Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Ostatnio przeczytane
Autor Wiadomość
Łukasz 
Aniołek Krejta


Wiek: 21
Dołączył: 21 Gru 2005
Skąd: Nie Warszawa

Wysłany: 29 Styczeń 2009, 23:07   

Tom Lloyd Siewca Burzy
Zaraz pewnie się na mnie Qba oburzy, że znowu malkontencę, ale jednak to napiszę. :wink:
Książka jest bardzo średnia. Ot, jest sobie dzieciak, syn woźnicy. Urodził się białooki co oznacza, ze jego możliwości fizyczne są większe niż przeciętnego człowieka a przy okazji był taki duży, że przy porodzie swoją matkę ubił, jak mają w zwyczaju wybrańcy bogów o tym kolorze ślepi. Jak nietrudno zgadnąć jego pozycja społeczna gwałtownie rośnie, cudownie szybko uczy się czarów oraz dostaje najpotężniejsze artefakty na tym świecie w prezencie z niebios. Ogólnie jak na mój gust książka za bardzo naładowana elementami fantastycznymi (co prawda serii o Xanth pod tym względem nie dorównuje ale naprawdę jest niedaleko w tyle). Pełno wszelakich deus ex machina. Akcja jest rozwiązywana zdecydowanie zbyt szybko i na siłę. Dobrzy przyjaciele są dobrzy i wierni, źli wrogowie są źli i niedobrzy. Autor próbował pokazać jacy to białoocy są nieczuli i jak potrafią sprawnie i bez mrugnięcia okiem zabijać. Nie wiem co to miało na celu, pewnie nadanie wielowymiarowości bohaterowi głównemu, ale wyszło marnie i sztucznie. Książka chyba aspiruje do miana poważnego fantasy, ale niezbyt jej to wychodzi. Tłumaczenie też kuleje. Mam wrażenie, ze korekta olała błędy stylistyczne i językowe pokroju powtórzeń i mało polskich zwrotów.
Można przeczytać, bo momentami akcja jest ciekawa, ale ogólnie jeśli macie coś innego w kolejce to możecie spokojnie "Siewcę Burzy" ominąć.
_________________
:+1:
  
 
 
     
QbaJak 
Moderator


Wiek: 27
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Jastrzębie/W-wa
Wysłany: 30 Styczeń 2009, 01:30   

Agata_G napisał/a:
Masz rację szczególnie z tym "nie myśleć przy czytaniu Moore'a", ale czy to jest zaleta?


Tak to jest zaleta jeśli w danej chwili takiej książki szukasz. Chcesz czegoś prostego i otrzymujesz coś prostego. Coś zupełnie jak z filmami - chcesz wybuchów wybierasz film akcji, chcesz zakochanej pary wybierasz romansidło. Nie wiem może jestem inny, ale bardzo często mam tak, że nową książkę "losuję" w zależności od aktualnego humoru. Z resztą nie rozumiem czemu nie ma nic dziwnego w fakcie, że nastrój decyduje o wyborze filmu ale o wyborze książki już niekoniecznie?

Agata_G napisał/a:
Jeżeli ktoś chce się zrelaksować nie myśląc, niech sobie włączy telewizor na byle który kanał i, śliniąc się, pochłania tą komercyjną papkę (...ciach...) [nie myśleć przy czytaniu, śmiech na sali]


Rozumiem, że kiedy chce się po prostu wyłączyć nie mogę sięgnąć po prostą książkę, tylko muszę sięgnąć po pilota? Dziwna filozofia i dziwne podejście do książek. Na cale szczęście mam inną, która pozwala mi czerpać satysfakcję z czytania książek nie wymagających wiele od czytelnika - i takie są książki Moore'a. A to, że w każdej trafia się zawsze kilka świetnych gagów tylko podnosi ich wartość.

Agata_G napisał/a:
Tak, spodziewałam się, zwłaszcza, że Moore'a polecał mi, między innymi, sam PWC.


O ile dobrze sobie przypominam PWC polecał Baranka - czyli historię Jezusa w wydaniu jego najlepszego kumpla z lat dzieciństwa. I powiem Ci, że jest to jedna z 2 książek Moore'a, która zawiera tak znane i kochane na tym forum "podwójne dno". Co nie zmiana faktu, że w dalszym ciągu jest to książka z prostą fabułą i prostymi żartami - a że gdzieś między tą prostotą rodzi się refleksja - w moim mniemaniu to dobrze, ale nie wiem jak odbierać to mogą inni.

Agata_G napisał/a:
[a czytanie Lema i Dukaja w żaden sposób nie katuje mojego umysłu. mój umysł rozpływa się z przyjemności :P ]


Przyjemność przyjemnością, ale pisałem raczej o wymogu 100% skupienia i zaangażowania w książkę, o które czasem trudno po 8 godzinach pracy umysłowej i dodatkowych kilku spędzonych na uczelni. Stąd książki np. Dukaja wymagające tego zaangażowania czytam najzwyczajniej w świecie wolno, bo mimo wciągającej fabuły, czytam je po prostu trochę rzadziej. Przyjemność jest inną cechą - gdyby czytanie jakiejkolwiek pozycji nie sprawiało mi przyjemności po prostu bym tego nie robił. Jednym słowem "katowanie umysłu" w odniesieni do książek zostało przeze mnie użyte w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu, choć jak się zastanowię brzmi rzeczywiście nieco pejoratywnie.



edit:
Łukasz napisał/a:
Tom Lloyd Siewca Burzy
Zaraz pewnie się na mnie Qba oburzy, że znowu malkontencę, ale jednak to napiszę. :wink:


Oburzyć się nie oburzy bo nie czytał wiec nie wie ;)
_________________
Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
 
 
     
Agata_G 
Moderator


Wiek: 26
Dołączyła: 20 Paź 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 30 Styczeń 2009, 10:31   

Nie o to chodzi - to jasne, że nastrój decyduje o wyborze książki i nie mam nic przeciwko książkom stricte rozrywkowym, spełniającym tylko funkcję ludyczną [namiętnie czytuję kryminały, a zgodzisz się, że tam niewiele więcej się znajdzie]. Ale - jednak COKOLWIEK w tej książce muszę znaleźć - właśnie chociażby rozrywkę [bo inaczej po co w ogóle czytać? już lepiej pogapić się w tą ścianę/telewizor] - w Moorze nie znajduję właśnie nic. Ani humoru [przynajmniej nie takiego, który by mi się podobał; innym może], ani ciekawej fabuły, ani sympatycznych postaci, ani głębszych myśli, wartych przemyślenia. A nic mnie tak nie denerwuje, jak strata czasu przy czytaniu, dlatego tez z uporem maniaka będę tu wypisywać różne rzeczy o tych książkach. :))
_________________

 
 
     
Lu-Tze 
VIP


Wiek: 40
Dołączył: 31 Sty 2007
Skąd: Chotomów
Wysłany: 30 Styczeń 2009, 10:52   

Brian W. Aldiss - "Chwile zaćmienia"
Zbiór opowiadań. Ostatnio jakoś tak kilka antologii i zbiorów mi podeszło pod rękę i ten się zdecydowanie wyróżnia in plus. Stary autor, ale bardzo aktualne teksty. A tak od połowy mniej więcej to już ciężko oczy oderwać. Kapitalne pomysły, bardzo ciekawy język i, powtarzając się, ponadczasowa tematyka.

Wcześniej znałem tylko Helikonię, którą zmieliłem w dłoniach czytając kilka razy pod rząd i kilka opowiadań z czasopism (z "Kto zastąpi człowieka?"). Przyjdzie uzupełnić bibliotekę...
_________________
Too old to Rock'n'Roll,
too young to die
 
     
Apaczyk 
VIP


Wiek: 37
Dołączył: 18 Sie 2006
Skąd: Gdynia/ Warszawa
Wysłany: 30 Styczeń 2009, 11:10   

Co do Moore'a to przebrnąłem przez pierwsze kilkanaście stron Najgłupszego anioła i znudziło mnie kompletnie, więc nie mogę się wypowiadać, może później się rozkręcił. Ale początek jakoś nie zachęcił mnie to tego, żeby to sprawdzić.

A ja sobie doczytałem Mankellowski cykl o Wallanderze prawie do końca (brakuje mi tylko Białej lwicy i Fałszywego tropu). I jestem usatysfakcjonowany, zwłaszcza Piątą kobietą i Zaporą. A w międzyczasie poczytuję sobie ze smakiem Buddenbrooków Thomasa Manna. Nie jest to może genialna Czarodziejska góra, ale i tak kawał wielkiej literatury.
_________________
Moje Dziewczęta!

Moje Dziewczęta updated!
 
     
lady_Vetinari 

Wiek: 20
Dołączyła: 01 Paź 2008
Skąd: A-M/Breslau
Wysłany: 30 Styczeń 2009, 22:14   

Apaczyk napisał/a:
A ja sobie doczytałem Mankellowski cykl o Wallanderze prawie do końca (brakuje mi tylko Białej lwicy i Fałszywego tropu). I jestem usatysfakcjonowany, zwłaszcza Piątą kobietą i Zaporą.


ja z Mankella czytałam "Mordercę bez twarzy", "O krok", "Psy z Rygi" i "Mężczynę, który się uśmiechał". "O krok" chyba najbardziej mi się podobało... postać Kurta jest świetna! Dużo lepsza niż Mock Krajewskiego... choć na Mankella trafiłam tylko dzięki temu, że czytałam artykuł o cyklu Krajewskiego i tam był wspomniany Wallander jako podobny /hm.../ typ bohatera.

Cytat:
A w międzyczasie poczytuję sobie ze smakiem Buddenbrooków Thomasa Manna. Nie jest to może genialna Czarodziejska góra, ale i tak kawał wielkiej literatury.


Thomasa sobie poczytam kiedyś z chęcią, z sentymentu - "Dzieje niemieckie w XIX i XXw." autorstwa Golo (Gotfrieda) Manna, syna Thomasa, to jest coś pięknego. Tak, wiem, Thomas to noblista i od niego by wypadało zacząć. Trudno, na odwrót jest.

***
a teraz "Tako rzecze Zaratustra" czytam. Potem, na otwarcie ferii, zostawiam sobie "Maskaradę", wczoraj kupioną (Upioromania się kłania xD )
_________________
Na cóż tworzenie wieczne, na cóż uganianie,
jeśli stworzone pada w nicości otchłanie?
J. W. Goethe
 
 
     
Aida 
Moderator

Wiek: 30
Dołączyła: 21 Cze 2004
Skąd: znikąd
Wysłany: 30 Styczeń 2009, 23:38   

"Gra Anioła" Zafona
Pokręcone na maksa i dlatego fajne. Wewnątrz sporo cytatów do wyjmowania z kontekstu i sypania ludziom na głowę. Do tego do końca nie wiadomo o co chodzi a 20 stron przed końcem człowiek zastanawia się, jakie jeszcze możliwości autorowi zostały bo chyba wszystkie wyczerpał... :mrafroamerykanin:
Mimo wszystko warto dobrnąć do zakończenia i nie zwracać uwagę na pozorny brak logiki tu i ówdzie.
_________________
Sa o Roma babo, e bakren chinen, a me chorro, dural vesava.
Sa me amala oro kelena, oro kelena, dive kerena.
Ediwado babo, amenge bakro, sa o Roma babo, e bakren chinen.
Sa o Roma babo babo, sa o Roma o daje, sa o Roma babo babo, sa o Roma daje.
 
     
QbaJak 
Moderator


Wiek: 27
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Jastrzębie/W-wa
Wysłany: 3 Luty 2009, 00:44   

Lem - Szpital przemienienia

Przyznam się - poległem. Książkę przeczytałem i chyba jej nie zrozumiałem. Pozycja zupełnie nie związana z fantastyką, raczej kolejny traktat filozoficzny osadzony w realiach 2 wojny światowej - no i tyle. Nie zrobiła na mnie wrażanie jak pozostałe książki autora, które przeczytałem do tej pory, nie poruszyła mnie też jak literatura wojenna serwowane mi w klasie maturalnej. Do tego ostatni rozdział w znacznej części napisany w języku niemieckim (dialogi między żołnierzami), na pewno nie pomógł mi w odbiorze. Jakoś mam wrażenie, że powiciem do tej pozycji wrócić, tylko jeszcze nie wiem czy mam ochotę.
_________________
Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
 
 
     
QbaJak 
Moderator


Wiek: 27
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Jastrzębie/W-wa
Wysłany: 9 Luty 2009, 18:33   

Roger Zelazny - Dziewięciu książąt Amberu, Karabiny Avalonu.

Po Panu Światła, moje drugie spotkanie z Zelaznym. Dziewięciu książąt oraz Karabiny to dwie pierwsze części 10 tomowego cyklu o Amberze - jedynej prawdziwej krainie, otoczonej przez światy równoległe (w tym Ziemię) zwane Cieniami. Cykl opowiada o przygodach Corwina - prawowitego władcy Amberu.

Dwa pierwsze tomy bardzo dynamiczne, książki wręcz same się pochłaniają. Pierwszy tom trochę naiwnie odpowiada o odzyskaniu pamięci przez Corwina, ale poza tym nie zarejestrowałem żadnych poważniejszych usterek. Książki pełne przygody i intryg, w których lepiej zaufać obcemu, niż własnemu rodzeństwu.

Dzięki pierwszoosobowej narracji ma się wrażenie jakby cały czas słuchało się opowieści a nie czytało książkę. Na tylnej okładce 2 części znalazły się słowa dziennikarza z The New Yourk Times: "Naprawdę zazdroszczę tym, którzy jeszcze nie doświadczyli przygody spotkania z Rogerem Zelaznym" - muszę przyznać, że po przeczytaniu Karabinów w 100% się z nimi zgadzam.
_________________
Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
 
 
     
Gadzinisko 
Aniołek Krejta


Wiek: 21
Dołączył: 18 Kwi 2005
Skąd: Podkowa Leśna
Wysłany: 14 Luty 2009, 15:30   

Trzy powieści debiutantów ostatnio skończone.

Robert V. S. Reddick - Sprzysiężenie Czerwonego Wilka
Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego właściwie kupiłem tę książkę. Chociaż nie. Wiem. Kupiłem ją dlatego, że spodobało mi się motto i dlatego, że akcja dzieje się na statku.
Krótko - statek to jedyna zaleta tej książki. Jest to ciekawie wykreowany świat, którego mikro-wersję stanowi ten wielki żaglowiec.
Pozycja wyjściowa fabuły jest niegłupia. Niestety, im dalej w las, tym gorzej. Książka przemienia się w fabułę typu "grupka naznaczonych przez los bohaterów walczy ze złem, oni są dobrzy, a wszyscy inni źli". Nie chce mi się opisywać dokładniej, bo to i tak nie ma znaczenia. I tak wiadomo jak się zakończy.
Zdecydowanie nie polecam. Jeśli ktoś chce się przekonać dlaczego, wkrótce pojawi się mój egzemplarz na allegro. Mam nadzieję, że ktoś się skusi, wierząc kilku pozytywnym recenzjom, które widziałem w Internecie.
Ale nadal uważam, że motto jest fajne ;)
2/10

Scott Lynch - Kłamstwa Locke'a Lamory
Jest to powieść, którą można by określić mianem "łotrzykowskiej". Rzecz dzieje się w Camorze - mieście przypominającym nieco renesansową Wenecję. Głównym bohaterem jest szef małego gangu złodziei (zwanego "Niecnymi Dżentelmenami), tytułowy Locke Lamora. Cała książka ukazuje barwny świat przestępczego podziemia miasta. I to właściwie wszystko co można powiedzieć nie zdradzając fabuły. No może jeszcze to, że jest prowadzona dwutorowo. Opisuję obecne kłopoty Locke`a i jego przyjaciół, w które wplecione są rozdziały pokazujące historię i edukację wszystkich członków Niecnych Dżentelmenów.
Książka jest pisana bardzo lekkim stylem. Czyta się łatwo, szybko. Poza tym autentycznie wciąga. Faktem jest, że brak jest jakiegokolwiek większego "drugiego dna", ale w kategorii powieści rozrywkowej jest to produkt najwyższej jakości.
Polecam osobom szukającym odprężenia.
9/10

Ekaterina Sedia - Tajemna historia Moskwy
I trzecia książka, z którą mam zdecydowany problem. Z jednej strony początek mnie zachwycił. Jest coś z Gaimana (którego rekomendacja znajduje się zresztą na okładce), przyprawione może odrobinką Bułhakowa. I pierwsze trzy (może cztery) rozdziały wciągają.
Niestety potem wszystko się załamuje. Gromadzą się absurdalne wyjaśnienia, coraz większe zrzynki z Niegdziebądź. I końcówka ani nie wzrusza, ani specjalnie nie zaskakuje. Mi los bohaterów był raczej obojętny, a to zdecydowana wada.
Poza tym powieść mocno siedzi (jak mi się wydaje) w rosyjskiej kulturze i mitologii. Rosjanom zapewne lepiej się ją czyta.
Dla mnie jednak jest to dobry początek z plątaniną potem, a że dobrego pisarza (i pisarkę też) poznaje się po tym jak kończy...
4/10
_________________

Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.



If you don't think your life is worth more than someone else's, sign your donor card and kill yourself.
 
 
     
QbaJak 
Moderator


Wiek: 27
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Jastrzębie/W-wa
Wysłany: 16 Luty 2009, 01:06   

Roger Zelazny - Znak jednorożca oraz Ręka Oberona

Kolejne dwie powieści z cyklu Amber. Wątki i intrygi mnożą się bez końca. W Znaku znajdziemy zamknięcie niektórych motywów z dwóch poprzednich części i otworzenie paru(nastu) nowych, jednak żeby było ciekawiej, po przeczytaniu Ręki, okazuje się, że niektóre wyjaśnienia z części poprzednich nie są do końca prawdziwe. Przyjaciele stają się wrogami, wrogowie przyjaciółmi, a osoby z pozoru trzecie członkami rodziny królewskiej. Dynamizmy fabuły i jej nieprzewidywalność jest jedną z największych zalet cyklu.

Dzięki oryginalnej konstrukcji wszechświata (Amber/Cienie - o których pisałem poprzednio) autor zyskał wiele możliwości realistycznego manipulowania fabułą, co też robi po mistrzowsku, gdyż czytając nie czuje żadnych niedociągnięć. Całość na prawdę wciąga.
_________________
Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
 
 
     
QbaJak 
Moderator


Wiek: 27
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Jastrzębie/W-wa
Wysłany: 20 Luty 2009, 01:47   

Jestem legendą - Richard Matheson

Po dojąć średnim filmie zdecydowałem się na książkę. Zwykle takie sprawy załatwiam w odwrotnej kolejności, ale życie trzeba sobie czasem urozmaicać :) .

Powiem jedno. Pierwowzór (jak zwykle) lepszy od filmu. W końcu wiadomo skąd się wziął tytuł i czemu tak właściwie ma sens. Do tego zastanawiająca końcówka, po przeczytaniu, której człowiek jeszcze raz analizuje postępowania bohatera i tym razem patrzy na niego ze strony wampirów. Mimo wszystko refleksja nie jest jakaś głęboka, w efekcie czego książka trochę traci.
_________________
Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
 
 
     
nanom 


Wiek: 24
Dołączył: 28 Maj 2008
Skąd: warszawa... prawie
Wysłany: 25 Luty 2009, 14:52   

Mass Effect: Ascension - Drew Karpyshyn

To nie jest pierwsza książka na podstawie gry, ale jak do tej pory chyba najlepsza. Albo przynajmniej jedna z lepszych.
Przede wszystkim fabuła. Nie jest jakoś szokująco oryginalna, ale taką ciężko obecnie wymyślić. Jest kilka nieoczekiwanych zwrotów akcji, nieźle nakreślone postacie, doskonałe powiązanie z uniwersum gry i, niestety, nieco kulejący finał. Przynajmniej jeśli ktoś spodziewał się wielkiego bum na koniec.
Na szczęście książki nie wydano jeszcze w Polsce i składam całopalne ofiary, żeby do tego nie doszło, bo doświadczenie uczy, że tłumaczenia takich książek są strasznie mdłe.
Na koniec jeszcze tylko dodatkowy plus za styl, który jest przeznaczony dla starszej młodzieży, a nie dla małych dzieci, dzięki czemu mamy tu sex, drugs and rock'n'roll. No, może poza tym ostatnim.

Ocena 8/10
_________________
stalowe ostrze twojego miecza
tysiące głów kruszy i tnie
niewinna krew, tysiące ciał
twój okrzyk śmierci grzmi:
GIŃ PSIE !!!!
 
 
     
Agata_G 
Moderator


Wiek: 26
Dołączyła: 20 Paź 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: 5 Marzec 2009, 18:11   

Jacek Dukaj - Córka łupieżcy

[Już słyszę ten zbiorowy jęk - "no nie, ona ZNOWU pisze o Dukaju! aaaargh!" :mrgreen: ]

Taki tytuł może budzić najgorsze skojarzenia - z [nie]sławnym typem fanfika potterowskiego "Córka Voldemorta" [wpiszcie sobie w google ;) ] - "Córka łupieżcy" brzmi co prawda lepiej, ale tylko minimalnie lepiej. I właściwie na pewnym poziomie skojarzenia okazują się słuszne - bohaterka przeżywa swoją przygodę niejako "popychana" do przodu przez czynniki zewnętrzne, niezależne od niej. Łatwo i wszechstronnie radzi sobie w każdej trudnej sytuacji. Ponadto właściwie nic nie ogranicza jej działań - dziedziczy sporą sumę pieniędzy, więc może bez problemu podróżować; a jej najbliżsi krewni nie żyją - sama sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Nawet charakter nie stoi jej na przeszkodzie. Nie zdradzając wiele z fabuły, mogę powiedzieć, że bohaterka niespodziewanie otrzymuje po ojcu pewien dość niezwykły spadek i czuje się zobowiązana wyjaśnić jego śmierć. Jakbym już gdzieś to czytała. ;)

Na szczęście powieść [dość mikrych rozmiarów jak na Dukaja - tylko ok. 130 stron] OCZYWIŚCIE ;) nie ogranicza się do prostej fabuły, ale też wymaga od czytelnika myślenia. Mam wrażenie, że to wprawka przed "Perfekcyjną Niedoskonałością" - tu także występują równoprawne, równoległe rzeczywistości rzeczywistości wirtualne [jak Plateau w PN] a problematyka obraca się wokół niebezpieczeństwa utraty człowieczeństwa [i zagłady rodzaju ludzkiego] wskutek stosowania coraz to nowszych technologii. Więcej nie da się napisać bez spoilerów.

Jak ocenić powieści Dukaja? Chyba tylko względem innych powieści Dukaja, bo z taką jakością nie spotkałam się jeszcze we współczesnej literaturze fantastycznej. Niech będzie 7/10. "Córce" daleko jest do "Perfekcyjnej", ale pomimo tego to wciąż bardzo dobra fantastyka.
_________________

 
 
     
LeeLa 


Wiek: 22
Dołączyła: 16 Sty 2007
Skąd: Cieszyn/Katowice
Wysłany: 10 Marzec 2009, 23:08   

Mam pytanie, wiem, że temat jest nieodpowiedni (do pytań w ogóle), ale nie widzę lepszego (jeżeli któryś moderator znalazł, to uprzejmie prosze o przeniesienie 8-) )

Czy ktoś zna jakąś książkę węgierskiego (główny warunek) pisarza, godną polecenia jako prezent urodzinowy? Niekoniecznie fantastyka, po prostu jeśli ktoś się natknął na coś fajnego (i przeczytał), bardzo prosiłabym o podanie tytułu i autora.

Z góry przepraszam za off-topic :)
_________________
"me have feeling you only have books"
 
 
     
Apaczyk 
VIP


Wiek: 37
Dołączył: 18 Sie 2006
Skąd: Gdynia/ Warszawa
Wysłany: 11 Marzec 2009, 13:17   

A wystarczy noblista Imre Kertesz? ;)
Jego najsłynniejsze wydane u nas powieści to chyba Fiasko, Los utracony i Kadysz za nienarodzone dziecko.
_________________
Moje Dziewczęta!

Moje Dziewczęta updated!
 
     
LeeLa 


Wiek: 22
Dołączyła: 16 Sty 2007
Skąd: Cieszyn/Katowice
Wysłany: 15 Marzec 2009, 10:06   

Kertesz nasuwa się od razu na myśl, chodziło mi o coś mniej znanego. Niemniej, dziękuję, kupiłam coś innego. :)
_________________
"me have feeling you only have books"
 
 
     
QbaJak 
Moderator


Wiek: 27
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Jastrzębie/W-wa
Wysłany: 20 Marzec 2009, 02:02   

Ekaterina Sedia - Tajemna historia Moskwy

W przypadku tej pozycji muszę się zgodzić z Gadio - książka z początku zachwyca, a potem robi się jakaś taka nijaka, choć mnie znudziła zdecydowanie później niż po 4 rozdziale.

Cała historia dzieję się w świecie znajdującym się pod Moskwą, będącym swoistym azylem dla istot nadprzyrodzonych, bóstw i ludzi, którzy nie umieli znaleźć swojego miejsca na Ziemi i znaleźli się w podziemiu głownie uciekająć przed czymś, do czegoś tęskniąc lub coś rozpamiętując.

W przeciwieństwie do Gadio wielkich "zrzynek" z Nigdziebądź nie wyłapałem, chyba jedyną bijącą po oczach było umieszczenie przejścia do podziemi w tunelach Moskiewskiego metra, które to przejście mogło zostać umieszczone w dowolnym innym miejscu Moskwy, co w żaden sposób nie zepsułoby, bądź polepszyło fabuły.

Nie chce przez to powiedzieć, że w powieści nie czyje się inspiracji Gaimanem, bo w niektórych miejscach jest to aż nazbyt oczywiste. Ogólnie w książce zebrane zostały dwa ostatnio popularne nurty fantasy, w których:

a) akcję książki umieszczamy "pod" znanymi nam światem/miejscami
b) próbuje się przekonać czytelnika, że znani mu z legend i mitologii bogowie gdzieś żyją i są jak najbardziej śmiertelni.

Po przeczytaniu książki, stwierdzam że punkt b) zaczyna mnie coraz bardziej męczyć, gdyż ostatnio jest eksploatowany nazbyt często i nie niesie ze sobą nic nowego.

Dodatkowo (tak jak zauważył Gadio) trochę brak wprowadzenia w rosyjską mitologię. Z postaci fantastycznych, takich jak Dziadek Mróz, Kościej Nieśmieretlny, Jednookie Licho, Niebiańska Krowa Zemuna (i wiele innych) kojarzę tylko tego pierwszego. Zainspirowany zacząłem szukać informacji o tym drugim i tu przez rozbieżności książki z innymi podaniami inspiracja mi się szybko skończyła.

Ogólnie pozycja, średnia, z miłym i ciekawym początkiem oraz miałkim końcem. Polecam tylko hardcorowym fanom Gaimana, a i tu z zastrzeżeniem, żeby po pozycji nie spodziewać się nie wiadomo czego. Wszystkim innym, który po prostu "muszą" przeczytać tę książkę polecam udanie się do biblioteki (zawsze to trochę taniej niż pozbycie się 30zł) lub sięgnięcie po Nigdziebądź, względnie Amerykańskich bogów, jeśli jeszcze nie czytali.
_________________
Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
 
 
     
Apaczyk 
VIP


Wiek: 37
Dołączył: 18 Sie 2006
Skąd: Gdynia/ Warszawa
Wysłany: 20 Marzec 2009, 10:42   

QbaJak napisał/a:

Ogólnie pozycja, średnia, z miłym i ciekawym początkiem oraz miałkim końcem. Polecam tylko hardcorowym fanom Gaimana, a i tu z zastrzeżeniem, żeby po pozycji nie spodziewać się nie wiadomo czego.


Pozwolę sobie się nie zgodzić. Mogę się chyba uważać za "hardcorowego" fana Gaimana, bo podoba mi się praktycznie wszystko, co wychodzi spod jego pióra, a Tajemna historia Moskwy zniesmaczyła mnie chyba jeszcze bardziej niż Gadia. Nudna, bez pomysłu, z na siłę stłoczonymi w jednym miejscu bohaterami rosyjskich baśni i podań, których fantastycznego potencjału autorka nawet nie spróbowała w żaden sposób wykorzystać, porównanie tego do Nigdziebądź to jak porównanie warszawskiego metra do londyńskiego. ;)
_________________
Moje Dziewczęta!

Moje Dziewczęta updated!
 
     
QbaJak 
Moderator


Wiek: 27
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Jastrzębie/W-wa
Wysłany: 4 Maj 2009, 23:59   

Dawno tu nikogo nie było jeszcze wszyscy pomyślą, że przestaliśmy czytać ;) , dlatego:

Maja Lidia Kossakowska - Zakon Krańca Świata tom 1 i 2

Jakoś w grudni pisałem, że przeprosiłem się z książkami spod pióra Kossakowskiej. Po przeczytaniu Zakonu mam co do tego mieszane uczucia. Tom pierwszy Zakony wprost urzeka oryginalnością. Mamy do czynienia z post-apokaliptycznym światem, w którym apokalipsa nie nastąpiła za sprawą wojny czy innej bomby atomowej, a za sprawą wiary. 12 Mistrzów zebrało wokół siebie wiernych i przeniosło się w "inny wymiar" pozostawiając na Ziemi tych "gorszych", którzy teraz muszą radzić sobie sami. Post-apokaliptyczny nastrój potęguje fakt, że przeniesieniu towarzyszyło zabranie wiedzy i ludzie którzy pozostali na Ziemi, muszą siłą wyrywać z Domów Mistrzów różne technologie oraz sposoby jej użycia.

Tak poznajemy głównego bohatera powieści - Larsa Bergsona - Grabieżcę, który trudni się zdobywaniem "pryzów" ze Świata Mistrzów. Jego wędrówki po "skarby" oraz interakcje z pobocznymi bohaterami opisane są w tomie pierwszym Zakonu, który czytało mi się bardzo dobrze i który nie wiedzieć czemu (chyba za sprawą sposobu przedstawionego świata) nieustanie kojarzył mi się z Planescape: Torment - za co wielki plus.

A potem zaczyna się tom drugi, w którym Kossakowska odcina się od tego co zbudowała w poprzedniej części, zmusza bohatera do opuszczenia miasta i bezsensownej wędrówki, która równie dobrze mogłaby się odbyć w każdym innym uniwersum i na każdym innym świecie a nie w świecie zbudowanym w tomie pierwszym. Jednym słowem dobry pomysł totalnie skiepszczony, czego przedsmak mamy już w strasznie naiwnym pierwszym rozdziale 2 części... a szkoda bo zapowiadało się na prawdę ciekawie.

Jednym słowem część pierwsza 4,5/5. Część druga 2,5/5 - całość wychodzi raczej średnio. Wracając do mojej wypowiedzi z początku postu, muszę powiedzieć, że w moim mniemaniu Kossakowskiej znacznie lepiej wychodzą opowiadania niż powieści i chyba tej drogi powinna się trzymać, albo przynajmniej ja będę się jej trzymał czytając dzieła autorki.



Jacek Dukaj - Córka łupieżcy

Krótka (zdecydowanie bardzo krótka) pozycja jak na tego autora. Mimo wszystko ciekawa i do połknięcia w jeden dzień. W książce stykamy się z tajemniczym Miastem oraz główną bohaterką Zuzanną Klajn, która na swoje osiemnaste urodziny otrzymuje dość nietypowy prezent - spadek po zaginionym ojcu.
Zarys fabuły może kojarzyć się z prostą przygodą, jednak (jak to u Dukaja) nic nie jest aż tak oczywiste. Pozycje traktuje raczej o społeczeństwie, technologii, o tym co się z nami dzieje wraz z postępem cywilizacji; stawia pytania kim jesteśmy? dokąd zmierzamy? i jacy się staniemy? - jednym słowem skłania do myślenia. I dobrze.
_________________
Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje mang