Wiek: 27 Dołączył: 10 Maj 2007 Skąd: Z zaskoczenia.
Wysłany: 14 Maj 2008, 12:57
Panie Prezesie, melduję, że zadanie zostało wykonane.
Ępik - niet.
Matras - ależ proszę Pana bardzo i to ze zniżką czy złote.
Wydanie dostateczne. Folia będzie obłazić.
Tłumaczenie - jeszcze nie wiem, ale na razie bardzo mnie bolą imiona. Ale ja to czytałem fefnaście razy, więc może mnie zboczyło.
Dygresja: Matras co prawda nie wyzbył się jeszcze średniowiecznego nawyku naklejania swojego kodu kreskowego w losowo wybranym miejscu książki, ale z premierami są w miarę na czas.
Ze względu na swoje minimalne opóźnienia z premierami różnych wydawnictw w ciągu tych kilku lat Ępik stracił przynajmniej kilka moich tysięcy na rzecz konkurentów, którzy się szybciej orientują.
_________________ Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę.
Dygresja: Matras co prawda nie wyzbył się jeszcze średniowiecznego nawyku naklejania swojego kodu kreskowego w losowo wybranym miejscu książki, ale z premierami są w miarę na czas.
Smutno, ale nie wszędzie. Niby Bydgoszcz jest siedzibą główną Matrasu, niby mamy najwięcej księgarń z ich sieci, a PR nie było.
Doniesę tylko, że w księgarni Hetmańskiej w Krakowie też już jest.
We Wrocławiu, w Matrasie odległego od mojego miejsca zamieszkania o 4-5 minut piechotą, także już jest Dobrze że napisaliście o tej księgarni, bo bym zapewne do Empola ganiał, a a wątpię żeby oni już mieli.
Niebieski grzbiet pasuje do całej okładki, ale nie pasuje niestety do kolekcji na półce ;P
Btw: Banner jest jakiś taki dziwny... tytuł i postacie strasznie rozpikselowane.
_________________ "Tu właśnie odeszły smoki.
Leżą...
Nie sa martwe i nie są uśpione. Nie czekają, bo czekanie implikuje cel. Być może odpowiednim słowem jest...
...drzemią."
Doniesę tylko, że w księgarni Hetmańskiej w Krakowie też już jest.
To ja miałam o tym donieść! Skarżypyta!
Może dopiszę tylko w takim razie, że w Hetmańskiej jest, ale mało. Ok. godz. 14 pozostało już tylko jakieś 7 sztuk.
Natomiast Empik to zwyczajowo już wielka pustać, widać, że są przywiązani do starych wartości - wszędzie leżą stosy Złodzieja Czasu i Zimistrza.
A sama książka - staram się na nią uważać, ale folia już wykazuje predyspozycje do odłażenia. Przeszkadza brak słoni jako przerywników. Przykład - strony 14 i 15 - rozdziały nie są oddzielone nawet wolnym miejscem [jeden kończy się akurat idealnie na dole strony, a następny zaczyna się od samej góry drugiej].
Jeśli chodzi o treść, to przeczytałam na razie tylko do 100 strony, ale już teraz mogę napisać, że Pratchett stworzył świetny [ale naprawdę baaardzo trafny i przenikliwy] psychiczny i fizyczny wizerunek młodych mężczyzn. Wybaczcie za złośliwość, ale... skarpety przeze mnie przemawiają [str. 42].
Niestety, treść trochę rozczarowuje. Spodziewałam się raczej powtórki klimatu Straży Nocnej (wojna, śmierć i niebezpieczeństwo czyhają wszędzie; powaga sytuacji przytłacza itp.). Tymczasem mamy powrót do dawnego stylu - luźne ujęcie i żarty ze wszystkiego. Co prawda, to głównie seksistowskie żarty o skarpetach - ale naprawdę niezłe.
Przy czytaniu miałam nieodparte wrażenie "telenowelizmu". Zakończenie też było straszne - przesłodzone i iście hollywoodzkie, chociaż książkę czyta się nieźle (na pewno lepiej, niż Złodzieja Czasu).
I jeszcze jedna rzecz mi się nie podoba:
Spoiler:
Wszędzie, ale to WSZĘDZIE pojawiają się kobiety. O ile mogę jeszcze zrozumieć, że tworzą cały regiment (chociaż po trzeciej "rozpoznanej" odkrywanie pozostałych zaczyna się robić nudne), o tyle w życiu nie uwierzę, że połowa borogravskich oficerów to kobiety. Tutaj fabuła jest strasznie naciągana.
Lepsza książką na temat wojny byli "Bogowie,Honor i Ankh Morkpork" ; lepszą książką na temat fanatyzmu religijnego były "Pomniejsze bóstwa". Jest to pierwsza książka Pratchetta po przeczytaniu której stwierdziłem że można się bez niej obejść.
Nie wiem skąd wy bierzecie swoje egzemplarze ale ani jeden z tych które obejrzałem , a sprawdziłem 4 księgarnie nie miał odchodzącej folii.
1/ Czy ktoś mógł by mi wyjaśnić o co chodzi w płaceniu trollowi (kwestia kozła i pamięci ze stron 10/11)? Nie potrafię złapać sensu.
2/ Brak słoni faktycznie przeszkadza (jak pomiędzy stroną 14/15)
3/ Dlaczego w nazwie zamku, w którym zamknęła się Księżna pojawia się "Piotre", a nie "Piotr" lub "Piotrze" - s.21
4/ Czy w wypowiedzi Goom'a (Łazera) ze str. 47 ("Ona nic nie mówi") chodzi o Księżną?
5/ Przesadzacie z tą folią
Kiedy przeszedłem ze strony 14 na 15, miałem spory problem, żeby się odnaleźć. Słoń wiele by ułatwił
Pierwszy raz musiałem interweniować, jeśli chodzi o folię. Ale nareperowałem książkę i nadal jest wspaniała
_________________ Jeśli za dużo sobie wyobrażasz, uważaj żeby nie zginąć w zderzeniu z Rzeczywistością
Wiek: 27 Dołączył: 10 Maj 2007 Skąd: Z zaskoczenia.
Wysłany: 16 Maj 2008, 10:11
Przeczytałem połowę...
Chciałem tylko oficjalnie ogłosić, że przestaje inwestować w polskie wydania. Za dużo ginie w tłumaczeniu. O ile na początku wszystko było jak najbardziej super, to im bardziej książki dojrzewały, tym więcej treści umykało w tłumaczeniu.
MR to w oryginale jedna z najlepszych książek Pratchetta, a w tłumaczeniu jest nudna i słaba. Po prostu. Eh, doloż.
_________________ Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę.
Przeczytałem połowę...
Chciałem tylko oficjalnie ogłosić, że przestaje inwestować w polskie wydania. Za dużo ginie w tłumaczeniu. O ile na początku wszystko było jak najbardziej super, to im bardziej książki dojrzewały, tym więcej treści umykało w tłumaczeniu.
MR to w oryginale jedna z najlepszych książek Pratchetta, a w tłumaczeniu jest nudna i słaba. Po prostu. Eh, doloż.
Może powodem są naciski ze strony wydawnictwa? "Fasta fasta fasta, musimy zdążyć przed targami! Termin goni!", i biedny Piotr nie dopieszcza tłumaczeń jak kiedyś. Nie zagłębia się w smaczki itd.
No padłem, to teraz jeżeli książka jest nudna i nieciekawa, to to wina tłumacza, tak?
Akurat na większości anglojęzycznych stron forumowicze jak i inni pisali, że to jedna ze słabszych pozycji ŚD, właściwie to o niczym. Przeczytałem 1/3 jak do tej pory (oczywiście Matras) i jak na razie mam podobne zdanie. Jakoś mnie wciągnęła. To ze PWC się spieszył z PR bo Prószek naciskał, to jedno, ale, na litość, nie zwalajamy tego że książka jset nudna na tłumacza, bo to śmieszne conajmniej.
Dziś dopadłam, przeczytałam i szczerze mówiąc nic szczególnego... najgorsze było to zakończenie, taki klasyczny happy end, kompletnie nie pasujący do książek Pratchetta
Ale za to folia nie złazi
wparcie zamiast wsparcia na stronie 263, akapit chyba 3;-)
BTW: uważam, że dotychczasowa ocena PR jest dosyć krzywdząca. Mnie się całkiem miło ją czyta. Smaczków wyławiam całkiem sporo, także ciekawym co się zgubiło w tłumaczeniu....?
Kupilem w Empiku, nawet 3 zlote taniej, bo akurat taka okazja dzis.
Inna sprawa, ze byly cale 3 sztuki, wiec nie za duzo jak na premiere.
Ale ja nie o tym chcialem. Nikt nie powiedzial najwazniejszego, ze okladka jest inna niz na tym projekcie, ktory pojawil sie tutaj (a dokladniej na stronie Proszka) jakis czas temu. Zamiast kremowego mamy ciemny zolty. Moze tez nie jest idealnie, ale na pewno duzo lepiej niz w projekcie. Albo ktos z Proszka czyta nasze forum, albo przynajmniej jedna osoba w wydawnictwie nie jest daltonista i kazala poprawic to grafikowi. Co prawda powinno byc dobrze juz na samym poczatku, ale po tych wpadkach pewien plus dla wydawcy, ze wreszcie jest niezle.
Obrazek z 6 strony rzadzi.
Waw, jedna, czy nawet trzy literowki na cala ksiazke jest calkowicie akceptowalne. Zreszta od kilku ksiazek sytuacja ta sie poprawila, wiec mam nadzieje, ze nadal sa to pojedyncze sztuki.
I folia poki co sie trzyma (czyli przynajmniej ksiazka nie linieje juz na polce). Wiec widac progres w wydaniach.
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach