Dziewczyna z tatuażem dobra, ale bez rewelacji. Niby ciekawy pomysł, niby dobre wykonanie, ale czegoś mi brakowało. Może za mało skupienia się na śledztwie przez połowę filmu. Jestem jedną z niewielu osób, której podobał się Zodiak, właśnie dlatego, że tam cały czas się historia ciągnęła. Z drugiej stronie zachowanie książkowej wielowątkowości było ciekawe.
Co do treści to Mikael niby taki sprytny dziennikarz śledczy, a momentami sprawiał wrażenie mało kumatego. To już raczej minus dla autora książki (albo tak to zostało źle przedstawione w filmie), ale szkoda, że nie mógł rozgryźć czegoś co było oczywiste.
Spoiler:
Mam na myśli powiązanie numerów z Biblią.
W pracy wylosowałem też zaproszenie na przedpremierowe Gwiezdne Wojny w 3D. Film jaki jest każdy wie, więc nie o tym. Jestem zwolennikiem filmów trójwymiarowych. Uważam, że to fajny bajer, ale ma też swoje wady - okulary zmieniają kolor na ekranie. Oczywiście takie przerobienie hitu (które wyszło bardzo dobrze) to po prostu sposób na łatwą kasę. Czy film tego potrzebował? Niekoniecznie i raczej pójdę jeszcze tylko na 4 część, jednak fani sagi będą się dobrze bawić. Inni? Jeśli ktoś nie lubi 3D, to ten film na pewno ich nie przekona.
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
Jestem świeżo po książkowej wersji "Dziewczyny...", więc mogę ci napisać, że :
Spoiler:
nie zgadłam, że numery to nawiązania do Biblii; raczej nie było na to szans. Nie wiem, jak to zostało przedstawione na filmie, ale w książce masz np. "Magda - 32016". Nijak nie mogę tego powiązać z Biblią, tym bardziej, że chodzi o mniej znane księgi, a poza tym [przynajmniej w Polsce] zupełnie inaczej te rzeczy się zapisuje - np. "2 Kor 2, 15" i to skrót, np. "Kor" wskazuje na konkretną księgę/list. Bez skrótu to tylko cyfry, które mogą znaczyć masę rzeczy.
Było tak samo, to znaczy imię lub inicjały i 5-cyfrowa liczba, ale skoro w tym samym czasie miał Biblię należącą do Harriet, to powiązanie jednego z drugim wydało mi się oczywiste. Możliwe, że to wina uproszczenia motywu przez film.
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
No tak, książka ma dobre kilkaset stron. I jedyne wskazówki, jakie tam można znaleźć, to wspomniane parę razy, że Harriet zainteresowała się religią w ostatnim roku życia. I jeszcze kiedy bohater robi przegląd pozostałych po niej książek, to między nimi znajduje się Biblia z konfirmacji Harriet. Więc nie jest zbyt łatwo.
A oglądaliście szwedzką ekranizację?
Ja jeszcze Finchera nie widziałem, ale parę miesięcy temu oglądałem tę Opleva, z czystej ciekawości muszę się do kina wybrać, wersja szwedzka była przyjemna, patrząc na trailery wersji amerykańskiej - pierwsze co przychodzi na myśl, obsada głównych bohaterów o niebo gorsza i mniej pasująca ale to wrażenie z trailera. Jeśli ktoś oglądał obie wersje - liczę na komentarz
Też jestem niewierzący i to nie ma nic do rzeczy. Po prostu oglądając film miałem wrażenie, że czytanie Sherlocka Holmesa i granie w przygodówki uczyniły mnie lepszym śledczym. Powiązanie numerów z książką, a tym bardziej z Biblią to klasyk gatunku.
Keyff, oglądałem tylko amerykańską wersję, więc nie porównam, ale z mojego punktu widzenia było ok.
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
Ja mogę oceniać tylko z okazjonalnie widzianych fotosów i plakatów z filmu, ale im bardziej zagłębiam się w trylogię, tym bardziej mam wrażenie, że - niestety - Daniel Craig został dobrze obsadzony w roli. Bo Mikael Blomkvist nieodparcie kojarzy się z Bondem - i dżentelmen, i potrafi w razie potrzeby szybko zadziałać, inteligentny, przystojny, kobiety na niego lecą, rozwiązuje zagadki. Ale o tym napiszę dokładniej w odpowiednim temacie, jak skończę trzecią część sagi.
Naprawdę polecam Avengersów. Nie jest to może film o głębokim przesłaniu, ale mógłby być dużo durniejszy. Trwa ponad dwie godziny, czyli ma wielki potencjał do znudzenia - ale nie nudzi. Przynajmniej mnie. Nie da się zrobić zbyt długiego filmu, jeśli w środku jest Loki.
Efekty specjalne robią spore wrażenie, zwłaszcza pod koniec filmu. Napięcia między bohaterami można by bardziej eksploatować, ale film trwałby pięć godzin. Szkoda tylko, że Bannera nie gra Norton.
Spoiler:
I naprawdę szkoda Phila Coulsona. Liczę, że jednak został odratowany, a Fury skłamał. Nie pokazano, jak lekarze stwierdzają zgon, a manewr z kartami pokazuje, że Fury zdolny jest do daleko posuniętej manipulacji.
_________________ space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
Co do spoileru, to wiedziałem, że tak będzie i nawet wygrałem zakład, bo stwierdziłem, że Whedon to zrobi. To bardzo prosty mechanizm fabularny jest. Sam z niego korzystam.
_________________ may you live in interesting times.
Do pełni nerdgazmu brakowało mi tylko seansu w 2D, tańszych biletów i lepszej pracy kamery - poza tym film jest świetnym przykładem wakacyjnego hiciora blockbustera na przyzwoitym poziomie. Może scenariusz i historia mają trochę dziur i przyspieszeń ale rekompensują to świetne sceny akcji, dowcipne dialogi i sytuacje oraz widoczna chemia między aktorami. Iron cwaniakuje, Kapitan moralizuje, a Hulk... miażdży. W ogóle Hulk jest wisienką na torcie - świetna animacja, świetnie napisana postać i te kilka bezcennych momentów (z Lokim, Thorem, Iron Manem).
A ja ostatnio zaliczyłem ze znajomymi... Piratów Tak, tę animację poklatkową. Powiem wam, że było całkiem ciekawe, przynajmniej dla mnie, maniaka pirackich klimatów. Fabuła może w pewnym momencie trąciła banałami, ale z drugiej strony potrafiła się trochę bawić wyświechtanymi schematami. Humor też nawet potrafił często rozbawić, choć komedią roku to bym tego nie nazwał. No i statek głównych protagonistów filmu... Pięknie wyglądał w kinie, nie mogę się doczekać aż ten film pojawi się na blu-rayach, to chętnie zdobęde wtedy wersję fullhd z powszechnie lubianego sklepu internetowego i z radością obejrzę ten film jeszcze raz
_________________ "Tu właśnie odeszły smoki.
Leżą...
Nie sa martwe i nie są uśpione. Nie czekają, bo czekanie implikuje cel. Być może odpowiednim słowem jest...
...drzemią."
A nam się dzisiaj udało Thor'a obejrzeć. Niezły, niezły, do Hellboya jeszcze daleko, ale scena jak localsi robią sobie grilla i zawody w wyrywaniu młota - oskarowa
"21 Jump Street" - całkiem przyjemna komedia, która nie powala na kolana, ale jest zabawna i fajnie bawi się kliszami. 4,5/6
"Man on the Ledge" - taki sobie film akcji, można obejrzeć w wolny wieczór, ale nie spodziewajcie rewelacji 3/6
"Woman in Black" - Radcliff wychodzi z cienia małego czarodzieja. Wciaz jest mały, ale juz nie czaruje, momentami nawet udawało mu się wybić mi z głowy, że był Potterem. Całkiem przyjemny gotycki horror. Ludziom się nie podobało, ale ja lubię bardzo ten klimat i horrory o duchach. 4/6
"Dark Shadows" Burtona to rozczarowanie, przynajmniej dla mnie. Piękne wizualnie jak zwykle, ale fabularnie kuleje. 2,5/6
_________________ may you live in interesting times.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach