|
Potworny regiment |
| Autor |
Wiadomość |
Asdark

Wiek: 23 Dołączył: 01 Gru 2006 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 23 Listopad 2008, 16:13
|
|
|
| Mam takie dość kontrowersyjne pytanie: Czy Stukacz i Loft były... parą? pamiętam że w pewnym momencie Polly przyłapała je trzymające się razem za ręce i wg słów autora było to coś głębszego niż przyjaźń... |
_________________ (...) Ale przecież wszyscy byliśmy kiedyś młodzi.
Śmierć rozważył to dokładnie.
NIE, stwierdził. NIE WYDAJE MI SIĘ |
|
|
|
 |
nanom

Wiek: 24 Dołączył: 28 Maj 2008 Skąd: warszawa... prawie
|
Wysłany: 23 Listopad 2008, 17:32
|
|
|
| mhm. W sumie nic dziwnego, uwzględniając ich doświadczenia... Znaczy się, nikogo nie krytykuję, po prostu z punktu widzenia psychologii to prosta sprawa. |
_________________ stalowe ostrze twojego miecza
tysiące głów kruszy i tnie
niewinna krew, tysiące ciał
twój okrzyk śmierci grzmi:
GIŃ PSIE !!!! |
|
|
|
 |
Agata_G
Moderator

Wiek: 26 Dołączyła: 20 Paź 2005 Skąd: Kraków
|
Wysłany: 23 Listopad 2008, 18:16
|
|
|
| Ktoś tu nie czytał uważnie. Były. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Drozdu

Wiek: 17 Dołączył: 11 Cze 2008 Skąd: Wrocław/Ankh-Morpork
|
Wysłany: 25 Listopad 2008, 17:45
|
|
|
Mnie książka rozczarowala. Do połowy było ciekawie humor i akcja nawet mnie zadawalały. Ale potem było beznadziejnie co chwila każdy okazywał się kobietą co już śmierdziało tandetą a najgorsze było ,że Maladict to kobieta (Jackrumkę jakoś zniosłem) |
_________________ uciekasz przed zadaniem ale dokąd....
uciekasz przed ludźmi i wpadasz na ludzi
uciekasz przed sobą i jesteś przy sobie
szukasz inności a ta inność jest w tobie |
|
|
|
 |
Asdark

Wiek: 23 Dołączył: 01 Gru 2006 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 25 Listopad 2008, 22:39
|
|
|
Dla mnie właśnie zrobienie kobiety z Jackruma to było już za wiele |
_________________ (...) Ale przecież wszyscy byliśmy kiedyś młodzi.
Śmierć rozważył to dokładnie.
NIE, stwierdził. NIE WYDAJE MI SIĘ |
|
|
|
 |
Bad_Ann

Wiek: 29 Dołączyła: 20 Gru 2007 Skąd: Częstochowa
|
Wysłany: 19 Kwiecień 2009, 11:34
|
|
|
Streszczenie z mojego przebiegu lektury:
1. Fajne!
2. Jest Vimes - łiiii!
3. O, następna laska!
4. O, następna!
5. Maladickt rządzi!
6. Joanna d'Arc - wielki plus dla P.
7. Znowu baba?!
8. No nie, znowu?!
9. Ale akcja naprawdę ciekawa i fajnie napisana.
10. Błagam, tylko niech nie ubabi Maladicta, to przecież ewidentny facet, nie może mi tego zrobić. Tylko nie Mal, prooooooszę, tylko nie on, błagam... ooooch, nieeeeeeeee...!
(Okropny grymas po ubabieniu Maladicta)
13. Cały sztab? Przegięcie.
14. Ujawnienie Jackrumowej - ostatnie dźgnięcie w drgające zwłoki mej nadziei.
"Potworny Regiment" naprawdę dobrze się czytało, ale te kolejne ujawniania mogłyby się skończyć chociaż na Nefryt. Potem zaczęło to być rzeczywiście nudne i naciągane. Ta cała generalicja musiała chyba cały czas chodzić w kołnierzykach zapiętych pod samą szyję, żeby brak jabłka Adama nie rzucał się w oczy, no nie? O tym znaku szczególnym P. zapomniał - jak każdy facet skoncentrował się przede wszystkim na skarpetach .
| settler napisał/a: | | Jedyne co to na koniec juz sie obawialem, ze sie okaze, ze Vimes jest kobieta. |
Jesteście moimi małymi strażniczkami i będę o was dbał!
Ciao! |
_________________ Kanapki Chucka Norrisa spadają masłem do góry. Zawsze. |
|
|
|
 |
lady_Vetinari
Wiek: 20 Dołączyła: 01 Paź 2008 Skąd: A-M/Breslau
|
Wysłany: 19 Kwiecień 2009, 13:40
|
|
|
ojej, mogłabym się podpisać pod postem Bad_Ann.
Zrobienie z Maladicta kobiety to było przegięcie i dosłownie gwałt na nim! TAK, na nim, ja się z jego płcią nie pogodziłam xD
a z generalicją to już było... cóż, żałosne... miałam wrażenie, że Terry pod koniec książki stracił impet i tylko zachowywał, zgodnie z zasadą bezwładności, wcześniejsze rozwiązania.
A szkoda, trochę mniej kobiet i byłoby naprawdę świetnie! |
_________________ Na cóż tworzenie wieczne, na cóż uganianie,
jeśli stworzone pada w nicości otchłanie?
J. W. Goethe |
|
|
|
 |
Sharp_one
Dołączył: 23 Lis 2008
|
Wysłany: 22 Kwiecień 2009, 09:53
|
|
|
| Cytat: | | 13. Cały sztab? Przegięcie. |
Gdzie ty masz cały sztab? Jackrum wyprosił(-a) mniej więcej połowę. Więc około połowy sztabu stanowiły kobiety a nie cały sztab.
| Cytat: |
3. O, następna laska!
4. O, następna!
|
I w tym momencie jeżeli ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości że oprócz Ruperta jest w oddziale jakiś facet to widocznie mało zna Pratchetta |
|
|
|
 |
lady_Vetinari
Wiek: 20 Dołączyła: 01 Paź 2008 Skąd: A-M/Breslau
|
Wysłany: 22 Kwiecień 2009, 18:40
|
|
|
| nie wiem, nie powiem, że Pratchetta znam osobiście, ale jak dla mnie - nie Pratchettowskie było kurczowe trzymanie się schematu Niespodzianka-Następna-Kobieta-Się-Ujawnia... to mi się podczas czytania kojarzyło z kompletnym brakiem pomysłu na zakończenie i nużyło, jak nigdy u Terry'ego.. |
_________________ Na cóż tworzenie wieczne, na cóż uganianie,
jeśli stworzone pada w nicości otchłanie?
J. W. Goethe |
|
|
|
 |
fieloryb
Dołączył: 21 Kwi 2009
|
Wysłany: 23 Kwiecień 2009, 07:14
|
|
|
Za to teoria skarpetowatości - bardzo dobrze.
Historia obłędu Maldicta/y - wyśmienicie (zauważyliście przy tej okazji odniesienia do pewnego filmu o wojnie w Wietnamie?)
Za te oraz inne wątki jestem w stanie wybaczyć niedostatki tej książki.
| lady_Vetinari napisał/a: | | ja się z jego płcią nie pogodziłam |
w końcu kto tam wie, jak jest z tym u wampirów... |
|
|
|
 |
Keisy

Wiek: 22 Dołączyła: 18 Lis 2006 Skąd: Wawa
|
Wysłany: 27 Kwiecień 2009, 11:32
|
|
|
Przeczytałam w okolicach Bożego Narodzenia, ale jakoś nie miałam czasu wypowiedzieć się.
Zestawienie w moim przypadku było dziwnie. Najpierw przeczytałam Piekło Pocztowe (pożyczyłam na ferie od koleżanki) i zaraz potem Potworny Regiment. Do tej pory nie umiem wyjaśnić dlaczego wciągnęła mnie i zrobiła większe wrażenie, niż PP.
Samo stopniowe ujawnianie się kobiet mnie specjalnie nie ruszyło (z wyjątkiem Maladicta, który absolutnie nie powinien się zniewieścieć, nie pasuje to do niego! XD), bardziej przejęłam się ogólnym obrazem powieści. To już nie jest ten lekki, dowcipny, podskakujący PTerry z nuta gorzkiego morału. To już jest poważna książka z elementami humorystycznymi. I chyba dlatego tak zareagowałam... Po czułam koszmarny żal, że ta książka się kończy i jednocześnie ucieszyłam się z otwartego zakończenia.
Termin skarpet wszedł już na trwałe do mojego słownika, co bardzo wkurza moich znajomych, którzy nie wiedzą o co chodzi i nie mogą zrozumieć tego porównania. Niestety to nie Prachettowcy
Ja przyjęłam tę książkę bardzo pozytywnie ^^ |
_________________ I'm Keisy. The Fireball Master!
You must stop!
FIREBALL!!!
<bum>
Hm... Odkupie? |
|
|
|
 |
|
|