Pewnie chodziło o to, że wszystkie i tak i tak się skończą w ten sposób, że Bond na końcu załatwi złego, prześpi się z 2 najfajniejszymi laskami w filmie, z czego jedna będzie zła i nie przeżyje do końca, a z drugą na końcu się gdzieś zagubią po akcji, a na kilka sekund przed wybuchem bomby, która zniszczy Anglię/Stany/Świat/Wszechświat Bond przetnie odpowiedni kabel/wpisze odpowiedni kod i uratuje Angilę/Stany/Świat/Wszechświat.
Tylko, że to jest taki schemat, jak powiedzmy schemat survival horrorów. Przeżyje najfajniejsza laska, ewentualnie z chłopakiem swoim, a jak chłopak zginie, to ona zabije potwora/stwora/mordercę, a reszta 5/6/4 ekipy, która się zgubiła w lesie/urządziła party nie w tym domu co trzeba zginie.
Tylko, że co z tego? Jedni lubią takie survivale, a ja drudzy lubią Bondy. A i tu i tu wiadomo co sie stanie. Chociaż nie zawsze, zarówno w przywołanym przykładzie, jak i w bondach. Taki W Tajnej Służbie Jej Królewskiej Mości, czy Kasyno Royale naruszają lekko skostniałe schematy.
Złoty Kompas
Żenada, po prostu żenada. Zrobiony fajnie, Nicole Kidman mnie powaliła, pasowała genialnie do roli Mrs Coulter, ale fabuła skopana jak stąd do Afryki.
Książka Zorza Północna na podstawie której nakręcony został ów film (a obecnie tytuł z racji tej felernej ekranizacji też zmienili), to książka mojego dzieciństwa, mojego początku z fantastyką, gdy jeszcze sama odkrywałam każdy kawałek dobrego pisarstwa. Pullmana nikt mi nie polecał, nikt nie mówił "fajne, nie fajne". Po prostu po książkę sięgnęłam, mając 11, 12 (?) lat. Choć z początku mnie nudziła, wciągnął mnie jej niesamowity klimat. ( i Anioły )
Poszłam do kina licząc na wiele, bo trailery zachęcały. I chyba trzeba było na nich poprzestać.
Reżyser chyba próbował zbyt wiernie przedstawić treść książki - owszem, trzymał się wielu pobocznych wątków, co mnie mile zaskoczyło, ale gdzie sens? Jeżeli to ma tak wyglądać, to ja już bym nawet wolała żeby okazało się, że ojcem Lyry jest Bjorek, a nie
Spoiler:
jej wuj, Asriel
, tylko żeby to miało SENS!
Bo wyobraźcie sobie, że kilkunastoletnia dziewczynka wyrusza na daleką północ... bo tak. Bo taką ma zachciankę. Bjorek mówi bardzo mądre słowa, a potem nagle zachowuje się co najmniej dziwnie. Potem jest oburzony tym, że Lyra prosi go, by wziął ją na barana, po czym stwierdza "Jak nie założę pancerze będzie szybciej". I tyle. Bez żadnego wyjaśnienia dlaczego zmienił zdanie.
Bardzo zabolało mnie takie spłaszczenie przesłania tej, bądź co bądź, mądrej i kontrowersyjnej książki. Przed nami jeszcze dwa tomy - Magiczny nóż (bądź Zaczarowany) i Bursztynowa luneta. I modlę się, żeby i tego nie skopali.
książki nie czytałem. Na Złotym Kompasie byłem w kinie, bo kumpel powiedział, idziemy i pokazał mi zwiastun. Zobaczyłem, zwiastun, zobaczyłem bijące się niedźwiedzie polarne. Powiedziałem "o k***, idziemy!". Radośnie nastawieni, bo trailer był naprawde super, udalismy sie do kina i srogo sie zawiedliśmy.
Ale jedna scena była świetna i mam nadzieje, ze ludzie którzy to oglądali się ze mną zgodzą. Nie spodziewałem sie takiej sceny w familijnej produkcji, która w całej polsce rozprowadzana jest w polskim dubbingu (chyba tylko Warszawska Arkadia miała wersje z napisami). Walka niedźwiedzi - -
Spoiler:
Kiedy Yorek uderzył drugiego odrywając mu dolną szczękę, które potoczyła się potem po śniegu, za potem go ugryzł i szybkim ruchem skręcił mu kark. Piękna rzecz. Przez moment nie wiedziałem co sie przed chwilą, do cholery stało,a potem zaczelismy bić brawo
Też nie polecam.
Nie polecam również "I am legend", ale po opinii kumpla, wiem, że niektórym sie to podoba. Dla mnie to nudny film z beznadziejnym zakonczeniem, ekranizacja nudnego komiksu, który ma całkiem fajne zakończenie. Zakonczenie filmu było oczywiście zmienione
_________________ may you live in interesting times.
Co do Złotego Kompasu, to nie czytałem, nie oglądałem, ale mnie trailer przypomina cośw stylu ,,Opowieści z Narni" (czyli negatywne skojarzenia ). Pójdę na to, ale jużjestem nastawiony, że to komercha dla dzieciaków.
Za to mam duże nadzieję na ,,I am legend", bo lubię takie historie i to może być dobre. W miarę oryginalne, moim zdaniem, ale zobaczę.
Nie polecam również "I am legend", ale po opinii kumpla, wiem, że niektórym sie to podoba. Dla mnie to nudny film z beznadziejnym zakonczeniem, ekranizacja nudnego komiksu, który ma całkiem fajne zakończenie. Zakonczenie filmu było oczywiście zmienione
ten film jest ekranizacją książki (kolejną zresztą), nie komiksu.
garść szczegółów
A to nie była przypadkiem graphic novel? Ja sie mogę mylić, obracam się w kręgach komiksiarzy, a oni ostatnio często gadają o komiksie "I am Legend" dlatego komiks mi najbardziej zapadł w pamięć
_________________ may you live in interesting times.
Co do Złotego Kompasu, to nie czytałem, nie oglądałem, ale mnie trailer przypomina cośw stylu ,,Opowieści z Narni" (czyli negatywne skojarzenia ). Pójdę na to, ale jużjestem nastawiony, że to komercha dla dzieciaków
Wspomniana wcześniej scena walki niedźwiedzi dla dzieciaków stanowczo nie jest.
Najpierw przeczytajcie! Potem do kina.
A to nie była przypadkiem graphic novel? Ja sie mogę mylić, obracam się w kręgach komiksiarzy, a oni ostatnio często gadają o komiksie "I am Legend" dlatego komiks mi najbardziej zapadł w pamięć
Graphic novel jest tylko adaptacją książki.
Książka została napisana w 1954 roku i opisywała wydarzenia z przyszłości, czyli z roku... 1976 Dlatego w filmie zostało to zmienione na rok bodajże 2012.
_________________ "jego pięść zatoczyła 180 stopniowy łuk na końcu którego była ciemność i zapomnienie"
2012 Domsday
To jest Troma XXI wieku. Kuleje wszystko. Tak oglądam i oglądam przez 15 minut i myślę sobie, czy to ten horror reżysera Zejścia i Dog Soldiers, skądinąd fajnych filmów. I tak sprawdzam, a to nie Doomsday tylko 2012 Domsday - kiczowaty dramat katastroficzny w którym nic się nie dzieje, reżyseria aktorstwo, scenografia, no wszystko kuleje. To jak coś pokroju: Freddy został wypalcowany. Naprawdę nie polecam. Nawet nie skończyłem normalnie, tylko na podglądzie.
Najgorsze z najgorzych są amerykańskie i japońskie horrory klasy D i niżej... Jeżeli jakimś cudem traficie na "Reinkarnacje" czy "Uczte" to zajmijcie się czymś o wiele ciekawszym jak szydełkowanie na przykład (mi udało się stworzyć zaczątki szalika).
Uczty nie widziałam ale Klątwa jest kwikogenna, tak samo Ring, polecam na poprawę humoru.
_________________ Sa o Roma babo, e bakren chinen, a me chorro, dural vesava.
Sa me amala oro kelena, oro kelena, dive kerena.
Ediwado babo, amenge bakro, sa o Roma babo, e bakren chinen.
Sa o Roma babo babo, sa o Roma o daje, sa o Roma babo babo, sa o Roma daje.
Mógł wyjść z tego naprawdę fajny odmóżdżacz. Niestety, nie ma tu ani trochę napięcia i dramaturgii a sceny akcji są raczej nudne. Vin Diesel (do którego mam słabość) mógłby uratować sytuację charyzmą i błyskotliwymi one-linerami, ale przez cały film snuje się on ze znudzoną miną mówiącą "Naprawdę odrzuciłem rolę w Hitmanie, żeby zagrać w tym czymś?". Na dodatek fabuła jest... no, przez jakieś 3/4 filmu nawet, nawet, ale tylko do momentu gdy - by nie spoilerować za dużo - akcja filmu wraca do sceny z samego początku. Potem ze średniego filmu klasy B robi się idiotyczne mistyczne niewiadomoco klasy Ż. Nie polecam.
_________________ Curses upon you, Thomas Construction! Humanity will remember you as another Judas, if we aren’t all destroyed!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach