Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
[#FF] Chwilowo tytuł jeszcze nie istnieje
Autor Wiadomość
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 5 Lipiec 2005, 15:28   [#FF] Chwilowo tytuł jeszcze nie istnieje

Cóż... szczerze mówiąc, nie planowałam takiego obrotu sprawy, te kapelusze to mi się wzięły ni z gruchy, ni z pietruchy... i, wielcy bogowie, sama deklarowałam, że umieszczenie Vetinariego w fiku to świętokradztwo!
Ale Podłużny Gabinet jest najodpowiedniejszym miejscem do przedstawienia postaci; jej zachowanie przed Patrycjuszem mówi o niej prawie wszystko.

I jeszcze coś: to mój pierwszy fanfik, więc proszę: nie po twarzy!!!


Vetinari złożył dłonie, tak, by czubki palców się zetknęły. Spojrzał ponad nimi na trzęsącego się ze złości Boggisa.
- Zdaje pan sobie sprawę, że to wewnętrzna sprawa gildii?- spytał chłodno.
- Ta-ak, ale uznałem to za precedens...wie pan doskonale, że trzymamy się budżetu i tępimy kradzież nielicencjonowaną bardzo sumiennie...
- Owszem, wiem- Patrycjusz zerknął w leżące na biurku dokumenty.- Tutaj na przykład przypadek tępienia odrąbując nogi. Nie mam nic przeciwko, ale postarajcie się to załatwiać nieco dyskretniej, zamiast na środku Placu Sator.
Złodziej zaczerwienił się. To nie było normalne: Vetinari zawsze znajdywał czuły punkt, by w niego uderzyć... egzekucja na środku placu nie była pomysłem złodzieja. Na dodatek odbyła się bez jego wiedzy, do czego wcale nie miał ochoty się przyznawać.
- To w tej chwili nieistotne- burknął.- Przyszedłem tu w sprawie pewnej gówniary...-dostrzegł minę władcy -yyyyy...dziewczyny, która... notorycznie łamie prawo, nie należy do gildii, a w dodatku czerpie zyski z kradzieży nielicencjonowanych... uznałem, że ten przypadek wymaga pańskiej interwencji.
- Tak?- lord Vetinari uniósł brwi. - Więc może przedstawi mi pan ten przypadek, gdyż, proszę wybaczyć, nie mam dużo czasu.
Boggis wycofał się za drzwi, by po chwili powrócić, trzymając mocno za przegub ręki młodziutką osobę w dziwnym kapeluszu. Nie wydawała się szczególnie poruszona tym faktem.
- Więc?- rzucił Patrycjusz.
- Więc tworzę jednoosobową, nieoficjalną gildię, która jest potrzebna miastu jak każda in... zaczęła spokojnie dziewczyna, ale złodziej wpadł jej w słowo:
- Ona okrada nielicencjonowanych złodziei!
Przewróciła oczami.
- To nie kradzież, a siła perswazji... po prostu ci szlachetni ludzie chętnie dzielą się ze mną swoimi zarobkami.
- Kradzionymi pieniędzmi!- wrzasnął Boggis.
Vetinari wydawał się szczerze rozbawiony. Prawie że się uśmiechnął.
- Zdaje się, że wasze także są kradzione. Chyba, że nastąpiły jakieś istotne zmiany natury wszechświata, o których nie zostałem poinformowany.
Twarz dziewczyny nie wyrażała żadnej emocji. Patrycjusz niemal widział, jak w myślach tarza się ze śmiechu.
- To niewyobrażalne, żeby władza traktowała tak obywateli!!! I tolerowała działalność nielicencjonowaną!- zapienił się złodziej, nim zdążył pomyśleć rozsądnie. Już żałował.
- Ekhem...”władza”- stwierdził chłodno lord Vetinari - nie ma za zadanie załatwiać spraw wewnętrznych gildii, a raczej dbać, by gildie miały kompetentnych przywódców. Nie chce pan chyba powiedzieć, że nie daje sobie rady z tak drobnymi problemami?
Boggis otworzył usta. Rozważył swoją sytuację. Zamknął usta. Po czym opuścił Podłużny Gabinet , głośno trzaskając drzwiami. Patrycjusz milczał, póki nie ucichły ostatnie przekleństwa w korytarzu, po czym zwrócił się do stojącej w kącie przedstawicielki jednoosobowej gidii.
- Zdajesz sobie sprawę, co ci grozi?
- Owszem-odparła.- Pan Boggis opisał mi to bardzo...hmmm... obrazowo.
- Domyślam się- westchnął. Po czym spojrzał na nią badawczo: -Szantaż nie wydaje mi się zawodem odpowiednim dla...osoby w twoim ...ile masz lat?
Dziewczyna spojrzała na niego wyzywająco:
- Szesnaście.
- Doprawdy?- Vetinari uniósł brwi. Młoda osoba skapitulowała.
- Uhm... czternaście.
Patrycjusz skinął głową. W to był skłonny uwierzyć.
- I utrzymujesz się z szantażu, o ile dobrze zrozumiałem. Czy to nie jest nieco...ryzykowne?
Wzruszyła ramionami.
- Nie bardzo, panie. Wystarczy znaleźć człowieka, który robi coś nie tak i jest wystarczająco miękki, by mnie nie pobić, gdy go zacze... - wzdrygnęła się i urwała. Przerażająco stary terier imieniem Szczekacz potrafił zrobić wrażenie, gdy opierał przednie łapy na kolanach niespodziewającego się niczego człowieka i pchał mu mokry nos w dłoń.*
- Och... To pański eee... - zawahała się chwilę, patrząc na wyliniałe stworzenie niezwykle wręcz podobne do zużytej wycieraczki. -...pies?- zaryzykowała.
- Owszem.
Terier kichnął, po czym nieco artretycznie podreptał na korytarz. Dziewczyna patrzyła za nim, nieświadoma bacznego spojrzenia władcy skierowanego w jej stronę.
- Nie lubisz psów? – spytał, sam zdumiony idiotyzmem prowadzonej konwersacji**.
- Nie. Mam sześć kotów. I szczura, którego jeden przyniósł, ale nie miał zacięcia do konsumpcji.
- Doprawdy-rzekł słabo . Trudno mu było wyobrazić sobie dwa koty koło siebie, które się jeszcze nie pozabijały...sześć?!
- Czy na pewno mówimy o tym samym? Cztery łapy, ogon, szpiczaste uszy, długie pazury i niezwykła złośliwość?
Osobniczka uśmiechnęła się z entuzjazmem:
- Właśnie! Są słodkie. A jak się do człowieka przyzwyczają, to nawet nie próbują wydrapać mu oczu.
- Ach...no tak, to wielka zaleta.
Nie mogła nie wyczuć sarkazmu w jego głosie. Wzruszyła ramionami- cóż, nie każdy potrafi docenić niezależnego ducha tych boskich istot. Musiała uczciwie przyznać, że jej też zdarzało się niekiedy go nie doceniać, zwłaszcza, gdy była zajęta opatrywaniem ran po zbyt entuzjastycznym podejściu któregoś pupila do zabawy „Ty podrapiesz mnie po plecach, a ja ciebie”.
Patrycjusz zmienił temat.
- Nie orientujesz się przypadkiem, czemu służyło przyprowadzenie cię tu przez Boggisa?
Uśmiechnęła się zbyt inteligentnie, jak na przeciętnego obywatela Ankh-Morpork.
- Prawdopodobnie uznał, że stanięcie twarzą w twarz z tobą, panie, jest gorsze od wszelkich okropieństw tego świata.
Spojrzał na nią badawczo. Odpowiedziała miną absolutnego niewiniątka.
- Cóż...potraktuję to jako komplement.


***
...Karen Halinor nie wyróżniała się specjalnie wyglądem. Nosiła proste czarne sukienki, w których jej drobna figura zdawała się nieco zagubiona.
A jednak przechodnie często oglądali się za niewysoką czternastolatką. Nie będę ryzykować banału i nie powiem, że powodem tego był błysk inteligencji w oczach czy coś w tym stylu. Ludzie nie patrzą na takie rzeczy.
To kapelusze przyciągały wzrok i współtworzyły jej osobowość. Na złocistopłowych włosach lądowało prędzej czy później wszystko, co było czarne i miało rondo. Miało także zazwyczaj pióra, woalki i różne inne elementy, których przeznaczeniem prawdopodobnie było zdobić. Efekt był taki, że ludzie myśląc o Karen myśleli tylko o jej nakryciu głowy.
Często się uśmiechała. Zazwyczaj z sobie tylko znanych powodów.
Łatwo się domyślić, że nie miała przyjaciół.

C.D.(prawdopodobnie)N.
___________________________________________

* Nie, żeby to wrażenie było jakieś szczególnie miłe, niemniej jednak istniało.
Bez cienia wątpliwości istniało. I robiło to do granic możliwości.

** W każdym multiversum istnieją takie zdania. Nasze cywilizacje opierają się na pytaniach w stylu: „Jaki rodzaj owsianki lubisz najbardziej”. Vetinari wiedział o tym doskonale, ale uznawał to za coś, co zdarza się innym.
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
  
 
 
     
Monkey 


Wiek: 21
Dołączyła: 22 Lip 2004
Skąd: Kwidzyn/Toruń
Wysłany: 5 Lipiec 2005, 18:46   

Jestem pod wrażeniem!
To na prawde Twój pierwszy ff?? Na pewno nie pierwsze opowiadanie. W to nie uwierzę, jest za dobre.

Weźmy mój przykład, moje Mordercze wiewióry nie mają prawa stać na tej samej półce co TO opowiadanko, a wiewióry były pierwsze (mój ff).
Jest niezwykle ładne. Widać, że pisała je dziewczyna... :wink:
Jednak z moją beznadziejnie czepliwą naturą muszę się do czegoś przyczepić.
Nie, w żadnym wypadku nie chodzi mi o treść! Ani o ortografię! Chciałabym dojść do takiego poziomu...

Mianowicie - spacje...
Przykład:

Sayoko napisał/a:
-Owszem-odparła.- Pan Boggis
(zdanie wybrane przypadkowo)


Sayoko napisał/a:
-Doprawdy-rzekł słabo


Chodzi mi o to, że raz jest spacja, raz jej nie ma...
Ja bym proponowała (ja tak robię) nie cackać się i robić duże czytelne odstępy (Blade tak też robi).

Przykład:
(spacja) - (spacja)(tekst)(spacja) - (spacja) - rozumiesz o co mi chodzi? Nie? Nie jestem dobra w tłumaczeniu, a więc konkretny przykład:
- Doprawdy - rzekł słabo

Koniec czepiania się :D
Czekam z niecierpliwością na dalszy tekst!
_________________
"Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi."
 
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 5 Lipiec 2005, 19:42   

Dziękuję, ale podejrzewam, iż ta "krytyka" jest mocno zaprawiona Uprzejmością, która występuje w niej częściej niż Prawda :-s .

A spacje powstawiałam już wszędzie, gdzie tylko się dało .

P.S. A Sstefan wysłała mi maila z takim stwierdzeniem: "...I nie ma, że po twarzy boli! To walę w nerę!" :?
Obroni mnie ktoś?
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
  
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 5 Lipiec 2005, 19:48   

Nawet nie proponowała, tylko tak się powinno robić. Zresztą wystarczy wziąść którąkolwiek książeczkę z ŚD, czy nie z ŚD i zobaczyć jak to sie robi :co jest?:

Nie wiem kurzę czemu, ale co jedno opowiadanko to lepsze od drugiego. Widocznie ostrzeżenia wpływają pozytywnie na wenę twórczą :wink: Jak ktoś nie będzie miał pomysłu na C.D, to wystarczy szybko PM, modzi przyładują ostrzeżenie i następny rozdział będzie jeszcze lepszy :mrgreen:

Czyta się to Esme vel. Sayoko jakby to troche Pratchett nadzorował. Nieuważne oko mogłoby pomyśleć, że to spod pióra TurtleMana wyszło. Może przez to, m.in
Cytat:
coś, co zdarza się innym.
 
 
     
SStefan 
VIP


Wiek: 23
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Druga Ćwiartka
Wysłany: 5 Lipiec 2005, 20:54   

Hm... Muszę przyznać, że mnie zaskoczyłaś... Wiedziałam, oczywiście, że to Twój pierwszy, a istnieje niepisana zasada, ze pierwszych czy to opowiadań, czy to rysunków, się nie publikuje. Bo nie są robione z doświadczeniem, bo nie mają (zazwyczaj) odpowiedniego poziomu, bo tam cośtam...
A tymczasem... Załamałaś mnie. Dokładnie tak. Kurde, taka młoda, a o tyle lepiej pisze! Wrr, czy Ty już we wszystkim musisz być lepsza o TYLE ode mnie?! Tak, jestem zazdrosna... Teraz widzę wyraźnie, że Ty masz po prostu talent...
Gdy zaczęłam czytać... Cóż, nie lubię fików, w których rzuca się do ulubionego świata osobę podobną do siebie, bo zazwyczaj kończy się to romansem jakimś, a ja walę łbem w klawiaturę. Mam takie skrzywienie po setce fików, w których autorki uprawiały seks z Trunksem z DB i drugiej setce, gdy robiły to samo z Vegetą. Bleh.
Oczywiście nie śmiałam od razu Cię posądzać o takie rzeczy, głupią napaloną małolatą nie jesteś przecież. Tym bardziej...
Trochę nie podoba mi się motyw "aroganckiej, odważnej, inteligentnej, sprawnej dziewczyny", bowiem... To takie poprawianie samego siebie na siłę... Więc trochę mi nie odpowiada, że Karen (btw: fajne imie i nazwisko :wink: ) nie boi się nawet Vetinariego (bo kto by się tam bał Boggisa złego :lol: ), że tak dobrze sobie radzi i to w tym wieku... WIEM, że to Ankh-Morpork, WIEM, że życiowa niedorajda nie nadawałaby sie na bohatera (chyba, że jak Rincewind, miałaby mnóstwo szczęścia, ale kto by się tam chciał z Rincem utożsamiać... :D ).
I widać, że bardzo się z nią utożsamiasz: jest prawie w Twoim wieku, kocha koty, jest dowcipna i ma cięty język... To jest niebezpieczne, bo w tym wypadku trzeba się bardzo starać, wszystko już zależy od umiejętnego wyjścia ze schematu...
No i najważniejsze: uważam, że pięknym slalomem ominęłaś wszelkie pułapki czychające na młodych autorów. Fik jest świetny, naprawdę... Wspaniaały, jak mawiał mój znajomy. Szkoda tylko, że mało go, na razie pojawiła się postać, nie wiadomo, jaka będzie akcja...
Pisz, pisz, pisz! Takie rzeczy chcę czytać! Dla takich rzeczy warto odpalać to forum!
A jak nie w nerę, to mogę Cię w kostkę kopnąć i masz :wink:
Aha...I to spostrzezenie w drugim przypisie:

Sayoko napisał/a:
Nasze cywilizacje opierają się na pytaniach w stylu: „Jaki rodzaj owsianki lubisz najbardziej”. Vetinari wiedział o tym doskonale, ale uznawał to za coś, co zdarza się innym.


Sama to wymyśliłaś? Jeej, to naprawdę brzmi tak madrze, jak u Praczeta... Cudne to, chyba se wstawię gdzies jako zł. myśl!
_________________
"Zacznijmy od tego, że za czasów Józefa chłopaki wyprowadzili się do Egiptu jak w PRL-u za chlebem. Przez długi czas Izraelici i Egipcjanie byli ziomalami. Ale potem przyszła niewola izraelska. (Wiecie, widocznie zły diabeł zaczął działać)." <--N ie ma to jak wykwalifikowana katecheza XD
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 5 Lipiec 2005, 21:00   

SStefan napisał/a:
Sama to wymyśliłaś?


Będę wredny i czepialski. Nie :mrgreen:
 
 
     
Monkey 


Wiek: 21
Dołączyła: 22 Lip 2004
Skąd: Kwidzyn/Toruń
Wysłany: 5 Lipiec 2005, 21:07   

Sayoko, za poprawkę bardzo dziękuję, jest już o wiele czytelniejsze!
Podoba mi się najbardziej Twój styl i jest tu nawet jakiś humor.
Wcześniej mówiłam, że widać iż pisała to dziewczyna, SStefan to rozwinęła, właśnie to miałam na myśli.
Wszechmocna i odważna bohaterka, która tak na prawdę jest tobą, tylko pod pseudonimem i przeraniem (najczęściej o wyglądzie, jaki ty byś chciała mieć). I takich ff z Harry'm Potterem jest od groma, wiele czytałam i też waliłam łbem o klawiaturę i zasypiałam w połowię... :lol:
Ty jednak masz styl i najbardziej podobały mi się wcale nie opisy niegrzecznej dziewczynki (w moich ff'ach takich nie znajdziesz, ja jestem wogóle nie z tej epoki :wink: ) tylko reakcje Patrycjusza i Boggisa.

SStefan napisał/a:
Nasze cywilizacje opierają się na pytaniach w stylu: „Jaki rodzaj owsianki lubisz najbardziej”. Vetinari wiedział o tym doskonale, ale uznawał to za coś, co zdarza się innym.


SStefan napisał/a:
Sama to wymyśliłaś? Jeej, to naprawdę brzmi tak madrze, jak u Praczeta... Cudne to, chyba se wstawię gdzies jako zł. myśl!


Popieram, to jest za mądre na trzynastolatkę :shock:

Ahha i jeszcze jedno:

SStefan napisał/a:
chyba, że jak Rincewind, miałaby mnóstwo szczęścia, ale kto by się tam chciał z Rincem utożsamiać... ).

Na przykład ja 8-) nie robię sobie jaj, to prawda
_________________
"Chociaż pożarli przedmioty służące do szerzenia mądrości, nie stali się przez to mądrzejsi."
 
 
     
SStefan 
VIP


Wiek: 23
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Druga Ćwiartka
Wysłany: 5 Lipiec 2005, 23:02   

Hm, dzięki, Monkey (btw: fajny nick XD), za jeszcze lepsze mojej wypowiedzi rozwinięcie...
Cóż, ja sama nie jestem lepsza: u mnie są takie laseczki... Tylko że nie mam zamiaru się z takimi utożsamiać. Ale muszę przyznać, że Sayo-chan naprawdę zgrabnie wybrnęłaś ze schematu...
Choć, oczywiście, to na razie za mało, by stwierdzić, że żadnego romansidła nie będzie :wink: .

Monkey napisał/a:
Weźmy mój przykład, moje Mordercze wiewióry nie mają prawa stać na tej samej półce co TO opowiadanko, a wiewióry były pierwsze (mój ff).


Jeszcze na moment do tego wrócę... Cóż, z całym szacunkiem, fiki Monkey mi się podobają, mają swój styl, ale... Tym razem masz rację. Widać, że "Wiewióry..." były Twoim pierwszym (niemniej, jak na debiut, bardzo udanym)
Ale nie o tym chciałam mówić, topic o Twoim fiku jest gdzie indziej...
Otóż... Bardzo mi się podoba pokazanie Vetinariego w sposób, jaki to zrobiła Sayo-chan: niezwykle praczetowo. Facet zachowuje się dokładnie tak, jak patrycjusz (BTW: czemu w książce to się pisze raz z dużej, raz z małej?) powinien. W tamtym fiku mnie trochę uraziło "zaglądanie" jakby do jego głowy i wskazywanie, co myśli...
Lękam się jednego: jeżeli PIERWSZY fik Sayo-chan jest tak dobry, to jakie będą NASTĘPNE? A co będzie, gdy dojdzie już do tylu, ile ma na koncie Monkey i będzie tak doświadczona? Strach pomyśleć...
Więcej, Sayoko, więcej, bo chce wiedzieć, co tak niezwykła bohaterka ma nam do zaoferowania, jako czytelnikom, i najważniejsze- jaki ma słaby punkt! Bo każdy bohater zawsze ma jakiś, a tej chciałabym pozać jak najszybciej!
___
EDIT:
Kormaciek napisał/a:
SStefan napisał/a:
Sama to wymyśliłaś?


Będę wredny i czepialski. Nie :mrgreen:


Oj, złośliwcze, złośliwcze... Tak z ciekawości: czyli gdzie wystąpiło? I tu, niestety, wychodzi moje niedoczytanie wszystkich dyskowych książek... Ale złośliwy i tak jesteś, no! :)
_________________
"Zacznijmy od tego, że za czasów Józefa chłopaki wyprowadzili się do Egiptu jak w PRL-u za chlebem. Przez długi czas Izraelici i Egipcjanie byli ziomalami. Ale potem przyszła niewola izraelska. (Wiecie, widocznie zły diabeł zaczął działać)." <--N ie ma to jak wykwalifikowana katecheza XD
 
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 6 Lipiec 2005, 11:36   

SStefan napisał/a:
Kormaciek napisał/a:
SStefan napisał/a:
Sama to wymyśliłaś?


Będę wredny i czepialski. Nie


Hejj, ale ja to na prawdę sama wymyśliłam! Rzeczywiście pojawia się gdzieś takie zdanie? Proszę mnie oświecić, bo w takiej sytuacji popełniam nieświadomie plagiat :oops:

I możecie być pewni, że bardzo starannie ominę wątek romansowy. Za każdym razem, gdy czytam jakiegoś LotR-owskiego czy Portfelowskiego fika łapię doła, bo Gandalf zakochuje się w Galadrieli a Hermiona w Harrym... nie posądzajcie mnie o zamiary popełnienia takiej zbrodni!
I jeszcze coś: ja się z Karen nie utożsamiam, to raczej ona powinna ze mną- w końcu jestem pierwowzorem :mrgreen:
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 6 Lipiec 2005, 18:03   

te sowa występują w co drugiej ksiażce Pratchett'a chyba, notabene to jeden z jego ulubionych zwrotów: "(...) to coś, co przytrafia/zdarza się innym."

I nie miałem na myśli, że popełniłaś plagiat, czy nieświadomy plagiat, tylko to, że jak się czyta Pratchett'a i potem próbuje napisać coś swojego, to będzie to przesycone stylem Pratchett'a.

E tam złośliwy, miało być kponstruktywnie, a jak już coś to nie złośliwiec, tylko perfekcjonista
 
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 6 Lipiec 2005, 18:10   

Kormaciek napisał/a:
te sowa występują w co drugiej ksiażce Pratchett'a chyba, notabene to jeden z jego ulubionych zwrotów: "(...) to coś, co przytrafia/zdarza się innym."


Yhm...muszę przyznać, że występują także w co trzecim moim poście na forum (no może co czwartym). Po prostu weszły mi do krwi i używam ich absolutnie odruchowo.

Za dużo książek w tym samym stylu ma zgubne efekty dla mej psychiki :mrgreen:
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
SStefan 
VIP


Wiek: 23
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Druga Ćwiartka
Wysłany: 6 Lipiec 2005, 18:17   

Nie chodziło mi o słowa, że "to jest coś, co zdarza się innym", bo to u Praczeta JEST częste, występuje chyba w każdej książce i to czasem po kilka razy. To wiem. Chodziło mi o to:

Sayoko napisał/a:
Nasze cywilizacje opierają się na pytaniach w stylu: „Jaki rodzaj owsianki lubisz najbardziej”


Niezwykle trafne spostrzeżenie... Czyli sama to wymyśliłaś? Kurde, czemu ja zawsze spotykam ludzi młodszych i mądrzejszych od siebie? A im ktoś starszy, tym głupszy? (z tych, z którymi się BLIŻEJ przyjaźnię) Ciekawa zależność...
_________________
"Zacznijmy od tego, że za czasów Józefa chłopaki wyprowadzili się do Egiptu jak w PRL-u za chlebem. Przez długi czas Izraelici i Egipcjanie byli ziomalami. Ale potem przyszła niewola izraelska. (Wiecie, widocznie zły diabeł zaczął działać)." <--N ie ma to jak wykwalifikowana katecheza XD
 
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 6 Lipiec 2005, 18:32   

SStefan napisał/a:
Niezwykle trafne spostrzeżenie... Czyli sama to wymyśliłaś?


Po raz osiedziesięciotysięcznomiliardowomilionowy powtarzam: tak! To ja wymyśliłam!!!
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 8 Lipiec 2005, 10:56   

W jakimś dużym mieście tysięcznymi dłońmi
Postawiono wielki i wspaniały pomnik.
Z wyciągniętą ręką, w kroku nieprzerwanym,
Stanął wielki człowiek z metalu odlany.
Jego twarz i gesty reprezentowały
Głoszone za życia szczytne ideały.
Każdy więc przechodzień mógł je w lot odczytać
I wprowadzić w życie i o nic nie pytać.

To zagadka wielka i dla przyrodnika -
Dlaczego gołębie srają na pomnikach.
Ludzie przez czas pewien figurę czyścili,
Lecz że bezskutecznie - wnet się zniechęcili.
Z biegiem czasu smugi białawe odchodów
Zdobywszy figurę sięgnęły jej schodów;
Znikły całkowicie wszystkie rysy twarzy
I przestała ona cokolwiek wyrażać.

Gówna po pomniku wciąż się pięły w górę.
Wkrótce otoczyły calutką figurę.
I już gestu nie ma i nie ma już kroku
Znikł już całkowicie błysk geniuszu w oku.
Wszystko znikło w gównach! Zniknął pomnik cały,
Nikt zeń nie odczyta żadnych ideałów!
Jest na placu miasta, wielkością mu równa,
Wielka i wspaniała piramida gówna!

Jacek Kaczmarski, "Ballada o zasranym pomniku"

Nie na temat? Moim zdaniem bardzo tutaj adekwatne.

I to by było na tyle z moim fanfikiem.
P.S. "Wasze fiki to gówno"- to się nazywa konstruktywna krytyka!
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
Krejt 
Administrator


Wiek: 30
Dołączył: 13 Lut 2004
Wysłany: 9 Lipiec 2005, 12:42   

Sayoko napisał/a:
P.S. "Wasze fiki to gówno"- to się nazywa konstruktywna krytyka!


Nie doczytałaś posta QbaJaka, czy tylko udajesz?
Łubudu!
To Kaczmarski się w grobie przewrócił.

Sayoko napisał/a:
I to by było na tyle z moim fanfikiem.

Rozumiem, że temat można w takim razie zamknąć?
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 9 Lipiec 2005, 18:14   

Krejt napisał/a:
Rozumiem, że temat można w takim razie zamknąć?

Tak
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group