Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
[FF] Żeglujże żeglarzu
Autor Wiadomość
Erpegis 


Wiek: 26
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Miasto moje a w nim.
Wysłany: 6 Lipiec 2007, 22:56   [FF] Żeglujże żeglarzu

Dziennik pokładowy.
8 Grune'a roku Pobłażliwego leniwca.

JAK SIĘ TYM DO CHOLERY STERUJE?

Jak się kradnie żaglowiec, to przydałoby się porwać też jakiegoś doświadczonego kapitana... albo chociaż kogoś, kto był na morzu. Myślałem, że Clarissa potrafi żeglować. A ona myślała, że ja potrafię.
Cóż, nie należy się zniechęcać, jak mawiają Omnianie 352 raz z rzędu stukając do drzwi ślepej, głuchej i żarliwie offleriańskiej staruszki noszącej taki śmieszny beret.
W tej chwili za sterem stoi Wesołek Sensson. Puszczanie krasnoluda na wodę jest generalnie najmniej ryzykowną rzeczą na świecie. Podobnie jak postawienie 100 dolarów na podwójne 0 w ruletce.
Chalcedon wymiotuje przez burtę. Nie chcę wiedzieć czym. Za to Clarissa pochłania wszystkie zapasy w spiżarni. Irytowałoby mnie to, gdybyśmy już nie byli - generalnie rzecz biorąc - martwi.
Na razie plan jest taki. Wypływamy z Ankh-Morpork, płyniemy do Klatchu, tam częścią skradzionego łupu wynajmujemy jakiegoś cwanego żeglarza do spółki, płyniemy do Genoi czy na Czteriksy, i tam żyjemy długo i szczęśliwie, dając uprzednio żeglarzowi w łeb.
Oczywiście, to zakłada, że dopłyniemy do Klatchu zanim nasze tyłki weźmie w obroty Vimes i reszta jego bandy.
Tymczasowo ogłaszam siebie kapitanem, a Wesołka bosmanem.
- Jeremiasz Filch.

9. Grune'a roku pobłażliwego leniwca
Clarissa zjadła nasze całe zapasy, a Wesołek zdołał zgubić się na środku Okrągłego Morza. Z pocieszających wieści - są tu szczury okrętowe.

10. Grune'a.
Wesołek zgłodniał. Nie mamy szczurów okrętowych. Pozycja okrętu: Nie wiemy gdzie. Do Klatchu można dopłynąć w kilka godzin.

11. Grune'a.
Nasze umiejętności żeglarskie się poprawiły. Wesołek wyprowadził nas na coś, co powinniśmy nazwać oceanem. Co jest zawsze dobrym pomysłem - albo trafimy w końcu na jakiś ląd, albo spadniemy za Krawędź, i zginiemy. Co dla mnie jako jedynej osoby zbudowanej z mięsa i nie jedzącej szczurów, za to będącej w pobliżu Clarissy nie jest takim złym rozwiązaniem.

12. Grune'a

Padało. Zdołałem złowić kilka ryb, zjedliśmy je razem, problem żywnościowy mam rozwiązany. Chalcedon zjadł ości, a Wesołek miał przy sobie chleb krasnoludów. Wciąż nie wygląda apetycznie, zatem nie skonamy z głodu.

12. Grune'a, po południu.
JAK MOŻNA WYPIĆ PÓŁ BECZKI WODY?!

13. Grune'a.
Wesołek odkrył w końcu jak należy stawiać żagle. Kiedy będzie jasne niebo, kierujemy się opacznie na Howondaland.

14 Grune'a

No dobrze. Wpadliśmy na statek kupiecki z Kontynentu przeciwwagi. Bardzo dosłownie. Zobaczyli wygłodniałą Clarissę, Wesołka z tym jego wielkim toporem, i Chalcedona... A w ogóle to kiedy ostatni raz ja się goliłem?
Zresztą nieważne. Uznali nas za abordażujących piratów, i zamierzali ostrzelać. Eeee... może nie powinienem im mówić, że wszyscy ludzie, których znałem zginęli nagłą i gwałtowną śmiercią? Generalnie to nie chcieliśmy ich łupić, ale stali na drodze Clarissy do spiżarni. Wesołek mówi, że pogrzeb marynarza to spalona łódź, ale wepchnąłem ich po prostu do wody.
Ładunek statku to owoce mango z Agatei... Ale co najważniejsze, mieli mapy. Płyniemy jednak na Brunatne wyspy, bo to łatwiejsze niż odwrócenie statku.
Clarissa zamknęła się w spiżarni i mówi, że nadrabia straty.

16 Grune'a

Zadziwiające, jak Brunatne Wyspy przypominają Ankh-Morpork...

Ciąg dalszy wyjątkowo nastąpi.
_________________
Najbardziej cyniczny i zblazowany użyszkodnik forum.
 
     
Krejt 
Administrator


Wiek: 29
Dołączył: 13 Lut 2004
Wysłany: 6 Lipiec 2007, 23:45   

Erpegis napisał/a:
Ciąg dalszy wyjątkowo nastąpi.

Doskonale, doskonale...
Bo fajne jest.

Inni pewno też się zlecą i napiszą to samo.
 
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 7 Lipiec 2007, 00:15   

brakuje deszczu gotowanych małż/szpitalnych łózek/rękawic bokserskich ale ładne
wbrew temu, co napisał Krejt.....
_________________
 
 
     
Erpegis 


Wiek: 26
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Miasto moje a w nim.
Wysłany: 12 Lipiec 2007, 22:19   

20 Grune'a

Argh. Powiem to jeszcze raz. Argh.
No więc wcieliliśmy w życie plan A. To znaczy, zamierzaliśmy porwać żeglarza, i zmusić go do żeglowania. Na pierwszy rzut oka facet budził zaufanie - siwiejący, twardy ogorzały. Miał tyle blizn, że przestraszył nawet... cóż, mnie.
Clarissa oprowadziła go po okręcie, i wydawał się budzić zaufanie.
A potem wyciągnął kajdanki i skuł ją.

Skąd miałem wiedzieć, jak wygląda komendant Vimes? Nie widuję diuków codziennie.

Na szczęście akurat relaksowałem się tak, jak to tylko w Ankh-Morpork jest możliwe. Nie byłem pijany w ścisłym sensie, ale tak jakby... podchmielony, kiedy przybiegł Wesołek z wieścią, że na statku pełno jest strażników. Zignorowałem go. Powiedział, że znajdą łup. Zignorowałem na niego po raz drugi.

Powiedział, że Chalcedon próbuje oszukać strażników. Nie zignorowałem go. Musiałem to zobaczyć. Lubię się pośmiać. Inaczej, dlaczego włóczyłbym się z Clarissą?

Mieszkańcy Ankh-Morpork lubią przedstawienia. Przeciskałem się przez tłum, i w końcu usłyszałem geologiczny głos Chalcedona:
- ...co więcej, nie można expressis verbis wyrazić poczucia własności, jakie mamy do rzeczonej jednostki pływającej. Prawo morskie wyraża jasno, że acquireates non captativus est, et omnia nauticus, et pluribus unum....

Jest to jedna z trzech rzeczy, których nie zapomnę nigdy. Szczęka pewnie opadła mi tak w dół, że była praktycznie w okolicach słoni. Miał biały kapelusz wypełniony, jak się przed chwilą dowiedziałem, sorbetem malinowym Clarissy. Ściekał mu czerwonymi plamkami krwi jagód dostępnej też z jogurtem, ale nikt, łącznie ze strażnikami, nie zwracał na to uwagi. Przekradłem się koło Vimesa, trzymającego Clarissę, i otworzyłem kajdanki.

Pozostała już mi tylko jedna kwestia - jak odbić od brzegu? Wesołek rozwiązał ten problem. Kiedy Chalcedon przeszedł do rozważania uprawnień korsarzy z roku 1704, krasnolud wysadził w powietrze magazyn numer 23.
Zadziwiające, gdzie on znajduje te materiały wybuchowe? Z drugiej strony nie powinienem się temu dziwić, zrobiłby bombę nawet z tego kremu do ust, co go używa Clarissa.

Sytuacja się więc nie zmieniła. Aha, jesteśmy poszukiwani dodatkowo za podpalenie, atak na funkcjonariusza, i co mnie osobiście nie zdziwiło, praktykowanie prawa bez zezwolenia.
Bierzemy kurs na XXXX. Oczywiście, najpierw musimy dowiedzieć się, gdzie jesteśmy.
_________________
Najbardziej cyniczny i zblazowany użyszkodnik forum.
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 12 Lipiec 2007, 22:29   

Erpegis napisał/a:
Clarissa oprowadziła go po okręcie, i wydawał się budzić zaufanie.

Kto wzbudził zaufanie?
[pani od polskiego mode /off]
Erpegis napisał/a:
w ścisłym sensie

ścisłym tego słowa znaczeniu.....
ścisły (ściśniety?) sens nie istnieje
Mógłbym tak dalej.
Przepraszam Erp, ale dla mnie ten tekst jest stylistycznie nie do przyjęcia.... Źle się go czyta..
Nie chodzi o wymiar prawny;-)
_________________
 
 
     
Vanti 
Moderator


Wiek: 28
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Konin/Warszawa
Wysłany: 13 Lipiec 2007, 06:02   

Waw, myślę że się czepiasz :P Zwróć uwagę, że to co czytasz to fragmenty pamiętnika okrętowego, który został spisany przez Jeremiasza. Tak więc te wszelkie błędy stylistyczne są raczej celowe. Nie pamiętasz np. jak Colon pisze raport? ;)
_________________

And I know that we've still got time
But I do not think we're invincible

"Juggernauts" Enter Shikari
 
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 13 Lipiec 2007, 09:44   

Niby racja Vanti, tego nie wziąłem pod uwagę. Jednakże - jeśli takie jest wytłumaczenie, to czepię się w drugą stronę, że błędy powinny być stylizowane. W taki sposób, aby czytelnik wiedział, iż są celowe :mrgreen:
_________________
 
 
     
Erpegis 


Wiek: 26
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Miasto moje a w nim.
Wysłany: 14 Lipiec 2007, 16:10   

Nie wszystkie niestety są celowe, co przyznaję z bólem. Ale postaram się, by ich nie było. Może na początek zacznę pisać je przed dziesiątą?
_________________
Najbardziej cyniczny i zblazowany użyszkodnik forum.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group