Czyli teraz musze upolować tą normalną. I jeszcze dodruk Zimistrza z czerwonymi literami na grzbiecie. Ech, Prószek mnie dobija
[ Komentarz dodany przez: Agata_G: 4 Marzec 2008, 12:17 ]
Nie martw się Kor. Może Uboot ci sprzeda tego Zimistrza... I tak go nie czyta, drań jeden! :>
[ Komentarz dodany przez: Kormaciek: 4 Marzec 2008, 15:06 ]
Jakby w tym czasowniku zaproponowanym przez Ciebie, co ma z tą książką zrobić, skreślił 5 pierwszych liter, to ja się zgadzam
[ Komentarz dodany przez: Uboot: 4 Marzec 2008, 16:29 ]
Z tym, że Uboot ma pierwsze wydanie Zimistrza.
Nie mów Kor że ty zamiarujesz posiadać wersję z wystahjącym grzbietem i bez wystajacego grzbietu? To może jeszcze z odłażącą folią, bez odłążącej foli, i już z odlazłą ;P
_________________ "Tu właśnie odeszły smoki.
Leżą...
Nie sa martwe i nie są uśpione. Nie czekają, bo czekanie implikuje cel. Być może odpowiednim słowem jest...
...drzemią."
zabójca starego lorda-psychopaty? Ten który mówi "Boo" w momencie jego eksterminacji?
Nie daje mi to spokoju. Nie wierzę, że Pratchett wstawił to jako zwykły ozdobnik. To jest zamieszczone z całą pewnością jako wskazówka. Jakem Koticzka, no, ciekawość nie daje mi spokoju! RATUNKU. Obsesja jakaś.
Przy okazji, skoro ważna rzecz się stała na dachu Biblioteki, to czy ja mogę zrobić wtręta o Lp-Przestrzeni? Jeszcze jedna obsesja, dokąd przeczytała "Straż!Straż!" (którego to wątku nie znalazlam w wyniku daremnych poszukiwań)? Zresztą nawiązuje to w pewnym sensie do dyskusji o logice książki na stronie 3 i bodaj 4. Pratchett wydaje mi się osobą, która logiką kieruje się w sposób nieubłagany. Lp-przestrzeń, która się u niego pojawia doskonale tłumaczy wiele zjawisk. Domagam się nagrody za upór - nie darmo prawie oblałam na 3m roku matematykę, bo mi wszystkie pytanie nie siadły (nie to, że żadne nie siadło, one wszystkie nie siadły, bo dotyczyły jednego tematu). Lp-przestrzenie ("p" w indeksie gornym!), przestrzenie wielowymiarowe, w tym również przestrzenie Banacha, znajdują zastosowanie w mechanice kwantowej
Spoiler:
zatem tłumaczą świetnie wszelkie podróże w czasie!
Przestrzeń wewnętrzną roznosi euforia znaleziska po dwóch latach sporadycznych poszukiwań, ale moja przestrzeń wiedzy się niestety rozmywa w oparach niepamięci... Co dociekliwszym oferuję jedynie link do Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Przestrze%C5%84_Lp
_________________ There are 10 types of people - these who understand the binary and those who do not (stolen)
Przeczytalem ksiazke przebranalem przez wasze wypowiedzi w tym temacie, wiec ponaglany przez Kora tez sie wypowiem.
Najpierw jednak poza tematem chcialbym od siebie stwierdzic, ze mialem wrazenie pewnego naduzywania tagu spoiler. Doszlo do tego, ze na forum o Świecie Dysku muszę klikać, żeby przeczytać słowo "Vetinari". Temat w koncu posiada ostrzeznie o spoilerach na wejsciu i takie male rzeczy mozna IMO pisac normalnie. Tyle w sprawie mojego wlasnego wygodnictwa.
Czas napisac o ksiazce. Zaczynajac od poczatku to naczytalem sie w tym temacie o wydaniu. Poszedlem do Empiku i faktycznie na bocznym regale, na polce przy samej ziemi stalo tylko 5 egzemplarzy (warto zaznaczyc, ze Zimistrz zalegal w obu wersjach na wielkim stosie i jeszce 2 polkach, a innych ksiazek tez byla cala masa). Jak zawsze zabralem sie za szukanie niezniszczonego egzemplarza i jedna z ksiazek o dziwo byla w stanie idealnym. Po przeczytaniu 20 stron juz nie byla... ksiazka ktorej nie mozna trzymac w rece bo okladka ulego od tego degradacji to juz na prawde przesada.
Jednak wazniejsza jest tresc. Jak juz wiele osob pisalo jest naprawde dobrze. Z jednej strony znow Straz, ale z drugiej przeniesienie w czasie daje zupelnie inne mozliwosci, swiat jest w pewnym stopniu kreowany od nowa (momentami mialo sie wrazenie starego, czarno-bialego filmu w klimacie noir). Mialem wrazenie, ze czegos mi w tej ksiazce brakowalo (chyba musiala by miec dwa razy tyle stron, zeby byc pelna), jednak to co juz w niej sie znalazlo bylo naprawde bardzo dobre. Mroczny klimat, A-M przypominajace beczke prochu (a zaraz obok lud bawiacy sie zapalkami), no i bestia. Wszystko to okraszony rewelacyjnym zakonczeniem, ostatnia scena chyba najlepsza w calej serii. Cala ksiazka jednak juz nie. Dlaczego? Wlasnie dlatego, ze mialem wrazenia, ze czegos jeszcze brakuje. Jakis elementow tla, wiecej codziennego zycia. Wiem, ze akcja obejmuje raptem pare dni, ale zawsze. Brakowalo mi tzw. "opisow". Aha i jeszcze motyw samej rewolucji - to jest wlasnie to w czym Pratchett jest najlepszy. Przekazuje swoja opinie i spostrzezenia poprzez uwydatnienie elementow, ktorych na codzien sie nie zauwaza. Cala ta atmosfera budowania i zycia na barykadach.
Mialem wrazenie, ze klimatem ksiazka podobna do Thud!
Aha, zauwazylem tylko dwie literowki (obie gdzies pod koniec), wiec przynajmniej z tym jest juz dobrze, bo to kolejna ksiazka, w ktorej nie mamy tego problemu.
Co do calej tej rozmowy o pamieci Vimesa. To musicie pamietac o 2 rzeczach. O nogawkach czasu. My caly czas sledzimy losy tego samego Vimesa, ktory wystartowal z nogawki w ktorej prawdziwy Keel byl w Strazy Nocnej, a wyladowal w alternatywnej nogawce (oddzielonej w momencie pojawienia sie Vimesa z przyszlosci), w ktorej to on byl Keelem. Problem Vimesa, ktory wystartowal z tej drugiej nogawki jest taki, ze on mogl stworzyc sobie kolejna. Inna sprawa, ze u Pratchetta historia jest poniekad ustalona, bo niezaleznie co sie dzieje i tak efekt koncowy jest podobny.
Druga rzecz o jakiej nalezy pamietac, to fakt, ze podroz w czasie jest niemozliwa, za to z jej idea wiaze sie wiele paradoksow (a tych z zalozenia nie da sie wytlumaczyc). Jak chodzby najbardziej znany paradoks dziadka.
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
Druga rzecz o jakiej nalezy pamietac, to fakt, ze podroz w czasie jest niemozliwa, za to z jej idea wiaze sie wiele paradoksow (a tych z zalozenia nie da sie wytlumaczyc). Jak chodzby najbardziej znany paradoks dziadka.
Settler- nie klikałeś pewnie równiż powyżej w kwestiach fizyki. Czy słyszałeś o neutrino? Podróż w czasie nie jest możliwa dla jednostek ludzkich, na razie. Nie wykluczają jej najwięksi fizycy, chociaż uznają kontrowersyjność tej teorii.
_________________ There are 10 types of people - these who understand the binary and those who do not (stolen)
Erpegis, czy możesz sprecyzować, proszę? czy chodzi o moje nieszczęsne Boo? W wersji hangielskiej nie bardzo mogłam zrozumieć mimo parokrotnego czytania tych paru stron; czy w polskiej wersji jest to wyraźniejsze?
_________________ There are 10 types of people - these who understand the binary and those who do not (stolen)
Koticzka - powiedz mi, kto w ŚD jest tak doskonały i perfekcyjny, że umie skryć się nawet w zwyklym pokoju? Kto specjalnie nauczył się sztuki kamuflażu? Kto wreszcie - jako jedyna osoba - umiałby to załatwić tak czysto?
Spoiler:
Tak, jeśli myślisz o imieniu zaczynającym się na V, to zgadłaś
Wiek: 37 Dołączył: 18 Sie 2006 Skąd: Gdynia/ Warszawa
Wysłany: 7 Marzec 2008, 15:49
arekrem napisał/a:
A to ci przewrotne. Ale do Pana na literę pod spoilerem nie pasuje za bardzo "Boo"... Przynajmniej moim zdaniem.
Młody był wtedy i nieopierzony, jakby nie było.
A Nightwatch już od dawna jest jedną z trzech moich ulubionych książek Pratchetta, polska wersja tylko tę opinię potwierdziła. Tylko dlaczego czyta się to w jeden dzień?!
Dodatkowy atut czytania Pratchetta w oryginale (przynajmniej w moim przypadku), poza niezaprzeczalną zaletą polegającą na szybszym doń dostępie: dłużej się czyta (ergo: dłuższa przyjemność).
Agata_G, zgadzam się z arekrem; nie pasuje mi to Boo w żaden sposób. Odrzuciłam tę hipotezę.
Także dlatego, Apaczyk, że odniosłam wrażenie, że owa osoba była w tym samym czasie gdzie indziej. Czego nie umiem uzasadnić, jako że mój egzemplarz się kisi 2 i pół tys. km ode mnie (zakładając, że nie zaginął, a brał udział w przeprowadzce!). Nawet jeśli był nieopierzony, to nie pasuje do niego i tak, zwróć uwagę, w jaki sposób jest opisany w innych scenach. Może to któryś z jego "koleżków"? W wątku "Prawda" ktoś podpowiedział mi, że BU mówił wampir Otto; niemniej to dośc wątpliwe, by Otto był sprawcą. To ewidentna robota skrytobójcy, z tym sie zgadzam. Na podstawie opisu tej akcji też wyciągnęłam ten sam wniosek, co Agata_G. A tu nagle "Buu"... To się źle klei.
Źle mi się dyskutuje bez egzemplarza.
_________________ There are 10 types of people - these who understand the binary and those who do not (stolen)
Mnie też zdziwiło to 'Boo' ale to MUSIAŁ być on. W książce są conajmniej cztery fragmenty opisujące jego przygotowania, a szczerze wątpię żeby Pratchett wstawił je tam tak sobie, żeby wypełnić wolne kartki, a potem ni z gruszki ni z pietruszki wstawić inną postać.
Zbig - pomyliła ci sie chyba kolejność zdarzeń. Poza tym nie mógł tego robić 24 godziny na dobę.
_________________ Jak to jest, że za każdym razem gdy szukam w google "plany zdobycia władzy nad światem" wyskakują mi same pornostrony?... Oooo - ta jest niezła!
kiedy było już po "Buu" i wszyscy wyszli, V. był gdzieś w pobliżu i ciotka wysłała go w misji ocalenia drugiego V.
to napewno był on - tylko młodszy i szalony xD
Zdziwiło mi, to, że ktoś miał wątpliwości, co do tożsamości „Buu”. Dla mnie to było oczywiste i idealnie pasowało do metod postępowania Vetinariego. Minimum siły maksimum efektu. Po co broń skoro słowo wystarczy? Piękne nawiązanie do przyszłego sposobu rządzenia Vetinariego.
Zresztą to jedna z moich ulubionych scen w całej książce. Pratchett w którymś momencie przeszedł na zaimek „it” (wybaczcie, czytałam w oryginale, nie wiem jak ta scena wygląda w polskim wydanie) opisując skrytobójcę – zupełnie jakby był jakąś bezimienną bestią. Prawie się czuło strach przeszywający przyszłą ofiarę.
Za pare dni mam nadzieje moc sprawdzic osobiscie w moim egzemplarzu; tymczasem pozostane sceptykiem. Jest jeszcze ejdne argument - mialam wrazenie, ze bylo to morderstwo na zlecenie. A skoro tak, to nie mogl to byc uczen Gildii. Jak rozumiem juz mozna spojlerowac jawnie?
_________________ There are 10 types of people - these who understand the binary and those who do not (stolen)
"To był ktoś smukły, w masce i kapturze, odziany w czerń. (...) Idąc niespiesznie, zamaskowany gość sięgnął za plecy; po chwili w każdej ręce trzymał niewielką pistoletową kuszę. (...) Winder zamrugał. Skrytobójcy się tak nie zachowują. Zakradają się. Korzystają z cieni. (...) Jest jeszcze jedna reguła. Jeśli to tylko możliwe inhumowany powinien zostać poinformowany, kim jest skrytobójca i kto go przysyła. Gildia uznawała to za uczciwe. (..)
-Kto cię przysłał?
- Przybywam z miasta- odparł zabójca, obnażając wąską, srebrzystą klingę.
Nie, bo to wyszło niejako od podziemia rewolucji, reprezentowanej przez ciotkę V.
_________________ "Tu właśnie odeszły smoki.
Leżą...
Nie sa martwe i nie są uśpione. Nie czekają, bo czekanie implikuje cel. Być może odpowiednim słowem jest...
...drzemią."
No to właśnie mówię ;P
W ogóle jakoś chyba pod wpływem tej lektury Straży Nocnej, znowu mi się przyśnił Vimes, ba, Straż Miejska cała, i ja w niej ;P I nawet pewnymi czynami (nie bedę zanudzał szczegółami) przypodobałem się Vimesowi na tyle że się do mnie uśmiechnął i poklepał po ramieniu... co mi się podobało najbardziej z całego snu xD
_________________ "Tu właśnie odeszły smoki.
Leżą...
Nie sa martwe i nie są uśpione. Nie czekają, bo czekanie implikuje cel. Być może odpowiednim słowem jest...
...drzemią."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach