 |
Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info
|
|
Muzyka Duszy |
| Autor |
Wiadomość |
nanom

Wiek: 24 Dołączył: 28 Maj 2008 Skąd: warszawa... prawie
|
Wysłany: 23 Czerwiec 2009, 16:58
|
|
|
Pozwólcie, że się wtrącę (Opener jakoś mnie specjalnie nie rusza). Chciałem się pochwalić złotą jesienią muzyczną, która mnie czeka w ciągu trzech miesięcy w Warszawie są trzy megakoncerty - Vader z Mardukiem, Behemoth i Nile - giganci deathmetalowego grania. W dodatku w tym samym czasie wychodzą płyty Vadera: "Necropolis" i Behemotha: "Evangelion". Zastanawiam się teraz, skąd ja na to wszystko wezmę kasę :] |
_________________ stalowe ostrze twojego miecza
tysiące głów kruszy i tnie
niewinna krew, tysiące ciał
twój okrzyk śmierci grzmi:
GIŃ PSIE !!!! |
|
|
|
 |
Henna
Aniołek Krejta

Wiek: 23 Dołączyła: 02 Mar 2006 Skąd: Gdynia
|
Wysłany: 23 Czerwiec 2009, 21:38
|
|
|
Ja się na Openera wprawdzie nie wybieram, ale na potencjalne minispotkanie czemu nie |
_________________
"Już lepiej powiedz Feniks. Fenomen to diabli wiedzą, co to jest, może jakieś świństwo" -
A Midsummer Night's Dream
|
|
|
|
 |
Kor
Moderator

Wiek: 30 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 24 Czerwiec 2009, 08:12
|
|
|
A nowy Behemoth nie będzie tym razem po polsku? Może Doda zrobi chórki |
|
|
|
 |
nanom

Wiek: 24 Dołączył: 28 Maj 2008 Skąd: warszawa... prawie
|
Wysłany: 24 Czerwiec 2009, 18:41
|
|
|
| nie dobijaj.... |
_________________ stalowe ostrze twojego miecza
tysiące głów kruszy i tnie
niewinna krew, tysiące ciał
twój okrzyk śmierci grzmi:
GIŃ PSIE !!!! |
|
|
|
 |
3bik_z

Wiek: 18 Dołączył: 17 Paź 2008 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 25 Czerwiec 2009, 23:01
|
|
|
| Michael Jackson nie żyje. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Lu-Tze
VIP

Wiek: 40 Dołączył: 31 Sty 2007 Skąd: Chotomów
|
Wysłany: 26 Czerwiec 2009, 09:47
|
|
|
| 3bik_z napisał/a: | | Michael Jackson nie żyje. |
ale Presleya ktoś znowu gdzieś widział. |
_________________ Too old to Rock'n'Roll,
too young to die
|
|
|
|
 |
Apaczyk
VIP

Wiek: 37 Dołączył: 18 Sie 2006 Skąd: Gdynia/ Warszawa
|
Wysłany: 26 Czerwiec 2009, 10:25
|
|
|
Nigdy nie byłem w stanie wyobrazić sobie Jacksona jako zgrzybiałego staruszka. No i nie muszę...
Życie go zdecydowanie przerosło, ale muzyka jednak po nim zostanie. I pomyśleć, że na Thrillerze bałem się jako dzieciak... |
_________________ Moje Dziewczęta!
Moje Dziewczęta updated! |
|
|
|
 |
wawrzyniec
VIP

Wiek: 39 Dołączył: 25 Lip 2005 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: 26 Czerwiec 2009, 10:58
|
|
|
pomijam wszystko to co się wokół Jacksona nagromadziło. Maseczki, operacje, procesy, itd. Dla mnie to Artysta i takim pozostanie. Szkoda, że już więcej nic nie stworzy.
Jak zobaczyłem: "wpisujcie miasta" na onecie to mi się zebrało na wymioty. |
_________________ |
|
|
|
 |
Gadzinisko
Aniołek Krejta

Wiek: 21 Dołączył: 18 Kwi 2005 Skąd: Podkowa Leśna
|
Wysłany: 26 Czerwiec 2009, 12:07
|
|
|
Prywatnie budził we mnie obrzydzenie koszmarne jak go tylko widziałem na zdjęciu. Ale jak zwykle to w dużej części wina rodziców.
Muzycznie stworzył rzeczy niezłe i kilka naprawdę cudownych. |
_________________
Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.
If you don't think your life is worth more than someone else's, sign your donor card and kill yourself. |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 26 Czerwiec 2009, 12:37
|
|
|
| Waw, dlatego ja wczoraj wieczorkiem puscilem sobie HIStory zamiast wchodzic na Onet. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
Krasnola
Kochanica Kora

Wiek: 23 Dołączyła: 18 Paź 2004 Skąd: Poznań (Zalasewo)
|
|
|
|
 |
Kor
Moderator

Wiek: 30 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 29 Czerwiec 2009, 08:03
|
|
|
| Nie chcę nic odejmować zmarłemu artyście, jednak należy pamiętać, że za sukcesem Jacksona stał cały sztab ludzi, począwszy od aranżerów, tekściarzy, kompozytorów a skończywszy na reżyserach, choreografach itd. W zasadzie rola Jacksona sprowadzała się do wykonywania hitów, które były starannie przygotowywane. Oczywiście z roli tej wywiązywał się znakomicie (no może nie ostatnio, ale to też nie jego wina, tylko tego ów sztabu). Mało jest ludzi, którzy rewolucjonizują muzykę, jemu się to udało! |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 29 Czerwiec 2009, 10:51
|
|
|
| Pasikorek napisał/a: | | Nie chcę nic odejmować zmarłemu artyście, jednak należy pamiętać, że za sukcesem Jacksona stał cały sztab ludzi, począwszy od aranżerów, tekściarzy, kompozytorów a skończywszy na reżyserach, choreografach itd. |
No to mnie Kor rozwaliles. Wlasnie o to chodzi, ze Jackson byl chyba jedyna artysta muzyki pop, ktory sam komponowal, pisal teksty, wymyslal choreografie na scenie i byl wspolproducentem. To dlatego uwazam go za postac wybitna i rozniaca sie od tej calej masy popkulturowych wykonawcow. Wiec przepraszam, ale to co napisales to bzdura.
Oczywiscie mozna sobie zadawac pytanie ile w te utwory jest wkladu Quincy'ego Jonesa w czasie kiedy ci dwaj panowie wspolpracowali i zapewne duzo, ale akurat Jackson byl prawdziwym muzykiem (i to wysokiej klasy), a nie tylko wolkalna malpka ktora tylko ruszala sie w rytm playbacku. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
Kor
Moderator

Wiek: 30 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 29 Czerwiec 2009, 14:42
|
|
|
Wiem, że też we wszystkim moczył swoje palce, ale kiedyś i to nie ostatnio po śmierci, tylko z rok, czy dwa lata temu czytałem artykuł o Jacksonie analizujący jego karierę, jego fenomen, jego wkład w historię muzyki - stąd mój post. Chyba najwięcej oprócz wokalu oczywiście, dawał od siebie w choreografii tańca.
W każdym bądź razie, nie chodziło mi o to set, że Jackson był małpą na scenie - chciałem podkreślić bardziej fakt, że każde stanowisko w każdym aspekcie jego muzyki było praktycznie obsadzone przez najlepszych ludzi w branży, począwszy od pracy świateł na koncercie, a skończywszy na muzykach sesyjnych, którzy nagrywali na płytach. Nie wynika to oczywiście z powietrza! |
|
|
|
 |
settler
Pirat Rabarbar

Dołączył: 14 Lut 2004 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 29 Czerwiec 2009, 15:13
|
|
|
No wlasnie wczesniej napisales troche co innego.
Kazdy wykonawca potrzebuje obslugi. Hendrix tez sam nie gral na 3 gitarach i perkusji na raz. A przez to, ze Jackson to byl zarowno dobry muzyk, znana marka, jak i pracodawca zapeniajacy wysoki zarobek to wiadomo, ze i wysokiej klasy specjalisci znim wspolpracowali.
Natomiast zasugerowales, ze on tam tylko spiewal, a chodzi o to, ze oprocz "entertainera" to sam skomponowal i napisal teksty do wiekszosci swoich piosenek, sam wymyslal i pracowal nad tancem, czynnie wspolpracowal z prodeucentem przy nagrywaniu, itd. Co wybija go ponad przecietna. |
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu |
|
|
|
 |
Kor
Moderator

Wiek: 30 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 7 Lipiec 2009, 12:55
|
|
|
Heienken Open'er 2009 Music Festival
Usłyszałem w DZIEŃ 1
# Maria Peszek - babka jest zdrowo szurnięta, ale oryginalna i przede wszystkim samoświadoma. Świetny, mocny koncert, kontakt z publicznością i ogólnie szaleństwo z prowokacją.
# Gossip - disco inie punk z wysp, czyli to, co teraz najmodniejsze. Niestety zespół w moim odczuciu sławny jest tylko dzięki wizerunkowi wokalistki, która przełamała się i w sumie z fizycznej ,,wady'' uczyniła zaletę. Wciąż jedna i ta sama piosenka.
# The Kooks - młodzi gniewni taneczni rock'n'rollowcy. Fajny kontakt z publicznością, fajne piosenki, miło się słuchało aczkolwiek szału nie było.
# Moby - moje rozczarowanie z 2 dnia. Nie podobało mi się chyba dlatego, że jego piosenki są romantyczne i w sumie smutne - nie sprawdzały się jak dla mnie. Przy Lift me Up, udało mu się zrobić 60 tysięczne szaleństwo, ale reszta repertuaru, mimo że zaśpiewana przez wokalistki o świetnych głosach, nie porywała. A, i jeszcze okazało się, że pan Moby gra całkiem nieźle na gitarce i lubi J. Casha.
# Paristetris - usłyszałem tylko finałowe 2 ostatnie piosenki ale głos wokalistki mnie oczarował.
# Gaba Kulka - poszedłem z Apaczykiem za namową Apaczyka i nie żałują. Wocal - Kate Bush/Tori Amos aranżacje na pianinie - Turnau/Ciechowski/Amos. Świetne teksty, klimat, muzyka. Dużo bardziej ambitny i ciekawszy Czesław śpiewa w spódnicy.
# Kapela ze wsi Warszawa - jak to oni, folkowali sobie ale żeby porwać? W sumie to przynudzali.
# The October Leaves - młodzi polscy britpopowcy. Tak sobie, przyjemnie.
# Piękni chłopcy/Daniel Drumz... - niesamowicie taneczny afrofunk/house/chill. Aż sobie poszukam w sieci.
# 100nka - experimental jazz. To co ci trzej panowie robili było po prostu niesamowite. warto poszukać i posłuchać.
# Wiolonczele z miasta - czasami jest tak, że człowiek idzie na jakiś festiwalowy zespół, o którym nic nie słyszał, którego nie słyszał i po kilku sekundach ma opad szczeny. I nie tylko ja tak miałem. Trafiłem na 5 ostatnich piosnek. Imagine... dziewczyna na skrzypcach i dziewczyna na wiolonczeli tworzy podkład w stylu pięknego wejścia w filmie, smyki. Nagle zaczyna grać elektryczna wiolonczela z efektem gitary distortion. Facet nie gra, on tworzy takie dźwięki, że publiczność wstaje. Po kilkunastu sekundach dochodzi sekcja rytmiczna. Drum'n'base zmieszana z rockiem. I nagle podchodzi do mikrofonu pani w długiej czarnej sukni i zaczyna mocnym, krystalicznie czystym góralskim głosem śpiewać powiedzmy jak Enya. Ale nie. Jak już wszyscy myślą, że to wszystko, nagle dochodzą drugie partie wokalne, śpiewane przez młodą góralkę, która krzyczy, śpiewa, hip-hopuje, no odjazd. I refren. Instrumenty dają czadu. Okazuje się że pani przy klawiszu generuje efekty jak filmu dla psychicznie chorych lub ala Prodigy, poza tym skreczuje. Góral wzmacnia krótkie charakterystyczne zaśpiewy w refrenie. Odjazd. Bisowali 3x a i tak publiczność nie chciała ich jeszcze puścić. Awesome!!!
Usłyszałem w DZIEŃ 2:
# Izrael - legenda polskiego roots reegae. Grali jako pierwsi, także mało ludzi, ale pod sceną taniec był. W połowie koncertu Brylu nagle do publiczności: Najwyższy czas coś spalić, macie coś? Spalmy Babilon i chmura dymu nad Main Stage Żałuję tylko że ich najbardziej klimatyczny utwór (See I & I) zagrali nie tak jak zawsze, czyli mega krótko. No i nie było Maleo.
# Madness - z przyczyn technicznych nie zagrali na Main Stage, tylko 2 kilosy dalej na samym końcu na World Stage. Jedyny koncert na którym padało. Jedyny koncert, na którym deszcz nikomu nie przeszkadzał... szaleć. Chyba nigdzie się tak pozytywnie nie wyskakankowałem jak na tej Legendzie ska. Seniorzy dali radę i dali show zapraszając na finał szalejące dziewczyny spod sceny na scenę. A ja sobie z boku skakałem na boso w deszczu i śpiewałem: Our hosue... Kolejny z najlepszych koncertów.
# Fatih No More - przez zmianę organizacji scen dotarłem po jakimś czasie. W końcu to legenda, aż wstyd nie posłuchać, skoro się reaktywowali. Zagrali niespodziewanie dobrze i niespodziewanie ostro jak dla mnie, przez co jeszcze fajniej się bawiłem. Ale ja tak nie do końca przepadam za FNM, także koncert po prostu był dobry dla mnie.
# Pendulum - najlepszy koncert dnia i całego festiwalu. Ani jeden kawałek nie był zapychaczem, jak u Moby'ego i u Prodigy (które w większości grało Fat of the Land i najnowszych Invadersów). Od pierwszych dźwięków do końca była energia, moc i szaleństwo. Wszystko mi wypadło z plecaka pod sceną w pogo, ale nie żałuję, bo nie dało się nie pogować. Jakby ktoś nie wiedział co to Pendulum - są to goście z Australii, którzy zabłysnęli miksem Voodoo People. To takie połączenie Prodigy z ostrymi gitarami i niesamowicie chwytliwymi melodiami na gitarach/synthach i wokalach. Płyty brzmią fajnie, ale koncert to po prostu szał. Chyba jeszcze nigdy nie było tak, że godzinę po koncercie czułem muzę w sobie i na sobie i dookoła siebie.
# White Lies - nie znałem. I tak sobie zmęczony siedziałem i odpoczywałem koło namiotu po Madness i tak słuchałem i słuchałem i jedno mi przyszło do głowy - szkoda, że u nas nikt tak nie gra. Proste emocjonalne piosenki z klimatem.
Mało słyszałem w drugi dzień, bo nie spałem już ponad 60 godzin (na dworcu niestety człowiek budzi się co kilka minut i nie można tego nazwać snem).
Usłyszałem w DZIEŃ 3:
# Lilly Allen - młodziutka wokalistka z fajnym głosem i z fajnymi piosenkami. Nie jest to jakieś objawienie, ale słucha się tego super.
# Kings of Leon - Najlepsi w trzecim dniu, niestety. Nie przepadam za nimi z płyt. Ale koncert mnie spustoszył. Są tak prawdziwi, zero sztuczności. Nie są jakimiś wirtuozami, chociaż niektóre solówy gitarowe były naprawdę ciekawe. Byli oszołomieni polską publicznością (grali pierwszy raz) i widać było, że im się niesamowicie podoba. Mają dużo stadionowych zaśpiewów, może dlatego mi się tak podobało, a może dlatego, że to po prostu prosty i szczery rock, klimatyczny i zagrany z pasją. Just fuck up!
# Placebo - miałem na nich nie iść, bo za nimi nie przepadam. Ale mówię, gwiazda takiego kalibru nie często się zdarza. Poszedłem i zostałem zniszczony. Zagrali z pasją, ich nowy perkusista to aż się dziwię, że nie rozwalił bębnów. Podkłady na skrzypcach i klimat tego koncertu. Byli niesamowici, udało im się na koncercie pokazać emocje!
# The Prodigy - pojechałem właściwie nie nich, bo przegapiłem ich na Coke w Krakowie rok temu. Zawiodłem się niesamowicie. Przed koncertem na telebimach informacje o tym, że poziom dźwięku, który doświadczymy może być szkodliwy dla zdrowia podobnie jak światło stroboskopowe. I co? I dupa. Jeden z cichszych koncertów, krótki i bez emocji. Cały czas tylko jeden tekst do publiczności - All my people, all my polish people, all my voodoo people, all ma wariors, all my fucking wariors. Żenada. Poza tym, większość muzy z playbacku. Jedna fajna akcja, kiedy w zwonienieu Smack my bitch up, na rozkaz MC tysiące ludzi przykucnęło, żeby wyskoczyć na refren i szaleć. Niestety, koncert był bez emocji, i na pewno nie było cudu prodigy.
# Santigold - jedna z artystek co raz bardziej popularnego ostatnio nurtu czarnej muzyki tanecznej. Bardzo fajne, ale trochę dołowała. Poza tym ona jest po jednej płycie więc nie miała dużego wyboru w repertuarze. M.I.A. byłaby przypuszczam lepsza. Ale na Lights Out publiczność szalała.
# Envee / Auricom - techno/house/electro/reggae/dub/psycho set. Niesamowita mieszanka grana przez dj w hangarze Burna. Hangar był pełny do ostatnich minut festiwalu.
Żałuję, że nie usłyszałem:
- Arctic Monkyes (siadł im prąd podczas występu a jak jechali to piorun walnął w busa)
- Basement Jaxx (podobno pozamiatali tenecznie publikę)
- Late of The Pier
- Duffy (po prostu nie dało się wejść do namiotu
- Crystal Castles (podobnież rewelacja)
- Emiliana Torrini (My Heart is beating like a jungle drum, raka dam, ta dam, tagaraka taga dam
- M83 (mam nadzieję, że Apaczyk widział i coś napisze )
- The Ting Tings
- Buraka Som Sistema (pozamianieli sceny i po prostu nie wiedziałem gdzie grają i kiedy i lipa)
- Dagadana
- Contemporary Noise Sextet (czyli goście z Pink Freud)
- Szelest spadających liści (dla nazwy )
Apaczyku, jak pewnie się domyśliłeś, komóra mi siadła całkowicie no i dlatego już się nie widzieliśmy. Organizacja super, labirynt uzupełnianych papierem tojtojów, jedzonko, picie itd. Było świetnie, tylko za dużo zespołów w tym samym czasie, za mało czasu i za mało łóżek na dworcu
Minispotkanie z Settlerem i z Gehenną jak najbardziej udane. Miało być z Settlerem Gehenną i Apaczykiem, no ale Kor nie naładował komórki ani nie wziął ładowarki no i właśnie. Poszliśmy np zobaczyć żaglówki, które właśnie co odpłynęły A i poznałem tajną kwaterę Secia, potem go rozpykałem na torze gokartowym po czym prawie się spóźniając na ostatni pociąg, zostawiłem w objęciach psycho goa-maniaczki ze Sttutgartu Niestety, jako że komóra padła mi prawie pierwszego dnia, there will be no photos. |
|
|
|
 |
Krasnola
Kochanica Kora

Wiek: 23 Dołączyła: 18 Paź 2004 Skąd: Poznań (Zalasewo)
|
|
|
|
 |
Kor
Moderator

Wiek: 30 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 8 Lipiec 2009, 08:08
|
|
|
Krasnolu, otóż ludzie zaniemówili z radości, kiedy to najsamprzód Pendulum zaczęłgo grać Master of Puppets, oczywiście cudownie przez siebie drum'n'baseowo zremiksowane a potem przeszli w fenomenalny Slam. Mogłem coś pomieszać, ale chyba właśnie tak było. Przez cały koncert odpływałem, także mogłem coś pomieszać
Z resztą, tak jak napisałem, Pendulum zagrało jak dla mnie najlepszy koncert całego festiwalu. Jak płyty Pendulum do słuchania w domu są takie sobie to koncert był fenomenalny. Z kolei z Prodigy jest odwrotnie - świetnie brzmią w domu, w klubie, na roko/discotece a na stadionie lipa. |
|
|
|
 |
Krasnola
Kochanica Kora

Wiek: 23 Dołączyła: 18 Paź 2004 Skąd: Poznań (Zalasewo)
|
|
|
|
 |
Kor
Moderator

Wiek: 30 Dołączył: 25 Kwi 2004 Skąd: Mstuff
|
Wysłany: 10 Lipiec 2009, 07:49
|
|
|
| Nie widziałem teledysku do Slamu (nadrobię, nadrobię) ale teledysk do Voodoo People to istny majstersztyk muzyczno-wizualny! |
|
|
|
 |
|
|
Theme modified by Vanti & Krejt. Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett. All trademarks are used with permission from Terry Pratchett. Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |