 |
Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info
|
|
[FF] Carpe thematem! |
| Autor |
Wiadomość |
Vergilius
Dołączył: 31 Sty 2006
|
Wysłany: 2 Luty 2006, 21:53 [FF] Carpe thematem!
|
|
|
Mijał kolejny upalny dzień w największym mieście Dysku - Ankh-Morpork. Był to jeden z tych dni, kiedy rzeka Ankh miała bardziej charakterystyczny zapach, niż zwykle, a Straż Miejska pracowała mniej wytrwale niż... no, obijała się.
Sierżant Colon i kapral Nobbs opierali się o drzewo nieopodal jednego z mostów prowadzących na Wyspę Bogów. Bacznie obserwowali okolicę.
- Sierżancie?
- Tak, Nobby?
- Przecież w taką pogodę żaden przestępca nie ruszy się z domu.
- To dobrze.
- No tak... Ale po co my tu stoimy?
- Rozkazy, Nobby, rozkazy.
- Aaa...
Colon ziewnął.
- Jednak moglibyśmy wrócić na posterunek.
- Stój tu, Nobby. Do posterunku jest paręset metrów. Chyba nie chcesz wychodzić na to słońce.
- Fakt.
***
W jednym z budynków przy ulicy Pomniejszych Bóstw otwarły się drzwi. W chwilę potem wyleciał przez nie troll, a potem człowiek. Leżeli przez moment na chodniku, po czym otrzepując się, wstali.
- Im się nie spodobało? - troll przerwał milczenie.
- Nie - odpowiedział człowiek.
- Czemu?
- Może przestały ich interesować reportaże z serii "Wśród zębowych wróżek".
- Aha. A co my teraz zrobimy, panie Skrobak?
- Daj mi pomyśleć, Zazarappi, muszę poszukać tematu.
Skrobak usiadł na krawężniku i zaczął się rozglądać. W sumie w gdyby się zastanowić, w Ankh-Morpork nie było nic ciekawego: ot, magowie, skrytobójcy, złodzieje, żebracy, poborcy podatkowi. Nuda wielka jak A'Tuin.
Skrobak westchnął.
Wtem coś przebiegło mu prosto przed oczami. Obejrzał się by zobaczyć, co to było. Zdążył jedynie dostrzec znikające za rogiem plecy sierżant Tyłeczek.
Zerwał się na równe nogi.
- Zazarappi! za mną!
I pobiegł za swą inspiracją.
***
- Wszyscy mają się stawić pod siedzibą Gildii Alchemików! - wyrzuciła z siebie jednym tchem Tyłeczek.
Sierżant Colon i Nobby sprawiali wrażenie śpiących. Tyłeczek potrząsnęła nimi.
- Ale co? Co się stało? Cudo...
- Zbierajcie się, wszyscy pod Gildię Alchemików!
- Ale po co? Znowu sobie rozwalili budynek? - spytał się Nobbs.
Sierżant spojrzała na niego.
- Jak Vimes nie zobaczy was tam zaraz...
Ale Colona i Nobby'ego przy niej nie było - pędzili już ulicą.
***
Zza pobliskiego budynku wyglądały dwie głowy. Mniejsza, bardziej pociągła szepnęła:
- To jest nasz temat, Zazarappi.
- Dżewo, szefie? - troll obserwował ptaki pośród gałęzi.
- Nie! Zabieraj ikonograf i pędem na Alchemików.
- Znowu biegamy... Jak biegam to mi mózg nie chodzi... - skrzywił się Zazarappi. |
| |
|
|
|
 |
Kor
Moderator

Wiek: 30 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 3 Luty 2006, 00:09
|
|
|
| Vergilius napisał/a: | | Nuda wielka jak A'Tuin |
| Vergilius napisał/a: | | - Znowu biegamy... Jak biegam to mi mózg nie chodzi... - skrzywił się Zazarappi. |
Ciekawie się zapowiada, a te dwa zdanka smakowite
tylko proszę o sformatowanie tekstu tak, jak jest to ujęte w 'regulaminie' CA |
|
|
|
 |
Vergilius
Dołączył: 31 Sty 2006
|
Wysłany: 3 Luty 2006, 20:38
|
|
|
Vimes przyglądał się dwóm ciałom leżącym na chodniku. Było coś, co je łączyło. Czarny strój, zasłonięta twarz, miecz u pasa i strzała w piersi. Obok leżały dwie kusze. Nie mogło być pomyłki. To musieli być dwaj...
- O, skrytobójcy – krzyknął Colon dobiegając do komendanta.
- Ale co? Pozabijali się nawzajem? Tak po prostu? – spytał się kapral Nobbs.
- Pozabijali, a potem oboje spadli, o, stamtąd – wytłumaczył Vimes, wskazując balkon powyżej.
- Uch, taki upadek to musiał boleć.
- Nobby, oni byli już martwi, kiedy upadali – sierżant Colon przyglądał się balkonowi, obliczając wysokość.
- No to co oni tam robili? To chyba nie było spotkanie towarzyskie, a przynajmniej ja nie znam żadnych skrytobójców, którzy na pożegnanie wystrzeliwują sobie z kuszy prosto w serce.
- Kapralu, wy nie znacie żadnego skrytobójcy.
- Aha... To chyba i lepiej.
- No, takie znajomości to kończą się po paru sekundach. Nie warto.
- Idziemy sprawdzić ten balkon – zawołał Vimes.
Weszli do budynku, wspięli się na drugie piętro po niezbyt solidnie wyglądających schodach i wkroczyli do pomieszczenia, z którego można było wejść na balkon. Ale balkon zszedł na drugi plan. Dosłownie. Bowiem na pierwszym planie leżała para zwłok. Twarze dwóch alchemików zastygły z szaleńczym uśmiechu. Vimes nie lubił tego typu naukowców – każde nowe doświadczenie było dla nich świetną zabawą. Było to naprawdę denerwujące. Na przykład, półtora roku temu, kiedy znów sobie wysadzili budynek, grupa alchemików stała na ulicy rechocząc radośnie przed gruzami gildii. Co ciekawe nie było im do śmiechu, kiedy musieli wyłożyć dolary na nowy gmach.*
Ale ci dwaj leżący na podłodze alchemicy już nie zafundują (ani też nie rozwalą) żadnego budynku. Najwidoczniej to było ich ostatnie, nowe, zabawne doświadczenie.
- Czterej denaci – Vimes westchnął – Dwaj skrytobójcy i dwaj alchemicy.
- Bo do konga** trzeba czworga...
- Słucham kapralu?
- Nie, nic.
Colon zakasłał.
- Znaczy się, że to są zabójcy i ofiary – stwierdził sierżant.
- Tak, tylko, że skrytobójcy wykonują swoją robotę za czyjąś zapłatą – zauważył komendant.
- To może pójdziemy do Gildii Skrytobójców i...
- A myślisz, że ci coś powiedzą?
- Chyba nie.
- Dobra, Colon, Nobby, sprzątnijcie ciała. Tyłeczek, poszukaj jakichś śladów. Ja wracam na Pseudopolis Yard.
***
- Wychodzą!
- No.
- Na co czekasz?! Rób ikonogramy!
- Już, już, szefie.
- Wynoszą jeszcze jakieś zwłoki. Niezła jatka. Co o tym sądzisz?
- No.
- Zazarappi... Dobra, nie spuszczaj ich z oka. Idę coś załatwić.
* To dość charakterystyczne, że na słowa „To co, chłopaki? Zbieramy się po 100 dolców?”, sala wcześniej pełna ludzi robi się pusta. Wszyscy mają gest, póki nie trzeba ruszyć sakiewki.
** Całkiem skomplikowany taniec grupowy połączony z machaniem pochodniami i nietypowym wywijaniem nogami. Wskazane pilnowanie własnego tyłka. Ostatni raz kongo było tańczone w 1783 roku w karczmie „Pod Ryżym Kogutem”. Było to ostatnie kongo dla uczestników zabawy, dlatego jest zwane „Ostatnim kongiem w Pod Ryżym”. |
| |
|
|
|
 |
Kor
Moderator

Wiek: 30 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 3 Luty 2006, 20:45
|
|
|
| Vergilius napisał/a: | | Ostatnim kongiem w Rod Ryżym |
Z mojej strony :brawo: |
|
|
|
 |
|
|
Theme modified by Vanti & Krejt. Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett. All trademarks are used with permission from Terry Pratchett. Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |