Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Potworny regiment
Autor Wiadomość
I.Inni 


Wiek: 20
Dołączył: 09 Wrz 2004
Wysłany: 15 Lipiec 2008, 20:49   

Waw, co do kozła, fragment APF z PiD:

Cytat:
- [p. 193/140] "Even these people would consider it tactless to mention the word 'billygoat' to a troll."

This sentence used to have me completely stumped, until I discovered (with the help of the ever helpful alt.fan.pratchett correspondents) that this refers to a well-known British fairy tale of Scandinavian origin called 'The Three Billygoats Gruff'.

That tale tells the story of three billygoat brothers who try to cross a bridge guarded by, you guessed it, a mean troll who wants to eat them. Luckily, the troll wasn't very smart, so the first two goats were able to outwit him by passing him one at a time, each saying "Don't eat me, just wait for my brother who's much bigger and fatter than I am". The third goat, Big Billygoat Gruff, was big, all right. Big enough to take on the troll and butt him off the bridge and right over the mountains far from the green meadow (loud cheers from listening audience). So the troll was both tricked and trounced.
_________________
Curses upon you, Thomas Construction! Humanity will remember you as another Judas, if we aren’t all destroyed!
 
     
Keyff 
Moderator


Wiek: 31
Dołączył: 24 Mar 2004
Skąd: Wrocław
Wysłany: 16 Lipiec 2008, 09:23   

oszustka
_________________

Tymon Sawicz
[*]http://arturpartyka.pl/blog
 
     
Vanti 
Moderator


Wiek: 28
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Konin/Warszawa
Wysłany: 23 Lipiec 2008, 13:38   

I ja jestem po lekturze PR i powiem jedno - piekielnie dobra książka. Choć z końcówką troszkę przesadzone, to uważam że powieść jako całość baaaardzo fajna ;)
_________________

And I know that we've still got time
But I do not think we're invincible

"Juggernauts" Enter Shikari
 
 
     
Uboot 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 24 Lipiec 2008, 13:15   

Spoiler:

Agata_G napisał/a:
Wszędzie, ale to WSZĘDZIE pojawiają się kobiety. O ile mogę jeszcze zrozumieć, że tworzą cały regiment (chociaż po trzeciej "rozpoznanej" odkrywanie pozostałych zaczyna się robić nudne), o tyle w życiu nie uwierzę, że połowa borogravskich oficerów to kobiety. Tutaj fabuła jest strasznie naciągana.

Pamiętaj, że Borogravia od zawsze toczyła wojny. Mężczyźni ginęli, a kobiety nudziły sie w domach. Ktoś jednak na tych wojnach musiał walczyć.



Mnie zastanawiają dwie kwestie.
Pierwsza dotyczy "środy". Czy pratchett kiedykolwiek wcześniej w jakiejś swojej ksiażce wybiegał w przód fabuły używając dni tygodnia? np. "wyruszymy w środę rano", albo "spotkamy się we wtorek"?
Dla mnie szok.

I druga sprawa

Czym u licha jest Igorina? Dlaczego Pracz robi z Igorów oddzielną rasę?
Potrzebował lekarza polowego i to go usprawiedliwia?

Igory to Igory, pomocnicy wampirów i innych szalonych naukowców.
To zwykli ludzie, mający w sobie co prawda mniej człowieka w człowieku....po zastanowieniu jednak więcej człowieka, który jednak nadal jest człowiekiem.

Znaczy, że co, pan Igor i pani Igorina ten teges w burzliwą noc i rodzi sie mały Igorek?
Taki już z garbem, niski, sepleniący ze szwami i wyłupiastymi oczyma?

Podoba Wam sie to?
 
 
     
nanom 


Wiek: 24
Dołączył: 28 Maj 2008
Skąd: warszawa... prawie
Wysłany: 24 Lipiec 2008, 14:00   

No właśnie, jak Igory zostają Igorami? Bo są młode Igory i stare Igory, Igory mają dziadków i w ogóle... Ja tam się w to nie zagłębiam i dotąd było całkiem nieźle, ale Pracz wpychaniem na siłę kobiet zepsuł mi frajdę z czytania. Krasnoludzie kobiety? Ciekawy pomysł. Trollice były od poczatku cyklu. Wampirzyce i wilkołaczyce (?) brzmią naturalnie. Ale Igoriny już nie, tak imo.
_________________
stalowe ostrze twojego miecza
tysiące głów kruszy i tnie
niewinna krew, tysiące ciał
twój okrzyk śmierci grzmi:
GIŃ PSIE !!!!
 
 
     
Agata_G 
Moderator


Wiek: 26
Dołączyła: 20 Paź 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 24 Lipiec 2008, 15:13   

A wg mnie rodzą się normalne, zdrowe Igorki, które dopiero po jakimś czasie [po zrobieniu sobie kilku operacji] zaczynają przypominać te dorosłe i są wtedy bardzo dumni z posiadania znaków klanowych [czyli właśnie szwów].

A kobiet Igorin nie było do tej pory z takich powodów, dla których nie zauważało się kobiet krasnoludów - po prostu przez męski szowinizm ;) , który uważał, że jedynie mężczyźni mogą zajmować się szlachetną sztuką szycia i cięcia ludzkiego ciała. Dla kobiet pozostawało krawiectwo [prawdziwe krawiectwo!] i pewnie wyglądały jak normalne kobiety bez szwów i przyszywanych części.
_________________

 
 
     
Nabu 

Dołączył: 15 Lip 2005
Wysłany: 24 Lipiec 2008, 16:17   

Ale to nie jest tak, że Igorin w ogóle do tej pory nie było. O jednej np. wspomina Igor, który jest asystentem Jeremy'ego Clocksona:

PTerry w Złodzieju czasu (str. 39) napisał/a:
Z drugiej ftrony nie brakuje ofób chcących zatrudnić Igora. No więc moja ciotka Igorina prowadzi ekfkluzywną agencję...
- Tylko dla Igorów?
- Och, jeft naf całkiem fporo, fir. Jeftefmy wielką rodziną.
 
     
Mufka 


Wiek: 20
Dołączyła: 21 Kwi 2008
Skąd: B-B (prawie jak A-M)
Wysłany: 24 Lipiec 2008, 19:43   

Ale za to w 5E jeszcze ich nie było. Rozmowa Vimesa z Cudo:

Cytat:
- A czy są też jakieś... Igoriny? Igoretty?
- Cóż każdy z Igorów uważany jest za cenną zdobycz dla młodej damy...
- Naprawdę?
- A ich córki są zwykle bardzo atrakcyjne.
- Oczy na tym samym poziomie i tak dalej?
- O tak.


Czyli albo wtedy Pratchett jeszcze ich nie wymyślił :wink: albo Agata_G ma rację i Igoriny zyskują tradycyjny Igorowy wygląd dopiero po paru operacjach.
 
     
ciacho00 


Wiek: 23
Dołączył: 29 Gru 2006
Wysłany: 26 Lipiec 2008, 13:22   

Vanti napisał/a:
I ja jestem po lekturze PR i powiem jedno - piekielnie dobra książka

Przeczytałem pare dni temu i powiem jedno - ale miernota... Nudne, naciągane, dodatkowo prószek utrudnił czytanie brakiem słoni ;)

Nawiasem mowiac, Terry zaczyna coraz czesciej produkować gnioty (Ostatni kontynent, potem Złodziej czasu, teraz Regiment).
 
     
Tomasz 

Wiek: 27
Dołączył: 18 Sie 2007
Wysłany: 6 Sierpień 2008, 00:25   

Mufka napisał/a:
Czyli albo wtedy Pratchett jeszcze ich nie wymyślił :wink: albo Agata_G ma rację i Igoriny zyskują tradycyjny Igorowy wygląd dopiero po paru operacjach.

Myślę, że Pratchett wpadając na jakiś nowy pomysł nie przejmuje się zbytnio jak wpłynie to na liniowość świata (patrz: "Równoumagicznienie" + dalsze losy panny Weatherwax)

ciacho00 napisał/a:
Nawiasem mowiac, Terry zaczyna coraz czesciej produkować gnioty (Ostatni kontynent, potem Złodziej czasu, teraz Regiment).

co do Ostatniego Kontynentu to się zgodzę w pełni
Regiment nie jest zły, ale jednak poniżej średniej
za to Złodziej Czasu bardzo mi się podobał

gusta, guściki..
 
     
Uboot 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 6 Sierpień 2008, 07:49   

Cytat:
za to Złodziej Czasu bardzo mi się podobał

Cholercia, kolejnej osobie się podoba. Może ja go po prostu nie zrozumiałem? Będę musiał sięgnąć po Złodzieja po raz drugi, ale najpierw muszę doczytać te 10 ostatnich stron, które kompletnie mnie swego czasu nie interesowały.
A jeżeli miałbym porównywać ZC i PR to PR wypada u mnie o nibo lepiej.
 
 
     
Miru 

Dołączyła: 09 Mar 2008
Wysłany: 6 Sierpień 2008, 09:19   

Muszę przyznać, że dziwi mnie jak wielu osobom PR się nie podobał. W sumie jedyną częścią ŚD która bardzo mi się nie podobała był Ostatni Kontynent. Co do Potwornego Regimentu, to faktycznie, wkurzyło mnie trochę ile tam kobiet, ale potem pomyślałam, że Pratchett doskonale wiedział co robi. Bo zastanówmy się - niby czemu Maladict ze skarpetami miałby być lepszy od Maladicta bez skarpet? To trochę jak z tym kiedy ludzie smęcili, że autorka Harry'ego Pottera 'zniszczyła' postać Dumbledore'a ogłaszając, że jest gejem. Tylko dlatego, że jakaś postać okazuje się odbiegać od naszego postrzegania 'normy fajności' nie znaczy, że musi od razu być do kitu. Z drugiej strony Mal jako kobieta pasuje bardziej niż np. Patrycjusz (fanki pewnie obdarłyby Pratchetta ze skóry... ze mną na czele^^)

Zupełnie inną sprawą jest Jackrum, który po prostu MUSIAŁ być kobietą. Morałem książki jest to, że kobiety mogą poradzić sobie same. Gdyby Jackrum był mężczyzną, morał brzmiałby "Kobiety poradzą sobie same, o ile poprowadzi je mężczyzna"

Jak już zacytowała Mufka, Igoriny były wspomniane już w Piątym Elefancie. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na coś innego - na końcu PE do Straży dołącza młody Igor, a Vimes zauważa, że ten ma znacznie mniej blizn od dorosłego Igora a także zapomina czasem seplenić. Tak więc można założyć, że nowonarodzone Igory nie odbiegają wyglądem od ludzi. Podejrzewam, że to dlatego, że Igory SĄ ludźmi, ale specjalnie wychowanymi przez swój klan.
_________________
Jak to jest, że za każdym razem gdy szukam w google "plany zdobycia władzy nad światem" wyskakują mi same pornostrony?... Oooo - ta jest niezła!
 
     
ciacho00 


Wiek: 23
Dołączył: 29 Gru 2006
Wysłany: 6 Sierpień 2008, 11:17   

Tomasz napisał/a:
Regiment nie jest zły, ale jednak poniżej średniej

skoro ponizej sredniej to wlasnie zły ;)

Miru napisał/a:
dziwi mnie jak wielu osobom PR się nie podobał.

Miru napisał/a:
wkurzyło mnie trochę ile tam kobiet, ale potem pomyślałam, że Pratchett doskonale wiedział co robi.


mnie tam akurat ilość kobiet nie przeszkadzała, to po prostu marna książka i to wszystko.
ciągnie sie niemiłosiernie i nie ma w niej nic, co zmuszałoby czytelnika do przeczytania do konca. tak samo jak w Złodzieju ;)
 
     
Uboot 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 6 Sierpień 2008, 11:26   

Czyli kontrowersyjny Potworny Regiment.

Zauważalne jest to, że ostatnie dzieła dzielą fanów Pracza na tych którym ksiazka się podobała i na tych którym nie przypadła do gustu. W przypadku wcześniejszych ksiażek tak skrajnych opinii i emocji nie zauważyłem.
 
 
     
Vanti 
Moderator


Wiek: 28
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Konin/Warszawa
Wysłany: 6 Sierpień 2008, 13:41   

Uboot napisał/a:
Zauważalne jest to, że ostatnie dzieła dzielą fanów Pracza na tych którym ksiazka się podobała i na tych którym nie przypadła do gustu. W przypadku wcześniejszych ksiażek tak skrajnych opinii i emocji nie zauważyłem.
Może dlatego, że te najnowsze znacznie odbiegają od pierwszych? No bo jakby nie patrzeć początkowe były wesołymi fantasy z ogromną dawką humoru, a obecne - owszem, są zabawne, ale już nie tak jak kiedyś. Do tego stały się bardziej mroczne, poruszające poważniejsze tematy. Co do PR to wg mnie PTerry udowodnił, że równie dobrze może pisać książki nie-fantastyczne. Czytając Regiment miałem wrażenie, że czytam książkę podobną do "W lepszych czasach" Winstona Grooma (swoją drogą gorąco polecam). I to jest jak najbardziej komplement. PTerry po prostu wykorzystuje Świat Dysku jako bazę do tworzenia różnych gatunków - znajdziemy tu zarówno pastisz, komedię, sensację, jak i powieść wojenną (czyli właśnie PR).
_________________

And I know that we've still got time
But I do not think we're invincible

"Juggernauts" Enter Shikari
 
 
     
mort 


Wiek: 24
Dołączył: 26 Sie 2005
Skąd: radom/łódź
Wysłany: 18 Wrzesień 2008, 12:57   

Vanti napisał/a:
PTerry po prostu wykorzystuje Świat Dysku jako bazę do tworzenia różnych gatunków - znajdziemy tu zarówno pastisz, komedię, sensację, jak i powieść wojenną (czyli właśnie PR).

Jedni piszą na dany temat felieton, PTerry pisze powieść.
Taka myśl mnie naszła zaraz po przeczytaniu, do którego podszedłem z wielkim entuzjazmem, zachęcony przez znajomą kupiłem swój egzemplarz (i tak bym to zrobił, ale ciekawość mnie ponagliła) i przeczytałem książkę momentalnie. Mimo to mam mieszane odczucia z jednej strony z powodu sympatii do głównej bohaterki, 'antywojenności' i nawiązania do Joanny D'Arc, z którego autor nie uczynił głównego wątku, a z drugiej nowości, do których wydaje mi się będę musiał przywyknąć typu: szybka relacja z końcówki książki, która tylko w skrócie i bez detali powiedziała co się stało po naradzie z dowództwem armii (chodzi mi o przemarsz przez kraj) czy rezygnacja z dużej wielowątkowości (jak to było w starszych książkach). Nie mówię, że to całkowicie źle, bo Straż Nocna genialne na tym wyszła, ale jestem przyzwyczajony do tego że akcja powieści z ŚD na początku książki maksymalnie rozstrzelona z biegiem akcji schodzi się do centrum-zakończenia. Tu mamy to już tylko w niewielkim stopniu, moim zdaniem.

Poza tym z kwestii kosmetycznych brak słoni ssie, myślałem, że to może z racji przedruku karykaturki na szóstej stronie ale przecież Straż też ich nie ma..
I dziwiło mnie że Igorina chwaliła się, że nie sepleni jak mężczyźni Igory, skoro w którejś z innych powieści wspomniane jest, że oni też czasem seplenią tylko dla dochowania tradycji.
No i Maladict, z jednej strony dziwnie, a z drugiej 'Z wampirami nigdy nie wiadomo' xD.

I witam wszystkich jako nowo przybyły! (niby jestem zarejestrowany od dawna, ale i tak powinienem się przywitać, więc idę do przywitowalni)
 
 
     
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 18 Wrzesień 2008, 14:37   

Mi sie ksiazka podobala, nie bede powtarzal opinii, wiec stwierdze tylko, ze faktycznie to bardziej prezentacja problemu spolecznego widzianego oczami Pratchetta niz typowa powiesc, ale juz takie ksiazki bywaly i nadal sie sprawdzaja.

Jedyne co to na koniec juz sie obawialem, ze sie okaze, ze Vimes jest kobieta. Naprawde trzymalem kciuki, zeby ktos byl facetem, ale sie nam Seksmisja zrobila.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
frabi 

Dołączył: 30 Mar 2008
Skąd: Wrocław
Wysłany: 5 Październik 2008, 16:16   

Witam wszystkich. Szczególnie oryginalny nie będę, ale przyłącze się do frakcji którą PR rozczarował. Trochę byłem do niej na początku uprzedzony – bo temat nie wydał mi się ciekawy. W trakcie lektury na chwilę zmieniłem zdanie – gdy dziewczyny zaczęły walczyć, pojawiły się trupy wydawało mi się że ksiązka wpada w klimat SN – poważne sprawy jednak mistrzowsko połączone z humorem, przedstawienie prawdziwego oblicza wojny. Ale tak było tylko przez chwilę. Potem był już miks poważnych sytuacji i prostych żartów. No i zakończenie zupełnie do mnie nie przemawiające.
Dla mnie bardzo wyraźny był brak zdecydowania czy książka ma być komedią czy dramatem.

Z końcówki zastanawia mnie jedna rzecz – czy Vimes miał wszystko przemyślane ? W końcu wybuchowa ucieczka oddziału rozpoczęła długie walki, w których wiele osób zginęło. Ale jeśli nie było to zaplanowane czemu dali im szanse zamykając w kuchni a nie normalnej celi (to trochę filmowo – zawsze bohatera zamykają w miejscu gdzie na pewno znajdzie się coś co pozwoli na ucieczkę)
 
 
     
yogurt_13 


Wiek: 21
Dołączył: 01 Lis 2006
Skąd: Wrocław
Wysłany: 26 Październik 2008, 19:00   

Czaz na mikor-recenzję, jeśli mi wolno tak to nazwać:

"Potworny regiment" ukończyłem dosłownie kilka dni temu czytając go stosunkowo długo (ach ta szkoła ^^). I moim skromnym zdaniem jest zdecydowanie lepszy niż "Straż nocna". Dlaczego? Otóż przyniósł mi właśnie to co w książkach Pracza kocham najbardziej, a mianowicie ten angielski humor, który opowiadany takim a nie innym tonem staje się śmieszny, sentencje tu i ówdzie, trochę zaskoczenia tam gdzie trzeba i ogólnie poruszenie wielu spraw.

Nie jestem może wielbicielem kobiecych postaci wykreowanych przez Pratchetta, ale te tutaj były ciekawe. Może przez te skarpety. Fajnie przedstawiona sprawa wojska, zupełnie inaczej to wszystko wygląda, niż powinno. Ciekawy pomysł z wprowadzeniem kobiet do wojska, choć zakończenie nieco mnie zawiodło - za dużo już ich tam było. Cóż ponadto? Wątek Nuggana arcy ciekawy, taki trochę dodatek do "Pomniejszych bóstw". A także Vimes w doskonałej formie, choć to nie główna postać.

Ogólnie: uśmiałem się, pomyślałem tam gdzie trzeba i tam gdzie nie trzeba :D Włączam PR do mojego Top-10.
_________________
"Mitologia to tylko bajki ludów, które wygrały, bo miały większe miecze."
 
 
     
lady_Vetinari 

Wiek: 20
Dołączyła: 01 Paź 2008
Skąd: A-M/Breslau
Wysłany: 31 Październik 2008, 21:48   

Ja niestety fanką PR nie jestem. Jakoś... nie. Nie było złe, więcej - wiele było bdb momentów, ale zakończenie rozczarowywało, niestety... Jakoś za dużo tego. Nie powiem, że nie podobało mi się, raczej podobało się mniej, zwłaszcza po genialnej SN. Po SN spodziewałam się wzrostu, nie spadku. Za to Piekło mnie zadowoliło absolutnie, ale to nie ten temat.
_________________
Na cóż tworzenie wieczne, na cóż uganianie,
jeśli stworzone pada w nicości otchłanie?
J. W. Goethe
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group