Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
[#FF] Kod Prymitywa z Genui
Autor Wiadomość
Inkwizycja 
VIP


Wiek: 24
Dołączyła: 04 Paź 2006
Skąd: Wrocław
Wysłany: 21 Styczeń 2007, 21:24   [#FF] Kod Prymitywa z Genui

Standardowo proszę o wyrozumiałość - to jest pierwszy fanfik, jaki w swym życiu napisałam; na dodatek pierwsze opowiadanie od ponad roku, które udało mi się skończyć. Napisane wczoraj w dwie godziny, długopisem, w starym zeszycie, w przerwie między rozwiązywaniem zadań z algebry liniowej. Co do treści - zainspirował mnie post The_Stroy'a ( ten ), więc częściowo skorzystałam z jego pomysłu (mam nadzieję, że autor się o to nie obrazi), chociaż w większej części improwizowałam ;) .

Kod Prymitywa z Genui


Kwestora zaczęła ogarniać panika.
Szukał wszędzie. Przejrzał całe archiwa Uniwersytetu, co dla zwykłego śmiertelnika mogłoby zakończyć się śmiercią głodową podczas błądzenia wśród piętrzących się stosów akt. Sprawdził w pokojach wszystkich magów, co dla wspomnianego już zwykłego śmiertelnika byłoby aktem samobójstwa. Przeszukał też wszystkie miejsca, co do których był pewien, że tam jej nie będzie (uniwersalna prawda o wszechświecie głosi, że zagubione przedmioty zawsze znajdują się tam, gdzie na pewno ich nie będzie i po co tam szukać). Teraz czekała go chwila prawdy. Stał przed drzwiami Biblioteki. Tylko tam nie szukał...
Chudy mag westchnął i sięgnął po pudełko z pigułkami z suszonej żaby. Wziął jedną z nich, połknął i nacisnął masywną klamkę. Drzwi otworzyły się z cichym skrzypieniem.
Było już grubo po północy, więc w środku panowała ciemność rozświetlana jedynie blaskiem księżyca wpadającym przez duże, ostrołukowe okna. Spod solidnego stołu Bibliotekarza dochodziło pochrapywanie i lekka sugestia zapachu skórek od banana.
Po chwili Kwestor wyróżnił także cichy głos chrapiących ksiąg.
Wolno i niepewnie ruszył wzdłuż regałów, rozglądając się czujnie na boki. Mówi się, że licho nie śpi, a w Bibliotece naprawdę lepiej w to nie wątpić, jakkolwiek to licho miałoby wyglądać.
Dojrzał ją przy jednym z regałów. Jego wątłe i znerwicowane serce zabiło mocniej z radości. Podbiegł i chwycił ją w ramiona.
Zdziwiła go cisza, która nagle pojawiła się wokół niego. Księgi obserwowały go w napięciu, które poprzedza tylko te naprawdę rozszalałe burze.
Mag pospiesznie opuścił Bibliotekę i poszedł do swojej sypialni, mocno przyciskając zgubę do wychudłej piersi. Cieszył się, że ją odnalazł. Nie potrafiłby bez niej żyć.
Żaden szanujący się kwestor nie mógłby żyć bez Księgi Szalonego Prymitywa.
Legenda głosiła, że wieki temu Szalony Prymityw, pierwszy kwestor na Dysku, założył Księgę i osobiście wpisał do niej pierwszy rejestr. Kolejne rejestry pojawiały się w zastraszającym tempie. Kiedy Prymityw sam nie mógł już pisać, nakazał swym uczniom, by prowadzili Księgę dalej. Po nich nadeszli kolejni kwestorzy i kontynuowali wielkie dzieło swych poprzedników.
Kwestor Niewidocznego Uniwersytetu także to robił. To było coś więcej, niż tradycja - to był moralny obowiązek. Raz na dziesięć lat, podczas Wielkiego Zjazdu Kwestorów, Księga była uzupełniana i powielano jej uaktualnioną wersję, by każdy mógł otrzymać jedną kopię Wielkiego Dzieła.
Kwestor ze wzruszeniem spojrzał na pierwszą stronę.

KWESTORZY WSZYSTKICH KRAJÓW - ŁĄCZCIE SIĘ !

Oto ya, Prymityw zwany Szalonym, w Genui z mey matki y oyca zrodzony, następców moych wszystkych uroczyście do dbania y prowadzenia księgi tey obliguję; Dbaycie o nią a baczenie mieycie, by w ręce zbrukane przenigdy nie wpadła. Tako ya rzeczę

Szalony Prymityw


Kwestor otarł łzy i wydmuchał nos w chusteczkę z wyhaftowanymi puszystymi króliczkami. Bał się, że Księgę znajdzie ktoś nieodpowiedni, na przykład ktoś ze studentów... Albo Nadrektor Ridcully. To równałoby się niemal zagładzie świata. Księga zawierała treści, o których nie powinien się dowiedzieć.
Zapełniona była najgłupszymi wpisami do ksiąg rachunkowych. A odkąd nadrektorem został Mustrum Ridcully, zapełniała się w zastraszającym tempie, zapewniając Kwestorowi powodów do tajemniczego chichotania w jego obecności.
Przykładowo - wpis dokonany pięć lat temu, dnia 4 miesiąca Offle:

"Skąd, u demona, takie ogromne rachunki za zamówienia na Noc Strzeżenia Wiedźm ? Kto zamówił trzydzieści siedem żywych bażantów, siedemdziesiąt cztery kurczęta i sto jedenaście butelek Jabłkownika aż z Lancre ???
Ach, to przecież ja. Nieważne. Pracujcie dalej, towarzyszu."


Poziom Nadrektora trzymał także Dziekan. Wpis sprzed miesiąca:

"Wziełem z kasy 185 $ na Konieczne Wydatki. Oto rachunek:
Paczka ołówków 2 $
Niezwykle Ważna Księga 183 $ "


Przy czym Dziekan całkiem przypadkiem nie wspomniał, że tą Niezwykle Ważną Księgą były "Pamiętniki Granny Ill", kultowa wśród dorastających chłopaków i wszystkich studentów NU powieść o przygodach tytułowej bohaterki. Przez tydzień po zakupie Dziekan zjawiał się publicznie tylko na posiłkach, które pochłaniał w nienaturalnym dla niego pośpiechu, po czym zaszywał się w swojej sypialni, od czasu do czasu wydając z siebie dziwny chichot czy inne podejrzane dźwięki. I na dodatek ślinił się na widok służby i co ładniejszych studentów. Na szczęście Nadrektor odebrał Dziekanowi książkę, więc jego stan wrócił już do normy (o ile kiedykolwiek się w niej znajdował).
Drżącą dłonią Kwestor przysunął sobie pióro i kałamarz. Następnie przekartkował księgę na pierwszą niezapisaną stronę, by dokonać nowego wpisu.
Coś przykuło jego uwagę.
W miejscu, które powinno być puste, znajdował się zapis wykonany staromodnym charakterem pisma:

"Brawo, pracę swą sumyennie a z przyemnością wykonuyesz, takoż nagroda Cię spotka
Sz. P. z G. "


Zdumiony Kwestor podrapał się po kapeluszu. Nagroda ? Spędził na Niewidocznym Uniwersytecie prawie całe swoje życie a jedyna nagroda, jaka go spotkała, to dziarskie klepnięcia w plecy otrzymywane od Nadrektora z siłą, która mogłaby powalić niedźwiedzia. Na samo wspomnienie o tym odruchowo sięgnął po dwie pigułki z suszonej żaby.
Nagle coś w Księdze przykuło jego uwagę. Zamarł z pudełkiem pigułek w wyciągniętej ręce.
Po chwili w całym gmachu NU słyszalny był pełen trwogi wrzask Kwestora.
Pudełko z pigułkami z suszonej żaby z cichym brzękiem upadło na podłogę.

***


Magowie w koszulach nocnych i nieodłącznych kapeluszach tłoczyli się przed sypialnią Kwestora.

- Mówię wam, pewnie znowu zgubił swoje pluszowe liczydło, tak, jak tydzień temu. Nie ma się czym emocjonować - mówił Dziekan.
- To dlaczego nie wejdziemy i nie sprawdzimy tego ? - zapytał Wykładowca Run Współczesnych.
- Bo zawsze istnieje możliwość, że to nie to samo, co tydzień temu - Dziekan wzruszył ramionami.
- Wątpię, czy chodzi o pluszowe liczydło - wtrącił Myślak Stibbons. - Thaumometr wskazuje wysokie promieniowanie, które wypływa zza drzwi sypialni Kwestora. Chyba stało się tam coś naprawdę poważnego.
- Więc co robimy ? - zapytał Kierownik Studiów Nieokreślonych.
- Jak to, co ? Czekamy na Nadrektora - orzekł Pierwszy Prymus. - W końcu to przełożeni mają obowiązek narażać życie przed innymi.
- Słyszałem to, Pierwszy Prymusie ! - w głebi korytarza rozległ się głos Nadrektora Ridcully'ego. Po chwili za głosem nadążyła jego potężna sylwetka.
- Co tu się dzieje, panowie ? - zapytał.
- Trudno powiedzieć. Kwestor wrzeszczał - powiedział Dziekan.
- I co ? Ten biedak wrzeszczy nawet na widok swojego odbicia w lustrze.
- Tylko wtedy, kiedy Nadrektor za nim stoi... - burknął Pierwszy Prymus.
- To także słyszałem, Pierwszy Prymusie !
- Ehm - wtrącił Myślak. - Chyba powinniśmy sprawdzić, co się stało.
- Dobrze powiedziane, młody człowieku - Pochwalił go Nadrektor. - Ty przodem.
- Ale...

Młody mag nie zdążył wnieść sprzeciwu, bowiem Dziekan szybkim ruchem otworzył drzwi sypialni, zaś Wykładowca Run Współczesnych wepchnął Myślaka do środka, po czym Dziekan zatrzasnął drzwi. Stibbons ponuro pokręcił głową i rozejrzał się po pokoju. O ile mógł to ocenić, wszystko wydawało się być w porządku, chociaż nigdy nawet nie podejrzewał, że napotka w sypialni któregoś maga kolorowe bajki dla dzieci o radosnych cyferkach i wesołych działaniach algebraicznych. Ale Kwestor rządził się swoimi prawami.
Myślak zerknął na podłogę i ujrzał rosnącą plamę atramentu wokół rozbitego kałamarza. Obok błyszczało pudełeczko z lekarstwem Kwestora. Samego Kwestora nie stwierdzono.

- Ehm... Wygląda na to, że wszystko jest w porządku - powiedział głosno, by czekający za drzwiami magowie mogli go usłyszeć. - Brakuje tylko Kwestora.

Usłyszał westchnięcia pełne ulgi i po chwili sypialnia wypełniła się gronem profesorskim NU. Magowie rozpoczęli oględziny pokoju, oznaczające dotykanie wszystkiego, co napotkali na swej drodze oraz przestawianie drobiazgów na nieswoje miejsce. Stibbons zainteresował się księgą, która leżała otwarta mniej więcej w środku na biurku Kwestora. Dokładniej przyjrzał się zapiskom.

- Nadrektorze ! - krzyknął po chwili. - Tutaj, w tej księdze... To... To chyba wiadomość od Kwestora !

Magowie otoczyli biurko niczym bandyci zagubionego na Mrokach turystę.

- Co tam pisze ? - dopytywał się Dziekan.
- "Ratunku, księga mnie pożarła. Okazało się, że jestem zaginionym potomkiem Szalonego Prymitywa z Genui. Teraz on nie chce mnie wypuścić za karę za to, że zostałem magiem i przeze mnie nasz ród dłużej nie przetrwa. Powiedział, że uwolni mnie dopiero wtedy, kiedy zgodzę się na ślub i dzieci z jakąś straszną KOBIETĄ ! Ratunku ! O, Dzień dobry Panie Galaretko ..."
- Oszalał do reszty - stwierdził po chwili Dziekan.
- Chyba jednak nie - mruknął Kierownik Studiów Nieokreślonych. - Słyszeliście kiedyś o Szalonym Prymitywie z Genui ? Był totalnym czubem, Kwestor nie jest mu godzien pod tym względem nawet stóp lizać.

Wszyscy w milczeniu popatrzyli na Kierownika Studiów Nieokreślonych.

- Po co miałby mu lizać stopy ? - zapytał podejrzliwie Pierwszy Prymus.
- To takie powiedzenie... No, tak się mówi przecież... - tłumaczył Kierownik, podczas gdy pozostali magowie dyskretnie się od niego odsuwali.
- Jeżeli ta księga pożarła Kwestora, to ma go natychmiast oddać - oświadczył Nadrektor. - Słyszysz ?! - wrzasnął do księgi i zaczął nią gwałtownie potrząsać. - Oddawaj Kwestora, znajdź sobie własnego, ten jest nasz !
- Milcz, głupi śmiertelniku ! - odpowiedziała władczym głosem księga, zaś Nadrektor ze zdziwienia upuścił ją na blat biurka. - Każdy kwestor należy do mnie !
- Ach tak ? A co ty na to, żeby cię wrzucić do kominka, co ?! - oburzył się Nadrektor.
- Nic ci to nie da ! Zawsze będę istnieć, bo nigdy nie uda się wam spalić wszystkich moich kopii ! Jedynym sposobem, byście dostali spowrotem tego Kwestora, to złamać mój kod !
- Jaki kod ? - zapytał Myślak.
- Kod, który ułozyłem 1369 lat temu ! Jest nie do złamania, a wygląda następująco... - księga przestała mówić i na otwartej stronie pojawił się rząd nieokreślonych znaków.
- No dobra, a jaką mamy pewność, że Kwestor jeszcze żyje ? - zainteresował się Wykładowca Run Współczesnych.
- Możecie z nim porozmawiać - odparła księga. Rozległ się cichy szum, po czym przemówiła głosem Kwestora. - Halo ? Problem, mamy tutaj Ankh-Morpork...
- Kwestorze, trzymaj się, wyciągniemy cię stamtąd ! - zapewnił Nadrektor.
- To mały człowiek dla kroku ale wielki ludzik dla krokowatości... - księga zgrzytnęła i głos Kwestora zamilkł. Magowie przez chwilę milczeli na wypadek innych komunikatów, ale nic więcej nie usłyszeli.
- No dobra - rzekł Dziekan. - Co to za kod ?
- Jakieś szlaczki, nie rozpoznaję ani jednej litery - powiedział Kierownik Studiów Nieokreślonych.
- Z tego co pamiętam, to ten Szalony Prymityw był kompletnym paranoikiem. Wmówił sobie, że ktoś go śledzi i pisał tylko od prawej do lewej, do góry nogami, z zamkniętymi oczami, stojąc na jednej nodze o północy przy blasku księżyca w nowiu - dodał Pierwszy Prymus.
- To ciekawe - ocenił Nadrektor. - Przecież księżyca w nowiu w ogóle nie widać, więc jak to robił ?
- W końcu był szalony, nie ? Pewnie nie przejmował się takimi drobiazgami i świecił sobie świeczką.
- Słuchajcie ! - zagłuszył rozmowy Dziekan. - Ja wiem, co to jest ! Te szlaczki były w "Baśniach o tysiącu i jednej nocy", które trzymam pod łózkiem ! Szejkoranżada wytatuowała je swojemu ukochanemu na ...
- Tak, dziękujemy, Dziekanie - powiedział głośno Nadrektor. - A czy wiecie, co one znaczą ?
- Nie - Dziekan spochmurniał. - Tam pisało, że te słowa są tak wyuzdane, że nie możnaby ich przetłumaczyć.
- Przepraszam - wtrącił Stibbons, czerwony jak burak. - Ja wiem, co znaczą te słowa...
- A niby skąd ? - zaciekawił się Pierwszy Prymus.
- Ja... Kiedyś je... Przetłumaczyłem - odpowiedział młody mag, świadom narastającej ciszy pełnej niedomówień. - Z ciekawości...
- I co one znaczą ? - zapytał Nadrektor.
- Ekhm... - Myślak odchrząknął. - W wolnym tłumaczeniu... "Zenek, ale jaja, ci erotomani będą myśleli, że tu coś wyuzdanego jest ! Ps. Kup jogurt i cytryny, bo chcę jutro zupę zrobić." ...

W sypialni Kwestora nastała grobowa cisza.

- Cholerne zagraniczne żarty... - powiedział wolno Dziekan.
- Tak kpić z czytelników - dodał Kierownik Studiów Nieokreślonych.

Wtem odezwała się Księga.

- Co takiego ?! Ktoś złamał mój Kod ? To niemożliwe ! Nikt normalny nie czyta "Baśni o tysiącu i jednej nocy" ! Nie mogę w to uwierzyć ! Bierzcie sobie tego Kwestora, jest wprost nieznośny ! Wy, magowie ! Nie można mieć do was za grosz zaufania !

W pokoju rozległ się oślepiający błysk światła i na środku podłogi pojawił się Kwestor, cały i zdrowy, z opętańczo radosnym uśmiechem na twarzy.

- Jaka miła wycieczka, księżyc jest piękny o tej porze roku - powiedział i legł na swoim łóżku, tuląc do siebie pluszowe liczydło.

Magowie oderwali od niego wzrok i spojrzeli na leżącą na biurku milczącą księgę. Dziekan dźgnął ją palcem, ale najwyraźniej nie zamierzała mówić nic więcej.

- Co z nią zrobimy ? - zapytał Wykładowca Run Współczesnych.
- Oddajmy ją Bibliotekarzowi, niech wyniesie ją w jakieś zakurzone regały. - zdecydował Nadrektor.
- A co z Kwestorem ? - zapytał Myślak, który odzyskał już naturalny kolor skóry.
- Powiemy mu, że to był tylko zły sen. I nagrodzimy za dobrze wykonywaną pracę.
- Nagrodzimy ? Jak ? - zaciekawił się Pierwszy Prymus.
- Jak zawsze ! Klepnę go dziarsko w plecy ! Ach, jeszcze jedno... Proszę mi oddać te "Opowieści o tysiącu i jednej nocy", Dziekanie...

Koniec
_________________

- Sherlock, what school did you graduate from before becoming a detective?
- Elementary, my dear Watson, elementary.
 
 
     
Monkey 


Wiek: 21
Dołączyła: 22 Lip 2004
Skąd: Kwidzyn/Toruń
Wysłany: 22 Styczeń 2007, 08:49   

Całkiem fajna taka krótka akcja z magami.
Ale przecież trzeba się czegoś czepić, prawda?
Nie pojmuję zwyczaju, że w każdym zdaniu, które nie kończy się kropką, tylko wykrzyknikiem lub znakiem zapytania, robisz przed nimi spacje.
Pewnie znowu nikt nie będzie wiedział o co mi chodzi, więc:
(tak czynisz) - Blah ?
(a wydaję mi się, że powinno być zwyczajnie) - Blah?
Inkwizycja napisał/a:
spowrotem

:-s

To chyba tyle wypatrzyłam.
Podoba mi się pomysł z pluszowym liczydłem :mrgreen:
_________________
"Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi."
 
 
     
Inkwizycja 
VIP


Wiek: 24
Dołączyła: 04 Paź 2006
Skąd: Wrocław
Wysłany: 22 Styczeń 2007, 14:49   

Stawianie spacji przed znakiem zapytania, wykrzyknikiem i (czasami) dwukropkiem to jakiś mój dziwny nawyk, którego nie potrafię się pozbyć.
Co do "spowrotem" - argh, nie zwróciłam uwagi, że tak napisałam ;) .
_________________

- Sherlock, what school did you graduate from before becoming a detective?
- Elementary, my dear Watson, elementary.
 
 
     
Monkey 


Wiek: 21
Dołączyła: 22 Lip 2004
Skąd: Kwidzyn/Toruń
Wysłany: 22 Styczeń 2007, 15:04   

Inkwizycja napisał/a:
Stawianie spacji przed znakiem zapytania, wykrzyknikiem i (czasami) dwukropkiem to jakiś mój dziwny nawyk, którego nie potrafię się pozbyć.

Proszę, zmień go. Koszmarnie to wygląda.
Jak nie masz czasu to nawet ja sama mogę poprawić. Chwila i już.
Inkwizycja napisał/a:
Co do "spowrotem" - argh, nie zwróciłam uwagi, że tak napisałam

Zdarza się :)

Edit: Aha, jeszcze jedna uwaga. Nie możesz się zdecydować. Raz piszesz nadrektor z dużej raz z małej.

Edit 2: Tekst już poprawiłam, jeszcze pare literówek było. Jak się zgodzisz, to mogę ci go wysłać. Jeżeli tylko chcesz.
_________________
"Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi."
 
 
     
Inkwizycja 
VIP


Wiek: 24
Dołączyła: 04 Paź 2006
Skąd: Wrocław
Wysłany: 28 Styczeń 2007, 23:07   

Nadrektor miało być pisane zawsze z dużej litery, więc tam, gdzie nie jest, nie docisnęłam klawisza shift ;) .
Chciało Ci się to poprawiać ? Jestem pod wrażeniem :shock: Możesz mi wysłać, jeżeli dalej masz do tego chęć ;) .
_________________

- Sherlock, what school did you graduate from before becoming a detective?
- Elementary, my dear Watson, elementary.
 
 
     
Mirel 


Wiek: 22
Dołączyła: 18 Sty 2007
Wysłany: 29 Styczeń 2007, 14:53   

Ciekawe :mrgreen: Tylko jakoś mi tak zgrzyta ta wypowiedź kwestora zaczynająca się od "Ratunku, księga mnie pożarła.", nie wiem czemu... Za to dialogi magów świetne :mrgreen:
 
 
     
Inkwizycja 
VIP


Wiek: 24
Dołączyła: 04 Paź 2006
Skąd: Wrocław
Wysłany: 29 Styczeń 2007, 15:59   

Ta wypowiedź mnie też lekko zgrzyta. Ale uznałam, że umysł Kwestora zgrzyta przez 90% czasu, więc może formować wypowiedzi tego typu ;) .
_________________

- Sherlock, what school did you graduate from before becoming a detective?
- Elementary, my dear Watson, elementary.
 
 
     
Mirel 


Wiek: 22
Dołączyła: 18 Sty 2007
Wysłany: 29 Styczeń 2007, 17:49   

Inkwizycja napisał/a:
Ale uznałam, że umysł Kwestora zgrzyta przez 90% czasu, więc może formować wypowiedzi tego typu ;) .

Co racja to racja ;) Napisz coś jeszcze, najlepiej z magami :D
 
 
     
Inkwizycja 
VIP


Wiek: 24
Dołączyła: 04 Paź 2006
Skąd: Wrocław
Wysłany: 29 Styczeń 2007, 21:51   

Jeżeli wpadnę na jakiś w miarę ciekawy pomysł, to może coś napiszę; na razie raczej nic mi się w głowie nowego nie kołacze ;) .
_________________

- Sherlock, what school did you graduate from before becoming a detective?
- Elementary, my dear Watson, elementary.
 
 
     
Trino 


Wiek: 20
Dołączyła: 19 Maj 2006
Skąd: Leszno
Wysłany: 20 Luty 2007, 15:00   

Ciekawy pomysł, dobry początek i rozwinięcie, ale zakończenie zwala z nóg, zwłaszcza te wyuzdane napisy :mrgreen: Chyba ostatnio straciłam fromę, ciągle coś zwala mnie z nóg...
PS. Brakuje mi tylko jakiejś sugestii dotyczącej rodzaju zupy, do której dodaje się jogurt i cytryny. Ale może to przez moją ignorancję w dziedzinie gotowania.
_________________
"Mam wrażenie, że nie posiada pan żadnej pożytecznej umiejętności ani talentu. Czy myślał pan, żeby się zająć nauczaniem?"
"Mort"
 
 
     
Inkwizycja 
VIP


Wiek: 24
Dołączyła: 04 Paź 2006
Skąd: Wrocław
Wysłany: 20 Luty 2007, 17:23   

Chodziło o zupę cytrynową ;) .
_________________

- Sherlock, what school did you graduate from before becoming a detective?
- Elementary, my dear Watson, elementary.
 
 
     
skrajna 


Wiek: 22
Dołączyła: 07 Sty 2007
Skąd: z kukułczego gniazda
Wysłany: 21 Luty 2007, 15:47   

Inkwizycjo, jestem pod wrażeniem. :D
świetnie się toto czyta, fajne pratchettyzmy i ogólny humor, niedociągnięcia spokojnie da się przeżyć. chylę czoła. =D>
_________________
jeśli z Tobą, to oczy wypatrzeć
po manowcach się snuć
i po snach
jeśli z Tobą, to drogę bez butów
i płaszcza... :mrgreen:
 
 
     
Agutii 


Wiek: 19
Dołączyła: 11 Maj 2006
Skąd: Skądś na pewno
Wysłany: 3 Wrzesień 2007, 19:39   

Prymityw z Genui... :-k Bardzo dziwny człowiek :)
Co do Kwestora... Jestem pod wrażeniem tak ciekawego przedstawienia jego (co prawda zawsze dziwnych i nieco zagmatwanych, ale co można na to poradzić?) perypetii. =D>

Gorąco apeluję o więcej opowiadań tego typu!
_________________
"-Dlaczego chcesz patrzeć na gwiazdy?
-Tam mieszkam.
-Wśród gwiazd?
-Tak..."
"K-Pax"
 
 
     
Keisy 


Wiek: 22
Dołączyła: 18 Lis 2006
Skąd: Wawa
Wysłany: 29 Wrzesień 2007, 09:08   

Bardzo ciekawy i przyjemny epizodzik ^^ Co prawda mogłabym się przyczepić kanoniczności magów, ale na dobrą sprawę mało kto potrafi pisać o magach tak jak to robi PTerry. Łatwo jest opisać bandą oszołomów, znacznie trudniej jest nimi pokierować.
Kompozycyjnie denerwowała mnie trochę przewaga dialogów nad opisami. Zwłaszcza w drugiej połowie. Po pierwsze to jest nieładne kompozycyjnie, po drugie mam wrażenie, że gdyby do dialogów magów dodać jeszcze opisy ich gestów, czynności i ogółem ich magowości, podkreśliłoby to tylko komizm całego tekstu.
Stylistycznie nawet fajnie, tylko odniosłam wrażenie, że suche. Nie wiem skąd takie wrażenie, musiałabym przejżeć coś innego twojego autorstwa.
Fabularnie mogłabym się czepiać niedopowiedzieć, na przykład jakim cudem ksiażka się komunikowała? Mówiła przez niewidzialne usta, używała telepatii... ? ;)
Ale ogólnie jestem na plus.
Życzę weny.
_________________
I'm Keisy. The Fireball Master!
You must stop!
FIREBALL!!!
<bum>
Hm... Odkupie?
 
     
Inkwizycja 
VIP


Wiek: 24
Dołączyła: 04 Paź 2006
Skąd: Wrocław
Wysłany: 29 Wrzesień 2007, 22:16   

Przewaga dialogów nad opisami to takie wygodnictwo - łatwiej wymyślić, co ktoś może powiedzieć, niż opisać, jak to robi. No i jak coś ma dużo dialogów, to się szybciej czyta i mniej przeraża długością (chociaż tutaj sprawa długości akurat nie miała znaczenia). Masz rację, z opisami pewnie byłoby lepiej.
O stylu nic nie mogę rzec, bo trudno samego siebie ocenić; również nic innego do czytania nie mogę zaproponować, bo od dawna nic nie piszę.
Książka komunikowała się przez niewidzialny i niematerialny głośnik ;) .
Dzięki za opinię i sugestie :)
_________________

- Sherlock, what school did you graduate from before becoming a detective?
- Elementary, my dear Watson, elementary.
 
 
     
arekrem 


Wiek: 21
Dołączył: 10 Sie 2007
Skąd: Inąd Zdrój
Wysłany: 29 Wrzesień 2007, 22:27   

Mi osobiście łatwiej przychodzą opisy niż dialogi... Praca nad dialogami to dla mnie duże wyzwanie, bo zwykle nie podobają mi się... Często je zmieniam w swoich pracach.
_________________
"Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu."
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje anime