Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Krejt
23 Luty 2008, 11:47
Straż nocna
Autor Wiadomość
efzetiks 
VIP


Wiek: 28
Dołączył: 12 Kwi 2004
Skąd: Szczecin
Wysłany: 15 Marzec 2008, 00:21   

jutro przeczytam, wiec o tresci tutaj podyskutuje, ale nar azie mog e tylko powiedziec, ze grzbiet brzydki, daje po oczach.. mi nic nie wystaje tak po za tym :D
 
 
     
Uboot 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 15 Marzec 2008, 10:42   

Już po. Muszę powiedzieć, że jestem zauroczony SN.
Pierwszy raz w przypadku książki napisanej przez Pratchetta, miałem ochotę przeczytać ją od razu jeszcze raz.

Wreszcie książka miała jakąś głębię, jakieś spoiwo, w tym przypadku w postaci Vimesa, po prostu czułem ducha książki. No i wreszcie historia nie została opowiedziana w sposób cukierkowy. Jest parę momentów, gdzie poznajemy nowy i moim zdaniem lepszy styl Pratchetta. Oby więcej takich poważnych ale jednak smutnych książek, dających do myślenia.

Wiele nawiązań. Oprócz Mary Poppins zwrócił moją uwagę ten oto fragment:

Cytat:
To broń w nieścisłym sensie sprawiała, że młodzi rekruci robili w portki ze strachu. Były to tasaki do mięsa przymocowane do drągów. Były długie zaostrzone pręty i rzeźnickie haki.
Cóż, w tej okolicy żyli drobni kupcy, tragarze, rzeźnicy i robotnicy portowi. Wskutek tego przed Vimesem stali teraz w nierównych szeregach ludzie, którzy każdego dnia, spokojnie i legalnie, pracowali ostrzami i kolcami, przy jakich zwykły miecz wyglądał niczym szpilka do dziewczęcego kapelusza.
(str254)

Według mnie mamy nawiązanie do Kosynierów z powstania kościuszkowskiego.
Dodam jeszcze, że Terry nieźle dowalił Stanom z tymi torturami. Według mnie pił do ich sposobu wymuszania zeznań. Gdzieś jeszcze miałem fragment bezpośrednio uderzający w USA, ale go zgubiłem.

Co do czasu. Według mnie nigdy nie dojedziemy do jakiegoś logicznego wyjaśnienia, gdyż samo podróżowanie w czasie jest nielogiczne, a nawet niemożliwe.

Spoiler:

Sam byłem przekonany przez jakiś czas, że Stary Vimes pamiętał z dzieciństwa samego siebie z przyszłości, a nie Keela. I że upierał się przy tym że to jednak był Keel, bo młody Sam w to uwierzył. Moja teoria padła jednak po tym jak Vimes zaczął zmieniać historię. Osoby mógł nie pamiętać, ale wydarzenia się jednak zmieniały i nie odpowiadały temu co pamiętał z dzieciństwa.

Kto powiedział "Buu.."? Vetinari. Pracz się tak nie bawi. Nie wprowadza znienacka kogoś nie wyjaśniając później kim ta postać jest.

A na okładce ten za Lu-Tze to moim zdaniem Carcer, a za Carcerem doktor Lawn. Vetinari za Nobbym, a Colon za Keelem, Na prawo od Rega obstawiałbym Dibblera jednak. Trochę starawy, ale Colon i Nobby też nie wyglądają na swój wiek.

 
 
     
Szalkie 


Wiek: 94
Dołączył: 27 Cze 2007
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 16 Marzec 2008, 09:08   

Cytat:
Co do czasu. Według mnie nigdy nie dojedziemy do jakiegoś logicznego wyjaśnienia, gdyż samo podróżowanie w czasie jest nielogiczne, a nawet niemożliwe.

Jest możliwe.
_________________


Memento mori.
 
     
Uboot 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 16 Marzec 2008, 11:39   

Szalkie napisał/a:
Jest możliwe.


Tak tak. Vimes przecież podróżował, a Ciebie z pewnością codziennie odwiedzają przybysze z przyszłości. :wink:
Proponuję przeczytać chociażby Naukę Świata Dysku, bo tam też chyba było o podróżach w czasie. :))

Żeby nie offtopować za dużo, powiem tylko, że jeżeli podróże w czasie będą faktem (a śmiem wątpić) to przyznam Ci rację. :))

Ps. Tylko nie wspominaj o bliźniakach i rakiecie.
 
 
     
QbaJak 
Moderator


Wiek: 27
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Jastrzębie/W-wa
Wysłany: 16 Marzec 2008, 17:31   

Uboot napisał/a:
Według mnie mamy nawiązanie do Kosynierów z powstania kościuszkowskiego.


Uboot, nie doszukiwałbym się tu nawiązań do Kosynierów. Podczas powstań, rebelii i buntów zwykle narzędzia "gospodarstwa domowego" służyły za broń i powstanie kościuszkowskie nie jest tu jakimś wyjątkiem, do którego akurat trzeba by nawiązywać.

[ Komentarz dodany przez: settler: 16 Marzec 2008, 20:47 ]
To samo mialem napisac.
_________________
Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
 
 
     
Szalkie 


Wiek: 94
Dołączył: 27 Cze 2007
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 16 Marzec 2008, 21:06   

Cytat:
Tak tak. Vimes przecież podróżował, a Ciebie z pewnością codziennie odwiedzają przybysze z przyszłości. :wink:
Proponuję przeczytać chociażby Naukę Świata Dysku, bo tam też chyba było o podróżach w czasie. :))

Czytałeś prace Edwarda Rychnowskiego, czy (najprostszy przykład) Einsteina?
Przy prędkościach bliskich prędkości światła następuje dylatacja czasu. Jest to sprawa czysto teorytyczna, gdyż przekroczenie prędkości światła dzisiaj jest niemożliwe. Jednakże, same cofnięcie się w czasie jest możliwe. Lepszym pytaniem jest, czy da się przekroczyć prędkość światła.

Koniec offtopu.

[ Komentarz dodany przez: Uboot: 16 Marzec 2008, 21:31 ]
Zapewne źle się wyraziłem mówiąc, że podróże w czasie są nie moliwe, gdyż będąc zainspirowany SN myślałem w podtekście o podróżach w przeszłość. Twoje słowa potwierdzam nie przecząc, że podróże w przyszłość teoretycznie nie są niemożliwe.
A na koniec potwierdzam, że to już naprawdę koniec offtopu.
_________________


Memento mori.
 
     
Rzepicha 


Wiek: 18
Dołączyła: 03 Paź 2007
Skąd: z tamtąd
Wysłany: 7 Kwiecień 2008, 06:11   

świetna... chyba z miejsca awansowała na moją ulubiąną (zawsze tak mówię po przeczytaniu książki :D )

A to powstanie nawiązuje bardziej do Rewolucji Francuskiej niż powstania Kościuszkowskiego
 
     
Uboot 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 7 Kwiecień 2008, 09:48   

Cytat:
A to powstanie nawiązuje bardziej do Rewolucji Francuskiej niż powstania Kościuszkowskiego

Mnie chodziło o sam fakt powstania, czy rewolucji. Tytułowanie go kościuszkowskim, czy francuskim było tylko przykładem.
 
 
     
Artek 


Dołączył: 08 Kwi 2006
Wysłany: 7 Kwiecień 2008, 18:48   

Wiem, że Ubootowi nie chodziło o żadną konkretną rewolucję, powstanie czy nielegalne zbiegowisko, gdyż jego post miał charakter bardziej uniwersalny, ale jeżeli miałbym porównywać sytuację opisaną w SN z wydarzeniem historycznym, to kojarzy mi się ona z Komuną Paryską-gdzie miasto lub jego część funkcjonuje sonie na własnych prawach-szczególnie próby ustanowienia "Niepodległej Republiki Ulicy Kopalni Melasy" (?) czy jakoś tak.

Chociaż to brzmi całkiem konkretnie ;)

Uboot napisał/a:
Według mnie mamy nawiązanie do Kosynierów z powstania kościuszkowskiego.


[ Komentarz dodany przez: Uboot: 7 Kwiecień 2008, 20:28 ]
No dobra, masz mnie. :wink:
 
     
aschar 


Wiek: 22
Dołączył: 02 Gru 2007
Skąd: Zduńska Wola
Wysłany: 15 Kwiecień 2008, 18:43   

Obiecałem sobie, że nie wrócę tu, póki nie przeczytam SN. A ze kilka książek zdarzyło mi się po drodze, jestem z lekkim opóźnieniem ;)

SN... Ten tytuł będę wspominać mile i bardzo długo. Brakowało mi właśnie czegoś, co wyjaśniałoby po trochu chociaż przeszłość Vetinari'ego (pomimo tego że jest w mniejszości, to jakoś ten wątek przykuł moją uwagę).
Brak mi słów. Książka przeszła moje wszelkie oczekiwania :)
_________________
Jeśli za dużo sobie wyobrażasz, uważaj żeby nie zginąć w zderzeniu z Rzeczywistością
 
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 23 Kwiecień 2008, 22:23   

Czytając fragment stronki podanej przez Kormaćka w temacie "Co nowego u Terry'ego?"
Cytat:
On May 25th, fans of Terry Pratchett's novels "wear the lilac" in honor of the events in the novel Night Watch.

uświadomiłem sobie, iż data 25 maja wymieniona w tej książce jest tożsama z datą urodzin mojego potomka;-)
Taka mała dygresja ;)

edit waw:
Kor> a co myślisz, że nie dołączyłem ?!?
_________________
  
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 24 Kwiecień 2008, 15:08   

To dołącz do akcji lilakowej 8-)
 
 
     
Bad_Ann 


Wiek: 29
Dołączyła: 20 Gru 2007
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 28 Maj 2008, 19:59   

zbig napisał/a:
On raczej nie mógł tam być
Spoiler:

Madame wcześniej zleciła V misję znalezienia i ochrony drugiego V (którą wypełnił bardzo dobrze :P )



Później mu zleciła, jak Snapcase został patrycjuszem i wyraził życzenie awansowania Vimesa do wiecznej chwały. Wcześniej młody Hawelock, wprowadzając w praktykę wiedzę z książki z tygrysem, inhumował - a właściwie wystraszył na śmierć - Windera, i powiedział "Buu". Wcześniej Vimes zastanawiał się, jak to było możliwe, że ktoś zadźgał Windera w jasno oświetlonej sali pełnej ludzi. I w tym miejscu już wiedziałam, kto to będzie, bo mogła to być tylko jedna osoba. Czekałam tylko, aż pojawi się na tym bankiecie i zrobi swoje.

Sama książka to jedna z najmocniejszych - jeśli nie najmocniejsza - pozycja ze ŚD.

Sory że nie bawię się w te przyciski co to mają wyświetlić zaspojlerowany tekst, ale mi się nie chce.
_________________
Kanapki Chucka Norrisa spadają masłem do góry. Zawsze.
 
     
Nobbs 

Wiek: 28
Dołączył: 09 Cze 2008
Skąd: Koszalin
Wysłany: 10 Czerwiec 2008, 07:13   

Cytat:
Sama książka to jedna z najmocniejszych - jeśli nie najmocniejsza - pozycja ze ŚD.


Zdecydowanie tak. Jest poważna, mniej w niej humoru, więcej tekstów skłaniających do refleksji. Jest ŚWIETNA! Z tym że odnoszę wrażenie że nie pisał jej Terry ;)
_________________
"Gdyby tylko było tam trochę majonezu... Całe życie mogłoby okazać się całkiem inne. Może bardziej pikantne, może z niewielkim dodatkiem śmietany."

NIL MORTIEM SINE LUCRE
 
 
     
Ave80 


Wiek: 31
Dołączyła: 21 Maj 2007
Skąd: Lublin
Wysłany: 15 Czerwiec 2008, 15:24   

To najzabawniejsza książka cyklu :lol: I najlepsza :twisted:
_________________
Romansowanie je bardzo ważne. W zasadzie je to sposób, coby chłopocek mógł się zbliżyć do dziewcyny tak, coby łona go nie pobiła i nie wydropała łocu
 
 
     
Krejt 
Administrator


Wiek: 29
Dołączył: 13 Lut 2004
Wysłany: 15 Czerwiec 2008, 22:07   

Ave80 napisał/a:
To najzabawniejsza książka cyklu

Na pewno czytaliśmy te same książki? :|
 
 
     
Nobbs 

Wiek: 28
Dołączył: 09 Cze 2008
Skąd: Koszalin
Wysłany: 16 Czerwiec 2008, 07:52   

No właśnie? Bo odnoszę wrażenie że chyba nie ;)
_________________
"Gdyby tylko było tam trochę majonezu... Całe życie mogłoby okazać się całkiem inne. Może bardziej pikantne, może z niewielkim dodatkiem śmietany."

NIL MORTIEM SINE LUCRE
 
 
     
Szczery 


Wiek: 21
Dołączył: 15 Lut 2005
Skąd: z kopalni.
Wysłany: 16 Czerwiec 2008, 14:49   

Może chodziło o Straż!Straż! ? Tutaj mógłbym się zgodzić że jest to najzabawniejszy tom :D
_________________
"Tu właśnie odeszły smoki.
Leżą...
Nie sa martwe i nie są uśpione. Nie czekają, bo czekanie implikuje cel. Być może odpowiednim słowem jest...
...drzemią."
 
 
     
Sło(w)ik 


Wiek: 20
Dołączył: 05 Cze 2008
Skąd: Suwałki
Wysłany: 16 Czerwiec 2008, 19:19   

Straż nocna jest równie zabawna jak pozostałe części cyklu, tylko że autor operuje trochę innym rodzajem humoru. Żarty są mniej wymuszone, widać, że wstawił je tylko tam, gdzie naprawdę pasowały. Opis życia na barykadach. To najlepszy moment książki. Ich budowa, przesuwanie i obrona. Wyśmianie idei komunizmu, komunistów oraz wszelkiej maści innych rewolucjonistów. Spodobał mi także się króciutki opis powrotnej podróży w czasie. Bez zbędnych bajerów. Moją ulubioną postacią tej książki stał się doktor Lawn. Sympatyczny i niemający złudzeń do otaczającego go świata.

Czy we wcześniejszych książkach były jakieś informacje o prawdziwej pracy, jaką wykonują szwaczki? O ich gildii było gdzieniegdzie wspomniane, ale nigdy tak dokładnie.
_________________
 
 
     
Ave80 


Wiek: 31
Dołączyła: 21 Maj 2007
Skąd: Lublin
Wysłany: 16 Czerwiec 2008, 21:45   

Dzięki Sło(w)ik za wsparcie. Już biegnę wytłumaczyć o co mi chodziło, bo Krejt i Nobbs coś nie chcą wierzyć w moje możliwości przyswajania tekstu :P Otóż, tak to jest najzabawniejsza książka cyklu - dla mnie. Oczywiście nie w taki sposób, że każda linijka tekstu wywoływała salwy śmiechu. Ale były fragmenty tak zabawne, jakich w innych książkach nie znalazłam (a Straż!Straż była zabawna w totalnie inny sposób).
Jak już zostało wspomniane, opis walki i życia na barykadach - fakt - do najzabawniejszych nie należy. Jednak, pewne żarty, jakimi to wszystko ułagodził Pratchett, są genialne. Właśnie dlatego, że połączone z tak trudną i życiową sytuacją.
Niestety, nie mam przy sobie egzemplarza SN więc nie przytoczę teraz konkretnych fragmentów, jedynie te które pamiętam.
Scena z młodym Vetinarim "dręczonym" przez jakiegoś osiłka-idiotę, adept skrytobójców u Vimesa i żal Vimesa, że go wypisali z listy, a narzekania grabarza na kręcącego się po cmentarzu Rega Shoe? Mogę tak wymieniać długo :mrgreen: a jeszcze dłużej, jeśli jeszcze raz przejrzę Straż nocną :P

Ale oki, nie musiała Was śmieszyć tak jak mnie, bo każdego może bawić coś odrobinę innego :twisted:
Co nie zmienia faktu, że to najlepsza książka cyklu :mrafroamerykanin: Tj jedna z najlepszych 8-)
_________________
Romansowanie je bardzo ważne. W zasadzie je to sposób, coby chłopocek mógł się zbliżyć do dziewcyny tak, coby łona go nie pobiła i nie wydropała łocu
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group