Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Filmy, filmy, filmy
Autor Wiadomość
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 26 Marzec 2010, 18:29   

Cloverfielda widziałem tylko fragmenty, ale pozwolę sobie odnieść się do powyższych postów. Jeśli chodzi o kampanie reklamową, to jakoś na mnie nie zrobiła wielkiego wrażenia i nie czułem jakiejś wyjątkowości. Na tym polu lepiej wypadł wcześniejszy Blair Witch Project. I chyba czułem pewną wtórność właśnie z tamtej kampanii. Pewnie dlatego nie obejrzałem jeszcze filmu.

Natomiast jak napisałem widziałem fragmenty, a to dlatego, że na kole naukowym był to przykład alternatywnego i ciekawego podejścia do realizacji filmu. Całość dla ułatwienia produkcji i zmniejszenia kosztów była nakręcona kamerami HD (ciekawe przy okazji na ile to wpłynęło na jakość obrazu w kinie). Ale ważniejsze, że cały film udaje jedno ujęcie. Nie był to pierwszy film wykonany w ten sposób, ale najbardziej znany. Takie udawany master shot trwający przez cały film, to na pewno coś nietypowego i w nowatorski sposób budującego napięcie.

Skoro tak wspomnieliście, to może wreszcie obejrzę. :)
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
I.Inni 


Wiek: 20
Dołączył: 09 Wrz 2004
Wysłany: 27 Marzec 2010, 01:34   

Kwarantanna

Remake [Rec], bardzo wierny w stosunku do oryginału, ale - co zaskakujące - od niego lepszy. Fabuła pozostała w zasadzie bez zmian, ale siła filmu leży w szczegółach - dłuższej i luźniejszej sceny w remizie, sensowniejszym wytłumaczeniem pojawienia się wirusa i bardziej klimatycznych napisach końcowych (naprawdę!). Można obejrzeć dla porównania.
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 29 Marzec 2010, 09:25   

Vanti napisał/a:
powrót do korzeni monster movies
Vanti napisał/a:
Jasne, Cloverfield nie ma drugiego dna

Generalnie, filmy z podgatunku monster movies nie zawierają dużo drugiego dna, te filmy mają inne 'założenia programowe' :)
 
 
     
Uboot 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 29 Marzec 2010, 10:14   

Nie idźcie na Alicję, Burton się zeszmacił (albo zrobił to Disney, ale na jedno wychodzi).

Możecie mi podziękować bo właśnie zaoszczędziliście 22 złote na bilecie.

Ew, jak jesteście masochistami to idźcie na zwykłe 2d, bo Disney chyba robił 3D w szopie i co chwila trzeba było zezować żeby złapać ostrość. Poza tym chyba lepsza będzie wersja z dubbingiem (pierwszy raz to piszę). Kiepsko przetłumaczone słowotwórstwo + tracące ostrość 3D sprawiło mi takie problemy, że pierwszy raz w życiu nie mogłem nadążyć z czytaniem napisów.
Dodam jeszcze, że scenariusz płytki, a wszytko jakieś taki infantylne i przesłodzone. No i po co to na siłę wciśnięte "iskrzenie" między Alicją, a Kapelusznikiem? Aha, z Tymi Chinami na końcu to też mrugnęli okiem.

Plusami były: scenografia (ale tylko w 2D), gra aktorska, oraz więź miedzy postaciami ze świata realnego i Wonderlandu. Szalona ciotka - szalony królik, Rudzielec - Kapelusznik, Brat ojca Alicji - Gąsienica, Matka Rudzielca - powiedzmy, że Królowa Kier, Bliźniaczki - Bliźniaki itd.

Gadzinisko napisał/a:
Całość jest zadziwiająco lekkostrawna. Nie przeszkadzają pewne nieścisłości, bo to nie jest ważne. To jest film Burtona i jako taki należy go traktować.

No właśnie, jeżeli pamiętacie "prawdziwego" Burtona to nie idźcie. Cały ten film jest jakiś taki nieścisły.
Gadzinisko napisał/a:
I swoją drogą to czy oni się na jakimś tłumaczeniu książki opierali? Ktoś wie na jakim jeśli tak? Ja go nie znam.

Chyba jakieś za przeproszeniem z głowy.


Idźcie lepiej do jakiejś restauracji na dobrą kolację. Agatka i ja tak właśnie zrobiliśmy i to uratowało nam wieczór.

Nie ma takiego kina, koniec imprezy.
Dziękuję, dobranoc.
  
 
 
     
arekrem 


Wiek: 21
Dołączył: 10 Sie 2007
Skąd: Inąd Zdrój
Wysłany: 29 Marzec 2010, 11:00   

Uboot napisał/a:
Nie ma takiego kina, koniec imprezy.
Dziękuję, dobranoc.


Ale Johnny Depp...
_________________
"Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu."
 
 
     
LudoS 


Wiek: 24
Dołączył: 14 Wrz 2005
Skąd: Ślunsk
Wysłany: 29 Marzec 2010, 16:35   

Uboot napisał/a:
Poza tym chyba lepsza będzie wersja z dubbingiem (pierwszy raz to piszę). Kiepsko przetłumaczone słowotwórstwo + tracące ostrość 3D sprawiło mi takie problemy, że pierwszy raz w życiu nie mogłem nadążyć z czytaniem napisów.

Zgadzam się że napisy dziwne i trzeba było bardziej słuchać niż czytać. Jednak co do dubbingu to odradzam po tysiąckroć, poszedłem na film w j. angielskim ale przez pomyłke włączyli na początku z dubbingiem i tekst w którym młoda Alicja mówi że śniła jej się DODA to porażka, na szczęście zmienili później na oryginalną wersje.
_________________
This is all get a little bit complicated.
Póg Mo Thón.
 
 
     
aschar 


Wiek: 22
Dołączył: 02 Gru 2007
Skąd: Zduńska Wola
Wysłany: 29 Marzec 2010, 18:13   

A wiadomo coś z Going Postal?
Bo to chyba termin już jest...
_________________
Jeśli za dużo sobie wyobrażasz, uważaj żeby nie zginąć w zderzeniu z Rzeczywistością
 
 
     
Gadzinisko 
Aniołek Krejta


Wiek: 21
Dołączył: 18 Kwi 2005
Skąd: Podkowa Leśna
Wysłany: 31 Marzec 2010, 19:42   

W chmurach

Film dobry, choć głównie dzięki ciekawej kreacji Clooneya. Sporo ciekawych i inteligentnych żartów. Niezwykle zgrabne rozwiązanie "wątku romantycznego", dzięki któremu film nie ma przesłodzonej końcówki.

Zaś filozofia życia głównego bohatera do zastanowienia się.
_________________

Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.



If you don't think your life is worth more than someone else's, sign your donor card and kill yourself.
 
 
     
Uboot 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 1 Kwiecień 2010, 11:12   

Dom Zły

Nie wiem jak Was, ale mnie ten film poraził i jednocześnie przeraził. Czułem się przytłoczony całym tym złem pokazanym w filmie, jeszcze parę godzin po obejrzeniu.
Szczerze, to nigdy się w ten sposób nie czułem po historii pokazanej w filmie. Po książce jak najbardziej, bo tam pomaga mi moja wyobraźnia, ale po filmie nigdy. Smarzowski jako pierwszy pokazał mi coś czego nigdy bym sobie sam nie był w stanie wyobrazić. Zrobił to za mnie i jestem mu wdzięczny.
Jak dla mnie jeden z lepszych filmów ostatnich lat. Naprawdę daje do myślenia. Proszę więcej takich produkcji!

Zastanawiam się tylko czy za parę lat, dla nowego pokolenia Polaków, będzie jeszcze zrozumiały.
Smarzowski mistrz.

Dzisiaj premiera na DVD. Priorytet na mojej liście Must have, tak jak swego czasu Wesele tego samego reżysera.


Ps. I coś ode mnie: Mary i Max
 
 
     
arekrem 


Wiek: 21
Dołączył: 10 Sie 2007
Skąd: Inąd Zdrój
Wysłany: 3 Kwiecień 2010, 01:21   

Uboot napisał/a:
Dom Zły

Nie wiem jak Was, ale mnie ten film poraził i jednocześnie przeraził. Czułem się przytłoczony całym tym złem pokazanym w filmie, jeszcze parę godzin po obejrzeniu.
Szczerze, to nigdy się w ten sposób nie czułem po historii pokazanej w filmie. Po książce jak najbardziej, bo tam pomaga mi moja wyobraźnia, ale po filmie nigdy. Smarzowski jako pierwszy pokazał mi coś czego nigdy bym sobie sam nie był w stanie wyobrazić. Zrobił to za mnie i jestem mu wdzięczny.
Jak dla mnie jeden z lepszych filmów ostatnich lat. Naprawdę daje do myślenia. Proszę więcej takich produkcji!

Zastanawiam się tylko czy za parę lat, dla nowego pokolenia Polaków, będzie jeszcze zrozumiały.
Smarzowski mistrz.


Nie żyłem w PRLu, a mimo to film mi się bardzo podobał. Film - myślę - jest i będzie zrozumiały, bo nie opowiada tylko o mylycji, pegieerze etc., ale o zwykłym ludzkim sk***ysyństwie. System jest tylko tłem.

Bardzo się cieszę, że w końcu ktoś podziela moje zdanie :)
_________________
"Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu."
 
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 16 Maj 2010, 19:00   

Robin Hood

Na ten film wybrałem się z określonymi oczekiwaniami i otrzymałem to czego chciałem.
Dla miłośników kina przygodowego, kostiumowego, historycznego, czy jak to nazwać, pozycja obowiązkowa;-)
Nie będę się rozpisywał, w sieci jest mnóstwo recenzji. Moim zdaniem film jest wart zobaczenia go na dużym ekranie.
_________________
 
 
     
Apaczyk 
VIP


Wiek: 37
Dołączył: 18 Sie 2006
Skąd: Gdynia/ Warszawa
Wysłany: 17 Maj 2010, 10:48   

Obejrzałem Braci Jima Sheridana (w obsadzie Tobey Maguirre, Jake Gyllenhaal i Nathalie Portman) i choć zaliczam się do wielbicieli talentu tego reżysera od czasu Mojej lewej stopy i W imię ojca, tym razem odczucia mam ambiwalentne. Generalnie film jest mocny, dający po głowie i ma kilka scen naprawdę wbijających w fotel, ale jednocześnie nie zabrakło w nim wyraźnych zgrzytów. Zawsze miałem Sheridana za reżysera mającego wyjątkową umiejętność wystrzegania się najmniejszego fałszu w opowiadanych historiach. Tutaj jakby nieco z tej umiejętności zatracił. Nie chcę spojlerować, ale jest tu kilka scen, które z punktu widzenia psychologicznego jakoś mi się nie trzymają kupy, kilka wyraźnych uproszczeń i skrótów myślowych (chyba dla Amerykanów). Miejscami miałem też wrażenie, że wydarzenia nie są wystarczająco umotywowane tym co pokazano nam wcześniej. A szkoda, bo mógłby to być kolejny film wybitny w jego dorobku, a tak jest tylko dobry. Plus natomiast za niedopowiedzianą końcówkę, zmuszającą do dyskusji. 7,5/10
_________________
Moje Dziewczęta!

Moje Dziewczęta updated!
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 17 Maj 2010, 11:31   

Ja ostatnio nic nie widziałem, ale ten news ucieszy zapewne co poniektórych (a szczególnie jednego) usersów:

:arrow: http://www.filmweb.pl/Krw...D,News,id=60739

Ale ja nie z tej okazji, widzieliście to:
:arrow: http://www.themoviebox.ne...ion/trailer.php

Mój tegoroczny faworyt!
 
 
     
Gadzinisko 
Aniołek Krejta


Wiek: 21
Dołączył: 18 Kwi 2005
Skąd: Podkowa Leśna
Wysłany: 17 Maj 2010, 14:23   

Apaczyk napisał/a:
Obejrzałem Braci Jima Sheridana


Mi się strasznie podobał duński pierwowzór. Jak nie obejrzałeś, to obejrzyj.

Ja jakoś nie jestem przekonany do amerykańskich remaków nieamerykańskich filmów.
_________________

Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.



If you don't think your life is worth more than someone else's, sign your donor card and kill yourself.
 
 
     
Apaczyk 
VIP


Wiek: 37
Dołączył: 18 Sie 2006
Skąd: Gdynia/ Warszawa
Wysłany: 17 Maj 2010, 14:44   

Bo w zdecydowanej większości to straszny crap. Ale pamiętajmy, że tutaj reżyserem jest rewelacyjny Jim Sheridan. Choć niestety, pod względem ładunku emocjonalnego ten film dzielą lata świetlne od "W imię ojca", chyba nawet "Moja Ameryka" była pod tym względem lepsza.
_________________
Moje Dziewczęta!

Moje Dziewczęta updated!
 
     
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 17 Maj 2010, 20:09   

Pasikorek napisał/a:
ale ten news ucieszy zapewne co poniektórych (a szczególnie jednego)


:mrafroamerykanin:

Ciekawe jak im wyjdzie taka konwersja, a do tego jestem ciekawy, jak to w ogóle jest technicznie wykonalne.

Ale szczerze mówiąc, to mimo, iż na pewno to obejrzę (o ile będzie u nas wyświetlane, a to nie jest pewne), to nie wiem, czy taka przeróbka ma sens.

Przy okazji dowiedziałem się, że muzykę do tego filmu (i kiepskiego sequela) wykonała orkiestra naszej Filharmonii Narodowej. Ba, wyczytałem, że muzyka do całej masy anime została wykonana przez tą orkiestrę. Mamy drugą Japonię tutaj. :lol:
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 19 Maj 2010, 09:15   

Racja, większość "rimejków" to crap, ale zdarzają się perełki (np. pana Christophera Nolana Insomnia). No właśnie zastanawiałem się czy pooglądać najpierw oryginał Braci a potem amerykańską wersję, czy od razu remake Sheridana.

A co do Battle Royale to seciu zaraził mnie tym filmem, ja zarażam innych a oni jeszcze innych. Dobra i mocna pozycja; kto nie oglądał tego spotka gniew moderatora settlera 8-)
 
 
     
arekrem 


Wiek: 21
Dołączył: 10 Sie 2007
Skąd: Inąd Zdrój
Wysłany: 19 Maj 2010, 09:27   

Cytat:
Robin Hood (czy może raczej Robin Hood: Początek).

Super - dużo wszystkiego, ale mało sensu i ducha Robina Hooda.

Cały czas jesteśmy bici patosem między oczy, reżyser próbował za wszelką cenę urealnić legendę RH, zapominając o tym że realistyczne sytuacje wymagają realistycznych postaci. I tak, jedynym bohaterem z jakąś głębią psychologiczną jest Ryszard Lwie Serce, który umiera po 10 minutach filmu, największym przeciwnikiem Robina są Francuzi, którzy przeprowadzają desant w Anglii (zerżnięty co do ujęcia [BARKI DESANTOWE!] z Szeregowca Rajana), a na samym końcu znikąd pojawia się Lady Marion na czele dzieci ujeżdżających kucyki.

Oprócz tego w połowie okazuje się, że ojcem RH był: "kamieniarz, filozof i autor Magna Carty". Aha. Od tej pory cała akcja filmu kręci się wokół rzeczonego dokumentu, a film niepokojąco zbliża się do Bravehearta.

Zakończenie sugeruje sequel, bądź może nawet trylogię. Szkurde.

5/10
_________________
"Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu."
  
 
 
     
wawrzyniec 
VIP


Wiek: 39
Dołączył: 25 Lip 2005
Skąd: Gliwice
Wysłany: 19 Maj 2010, 11:19   

Rozumiem, że w przypadku tego rodzaju filmów możemy przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem przebieg akcji, aczkolwiek uważam, że wrzucanie spoilerów jest cokolwiek nieuprzejme.....
A co do posta powyżej - nie zgadzam się.
arekrem napisał/a:
Cały czas jesteśmy bici patosem między oczy

Przesadzasz. Patos jest stałym elementem filmów historycznych, a jednak nie czułem się nim bity po oczach cały czas. Faktycznie w kilku scenach patetyczne przemowy, czy też zachowania mogły się nie podobać. Wystąpiły jednak w kilku scenach.
arekrem napisał/a:
reżyser próbował za wszelką cenę urealnić legendę RH, zapominając o tym że realistyczne sytuacje wymagają realistycznych postaci. I tak, jedynym bohaterem z jakąś głębią psychologiczną jest Ryszard Lwie Serce

O tak, Ryszard Lwie Serce to ma głębię...... Dlaczego pozostałe postaci wydały Ci się nierealistyczne....?
arekrem napisał/a:
największym przeciwnikiem Robina są Francuzi, którzy przeprowadzają desant w Anglii (zerżnięty co do ujęcia [BARKI DESANTOWE!] z Szeregowca Rajana), a na samym końcu znikąd pojawia się
Spoiler:

Lady Marion na czele dzieci ujeżdżających kucyki.


Coś mi się wydaję, że spałeś na filmie......
Dlaczego niby Francuzi mieliby być "największym przeciwnikiem Robina"? Ze względu na to, że walczył z nimi w trakcie powrotu z krucjaty i w finałowej bitwie? A co pomiędzy???
IMHO - nawiązanie do Szeregowca Ryana jest celowe, ale to moje zdanie....
A co do spoilera:
Spoiler:

we wcześniejszych scenach widać było jak Marion stopniowo "zbliża się" do dzieci, które uciekły do lasu i w pierwszej scenie ograbiły jej gospodarstwo z ziarna. Czy faktycznie konieczne było wrzucanie Marion do sceny bitewnej - nie wiem, mnie to nie raziło


arekrem napisał/a:
Oprócz tego w połowie okazuje się, że
Spoiler:

ojcem RH był: "kamieniarz, filozof i autor Magna Carty"

. Aha. Od tej pory cała akcja filmu kręci się wokół rzeczonego dokumentu, a film niepokojąco zbliża się do Bravehearta.

Toż to potworne! Z drugiej strony nie znalazłem żadnej informacji na temat faktycznego twórcy rzeczonego dokumentu, więc dlaczego wykluczasz taką możliwość? A co do Bravehearta.... no cóż, faktycznie i w jednym i drugim filmie bitwy były i czekanikami się po głowie walili. Uderzające podobieństwo. A temat równości nie mógł się w RH nie znaleźć, bo to chyba jest istota tej legendy...
Na rozluźnienie polecam hipotetyczny scenariusz:
FILMWEB napisał/a:
Znany jest scenariusz Robin Hooda II
w pierwszych scenach filmu Lady Marion i jej syn giną z rąk żołnierzy króla Jana, leśne schronienie płonie, banda idzie w rozsypkę Robin przybywa za późno, może już tylko pocałować stopy zmarłej żony. Ścigany prze rycerstwo Anglii ucieka do Hiszpanii. Walczy z Maurami na półwyspie Iberyjskim.Bierze udział w wyzwoleniu Calatravy, a następnie wsławia się w bitwie pod Los Navas de Tolosa. Zdobywając przyjaźń Alfonsa VII zostaje wysłany jako poseł na dwór angielski. Jego kompanem zostaje nawrócony na chrześcijaństwo czarnoskóry saracen Azim Juba( w tej roli Djimon Hounsou). W hiszpańskim pośle Król Jan poznaje swego dawnego przeciwnika Robina Longstride'a, nie może go jednak zgładzić gdyż chroni go immunitet. Robin zyskuje sobie coraz większą popularność wśród ludu zwyciężając w wielu turniejach rycerskich, przez mieszkańców Brytanii zwany jest po prostu Hiszpanem. Jednocześnie w Anglii buntują się baronowie gdyż Jan nie przestrzega praw zawartych w wielkiej karcie swobód. Najaktywniejszy z baronów Grakchus Fitzpatrick( w tej roli Derek Jacobi) kontaktuje się z Robinem, razem obmyślają plan obalenia tyrana. Robin chce ofiarować koronę swemu przyjacielowi Alfonsowi VII ten jednak rychło umiera. Tymczasem aresztowany zostaje Baron Fitzpatrick, Hood rozumie, że nie można dłużej zwlekać, rozpoczyna się powstanie. Robin i buntownicy po serii zakończonych różnym rezultatem potyczek chronią się w zamku Rochester. Jan bez Ziemi przystępuje do oblężenia, w czasie jednego ze szturmów dochodzi do pojedynku między Robinem a królem. Longdtride zabija tyrana, ale sam zostaje raniony strzałą. Kona nakazując baronowi Fitzpatrickowi wprowadzenie republiki proletariatu w której lud pracujący miast i wsi będzie żył dostatnio i spokojnie.
_________________
 
 
     
arekrem 


Wiek: 21
Dołączył: 10 Sie 2007
Skąd: Inąd Zdrój
Wysłany: 19 Maj 2010, 23:27   

wawrzyniec napisał/a:
A temat równości nie mógł się w RH nie znaleźć, bo to chyba jest istota tej legendy...


"Magna Carta" ma niewiele wspólnego z wolnością i równością proletariacką (sic!) propagowaną przez legendę o Robin Hoodzie. W filmie mamy no po prostu deklarację praw człowieka i obywatela, jak to będzie pięknie itd. W rzeczywistości niewiele się zmieniło gdy Jan w 1215 podpisał akt. Trzeba było Cromwella by znieść przywileje feudalne.

Tak więc film trąci mi tanią propagandą. Bonusik:

_________________
"Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu."
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group