlo do tego ze na opawionym w gazete Prattchecie wypisalem duzymi drukowanymi literami "Jesli ja cos czytam to to musi byc Pratchett" - i tak na kazde kolejne pytanie podnoscilem tylko ksiazke do gory tak by ludzie zobaczyli napis, a ja tymczasem samego aktu czytanie nie przerywalem ) |
_________________ Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods. |
|
|
|
 |
efzetiks
VIP

Wiek: 28 Dołączył: 12 Kwi 2004 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 00:10
|
|
|
ja z tepieniem spotkalem sie w sumie tylko w podstawowce.. ale to byla dziwna podstawowka... wieksza respectem cieszylo sie palenie trawki i picie piwa po bramach ...
w liceum to juz zupelnie co innego oprocz w.w. to ksiazki tez stanowily monolit i nikt sie tego nie czepial, a np. taki "1984" krazyl po klasie.. Pratchett`y (dzieki mnie) pozniej takze.. wszystko zalezy wiec glownie od srodowiska w jakim sie czlowiek znajduje .. choc musze przyznac ze na przerwach nie czytalem.. byly wazniejsze sprawy jak chociazby zrobieniu kilku "gwiazd" czy policzenie osob na kazdym pietrze (parter z powodu sklepiku wygrywal).. zreszta do ksiazki to musze miec spokooj... |
|
|
|
 |
banita

Dołączył: 15 Kwi 2004 Skąd: znienacka
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 00:59
|
|
|
Hmm tak na pocz±tek kwestia techniczna. Napisałem posta w tym w±tku, a pokazał się w dwóch (wasze pocz±tki) więc, żeby nie ¶miecić wykasowałem z drugiego w±tku i wcieło oba Pisze wiec jeszcze raz.
A ja chlałem browary, paliłem trawkę i chodziłem w dresie i szaliku na mecze (cały czas to robię, tylko o wiele mniej intensywnie ) I jako¶ wyszedłem na ludzi Kończę w końcu studia, pracuję, płacę podatki, czytam... Z wszystkiego się moi drodzy wyrasta. A im więcej człowiek przejdzie i im wiecej nauczy od życia na własnej skórze, tym większa nauka mu w głowie zostanie. A ksi±żka... ksi±żka człowieka tylko wzbogaca, ale nie czyni go. Wiedza i m±dro¶ć z ksi±żek jest warto¶ciwowa tylko wtedy, kiedy rozbudowuje prawdziwe do¶wiadczenia. Inaczej jest tylko pustym słowem czasem kulturoznawstwem. Nie maj± racji ci, którzy madro¶ć czerpi± tylko z czytania ksi±żek i klikania w internecie, ani ci, którzy przesiaduj± non stop kolor na ulicy i twierdz±, że najlepszym nauczycielem jest życie. Prawda leży po ¶rodku.
Uch ale się osobi¶cie i nie na temat zrobiło... |
_________________
 |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 08:14
|
|
|
to i ja wepchne cos od siebie w ten temat
Ja nawet w podstawowce, gdzie chodzilem do klasy o najnizszym poziomie, nie spotkalem sie z tepieniem czytajacych. W gimnazjium natomiast zostalem zarazony Pratchettem, przez osoby z klasy.
Aktualnie (jakby kogos interesowalo, to wkrotce pisze mature, czyli 3 klasa LO), moge sie przyznac, lektur raczej nie czytam. Jest to norma w naszej klasie. Poniewaz jest to mat-fiz to ocenami z polskiego nikt sie prawie nie przejmuje. Mimo to te same osoby, ktore nie czytaja lektur, to podobnie jak i ja czytaja w tym czasie cos innego i praktycznie kazdy w mojej klasie chyba czyta ksiazki, nie wyobrazam sobie inaczej.
Co do spedzania czasu ogolnie. Jak wy ludzie mozecie siedziec caly czas samemu nad ksiazka? Przeciez jest tyle rzeczy to robienia. Dzieki reformie oswiaty mam grupe znajomych z gimnazjum i grupe z liceum, co daje 2 razy wiecej imprez. Pojdzcie czasem do jakiegos klubu, wypijcie browarka i jak to Banita napisal poznacie swiat w ten sposob.
Nie chce, zeby to wygladalo, jakbym chcial byc nauczycielem zycia, bo zdecydowanie nie moge na takiego pretendowac. Sam wiem, ze czlowiek zmienia sie wraz z wiekiem i moze jak bede mial 70 lat to bym mogl cos powiedziec o calym zyciu, jednak wtedy juz zmienia sie realia, ale z drugiej strony ogolne zasady zostaja te same. Powinniscie poznawac ludzi. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
Barraketh [Usunięty]
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 09:30
|
|
|
Alez przeciez nikt tutaj nie mowi o siedzeniu nad ksiazka non stop! W zadnym wypadku, chodzi jedynie o to, ze wsrod mlodszych osob (Settler my jestesmy jeszcze z takiego rocznika, ze nie jest zle, chociaz ja osobiscie spotkalem sie z nieprzychylnymi opiniami na temat ksiazek, jak mowie nawet w 3 klasie LO), jednak pokolenia mlodsze czesto (nie zawsze, ale czesto) uwazaja czytanie ksiazek za dyshonor. Byc moze tak jest tylko w moim miescie, nie wiem, ale czesto sie z tym spotykam. Z reszta nawet w LO jak mowie, ze ide do empiku po ksiazke to ludzie patrza na mnie wielkimi oczyma. Oczywiscie, ze sa tez osoby, ktore czytaja, ale mlodzi w jakis sposow wola jednak kulture obrazkowa i odchodza od ksiazek (statystyki mowia same za siebie, obecnie chyba 1,5 ksiazki w roku na 1 osobe w Polsce wychodzi. Zwazajac na to, ze tacy jak ja czytaja po kilka ksiazek miesiecznie, to wychodzi na to, ze polowa spoleczenstwa przez rok nie ma ksiazki w reku!).
Banito - ty natomias jestes juz z zupelnie innych czasow, ja podejrzewam, ze za paredziesiat lat to w ogole beda tylko e-booki. Ludzie odchodza od ksiazek coraz bardziej. Najsmutniejsze jest IMO to, ze wlasnie w podstawowkach i gimnazjach (chryste co ja mialem za gimnazjum powalone) lepiej jest chlac wodke i palic trawe calymi dniami niz zainteresowac sie czymkolwiek innym. Niektorzy z tego wyrastaja (Chryste ile ja w gim. chlalem O_O, ale tez czytalem ), niektorzy niestety nie. Ostatnio namnaza sie tych, ktorzy jednak nie wyrastaja.
Nie mowie oczywiscie, aby przy ksiazkach spedzac cale dnie, nie popadajmy w skrajnosci, ale od czasu do czasu usiasc nad ksiazka mozna, natomiast w przypadku gdy od dziecka ludzie sa niejako uczeni, ze lepsza jest telewizja, czy internet od ksiazek sie odchodzi. I albo ma sie sczescie i odkryje sie swiat literatury, albo nie. Jak wiemy doskonale przekonania wpajane w mlodosci czesto utrzymuja sie do konca zycia. Osobiscie watpie, czy pan z mojej klasy, ktory radosnie na polskim krzyczy, ze on ksiazek nie lubi, co 2 slowo wstawia 'kobieta lekkich obyczjow' i jest ogolne tepym cwokiem zacznie czytac cokolwiek (mowie tu oczywiscie o czytaniu dl przyjemnosci, pomijam lektury, podreczniki itp. ). Z tego powodu zal mi tego osobnika, ale to juz inny temat.
Wracajac do tematu - paredziesiat metrow od mojego domu jest szkola podstawowa, czasem przechodze tamtedy idac na piwo I widze dzieci z tej szkoly siedzace na trybunach przy boisku, dojace browary, z fajkami w zebach, a naokolo 4 meliny z ruska wodka ktora schodzi w tepie blyskawicznym (rowniez trafiajac w rece tych dzieci). Byc moze jakis niewielki % z nich ma przed soba jakakolwiek przyszlosc, jednak nie wydaje mi sie, by to bylo wiecej niz 10-20% Wyobrazacie sobie takie dziecko wracajace do domu po 3-4 browarach i siadajace do ksiazki? Dla mnie w szkole podstawowej (no poza 6 klasa kiedy rozpijalo sie 1 browara na 4 osoby gdzies w krzakach, zeby nikt nie widzial) bylo nie do pomyslenia, zeby chlac.
Natomiast od malego interesuje sie ksiazkami i wcale (w moim przypadku) nie bylo tak, ze mnie one nie interesowaly. Owszem nie czytalem co dziennie, wlasciwie czytalem duzo, duzo mniej niz teraz, ale zawsze jakas ksiazka lezala kolo lozka i nawet te 2-3 strony dziennie czytalem. Troche to przygaslo w gimnazjum, ale wtedy zajmowalem sie bardziej 'tworczymi' sprawami, jak granie na garnkach w 'zespole', czy picie wodki (no w gimnazjum bylem mocno zdeprawowany) przed/na/po lekcjach . Wtedy powiedzmy, ze (poza lekturami) siegalem tej obecnej krajowej normy, wiec niezbyt imponujace osiagniecie. Ale wiadomo - gimnazjum to okres buntu. |
|
|
|
 |
Niania_Ogg [Usunięty]
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 13:48
|
|
|
Hmmm ciekawe rzeczy tutaj można przeczytać...Podpisuje się pod QbaJak'iem (chyba tak się odmienia ), że ja nie spotkałam się z tępieniem ksi±żek w szkołach, a szkół za sob± mam naprawde ciekaw± ilo¶ć i to bynajmniej nie ze względów przymusowego wydalenia :] Pochłaniam literature z zapałem praktycznie bez przerwy. Jak miałam kiedy¶ więcej czasu, to w przypadku interesuj±cej ksi±żki potrafiłam brać j± ze sob± i czytać na klatce schodowej, nie mówi±c o szkole. My¶lę, że obecnie nauczyciele mog± brać mnie za wyznacznik, czy ich lekcja prowadzona jest interesuj±co I nikt w sumie mnie nie tępi. Ani poczciwi belfrowie załamani brakiem posłuchu w klasie, ani uczniowie, którzy zaczęli brać ze mnie przykład i w końcu wpadli na to, że wyimaginowane ¶wiaty s± ciekawsze od wykładu na temat krasowienia skał na przykład :]
Co do Practhetta to zgadzam się z tym, że jest to ksi±żka, z której coraz więcej się rozumie, im się jest starszym. Chociaż może za każdym kolejnym razem, jak j± czytamy zwracamy uwagę na co¶ innego. Pamiętam, że Wyprawe Czarownic przeczytałam w 6 klasie czy też w pierwszej gimnazjum. Dla mnie to była znakomita parodia wszystkiego, niezmiernie się ubawiłam. Jednak wróciłam do niej jeszcze z raz, czy dwa i muszę przyznać, że je¶li chodzi o zawił± kompozycje pisania, jak± szczyci się pan Pratchett to nie tylko dziecko powinno powtarzać jego dzieła, żeby co¶ zrozumieć. |
|
|
|
 |
Monkey

Wiek: 21 Dołączyła: 22 Lip 2004 Skąd: Kwidzyn/Toruń
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 14:45
|
|
|
| QbaJak napisał/a: | albo sam jak siedzialem z Pratchettem w reku denerwowalem sie bo ludzie przychodzili z zapytaniem "Co czytasz?" akurat w najciekawszych momentach (raz doszlo do tego ze na opawionym w gazete Prattchecie wypisalem duzymi drukowanymi literami "Jesli ja cos czytam to to musi byc Pratchett" - i tak na kazde kolejne pytanie podnoscilem tylko ksiazke do gory tak by ludzie zobaczyli napis, a ja tymczasem samego aktu czytanie nie przerywalem ) |
Mogę skorzystać z tego pomysłu???
Jeżeli w Polsce jest taka ¶rednia, to ja zostanę emigrantk±.
|
_________________ "Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi." |
|
|
|
 |
Blek_Rajder

Wiek: 23 Dołączył: 14 Lut 2005
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 15:25
|
|
|
| Cytat: | | Zaczyna się od warto¶ciowania ludzi na lepszych i gorszych, a kończy na komorach gazowych... |
Nie chcę dzielić ludzi na lepszych i gorszych. Po prostu nie wiem, jak można czytać tylko streszczenia lektur i żadnej ks±żki poza tym od siebie.
| Cytat: | | ja z tepieniem spotkalem sie w sumie tylko w podstawowce.. ale to byla dziwna podstawowka... wieksza respectem cieszylo sie palenie trawki i picie piwa po bramach ... |
o tak. Wła¶nie tak jest u mnie w gimnazjum. A mojego kolegę ci±gle tępi±, jak idzie z ksi±żk±. A mnie nie. Czemu? Sk±d mam wiedzieć. ;P
| Cytat: | | uwazaja czytanie ksiazek za dyshonor |
Dokładnie.
I żebym nie wyszedł na jakiego¶ dziwnego, opętanego ludzia (:P) to mówię, że nie chcę dzielić ludzi na lepszych i gorszych tylko po prostu nie rozumiem tego, że kto¶ może ¶miać się z drugiego, dlatego, że ten drugi czyta ksi±żki. I lubi to robić. |
_________________ - JAK WSADZAJĄ DO ŚRODKA TE KAWAŁKI CZEKOLADY? (...) PRZECIEŻ CZEKOLADA POWINNA ROZPUŚCIĆ SIĘ PRZY PIECZENIU...
- - - - - - - -
jupikajej
http://www.last.fm/user/blekrajder/ |
|
|
|
 |
Monkey

Wiek: 21 Dołączyła: 22 Lip 2004 Skąd: Kwidzyn/Toruń
|
Wysłany: 15 Luty 2005, 16:45
|
|
|
| Cytat: | | Z własnego do¶wiadczenia wiem, że Kolor Magii jest kiepsk± okazj± do złapania przez nowego fana bakcyla. |
Popieram, niestety wszystkim narazie dawałam KM i okazało się to klęsk±
Na swoim koncie mam tylko jedn± zarażon±, która od niej zaczęła, dwie pozostałe oddały mi j± wreszcie, każda trzymała j± mniej więcej dwa miesi±ce.
Stosuję sposób zarażania Erykiem. Jest cieniutki i dzień póĽniej chc± jeszcze.
| Cytat: | | Wła¶nie zacz±łem czytać Straż! Straż! i zastanawiam się, czy to pierwsza ksi±żka ze straż±, czy nie. |
Tak, to pierwsza ze straż±, radzę o straży czytać po kolei. Miałam szczę¶cie i trafiały mi się po kolei. Nie radzę czytać od Zbrojnych, a tym bardziej od NGN. :nonono:
| Cytat: | | ale rzeczywiscie te Babcine "triki" wychodza dopiero pozniej |
Ludzie potem to zupełnie inna osoba, wreszcie ma jaki¶ charakter (wielbicieli Równoumagicznienia serdecznie przepraszam ). |
_________________ "Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi." |
|
|
|
 |
|
|
Theme modified by Vanti & Krejt. Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett. All trademarks are used with permission from Terry Pratchett. Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |