Tak, książka jest mroczna. Nawet pierwotny tytuł książki, roboczy tytuł, był mroczny. Otóż książka zwać się miała Nature of the Beast (Natura bestii).
Nawet na 85 stronie mamy zdanie:
Cytat:
Natura nocy uległa zmianie, ale natura bestii pozostała taka sama.
Cóż, jak na razie jestem na stronie właśnie 85 i jak do tej pory jeden moment mnie rozbawił, ale przyznam się, że śmiałem się jak głupi:
Terus Sknerus McPracz napisał/a:
- Dwadzieścia pięć dolarów albo natychmiast wyjdę przez te drzwi.
Było to prawdopodobnie zdanie, jakiego nigdy, ale to nigdy nie wymówił żaden więzień na świecie.
nawet Saskia została zastąpiona jakąś postacią, próbuje rozgryźć kto to ;>
Jeżeli masz na myśli tą damsko-dziecięcą postać na drugim planie, to w wersji Kidby'ego to jest chyba Nobby - zwłaszcza że trzyma łyżeczkę
Mnie rozbawiło zdanie z Nobbym właśnie, na temat zawiadamiania rodziny o śmierci. A ogólnie to jestem na stronie 90-tej, ale pewnie do piątku nie poczytam sobie, bo znowu do szkoły trza iść
_________________ "Tu właśnie odeszły smoki.
Leżą...
Nie sa martwe i nie są uśpione. Nie czekają, bo czekanie implikuje cel. Być może odpowiednim słowem jest...
...drzemią."
Ja już zdążyłam przeczytać w piątek-sobotę. Na Straż Nocną trafiłam przypadkiem i kupiłam bez dłuższego zastanawiania się. Okładka faktycznie zostawia trochę do życzenia, ale, moim zdaniem, treść w pełni to rekompensuje. Ta książka wysuwa się na prowadzenie w moim rankingu książek Pratchetta i podoba mi się najbardziej z dotąd przeczytanych.
taaaak to Nobby ;p
najbardziej podobają mi się okładki, których wzorcem był jakiś poważny obraz
wlasnie przeczytałam... i wciąż kręci mi się łezka w oku...
Zaczynało się dziwnie i miałam wątpliwości czy warto czytać, ale na chwilę obecną uważam to za najlepszą dotąd przeze mnie przeczytaną książką pana P.
I Patrycjusz zrobił się jakiś taki... bardziej ludzki
Książkę już zakupiłem i muszę przyznać, że nie mam się do czego przyczepić-książeczka pachnąca, rogi się nie odklejają, nie stwierdziłem żadnych uszkodzeń mechanicznych, nie brakuje kartek-po prostu zwyczajnie. Poza tym przemiłe Panie w Empiku dbają o dobry humor klientów, bo jak inaczej zinterpretować odpowiedź na moje pytanie: "czy jest Straż Nocna Pratchett'a " , odpowiedź brzmiała " tak to będzie horror-science-fiction po lewej stronie", gdy nie dałem za wygraną i spytałem czy jest pewna, odpowiedziała mi bardzo powoli i wyraźnie: "PO LEWEJ STRONIE HORROR-SCIENCE-FICTION TAK MAM W SYSTEMIE" i oczywiście tam była. Jeszcze książki nie czytałem, więc trudno się wypowiadać o jej zawartości, ale czyżby Terry napisał coś w klimacie "Obcego" ?
Dzisiaj w szkole, pomimo usilnych prób mojej anglistki by mi w tym przeszkodzić (tak to bywa jak się czyta na lekcjach), skończłem Night Watch.
Stanowczo jedna z moich ulubionych części ŚD, ma miejsce razem z Kosiarzem i Na Glinanych Nogach. Szalenie spodobał mi się ten klimat i to że to taka powieść na beczce prochu - w każdej chwili może nastąpić eksplozja. Cudo... ale coś mnie zastanawia:
Spoiler:
Jakoś wydaje mi się że Samowi ( teraźniejszemu) powinny się zmienić wspomnienia w efekcie, jako iż młody Sam Vimes nie widział już nigdy prawdziwego Keela - więc nie miał jak zdobyć o nim wspomnień, więc powinien o nim zapomnieć, zamiast tego zapamiętać samego siebie podającego się za Johna Keela... No, może czegoś nie doczytałem przy rozmowie Vimesa z Lu-Tze, ale wydaje mi się to dosyć dziwne.
Ponadto:
Spoiler:
Dziwne dla mnie jest to, że Lawn, kiedy spotkał Vimesa w teraźniejszości, nie zobaczył w nim Vimesa tylko Keela. Vimes sam mówił wcześniej że znają go w mieście wszyscy, więc Lawn powinien przede wszystkim rozpoznać go jako Vimesa, choć trochę zubożonego o odzienie, a nie tak od razu odkryć że widzi przed sobą twarz, którą ostatn raz widział przed trzydziestoma laty...
_________________ "Tu właśnie odeszły smoki.
Leżą...
Nie sa martwe i nie są uśpione. Nie czekają, bo czekanie implikuje cel. Być może odpowiednim słowem jest...
...drzemią."
W tych spoilerach zdradzam właściwie całą fabułę, więc jeśli ktoś nie czytał, to niech NIE zagląda!
Spoiler:
Nie wiem, czy uda mi się to dobrze wytłumaczyć, ale chyba wszystko jest w porządku. Młody Sam zdobył wspomnienia o Keelu [prawdziwym] przez te kilka dni, które z nim spędził. Po trzydziestu latach zdarzyła mu się przygoda z Carcerem oraz przeniesienie do przeszłości. To [wg. Lu - Tze] nie powinno się zdarzyć i przez to przeszłość trochę się zmieniła - Carcer zabił Keela, a Vimes musiał zająć jego miejsce. Inaczej jego "młodsze ja" nie zostałoby "naprowadzone na właściwą drogę". I teraz ta najgorsza część : po tym wszystkim młody Sam dorastał, nie wiedząc, że Keel nie był Keelem, tylko Vimesem, ale po trzydziestu latach i przeniesieniu w czasie już tak. Wiem, że zagmatwałam to strasznie, ale to wina kwantów .
Spoiler:
Może po prostu Lawn za mało wychodził z domu? Bo miał dużo pracy. Albo widział Vimesa z daleka i mu się nie przyglądał. Poza tym, Vimesa raczej świetnie znali kryminaliści. A oprócz tego Vimes jako Keel mial bliznę, opaskę na oku no i się nie golił [z powodu blizny] - to też nieźle zmienia wygląd człowieka. Aha, Lawn go leczył - lekarze pamiętają swoich pacjentów.
A skoro się wypowiadam w tym temacie, to też chciałabym bardzo pochwalić książkę. Jest zupełnie inna, niż poprzednie; podejmuje bardzo poważne tematy. Jest "dorosła" - pod każdym względem - żartów jest mało, a jeżeli już są, to żartuje się raczej o śmierci czy cierpieniu. I czyta się ją też inaczej - zamiast połykać w pośpiechu, czyta się powoli, po kilka stron - zmusza do refleksji. A temat po prostu wspaniały - niby mamy Vimesa i Ankh - Morpork, ale to nie jest ten sam Vimes i to samo A - M. Zgadzam się ze Szczerym - cudo!
Tak, Agata, ale przecież: (Nie czytać dalej jeśli się nie czytało SN)
Spoiler:
Vimesowi zostało w pamięci że nie było go na miejscu Keela, pamiętał że miał przed sobą całkiem innego człowieka - gdy zajął jego miejsce powinien już przestać pamiętać wygląd prawdziwego (i żywego) Keela, a zapamiętać tylko własną wersję, jako iż młodszy funkcjonariusz Sam i real Keel nigdy się nie spotkali... Przez Carcera jedynym momentem w całym życiu Vimesa kiedy mógł go spotkać było zatrzymanie czasu przez mnichów pod koniec książki, kiedy wnieśli jego ciało.
_________________ "Tu właśnie odeszły smoki.
Leżą...
Nie sa martwe i nie są uśpione. Nie czekają, bo czekanie implikuje cel. Być może odpowiednim słowem jest...
...drzemią."
Nie mogę napisać chyba nic więcej, niż napisałam - chyba nie dam rady napisać tego jaśniej. Jak dla mnie, fabuła jest całkowicie logiczna.
Może tak: Vimes i Keel byli do siebie podobni fizycznie. Vimes został przedstawiony młodemu Samowi jako Keel i Sam w to wierzył przez trzydzieści lat [bo nie miał powodu, żeby nie wierzyć]. Dopiero później się później się dowiedział, że jednak było inaczej .
A żeby jeszcze bardziej ci zagmatwać , to młody Sam raz spotkał się z prawdziwym Keelem - to było prawdą przez trzydzieści lat, dopóki nie została zmieniona historia. Tu chodzi też o teorię światów równoległych - w jednym świecie był to Keel, w innym - Vimes.
Ok, ja już naprawdę nie chcę się o to kłócić. To wymaga ode mnie za dużego wysiłku umysłowego . Pytanie do tych, co już czytali - kto ma "bardziej" rację - ja, czy Szczery?
Wysłany: 27 Luty 2008, 22:54 Co zrobił Vimes w kwaterze Niewymownych?
To pytanie do tych co czytali (str. 234):
Spoiler:
"Na wszelki wypadek, bez żadnego poczucia winy, Vimes wyjął nóż i ... udzielił takiej pomocy, jaka była możliwa. Żaden z nich nie drgnął, nie westchnął nawet..."
Aż mi się nie chce wierzyć.... albo źle interpretuję
(jeśli Szefostwo uzna, że to spojler to proszę zaingerować - nie bardzo wiem jak ukrywać spojlery)
Przecież jestem w 100 % pewny że pisałem już posta w którym przyznawałem rację Agacie... ki czort? W każdym razie odnosiłem się tam do
Spoiler:
tego rozdwojenia historii i że Vimes z jednej alternatywy mącił w drugiej, więc na niego to nie wpływało... bo gdyby zmieniał SWOJĄ historię, to nie miałby szans żeby wciąż pamiętać Keela.
_________________ "Tu właśnie odeszły smoki.
Leżą...
Nie sa martwe i nie są uśpione. Nie czekają, bo czekanie implikuje cel. Być może odpowiednim słowem jest...
...drzemią."
tak, to nie jest książka dla dzieci. i też ten fragment mnie zdziwił.
a dyskusja spoilerowa cała jest 'cause of quantum & kontinuuumummumu czasoprzestrzennego logiki szukają, w nocnej straży... phe!
Spoiler:
mnisi historii potrafili tak wyregulować i dopasować zdarzenia, żeby wszystko się zazębiło. wy nawet nie wiecie ile Lu-Tze musiał zamiatać przez te 30 lat pomiędzy dwoma Vimesami na raz, a Diukiem Vimesem;)
_________________ Too old to Rock'n'Roll,
too young to die
Nie wiem, czy uda mi się to dobrze wytłumaczyć, ale chyba wszystko jest w porządku. Młody Sam zdobył wspomnienia o Keelu [prawdziwym] przez te kilka dni, które z nim spędził. Po trzydziestu latach zdarzyła mu się przygoda z Carcerem oraz przeniesienie do przeszłości. To [wg. Lu - Tze] nie powinno się zdarzyć i przez to przeszłość trochę się zmieniła - Carcer zabił Keela, a Vimes musiał zająć jego miejsce. Inaczej jego "młodsze ja" nie zostałoby "naprowadzone na właściwą drogę". I teraz ta najgorsza część : po tym wszystkim młody Sam dorastał, nie wiedząc, że Keel nie był Keelem, tylko Vimesem, ale po trzydziestu latach i przeniesieniu w czasie już tak. Wiem, że zagmatwałam to strasznie, ale to wina kwantów .
Spoiler:
właściwie moje to nie spojler ale nie chcę motać.
Jeżeli zmieniasz przeszłość to teraźniejszość się zmienia. Jeśli zmienisz przeszłość, jej stara wersja staje się nieaktualna - tym samym nikt jej nie może pamiętać. Jeżeli ktoś pamięta pomimo zmiany, stare a nie nowe - to znaczy, że to jest świat dysku, wszystko się może zdarzyć i nie należy doszukiwać się nadmiaru sensu
Tak, ale przeszłość się nie zmieniła - jeżeli chodzi o młodego Sama. Spotkał kogoś, kogo uważał za Johna Keela i trzydzieści lat w to wierzył, czyli wyszło na to samo, co by się stało, gdyby spotkał prawdziwego Keela. Przeszłość zmieniła się dopiero dla dorosłego Vimesa, a to różnica - bo on pamiętał obie wersje - i to, że był uczony przez Keela, i to, że uczył sam siebie. To strasznie poplątane...
A jeśli chodzi o sens w ŚD, to właśnie jest go mnóstwo. Oczywiście, wszystko może się zdarzyć, ale wszystko jest też porządnie, "naukowo" wytłumaczone - skąd wzięły się pokłady tłuszczu i melasy, jak działa magia, dlaczego jest magia, dlaczego opowieści mają taką wielką moc itp.
dla mnie to nie jest naukowe wyjaśnienie, tylko błąd logiczny
ps. dziękuję za "aargh" - made my day
[ Komentarz dodany przez: Agata_G: 28 Luty 2008, 14:18 ]
To nie było "aargh" do ciebie, tylko do świata w ogólności. A szczególnie to do samej siebie powiedziałam, bo nie udało mi się powstrzymać od ripostowania. Także nie bierz tego do siebie i oby twój dzień stał się lepszy!
Lu-Tze mówił, że historia dopasowuje do siebie wydarzenia(czy jakoś tak). Prawdziwego Keela, zaraz po przybyciu do A-M napada dwóch zbirów, ale udaje mu się przeżyć. Kiedy przybywa do przeszłości Vimes, Keel jest umarły, bo napadło go trzech - jednym z nich jest Carcer. (Chybo, ale to zamotane ;p) I Vimes wskakuje na jego miejsce. Keel ma opaske na oku i blizne i Vimes też. Wszystko jest tak jak być powinno. Więc wspomnienia Sama się nie zmieniają - spotkał Keela. Dopiero później dowiedział się, że nie do końca...
Jak dla mnie logiczne, ale może poprostu nie skumałam problema ;p
Spoiler:
A więc to tą ciotkę Patrycjusz chciał opchnąć zabójcom smoków xD I nie chcieli brać? ;p
Pamięta historię - owszem. Ale problem początkowy był taki, że nie powinien.
Wszyscy pamiętaja Keela-Vimesa, ale on jeden wie, że Keel zmarł wcześniej. On zmieniał historię, więc pamieta co zmienił... Znaczy yyym... jak dla mnie to całkowicie logiczne wszystko jest i ciężko wytłumaczyć... eh ten Pratchett ;p
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach