Też przeczytałam Księgę Cmentarną i nie pozostaje mi nic innego, jak zgodzić się z przedmówcami. Kawałek dobrej literatury fantastycznej. Bardzo się cieszę, że ją mam. A co do wieku odbiorcy - nie wydawała mi się jakoś bardzo straszna i na pewno dam ją do czytania mojej trzynastoletniej siostrze [niech wreszcie przeczyta coś innego, niż o bliźniaczkach Olsen . No dobra, trochę ją tu za bardzo oszkalowałam, czyta też inne rzeczy... czasem ].
QbaJak napisał/a:
Ponadto, mimo że skończyłem czytać już parę dni temu, cały czas nurtuje mnie pytanie, dlaczego Jack nazywał się akurat Jack
Spoiler:
Jego imię i nazwisko skojarzyło mi się z kotką dzieci Ani z Zielonego Wzgórza, która nazywała się Jacek Mróz [tak, przyznaję, że pamiętam najdziwaczniejsze szczegóły z przeczytanych książek, takie skrzywienie umysłowe ]. Ale Jack Frost to po polsku swojski Dziadek Mróz i też się zastanawiam, czy to ma coś znaczyć, bo z fabułą się za bardzo nie wiąże.
waw, kto wie? może książka mnie zainspiruje do strzelenia pary ilustracji.
Bardzo jestem ciekaw efektu.
BTW - czyje są ilustracje w książce? Niejakiego Irka Koniora, który robił okładkę? Fajne, klimatyczne i tak pomiędzy Mignolą a Burtonem.
Ktoś coś wie więcej na temat sprzedaży miejsca na nagrobku na cele charytatywne?
Czy w wersji PL to jest ta sama osoba (nabywca miejsca)?
Z dużym zaciekawieniem wziąłem się za tą pozycje. Zupełni nie wiedząc czego się mogę po niej spodziewać. Gaiman to bardzo dobry pisarz ale chyba jednak bardziej gustujący w opowiadaniach lub mikro powieściach. Powieść jest polecana przez Andrzeja Sapkowskiego. Sapkowski napisał też wstęp do Nigdziebądź, który zresztą radżę omijać na początku bo zdradza sporo z tego co się ma dopiero wydarzyć.
Bochateram Nigdziebądź jest Richard Olivier Mayhew. To bardzo przeciętny człowiek, wręcz nudny. Ma stałą prace i narzeczoną w jego życiu nie dzieje się nic niezwykłego. Do czasu aż postanawia pomóc rannej dziewczynie znalezionej w parku. To wydarzenie odmienia całe jego dotychczasowe życie. Richard trafia do dziwnego świata zawieszonego między naszą a inną rzeczywistością. Cała akcja toczy się w Londynie ale innym niż my go postrzegamy.
Podczas czytania można trafić na niezapomniane klimaty jak „ Uwaga na krawędź „ Albo Braci Croup i Vandemar. Ich rozmowy i styl bycia choć przerażające o okrutne bywają bardzo zabawne i na długi pozostają w pamięci.
Nigdziebądź to książka którą trudno jasna zaszufladkować, ma elementy Humoru, Fantastyki , Horroru. Tak twórczość poza kanonami jest typowa dla Autora.
Nigdziebądź to książka ciekawa i warta uwagi. Jej mocną stroną są ciekaw i wyraziste postacie oraz nietuzinkowy pomysł. Czytając miałem poczucie jakiegoś niedosytu czegoś mi tu wyraźnie brakowało. Może klimat był inne niż w innych dziełach Gaimana. Może postawiłem wysoko poprzeczkę. W każdym razie książkę czytał się przyjemnie ale z jakimś poczuciem że mogło być lepiej. Chętnie przeczytał bym więcej z przygód w Londynie Pod
Nie tylko dla Fanów Gaimana
7/10
_________________ -Toudi! Marsz do katapulty!
-Ależ Księciunio!?
skończyłam jakoś przedwczoraj "Nigdziebądź", pierwszy mój kontakt z NG.
Nie wiedziałam, co mnie czeka. Wcisnęła mi go koleżanka od wciśnięcia mi Pratchetta, więc nie oponowałam xD Ostrzegła jedynie, że stylowo nie tak dobre, jak reszta NG, więc żebym się nie zniechęcała.
I rzeczywiście. Stylowo czasem czegoś brakuje. Ale ja jestem na tym punkcie nieco przewrażliwiona, dla mnie styl to jest świętość
Fabuła... cóż, do pewnego momentu taka trochę zbyt.. ee.. fantastyczna? w sensie, że za dużo jakichś zwierzęcych skór w charakterze ubrań i dzikich osobników obojga płci z nożami na Bestię.
Ale sam pomysł Londynu Pod - boski. Richard jest bohaterem skonstruowanym naprawdę baardzo dobrze.
Spoiler:
I Islington. Boski, boski, boski, wejdzie do kanonu moich ulubieńców.
"A przede wszystkim pieprzonego Gabriela" xD najlepszy tekst w całej książce.
ukryję to, bo się jeszcze ktoś domyśli, co z aniołkiem nie w porządku. Wiadomo bowiem, że jak anioł, to mi się podobać nie może
_________________ Na cóż tworzenie wieczne, na cóż uganianie,
jeśli stworzone pada w nicości otchłanie?
J. W. Goethe
Przykro mi, ale nie posiadam własnego egzemplarza.
Na pocieszenie dodam, że "Chłopaki" - póki co - są lepsze.
Mnie fascynuje to, że u NG jest zwykły człowiek, który z nagła zostaje wplątany w świat fantastyczny.. trochę mnie to przeraża. Bo co, gdy pewnego dnia okaże się, że istnieje Zielona Góra Pod, albo mam siostrę - boginię?
_________________ Na cóż tworzenie wieczne, na cóż uganianie,
jeśli stworzone pada w nicości otchłanie?
J. W. Goethe
Wiek: 37 Dołączył: 18 Sie 2006 Skąd: Gdynia/ Warszawa
Wysłany: 22 Listopad 2008, 16:24
lady_Vetinari napisał/a:
Ale się czepiacie xD
Tak, wyrażę się jaśniej: w "Nigdziebądź" zdarzają się stylistyczne niedoróbki, aż ręka świerzbi, by wziąć ołówek i poprawić.
Ja tam żadnych stylistycznych niedoróbek nie stwierdziłem. A mówisz, przepraszam, o oryginale czy o tłumaczeniu? Bo jeśli o przekładzie, to ewentualne stylistyczne niedoróbki (których zresztą też sobie nie przypominam) można by ewentualnie złożyć na karb tłumacza, ale na pewno nie Gaimana. A w każdym razie nie można by co do nich mieć pewności.
"Księga Cmentarna" - sprawnie napisana i wciągająca, chociaż bardziej by mi się podobało, gdybym miała parę latek mniej
Jack to takie najbardziej uniwersalne imię dla gangstera. Co innego Nik(t). Nie wiem, jak to jest w oryginale, ale po polsku nie brzmi za fajnie - wiecie, nie ma przecież od czego robić zdrobnienia.
Po doświadczeniach dzisiejszej śnieżycy jakoś nie bardzo widzę egzystencję tego małego w miesiącach zimowych. Co innego, gdyby cmentarz znajdował się w tropikach
Akcent krakowski bardzo pozytywny.
7/10
_________________ Kanapki Chucka Norrisa spadają masłem do góry. Zawsze.
Trudno inaczej przetłumaczyć "Nobody" zdrabniane do "Nob".
A ode mnie powiem, że Księga podobała mi się bardzo. Przede wszystkim klimat jest niezapomniany. Absurdalnośc Gaimana w najlepszym wydaniu. Troszkę kuleje ogólna fabuła. To raczej zbiór opowiadań niż powieść.
Za to Silas jest postacią, którą zapamiętam chyba na zawsze. Ma niezapomniany styl. Dla niego choćby warto przeczytać tą książkę.
A absolutnie poza poziom wybija się rodział piąty. To jest już mistrzostwo nad mistrzostwem. Przeczytałem go jednym tchem na przerwie w szkole i musiała mnie koleżanka tryknąć bym usłyszał dzwonek. Pod takim byłem wrażeniem...
Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.
_________________ Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.
If you don't think your life is worth more than someone else's, sign your donor card and kill yourself.
Troszkę kuleje ogólna fabuła. To raczej zbiór opowiadań niż powieść.
O ile dobrze się orientuję, to jeden ze środkowych rozdziałów powstał wcześniej od pozostałych (ten w który Nikt idzie do miasta żeby zamówić nagrobek). Może stąd wrażanie zbioru opowiadań.
Mimo wszystko jakby na rozdziały nie patrzeć. Opowiadania, zachowują chronologię (wiek Nika) więc nie jest tak źle.
_________________ Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
"Nagrobek dla wiedźmy" był w "M jak mi... jak magia"
W pewnym miejscy dzieciak podaje komuś (chyba Jackowi przebraniu) swoje imię: Nik, i ten ktoś pyta, czy to zdrobnienie od "Nicolas". Jeśli w oryginale imię to rzeczywiście "Nobody", to o jakie imię Jack zapytał? Tzn. od jakiego imienia pochodzi zdrobnienie "Nob", bo od Nicolasa na pewno nie.
Nobody to chyba trochę od Jarmusha zgapione
_________________ Kanapki Chucka Norrisa spadają masłem do góry. Zawsze.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach