Ja miałem w ostatni weekend mieć tą (nie)przyjemność obejrzenia Ciacha, czyli "wreszcie prawdziwą komedię". I powiem tak - jeżeli tak teraz będą wyglądały polskie komedie, to ja dziękuję bardzo. Co raz bardziej zbliżamy się do poziomu komedii amerykańskich. I bynajmniej to nie jest pochwała. Tak, wiem - istnieje wiele fajnych amerykańskich komedii, a część z nich niedawno miało swoje premiery (np. Kac Vegas czy Narzeczony mimo woli). Ja tak tylko uogólniam, bo niestety ostatnio te komedyjki są głupie, a żarty wymuszone. No i do tego cały czas oscylują wokół seksu i przekleństw. I takie też jest Ciacho. Przyznam się - zaśmiałem się kilka razy. Ale to z głupot jakie oglądałem na ekranie.
Dzień później obejrzałem Ile waży koń trojański pana Machulskiego. W porównaniu do poprzedniego filmu był prawdziwą komedią, którą oglądało się z przyjemnością, a człowiek się szczerze śmiał z serwowanych żartów. Mam nadzieję, że następne polskie komedie będą prędzej pokroju "Ile waży..." a nie "Ciacha"...
_________________ And I know that we've still got time
But I do not think we're invincible
"Juggernauts" Enter Shikari
Wiek: 37 Dołączył: 18 Sie 2006 Skąd: Gdynia/ Warszawa
Wysłany: 26 Styczeń 2010, 15:51
A i to przy założeniu, że "Ile waży..." to i tak jeden ze słabszych filmów w filmografii Machulskiego, o lata świetlne od Seksmisji, Vabanków, Kingsajzu czy nawet Kilera.
W wywiadzie dla Los Angeles Times producent Joel Silver ujawnił, iż Guy Ritchie będzie reżyserem "Sherlocka Holmesa 2". Warner Bros. chce jak najszybciej ruszyć z produkcją obrazu, co ma niestety swoje negatywne konsekwencje. Ritchie musi na razie zrezygnować z ekranizacji komiksu "Lobo".
(...)
Niestety Silver nie ma zbyt dobrych wiadomości dla fanów Brada Pitta. Producent przyznał, że rozmawiano na temat obsadzenia gwiazdora w roli profesora Moriarty'ego, lecz na chwilę obecną jego udział wydaje się mało prawdopodobny.
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
Ritchie musi na razie zrezygnować z ekranizacji komiksu "Lobo".
Może to i lepiej? W końcu fabuła i nastawienie producentów (PG-13!) źle temu projektowi wróży. Gdyby kręcił to Tarantino albo Raimi... Z innym scenariuszem...
_________________ "Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu."
Ja jeszcze w sprawie Avatara... Czy tylko ja miałem takie wrażenie, że polskie napisy były półprzezroczyste, migały, i w ogóle strasznie nieprzyjemnie się je czytało ? Strasznie mnie to drażniło (byłem w IMAXie, może tak samo jest przy 'normalnych' projekcjach 3D?) . Napisy po angielsku wtopione w film wyglądały normalnie.
Ja jeszcze w sprawie Avatara... Czy tylko ja miałem takie wrażenie, że polskie napisy były półprzezroczyste, migały, i w ogóle strasznie nieprzyjemnie się je czytało ? Strasznie mnie to drażniło (byłem w IMAXie, może tak samo jest przy 'normalnych' projekcjach 3D?) . Napisy po angielsku wtopione w film wyglądały normalnie.
Nie wiem czy zwróciłeś uwagę, ale w większości napisy też były w trójwymiarze. Wystawały przed obraz, bądź chowały się za nim. Poza tym pierwszy raz widziałem, żeby napisy nie były sztywno przyklejone do środka ekranu. Często skakały w różne obszary obrazu ażeby nie zasłonić czegoś w 3D.
Ps. Ciekawostka:
Cytat:
„Avatar" stał się już najbardziej dochodowym filmem w historii kina. Obraz Jamesa Camerona zdetronizował „Titanica" - inny hit tego samego reżysera.
Jak poinformowała amerykańska wytwórnia filmowa 20th Century Fox, „Avatar" zarobił po poniedziałkowych projekcjach 1,859 mld dolarów („Titanic" w latach 1997-1998 uzbierał 1,843 mld USD).
Ps2. Nie wiem czy już pisałem, ale idźcie na nowego Szerloka. Warto.
chyba żaden film nie gościł na tylu stronach tego forum
I tu się mylisz. Ja jeszcze pamiętam dyskusję o ekranizacji Władcy Pierścienia. Była o wiele bardziej zażarta niż ta tutaj. Poszukaj sobie w temacie o adaptacji Wiedźmikołaja.
Ja jeszcze w sprawie Avatara... Czy tylko ja miałem takie wrażenie, że polskie napisy były półprzezroczyste, migały, i w ogóle strasznie nieprzyjemnie się je czytało ?
O ile dobrze pamiętam, to na wcześniejszych filmach 3D napisy było tak samo umieszczone na obrazach z obu kamer, czyli nie były umieszczane w trójwymiarze, czyli jeśli chodzi o głębie obrazu, były "z tyłu". Natomiast w Avatarze przez cały film były na tej samej głębokości, stosunkowo "płytko". Dlatego w 99% ujęć było to naturalne i napisy latały przed obiektami/bohaterami widocznymi w danym ujęciu. Jednak kilka razy się zdarzyło, że jednak obiekt bliższy napisom był w tym samym miejscu i wtedy wyglądało to nienaturalnie. Między innymi dlatego napisy czasem znajdowały się z boku, ale niestety nie zawsze. Żadnej przeźroczystości nie było (ja byłem w normalnym kinie). Ogólnie to mi się właśnie podobały te "latające" przed obiektami napisy, było to naturalniejsze, niż te dziury w obrazie z innych filmów.
Stolec napisał/a:
Avatar to ogromny sukces! Zobaczcie ile już trwa nasza dyskusja o nim ;p chyba żaden film nie gościł na tylu stronach tego forum
Niezupełnie, właśnie rozmowa trwa dlatego, że film niekoniecznie jest taki dobry. Sherlock Holmes sie wszystkim podobał i nie ma o czym gadać. Chyba, że chodzi ci o sukces kasowy, to fakt. Jak widać bardzo dużo osób go obejrzało, wiedząc nawet, że sam film jest dość średni.
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
Sherlock Holmes sie wszystkim podobał i nie ma o czym gadać.
Mi się nie podobał i nie chcę o tym gadać. Niewiele jest filmów, które oddają IMO styl książek lub opowiadań. jedne są lepsze inne gorsze, ale tym razem było nieciekawie. Koniec dyskusji z mojej strony.
heh.... no lubię a i owszem.
Może dlatego nie pamiętam aż tak wzmiankowanej dyskusji;-)
A uwielbiam..... nie napiszę;-)
Ekranizacji LOTR nie widziałem już od dawna, jak i wielu innych filmów.
Spróbujcie coś takiego odpalić przy śpiących dzieciach....;-)
Uprzedzając: słuchawek nie lubię, a poza tym nie słyszę, gdy któryś z Diabełków się budzi;-)
A Sherlock mi się podobał.
Wiek: 37 Dołączył: 18 Sie 2006 Skąd: Gdynia/ Warszawa
Wysłany: 8 Luty 2010, 09:34
Mnie się też Sherlock podobał (LOTR nota bene również, zwłaszcza w wersjach rozszerzonych), choć nie aż tak jak się spodziewałem po ogólnych zachwytach, m.in. Waszych.
A wczoraj obejrzałem polecane tu FAQ about Time Travel i potwierdzam - absolutna rewelacja, dawno sie tak nie usmiałem. Jak to się stało, że wcześniej przeoczyłem ten film, choć już sam fakt, że to brytyjska koprodukcja BBC i HBO Films powinna dać mi do myślenia? Świetnie wykorzystany w sumie dość prosty pomysł o trzech nieudacznikach, z których dwóch jest maniakami, przepraszam - fascynatami, podróży w czasie. Klimat bardzo wyraźnie przypomina wczesne filmy Kevina Smitha, zwłaszcza Clerksów (niektóre dyskusje dotyczące filmów s-f i nie tylko, jest też coś dla miłośników Firefly, do których scenarzysta najwyraźniej się zalicza), choć jednakowoż wydano tu parę funtów i na efekty, jak na tak niskobudżetową produkcję, całkiem znośne. Zresztą nie one są tu najważniejsze, a wyciśnięcie pomysłu na maksa jak cytryny. Przy "róbcie wszystko tak jak ja" leżałem na podłodze ze śmiechu. Z czystym sumieniem polecam, nie tylko miłośnikom wczesnego Kevina Smitha.
Sherlok jest naprawdę sukcesem początku tego roku. Było trochę śmiechu, było trochę akcji, a jest to (jak od dawna wiemy) recepta na zdecydowany hit kinowy. Niektórzy mogą narzekać na zbyt dużo bijatyk, a za mało cichych przemyśleń głównego bohatera. Jak dla mnie przemyśleń było dostatecznie dużo, po prostu nie były dokonywane w fotelu przy fajce. Zresztą dedukcja np. podczas walki jest bardzo realistyczna, bo pokazuje z jaką prędkością umysł Holmesa potrafił działać.
I jest jedna rzecz, na którą właściwie mogę narzekać.
Spoiler:
Główny wróg, czyli lord Blackwood. Przez cały film wiemy, że jest mroczny, demoniczny, straszny, etc. Pod koniec dowiadujemy się, że jest też oszustem. Ale cały czas wydawał mi się skrajnie płytki. Nie zrozumcie mnie źle, nie żądam pokazywania całego życiorysu ze szczegółami pt. "Jak Narodziło się Zło"... Ale może kilka szczegółów, jeden, dwa, trzy, które jakoś by urealniły tą postać...
Swoją drogą miał fajny płaszcz
_________________ Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.
If you don't think your life is worth more than someone else's, sign your donor card and kill yourself.
Po tylu latach powstala kontynuacja filmu, ktory bardzo lubie i pewnie z powodu braku dystrybutora w Polsce dopiero teraz obejrzalem. Nie tak dobre jak "jedynka", ale mozna obejrzec. Troche wtorne, troche dziwnych pomyslow. Chyba poprostu patrzac realistycznie tego sie spodziewalem, wiec jakos bez niespodzianek (ani pozywtywnych ani negatywnych).
Jak tylko sie dowiedzialem, ze powstaje ten sequel, to od razu wiedzialem, jaka bedzie piosenka podczas napisow koncowych. To poprostu bylo oczywiste.
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
Wiek: 37 Dołączył: 18 Sie 2006 Skąd: Gdynia/ Warszawa
Wysłany: 2 Marzec 2010, 13:39
Up, czyli Odlot. Fajne. Zabawne, nieprzesłodzone, trochę "oldskulowe", ogląda się. Krzyżyk na sercu. A tekst "schowałem się pod werandą, bo pana kocham" - rządzi.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach