A poza tym, to co pisałem wczesniej: mnóstwo zbędnych rozdziałów w których Cień czeka na Wednesday'a, które opisują co Cien robił (gadał z policjantem, jadł pierogi i tego typu bzdury. To jest ten swietny nastrój?)
Właśnie te rozdziały podobały mi się wybitnie. Nie napiszę, że były lepsze, czy gorsze od tych z Bogami, gdyż stawiam je na równi.
Szczerze mówiac, jak tylko spojrzę na AB stojących na półce, to pierwsze co mi przychodzi do głowy to właśnie "te" sceny budujące cały nastrój. Je zapamiętałem przede wszystkim.
Wiek: 37 Dołączył: 18 Sie 2006 Skąd: Gdynia/ Warszawa
Wysłany: 7 Sierpień 2008, 09:33
Twoje zastrzeżenia ciacho są dla mnie zaskakujące i kompletnie niezrozumiałe. Ta książka nie tylko ma niesamowity nastrój i rewelacyjny pomysł, o czym już wspomniał Waw, ale przede wszystkim wciąga jak bagno, pamiętam, że nie mogłem się od niej oderwać nawet na chwilę.
A misterna konstrukcja fabuły i zazębienie wszystkich, z pozoru niepowiązanych wątków, to już prawdziwy majstersztyk, przypominający mi nieco Modlitwę za Owena Johna Irvinga.
Zgadzam się z Wawrzyńcem, nie podyskutujemy tu specjalnie, bo po prostu odbieramy najwyraźniej na zupełnie innych poziomach wrażliwości (nie, żebym zaraz kwantyfikował te poziomy)
Ale przyznam, że jest dla mnie zdumiewające, że tak genialną książkę można odbierać w taki sposób. Ot, zagadka.
chyba jakoś w zeszłym roku czytałem i ze swojej strony dodam, że tak:
1. oczekiwanie faktycznie było jednym z lepszych fragmentów książki
2. pomysl jednak banalny - poczytajcie "długi mroczny podwieczorek dusz" douglasa adamsa np. a i jeszcze innych
3. co do zawiłości intrygi i prowadzenia fabuły - czytałem dziesiątki książek lepiej skonstruowanych tutaj dało się przewidzieć dość często co się stanie i nie było to wcale przyjemne odkrycie.
4. klimat - niestety nierówny, jedne elementy bardzo klimatyczne i fajne (wspomniany fragment oczekiwania) inne zupełnie nie pasujące.
a ogólnie o Gaimanie - dla mnie to jest dość nierówny pisarz - jedne rzeczy są świetne inne średnie, najlepiej to widac po zbiorach opowiadań, gdzie wprost genialne przeplatają sie z banalnymi. Mam wrażenie, że Gaimanowi brakuje jakiejś selekcji i wypuszcza dosłownie wszystko co napisze (najlepszym dowodem książka z bloga).
i na koniec - ogólnie jestem zaskoczony swoją postawą wobec Gaiman, gdyż zazwyczaj jak mi się spodoba jakaś książka danego autora - inne jego dzieła też mi podchodzą. A tutaj kontrasty w mojej ocenie są bardzo duże.
W końcu dorwałam "Rzeczy ulotne" i, choć nie przeczytałam ich jeszcze w całości, mogę powiedzieć, że jak na razie jedyną naprawdę wartą uwagi pozycją w zbiorku jest 'Studium w szmaragdzie'.
A poeta z Gaimana jest beznadziejny. Oczywiście, może to być wina Braiter, ale to dość mało prawdopodobne. On po prostu ma wszystkie wiersze takie same.
Keyff napisał/a:
2. pomysl jednak banalny - poczytajcie "długi mroczny podwieczorek dusz" douglasa adamsa np. a i jeszcze innych
Prawda. Fakt, najpierw przeczytałam 'Amerykańskich Bogów' i nadal pozostaję pod ich wrażeniem, ale czytając 'Długi mroczny...' nie mogłam pozbyć się uczucia, że połowa brytyjskich literatów właśnie stąd wzięła swoje najlepsze pomysły. W tym Gaiman, o ile można go jeszcze za brytyjskiego literata liczyć.
BTW, jeśli chodzi o moje pierwsze skojarzenie z AB, to dialog z krukiem.
"-Powiedz: "Nigdy już" - rzucił Cień.
- Spierdalaj - odparł kruk."
_________________ space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
Pytanie. Czy ktoś już zaopatrzył się w "Księgę cmentarną" Gaimana? Jakie wrażenia? Pytam bo ilość książek jak chce kupić w tym miesiącu drastycznie mi wzrasta i nie wiem czy budżet wyciągnie
_________________ Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
Myślę, że jeżeli tylko dzisiaj ją gdzieś dorwę, to na pewno zakupię, więc napiszę swoje nieobiektywne 3 grosze;-)
Podziękował za info, nawet nie wiedziałem o tym wydaniu.
Ja się natknąłem w niedzielę gdy skracałem sobie drogę przez Empik. Z tego co się zorientowałem po blurbie i pobieżnym przerzuceniu tytułu to wygląda na coś w stylu Koraliny. Aczkolwiek jest to pewnie złudne założenie, bo GNeil ( ) się chyba aż tak nie powtarza.
_________________ Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.
If you don't think your life is worth more than someone else's, sign your donor card and kill yourself.
Z tego co się zorientowałem po blurbie i pobieżnym przerzuceniu tytułu to wygląda na coś w stylu Koraliny. Aczkolwiek jest to pewnie złudne założenie, bo GNeil ( ) się chyba aż tak nie powtarza.
Miałem wrażenia podobne do Twoich po tym jak pierwszy raz zobaczyłem ksiażkę.
Niestety nie mogłem ich zweryfikować z samą treścią.
Nie udało mi się dzisiaj dotrzeć do księgarni, ale pierwszy rozdział dostępny w necie sugeruje, iż nie jest to opowieść bezkrwawa. Jedyne, co mi się jak na razie nie podobało, to stwierdzenie, że:
Spoiler:
półtoraroczne dziecko porusza się, a wręcz pełza częściowo na czworakach: " Na czworakach wypełzł z pokoju.
Schody wiodące w górę były groźne i trudne, nie opanował jeszcze do końca umiejętności wspinaczki. Już dawno jednak odkrył, że schody wiodące w dół są proste. Pokonywał je, siadając i zsuwając się z kolejnych stopni na solidnie opatulonym tyłeczku."
Gdyby to była prawda, to życie byłoby dużo prostsze
edit waw: oczywiście zdaję sobie sprawę, że Koralina nie jest również opowieścią dla małych dzieci, aczkolwiek adresata nowego dzieła Gaimana plasuję trochę wyżej (starzej) niż Koraliny. Na podstawie pierwszego rozdziału.
Wiek: 37 Dołączył: 18 Sie 2006 Skąd: Gdynia/ Warszawa
Wysłany: 16 Październik 2008, 09:26
Rozumiem, że mówimy o książce będącej rozwinięciem opowiadanka o chłopcu mieszkającym na cmentarzu z Rzeczy ulotnych? Już po samym tym opowiadanku sądząc powinna to być jednak rzecz wyraźnie poważniejsza od Koraliny. I też nie wiedziałem, że już wyszła.
Wiek: 37 Dołączył: 18 Sie 2006 Skąd: Gdynia/ Warszawa
Wysłany: 16 Październik 2008, 11:32
Ano, niewątpliwie jeden z najmocniejszych punktów tego zbioru. I wiem, że Gaiman nie ukrywał, że to tylko wycinek większej całości, co sugerowało zresztą wyraźnie zakończenie.
Wiek: 37 Dołączył: 18 Sie 2006 Skąd: Gdynia/ Warszawa
Wysłany: 23 Październik 2008, 15:26
No i przeczytałem Księgę cmentarną, dla mnie rewelacja. Niby bardzo prosta historyjka, ale niesamowicie klimatyczna, czyta się to z nieustającą przyjemnością. I rzeczywiście opowiadanie z Rzeczy ulotnych stanowi jeden z rozdziałów tej książki (konkretnie czwarty). No i dodatkowy smaczek dla nas: mały wycinek akcji rozgrywa się... w Krakowie, w podziemiach pod Smoczą Jamą.
Aha, no i potwierdza się, że to książka dla odbiorców zdecydowanie starszych niźli Koralina.
Z czystym sumieniem daję 9/10.
Zgadzam się z Apaczykiem, połknąłem w niecałe 2 dni. Po przeczytaniu mam mały niedosyt, Gaiman znów powalił mnie na kolana, aż się zacząłem zastanawiać, czy nie zakupić sobie jego książek pisanych wspólnie z Michaelem Reavesem - choć to jak słyszałem pozycja zdecydowanie dla młodszych czytelników.
Ponadto, mimo że skończyłem czytać już parę dni temu, cały czas nurtuje mnie pytanie, dlaczego Jack nazywał się akurat Jack A tak na poważnie, Gaiman w Księdze Cmentarnej zaproponował dość nowatorską klasyfikację istot nadprzyrodzonych... ciekawe czy pomysł zostanie gdzieś rozwinięty.
_________________ Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
Przeczytałem i jestem zadowolony. Z każdą książką Gaimana rośnie mój podziw dla Jego zdolności opowiadania. Nie jest Neil może mistrzem pióra, awangardą współczesnej literatury, ale czyta się Jego książki tak jak słucha doskonałego bajarza przy ognisku. I taki klimat ma Księga Cmentarna. Świetnej i trzymającej w napięciu opowieści. Wydaje mi się, że takie właśnie było zamierzenie autora. Polecam. Wolę takie książki niż eksperymenty różnego rodzaju, które są tak pieszczone przez krytyków i wynoszone na piedestały przez żądnych nowości i odmienności czytelników.
edit waw: Jeżeli chodzi o współpracę Gaimana z Michaelem Reavesem - znam i posiadam tylko Interświat i nie wiem czy jest jeszcze inna książka. Książka podobałaby mi się bardziej 20 lat temu, a teraz ..... jest trochę infantylna.
2 edit waw: nie potrafię zrozumieć zachwytów NG nad twórczością Pani o imieniu Susanna Clarke. Czytam drugi tom Jonathana Strange i strasznie ziewam.
Zakupiłem sobię tę księge cmentarną. Mówił mi o niej koko, że dostepny pierwszy rozdział w necie, wiec założyłem, że zanim wydadzą to w polsce to minie troche. A tu zaskoczenie. To pierwsza ksiazka Gaimana jaką kupiłem (nie liczę Dobrego Omena). Ale ja łatwo wpadam w cug, wiec dzień później dokupiłem "Stardust". Za Księge zabieram się już zaraz, więc skoncze pewnie za rok (tyle wolnego czasu zostało, praca czyni wolnym, cholera) więc wtedy się pobawię w jakąś recenzję.
nie chce mi się sprawdzać literówek i błędów. Agata, have fun with your red colour.
[ Komentarz dodany przez: Agata_G: 27 Październik 2008, 22:40 ]
A figa, sam sobie popraw!
_________________ may you live in interesting times.
[ Komentarz dodany przez: Agata_G: 27 Październik 2008, 23:37 ]
Czy ja wiem, dla mnie brzmi i tak, i tak w porządku. Ale widzę, że udało mi się wreszcie zaktywizować masy do poprawiania. Sukces!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach