Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Kor
29 Maj 2007, 14:45
Prawda
Autor Wiadomość
Keyff 
Moderator


Wiek: 31
Dołączył: 24 Mar 2004
Skąd: Wrocław
Wysłany: 17 Czerwiec 2007, 21:42   

jednakże pewuc mówił, że pterry się przyznał że jak już to do nigdziebądź. Z resztą to jest dość oczywiście widać.

A co do tego co wyżej napisała Inkwizycja - zgadzam się w 100%.
_________________

Tymon Sawicz
[*]http://arturpartyka.pl/blog
 
     
beladonna 
VIP


Wiek: 31
Dołączyła: 29 Lis 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 17 Czerwiec 2007, 21:56   

Czyli wychodzi na to, ze Pratchettt osiągnął w jakiś sposób pewien cel. Czy postaci wydają nam się przypadkowe, czy brutalne, czy kontrowersyjne, yo bynajmniej nam, czytelnikom nie pozostają obojętne ;)
_________________
Nie trzeba umieć grać w szachy, żeby umiejętnie rozstawiać pionki ;)
http://beladonna.posadzdrzewo.pl/
 
 
     
Agata_G 
Moderator


Wiek: 26
Dołączyła: 20 Paź 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 27 Czerwiec 2007, 14:42   

Słuchajcie, jak nazywał się Dobrogór w oryginale? Bo dopiero teraz skojarzyłam [ja głupia :/ ], że Dobrogór = Gutenberg. Może "Goddhill"? W ang. też musi być do tego odniesienie...
_________________

 
 
     
Inkwizycja 
VIP


Wiek: 24
Dołączyła: 04 Paź 2006
Skąd: Wrocław
Wysłany: 27 Czerwiec 2007, 14:45   

Nazywał się Goodmountain, o ile dobrze pamiętam.

[ Komentarz dodany przez: Krejt: 28 Czerwiec 2007, 16:52 ]
Dobrze pamiętasz.
_________________

- Sherlock, what school did you graduate from before becoming a detective?
- Elementary, my dear Watson, elementary.
 
 
     
Aquafortis 

Dołączyła: 01 Lip 2007
Skąd: ZMC
Wysłany: 2 Lipiec 2007, 10:21   

'Prawdę' pochłonęłam w jedno popołudnie. Ocena? Raczej dobra - jakieś 4+/6. Było parę fajnych rzeczy (np: to, o czym już pisano, a mianowicie nowe spojrzenie na stare postacie + wychwalany - i słusznie - Otto), ale było też niemało rzeczy niefajnych, a wręcz irytujących (za kazdym razem jak widziałam to '...ony' to myślałam, że coś mnie trafi, moim zdanie pomysł moze i ciekawy, ale nadużywany). Ogólnie miła, lekka lektura, ani wielka wpadka ani arcydzieło.
Zastanwaia mnie tylko ta zdolność do regeneracji Otto. O ile pamiętam (a nie moge sprawdzić, bo nie mam przy sobie książki) pod koniec Carpe Jugulum ojcowi Vlada (zapomniałam jak był nazywany w książce) Wielce Oats rozcina szyję toporem (albo jakoś tak, wybaczcie, dawno czytałam) przez co jest na jakiś czas unieszkodliwiony i to wcale nie jest czas kilku minut. Natomiast Ottowi zostaje odcięta głowa, która po chwili, przy niewielkiej pomocy krasnoludów, zrasta sie z ciałem. Jak to możliwe, że istnieją takie różnice w zdolności do regeneracji u wampirów? Osobiscie nie czytałam wszystkich części ŚD, a moze coś o tym bylo gdzieś zapisane. A może jak zwykle to ja coś pokręciłam :wink:
_________________
Moja Wielka Trójca:
PRATCHETT, KULT I PRISON BREAK
 
     
ciacho00 


Wiek: 23
Dołączył: 29 Gru 2006
Wysłany: 2 Lipiec 2007, 15:52   

Mnie tez jedno zastanawia u Otta: gdy tylko błysnie lampa w aparacie, to zamienia sie w popiół, ale gdy wychodzi na zewnatrz ( i co najwazniejsze - w srodku [najlepiej słonecznego] dnia) to jakos nic mu sie nie dzieje...
 
     
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2 Lipiec 2007, 16:59   

Aquafortis napisał/a:
za kazdym razem jak widziałam to '...ony' to myślałam, że coś mnie trafi, moim zdanie pomysł moze i ciekawy, ale nadużywany


Tylko tu wlasnie chodzi, ze "...ony" mial byc czesto. Patrzy Pulp Fiction, albo na jakies zbiorowisko gadajacych dresow. Tu chodzi o taki typ (stereotyp ?).

ciacho00 napisał/a:
gdy wychodzi na zewnatrz ( i co najwazniejsze - w srodku [najlepiej słonecznego] dnia) to jakos nic mu sie nie dzieje...


Chodzi o natezenie swiatla. Mocniejsze swiatlo = spopielony Otto.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Leonel 


Wiek: 19
Dołączył: 27 Maj 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2 Lipiec 2007, 18:22   

Dla mnie to była jedna z lepszych książek Pratchetta :) Nie wiem jak on to robi, ale nawet gdy wprowadza nowe postacie zaczytuję się od razu i mogę kupować w ciemno każdą jego książkę. Zdecydowanie była lepsza od Ostatniego Kontynentu i Piątego Elefanta, ale trochę gorsza od Ciekawych Czasów. Czy jest ktoś może poinformowany, czy wyjdą (lub wyszły) jakieś inne książki o Williamie de Worde?

Aha, zapomniałem wspomnieć o jednej rzeczy, która trochę mi się nie podobała: końcówka.



*****SPOILER*****




Rozmowa z lordem de Worde była bardzo fajna, ale potem było niepotrzebnie rozwleczone. Praktycznie akcja w książce skończyła się gdzieś koło 300 strony. Aha, i Slant w roli adwokata Williama wymiata :)




*****SPOILER*****
 
 
     
Aquafortis 

Dołączyła: 01 Lip 2007
Skąd: ZMC
Wysłany: 2 Lipiec 2007, 19:25   

Może i masz rację, settler, ale to nie zmienia faktu, że to '..ony' mi się najbardziej w tej książce niepodoba. Może wynika to z faktu, że nie lubie także osób, które używają k..wa jak przecinka. W każdym razie jakby sie zastanowić to moim zdaniem to jedyna poważniejsza rzecz do jakiej się można w tej ksiażce przyczepić.
_________________
Moja Wielka Trójca:
PRATCHETT, KULT I PRISON BREAK
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 3 Lipiec 2007, 20:10   

Ja jeszcze co do Otta - czy jestem jedyną, którą zastanawia, co dzieje się ze szkłem z rozbitej fiolki w momencie regeneracji?
Otto powstaje z prochu w ubraniu, ale w którejś ze scen ląduje na nim też fragment dywanu - z powodu kurzu. Co w takim razie ze szkłem? Logika nakazywałaby myśleć, że stapia się jakoś cudownie ze skórą wampira, co brzmi nonsensownie. Otto powinien powracać do życia mocno pokaleczony...
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
ciacho00 


Wiek: 23
Dołączył: 29 Gru 2006
Wysłany: 3 Lipiec 2007, 20:13   

Bardziej mnie interesuje, skąd on co chwile bierze kolejne fiolki krwi ;)
 
     
I.Inni 


Wiek: 20
Dołączył: 09 Wrz 2004
Wysłany: 5 Lipiec 2007, 14:25   

Leonel napisał/a:
Czy jest ktoś może poinformowany, czy wyjdą (lub wyszły) jakieś inne książki o Williamie de Worde?


Z tego co wiem, to chyba nie. Są o nim podobno wzmianki, ale nic większego.
_________________
Curses upon you, Thomas Construction! Humanity will remember you as another Judas, if we aren’t all destroyed!
 
     
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 5 Lipiec 2007, 16:28   

I.Inni napisał/a:
Z tego co wiem, to chyba nie. Są o nim podobno wzmianki, ale nic większego.


Moja znajomość pozniejszych ksiazek ogranicza sie do Going Postal, Thud! i Wintersmith, jednak co zauwazyłem (z oczywistych powodów poza Wintersmith) to prasa (Times, czyli Puls) dziala dalej. Co prawda sam William sie chyba tam nigdzie nie pojawil, za to byl Otto.

Co do ksiazek stricte o Williamie to ja podziekuje, ale nie chce.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Kaen 


Wiek: 27
Dołączył: 10 Maj 2007
Skąd: Z zaskoczenia.
Wysłany: 5 Lipiec 2007, 21:38   

William jest jeszcze dosyć istotny w Monstrous Regiment, choć też ino drugoplanowo.
_________________
Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę.
 
 
     
I.Inni 


Wiek: 20
Dołączył: 09 Wrz 2004
Wysłany: 5 Lipiec 2007, 21:53   

A podobno jeszcze w późniejszych książkach Sacharissa chodzi ze ślubnym pierścieniem na palcu?
_________________
Curses upon you, Thomas Construction! Humanity will remember you as another Judas, if we aren’t all destroyed!
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 6 Lipiec 2007, 11:44   

I.Inni napisał/a:
A podobno jeszcze w późniejszych książkach Sacharissa chodzi ze ślubnym pierścieniem na palcu?


Ano, w GP. A że "Prawdę" czytałam drugą, to byłam zaskoczona dopiero po pewnym czasie, gdy sobie przypomniałam, że Sacharissa nosi obrączkę. Mroczne i tajemnicze...
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
I.Inni 


Wiek: 20
Dołączył: 09 Wrz 2004
Wysłany: 6 Lipiec 2007, 13:26   

Sayoko napisał/a:
Ano, w GP. A że "Prawdę" czytałam drugą, to byłam zaskoczona dopiero po pewnym czasie, gdy sobie przypomniałam, że Sacharissa nosi obrączkę. Mroczne i tajemnicze...


Znając życie, nie jest powiedziane, kto jest mężem?
_________________
Curses upon you, Thomas Construction! Humanity will remember you as another Judas, if we aren’t all destroyed!
 
     
Sayoko 
VIP


Wiek: 20
Dołączyła: 16 Maj 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 7 Lipiec 2007, 08:40   

I.Inni napisał/a:
Znając życie, nie jest powiedziane, kto jest mężem?


Dobrze je znasz... a w dodatku ona żąda, by mówić do niej "panno". Życie się komplikuje...
_________________
space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
 
 
     
Aquafortis 

Dołączyła: 01 Lip 2007
Skąd: ZMC
Wysłany: 8 Lipiec 2007, 17:23   

Sayoko napisał/a:

Otto powstaje z prochu w ubraniu, ale w którejś ze scen ląduje na nim też fragment dywanu - z powodu kurzu. Co w takim razie ze szkłem? Logika nakazywałaby myśleć, że stapia się jakoś cudownie ze skórą wampira, co brzmi nonsensownie. Otto powinien powracać do życia mocno pokaleczony...


Może nie koniecznie pokaleczony, ale przynajmniej powinien mieć na ubraniu odłamki szkla. Ha! Nie jestem pewna czy on w ogóle powinien mieć na sobie ubranie. Jestem w stanie zaakceptować, że wampir ma pewne specyficzne właściwości i światło go zabija. Ale czy ubranie też powinno zamieniać sie w proch pod jego wpływem? Po błysku lampy Ottona sam Otto zamienia sie w proch, ale powinno pozostać jego ubranie.

Zakładając jednak, że ma to ubranie (i wracając do zacytowanego fragmentu) miała miejsce jeszcze jedna sytuacja, o której wartoby wspomnieć. Otóż podczas pierwszej wizyty Williama i Ottona w pałacu w Podłużnym Gabinecie William rzuca na prochy Ottona kawał mięsa dla psa, przez co Otto powinien odrodzić sie z psim stekiem na głowie. Dziwne, że nic o tym nie wspomniano.
_________________
Moja Wielka Trójca:
PRATCHETT, KULT I PRISON BREAK
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 26 Lipiec 2007, 10:43   

Jakoś zapomniałem podzielić się moimi wrażeniami, bo w końcu wygrałem tę nierówną walkę i skończyłem czytać

:wink:

Całkiem fajna ta książka i mam podobne zdanie do większości - dużo lepsza niż OK, ciut gorsza niż CJ i 5E.

Tłumaczenie
Ok, aczkolwiek denerwowała mnie pierwsza połowa książki - bardzo często trafiałem na fragmenty, przy których przystawałem - w 90% tyczyło się to czasowników i "się". No tak mi nie pasowały miejscami pwcowe, ustawiałem wtedy "się" odwrotnie z czasownikiem i mi pasaowało. Kolejne 10% to niektóre zdania i to tez w pierwszej połowie książki - nie podchodziły mi niektóre konstrukcje, takie niepopolskiemu. Wiem, że tak sobie piszę
teraz, ale nic nie wynotowałem, bo prawie całą książkę czytałem na przystankach i w autobusie. Jak przeczytam ponownie, to postaram się dac przykłady. ALe takie coś to wg mnie powinnna wyłapać korekta. Co do tłumaczenia jako takiego nie mam żadnych zastrzeżeń - od II spotkania byłem fanem Puslu i SuperFaktu i nazwy gazet są dla mnie idealnie trafione, choć wiadomo, Puls nie oddaje Timesa.

Postacie
Właściwie wszystkie mi się podobały. Mnie to tylko wkrzurza Ron, bo albo rzęzi, albo mówi tysiącletnia wskazówka i krewetki. Tulipan i Szpila ok. Całkiem sympatyczni. Vimes widziany oczami Williama jest dosyć ciekawy. Sam William, cóż, odniosłem wrażenie, że miał taki być, lekko zawiany, człowiek z ideą, nieporadny w innych sytuacjach. Sacharissa i Otto rządzą. Śmieszne i dobrze naszkicowane postacie. Podobało mi się jak Sacharyza broniła się przed sukienką :wink:

Prasa
Pratchett przemycił kilka spostrzeżeń na temat prasy. Scena z Williamem i tym jak w kóńcu poznał prawdę, scena wyciągania informacji od Głębokiego G... prasa jako machina wiecznie głodna, prawda, która staje się od razu po tym jak litery zaschną na papierze.

Cudeńka
Slant jako adwokat Williama rządzi, sceny z zachwytami nad sztuką rządzą, Głęboki G... rządzi, Otto rzadzi, Szpila i Tulipan w barze nie pamiętam jakim, ale tam gdzie były wilkołaki - rządzi. Dużo było fajnych scen :wink:

Ale i tak czegoś książce brakowało, nie wiem czego, ale brakowało, dlatego 4+/6.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group