|
Chomix: Reanimacja |
| Autor |
Wiadomość |
Krejt
Administrator

Wiek: 29 Dołączył: 13 Lut 2004
|
Wysłany: 25 Luty 2004, 14:21 Chomix: Reanimacja
|
|
|
Startujemy z kolejnym neverendingiem "na poziomie" (tzn. podarujcie sobie jednolinijkowe akcje z stylu ŻKzK). Tym razem bohaterem będzie stary znajomy...
W króliczej norze mieszkał sobie Chomik... |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 25 Luty 2004, 14:29
|
|
|
robimy Chomixa w starym stylu jak rozumiem
Chomik, jak to Chomik... obudzil sie rano, zaklal pod nosem i stwierdzil, ze spanie z bazooka pod poduszka nie jest dobre, w koncu przez ostatni tydzien nic go nie zaatakowalo, zaden Harry Pozer, zaden Zeniek spod Budki z Piwem (tm), ani nawet te male rozowe kroliczki z Piekielnych Wymiarow.
Chomik jednak czul w kosciach, ze cos sie zbliza i nie chodzilo o osteoporoze, ani o deszcze, bo lalo juz od 3 dni, to bylo cos wiecej...
Ktos nagle zapukal do drzwi, Chomik wzial uzi i podszedl do drzwi.
-Kto tam?
-Mac Donald's... |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
Krejt
Administrator

Wiek: 29 Dołączył: 13 Lut 2004
|
Wysłany: 25 Luty 2004, 14:37
|
|
|
Chomika dopadło zdziwko nieprzeciętne, przecież nigdy nie zamawiał jedzenia przez telefon. Poza tym był przeciwko globalizacji. Chwycił za wierny bagnet i otworzył drzwi.
- Czego?
- Mac Donald's...
- Kejefsi - warknął Chomik i wbił bagnet w brzuch Maca aż po rękojeść. Mac osunął się bezwładnie, bezładnie i dość ładnie.
- Problem z głowy - pomyślał nasz futrzasty bohater i sięgnął po słuchawkę telefonu... |
|
|
|
 |
OPeCe
Dołączył: 17 Lut 2004 Skąd: ŁódĽ
|
Wysłany: 25 Luty 2004, 15:51
|
|
|
-czego! - warknal do telefonu
-no czesc, czesc, tu twoj stary znajomy.
- jaki stary znajomy! - chomik zaczynal tracic opanowanie, a jego ognisko Spokojnego Jogina Zen (TM) wygladalo jak niedopalek papierosa w muszli klozetowej.
- No znajomy twoj, znajomy. Ze studiow, pamietasz? Bylismy najlepszymi arabskimi wojownikami o wolnosc na roku! Ty zes pozniej zaczal sie obijac, a ja zaczalem robic w sex - biznesie, biznesie mordo ty moja.
- Czarus!! Czarus Monczyk! Kope lat!
- tak tak, to ja. Podobala ci sie ekstra niewolnica w stroju dostarczyciela sieci Mac Donalds?
- Ee, pewnie, swietna byla, ee. - Konsternacja zaczynala przybierac forme kisielu. - Tak wiec, z czym dzwonisz? |
|
|
|
 |
SKRP
Moderator

Wiek: 23 Dołączył: 16 Lut 2004 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 25 Luty 2004, 17:33
|
|
|
- No widzisz, stary - głos z telefonu nagle spoważniał - Jest robota.
- Uratować świat? - spytał Chomik - Prościzna.
- Nie, nie, nie, do ratowania świata to mogłbym posłać nawet Prosiaczka. Chodzi o to, że... - nagle rozmowca zamilkł a po chwili ze słuchawki dobiegło przeciągłe "Arggggghhhhhhhh"
- Halo, halo! - krzyknął Chomik - Coą nas rozłącza! Razdwatrzyniewiemczymniesłychać?
Nagle ze słuchawki dobiegł go piekny, głęboki bas mowiący:
- Będziesz następny, ścierwo... |
_________________
 |
|
|
|
 |
OPeCe
Dołączył: 17 Lut 2004 Skąd: ŁódĽ
|
Wysłany: 25 Luty 2004, 19:22
|
|
|
wtem na plan wszedl oficer.
- stop! stop! ten skecz zaczyna byc glupi. Zaraz kaze go przerwac. Scierwo jest zazwyczaj martwe, a ty na takiego nie wygladasz.
(Glos z telefonu)
- co ten kretyn gada?
- Oo, miarka sie przebrala, dobiore ci sie do tylka osobiscie!
Oficer zrobil sie czerwony, lecz po chwili sie uspokoil i zwocil do Chomika:
- Rozumiem maly przyjacielu, ze tez masz z tym osobnikiem pewne porachunki. Jesli wybieramy sie tam razem, wiedz, ze... |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 25 Luty 2004, 20:09
|
|
|
...mam zaparkowany na zewnarz czolg, ktory moze sie przydac. gdzies mialem tez kody startowe do rakiet nuklearnych, ale sprzedalem Al-Kaidzie.
Chomik w tym czasie pakowal w kieszenie (nie pytajcie...) i gdzie sie tylko dalo bron. Gdy skonczyl wygladal jak Rambo... no prawie... wygladal, jakby sie od w pelni uzbrojonego Rambo zabralo Rambo i wsadziło tam takiego Chomika, ktory ledwo byl widoczny zza calej amunicji i broni ktora wzial.
- Idziemy! - rzekl bojowo Chomik.
- Zabrales Pawiana(tm)?
- O nie! Bym zapomnial!
Chomik otworzyl szuflade szafki nocnej i wyjal z tamtad Pawiana(tm).
... |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
SKRP
Moderator

Wiek: 23 Dołączył: 16 Lut 2004 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 25 Luty 2004, 20:18
|
|
|
Nagle drzwi do domku Chomika zostały z hukiem wyważone. Do środka wpadła gromada ubranych na zielono osobników. W większości byli to muskularni mężczyźni z duzymi pałami. Na koszulce jednego z nich widniał napis "Jesteśmy pacyfistami i damy w ryja wojennym podżegaczom". Najwiekszy krzyknął:
- Zostaw tę małpę, militarysto!
- Tak! - dodał drugi - Niedługo amerykańskie dzieci będą pić ropę zamiast mleka!
- Precz z fanatycznymi siepaczami krwawego reżymu Busha - zakrzyknał trzeci. Po tych gromkich deklaracja grupa zielonych zaczęła groźnie wywijać pałkami, łańcuchami i innymi rodzajami broni i ruszyła w kierunku oficera. Wtedy... |
_________________
 |
|
|
|
 |
Aida
Gość
|
Wysłany: 27 Luty 2004, 21:18
|
|
|
...ponownie zadzwonił telefon. Na moment wszystko zamarło w odwiecznym, nerwowym oczekiwaniu: "odbierze ktoś czy nie?". W końcu po sakramentalnych trzech dzwonkach, słomik zaklął po chomiańsku, nie, zaraz... chomik zaklął po słowiańsku, rzucił cały majdan armijny na podłogę i podniósł słuchawkę.
- Good morning - usłyszał męski, siwiejący głos w kapeluszu... |
|
|
|
 |
SKRP
Moderator

Wiek: 23 Dołączył: 16 Lut 2004 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 28 Luty 2004, 08:47
|
|
|
- ...Kambodża... - głos dodał po chwili zamyślenia - Nie, to nie tak... Laos? Nie...
Chomik w milczeniu odłożył słuchawke, okrążył stosy broni i poszedł do kuchni zrobić sobie pysznego, pożywnego kakao dla uspokojenia nerwów. Gdy z kubkiem pełnym goracego, brązowego napoju wrócił do pokoju nie było już grupki ubranych na zielono osobników. Kawałki oficera leżały na stole i zwisały z lampy*. Chomik w spokoju usiadł na fotelu gdy nagle ponownie zadzwonił telefon...
*oczywiście, jak po każdej dobrej imprezie, część znalazła się też pod łóżkiem chomika i została wyjęta dopiero za rok, przy wiosennych porządkach, czym dała okazję do wielu wspomnień. |
_________________
 |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 28 Luty 2004, 11:51
|
|
|
...Chomik wkurzony troche, ze nawet nie moze wypic swojego ulubionego kakao podszedl do telefonu. Podniosl sluchawke:
-Ile razy ja mam dzwonic, czy ruszysz wreszcie sie z domu???
-A kto mowi?
-J a k n i e t o z a r a z p o c i e b i e p r z y j d e ! ! ! - warknal glos od scirwa i tak rzucil sluchawka, ze Chomik mial wrazenie, iz spadla ona z wysokosci 70 pieter.*
Chomik dopil juz letnie kakao lekko wkurzony tym, ze nawet sie napic we wlasnym domu nie mozna, wzial i jeszcze raz zalozyl amunicje oraz bron, podniosl Pawiana(tm) i wyszedl przed dom.
-K...** znowu pada
...
*Gdyz pewno tak sie stalo.
**Nie chodzi tu o koczkodana, krykieta, ani kratke sciekowa.
----
moja 100 notka |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
SKRP
Moderator

Wiek: 23 Dołączył: 16 Lut 2004 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 28 Luty 2004, 18:00
|
|
|
Słowa te były dowcipną konstatacją rzeczywistości, gdyż faktycznie, z nieba padał deszcz krówek*. Wokoł biegał jakiś człowiek podśpiewujący coś i kręcący się wokół latarni. Wszystko było w jak najlepszym porządku, z wyjątkiem...
*tych cukierków, oczywiście |
_________________
 |
|
|
|
 |
Aida
Gość
|
Wysłany: 29 Luty 2004, 22:04
|
|
|
| ...JMci Komendanta Vimesa, który nagle z cichym pyknięciem, ku swemu własnemu zaskoczeniu zmaterializował się pośrodku trotuaru (zwanego dalej chodnikiem) i - zapewne czystym przypadkiem - podciął nogi śpiewającemu osobnikowi, wspomnianemu powyżej, który to osobnik, malowniczo i zawiesiście niczym makaron M***a [kryptoreklama] z posypką, zawinął się wokół latarni... |
|
|
|
 |
SKRP
Moderator

Wiek: 23 Dołączył: 16 Lut 2004 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 1 Marzec 2004, 09:26
|
|
|
Chomik drapiąc się po głowie przeszedł spokojnie* obok plątaniny ludzkich rąk, nóg i latarni. Nagle w pobliskiej budce telefonicznej rozległ się dzwonek. Nasz bohater niepewnie spojrzał na słuchawkę, ktora nagle sama z siebie odskoczyła i wiszac na krotkim kablu poczęła nerwowo drgać. Głos ktory się z niej dobywał wykrzyczał:...
*znieczulica społeczna |
_________________
 |
|
|
|
 |
OPeCe
Dołączył: 17 Lut 2004 Skąd: ŁódĽ
|
Wysłany: 2 Marzec 2004, 15:28
|
|
|
- przychodzisz mnie ratowac czy nie!
- Czarek! Zyjesz!
- no zyje, pewnie, ze zyje, ale jak chcesz dostac bonusowego expa lepiej sie pospiesz!
- Gdzie jestes? - zapytal chomik, gdyz zdal sobie sprawe z tego, ze nie wie dokad ma zmierzac.
Zamiast przyjaciela ponownie uslyszal w sluchawce zlowieszczy glos:
- Nieistotne. Proponowalbym raczej sie obejrzec... Muhaha! Muhahahaha! Muhahahahaha! |
|
|
|
 |
SKRP
Moderator

Wiek: 23 Dołączył: 16 Lut 2004 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 3 Marzec 2004, 09:13
|
|
|
- Słucham? Nie rozumiem - powiedział chomik, jak kazdy dobrze wychowany gryzoń.
- Idź... Idź... W stronę... Słońca... Arghhhh... - głos ponownie się urwał i został zastąpiony monotonnym: "Wrzuć monete, ścierwo. Wrzuć monete, ścierwo..."
- Ech, ta telekomuna - rzucił chomik, podrapał sie po głowię i obejrzał sie za siebie. Po przeciwnej stronie ulicy stał olbrzymi budynek przedszkola-molochu "Słońce malców"... |
_________________
 |
|
|
|
 |
Aida
Gość
|
Wysłany: 3 Marzec 2004, 11:06
|
|
|
| ...(w tym momencie jesteśmy zmuszeni dodać, że nazwa przedszkola wypisana została czcionką bezpolsk, pod spodem zaś wielkimi wołowymi literami wypisana była nazwa przedszkola w języku angielskim, co jedno z drugim razem wzięte i osobno, stanowiło poważne pogwałcenie Ustawy o ochronie języka polskiego, o czym, gwoli ścisłości narratorskiej i jako przestrogę na przyszłość wzmiankę na ten temat zamieścić czujemy się w obowiązku)... |
|
|
|
 |
SKRP
Moderator

Wiek: 23 Dołączył: 16 Lut 2004 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 3 Marzec 2004, 15:35
|
|
|
Przedszkole było naprawde olbrzymie. Wyglądało jakby architekt, który opracował jego plan miał 40 lat doświadczenia w projektowaniu więzień o zaostrzonym rygorze. Było pomalowane jaskrawymi kolorami i ozdobione licznymi wesołymi postaciami jak np. wilk zgnieciony przez kowadło czy też wiewiórka z wielkimi zębiskami*.
Chomik głośno przełknął ślinę. Przez chwilę szukał w sobie sił by zbliżyć się do tej siedziby strachu i trwogi.
*zapewne w settingu fantasy w tym miejscu stała by Twierdza Zagłady czy coś w ten deseń |
_________________
 |
|
|
|
 |
Krejt
Administrator

Wiek: 29 Dołączył: 13 Lut 2004
|
Wysłany: 4 Marzec 2004, 15:53
|
|
|
Wtem z przedszkola wysypała się banda dzieciaków uciekających przed czymś, co z grubsza wygladało na skrzyżowanie bramkarza nocnego klubu z opiekunką do dzieci ze skłonnościami sado-maso.
-Wracać mi tutaj! Nie zjedliscie marchewki z groszkiem! - krzyczało babsko-chłopskie zjawisko wymachując chochą o średnicy - na oko - porównywalnej z oponą traktora.
Chomik włączył bullet-time i z gracją zaczął umykać przed poci... eee... pędzącą dzieciarnią.
Babo-chłopskie zjawisko zatrzymało się, wzięło zamach* i...
*) Ponoć Al-Kaida nie ma z nim nic wspólnego. |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 4 Marzec 2004, 17:49
|
|
|
... w tym momencie bylo slychac bum, wielki blysk i widac bylo maly grzyb atomowy... co sie stalo? ogladnijmy to w zwolnionym tepie
Chomik widziac wielka przedszkolanke atakujaca go uruchomil swoj Super Reflex(r) i zaczal grzebac w kieszeniach*. wyjal gumowego kurczaka(tm), potem kanapke na drugie sniadanie, ktora spokojnie zjadl, potem wyciagna piwo, zeby sobie popic, blysk byl od latarki, bum od przenosnego kowadla, ktore mu spadlo, a grzyb byl na zdjeciu ataku na Hiroszime
Chomik zauwazyl, ze przedszkolanka tylko na chwile sie zawachala i powrocila do ataku, wtedy stwierdzil, ze to nie przelewki i wyjal Pawiana(tm)...
*tych nieskonczenie wielkich ukrytych gdzies w futerku |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
|
|