Kolejny odcinek Sherlocka trochę w innym stylu, ale nadal fpytę.
Zacząłem też Californication, trochę jak zobaczyć starego znajomego. Wydaje się, że będzie taki sam, ale jak to Bele napisał - Hank to Hank. Nawet w słabszej formie będzie fajny.
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
Moje przemyślenia po pierwszym odcinku piątej serii Californication.
1. Widać wyraźne dążenie do rebootu, rozpoczęcia serii od początku żeby odnaleźć tę przyciągającą magię, która już trochę przyblakła.
2. Jak na razie mamy kilka możliwych głównych kandydatek na fabułę sezonu:
- Hank nie lubi Taylera, ale to chyba za krótki i słabe
- Hank wraca do Karen, co jest najbardziej prawdopodobne, ale jeśli będzie się odbywać jak poprzednio to... już się trochę oklepało. Z drugiej strony o czym tak naprawdę jest ten serial?
- Nowa praca Hanka + pierwsza (o ile się nie mylę) czarnoskóra dziewczyna, z którą (na razie prawie) się przespał. Też się nie do końca fajnie zapowiada.
3. Czy mi się wydaje, czy David Duchovny wydawał się ekstremalnie zmęczony w tym odcinku?
4. Zdecydowanie nie podobało mi się, obecne już w poprzednim sezonie, bardziej "fizjologiczne" podejście do scen łóżkowych. W pierwszych 3 sezonach były zdecydowanie lepiej przedstawione. Subtelniej.
5. Nie wiem po co tak naprawdę w tym odcinku pojawili się Stu i Marcy, chyba tylko właśnie dla bardzo ostrej sceny z ich udziałem.
6. Nie specjalnie porywające były też dialogi. W kilku miejscach się zaśmiałem, ale to nie to samo co kiedyś.
Tak przeczytałem to, co napisałem i chyba może z tego wyjść, że mi się nie podobało. Jest zupełnie przeciwnie - Californication nadal ma swój urok. Pewnie zmiany muszą nastąpić, bo nie można wciąż wałkować jednego.
Podobało mi się, ale... mam nadzieję, że następne będą lepsze. Zdecydowanie sezon wystartował gorzej niż poprzedni.
[ Komentarz dodany przez: Agata_G: 9 Styczeń 2012, 22:00 ]
Ja bym napisała, o czym jest ten serial, ale Seciu znowu powie, że się czepiam...
_________________ Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.
Ale lepiej niż sezon 3. Ja liczę, że zawiąże się jakaś ciekawa fabuła i że Hank da sobie już spokój z Karen. Liczę na to, bo wreszcie Karen jest z facetem, któego Hank toleruje i podoba mi się, że córka umawia się z kimś podobnym do ojca i jak Hank to zniesie.
_________________ may you live in interesting times.
Liczę na to, bo wreszcie Karen jest z facetem, któego Hank toleruje
Ja czegoś tutaj nie kapuję - to już przynajmniej drugi raz się natykam na takie zdanie o Hanku.
Z tego co kojarzę, Karen to była żona Hanka Więc niby czemu Hank miałby tolerować jej facetów? Czyli że nie dość, że dziwkarz, to jeszcze podły dwulicowy mizogin, który może ruchać wszystko, co stanie mu na drodze, a żonie [byłej] żałuje tego samego?
Akurat trzeci sezon mi się bardzo podobał w całości. Trzy pierwsze sezony to w ogóle majstersztyk. Dopiero czwarty był trochę słabszy.
Agata_G napisał/a:
Z tego co kojarzę, Karen to była żona Hanka Więc niby czemu Hank miałby tolerować jej facetów?
1. Nigdy nie byli małżeństwem.
2. Chociażby dlatego tolerować, że ten mężczyzna, z którym mieszka Karen, jest też mężczyzną, który w jakiś sposób ma wpływ na jego córkę. A Becka jest dla Hanka tak naprawdę najważniejsza.
_________________ Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.
No i czekam na przyszły tydzień na ostateczne starcie z Moriartym
Ano, ostatnia scena poprawia wrażenie, jakie robił odcinek. Świecące w ciemności króliki to trochę za dużo.
Pierwszy odcinek Sherlocka był zdecydowanie najlepszy, bo chyba tylko w nim pokazano tę naprawdę mroczną stronę postaci. W pozostałych po prostu jest nieprzystosowany społecznie i ma dziwny tryb życia.
Mam spore oczekiwania wobec następnej części, powinna być ponura i pełna kampowego Moriarty'ego, którego było za mało
_________________ space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
Zapowiedziano trzeci sezon Sherlocka. Cóż, moim zdaniem powinni ostatni pojedynek z Moriartym zostawić na sam koniec, a nie w środek serii pakować. Doyle'owi wielokrotnie zarzucano, że wskrzeszanie Holmesa było idiotycznym zabiegiem, liczyłam, że tym razem tego unikniemy. Z drugiej jednak strony - trudno się nie cieszyć.
(plus Cumberbatch ma zagrać czarny charakter w nowym Star Treku, yay!)
_________________ space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
Wiem. I był to szczyt wszystkiego, bo w oryginale Holmes tylko upozorował upadek. Nie mam pojęcia, jakim cudem tu udało mu się przeżyć, aparat tlenowy nie zapobiega złamaniu karku. Liczę, że chociaż w serialu to będzie miało ręce i nogi.
EOT
_________________ space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
http://www.youtube.com/watch?v=yrDVSxNycKc
fani Sherlocka gotowali hejta od pół roku, ciekawa jestem, co się będzie działo w sieci, jak zaczną emisję. tumblr się zbroi.
No ale to zapowiada się trochę idiotycznie. Jak już naprawdę chce się być postępowym i walczyć z rasizmem, to nie powinno się robić etnicznych sidekicków, a głównego bohatera. Inaczej to jest bezcelowe.
_________________ space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
Nawet nie wiem czy bede chciał to oglądać. Już lubię dwa Sherlocki (Ritchiego i Moffata), nie potrzebuję trzeciego, zwłaszcza, że ten zapowiada się głupio i jeśli pociagną to dalej to wiadomo, że - ech - Holmes prześpi się z Watsonem.
_________________ may you live in interesting times.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach