Bękarty Wojny? Jestem świeżo po obejrzeniu i wiecie co? Dla mnie bardzo słaby. Nie wiem jakoś go nie trawię. Moim zdaniem to najgorszy film Quentina i jeden z nielicznych filmów po obejrzeniu którego żałuję mojego straconego nań czasu.
Jedyny plus to Christoph Waltz. I tyle.
Tarantino i jego dzieła kocham dalej, ale Bękartów nie kupuję.
Przerzucając filmweb natrafiłem na coś takiego. Trailer wygląda zarąbiście. Tak sami jak plakaty. Jedyna skaza to Nicolas Cage, ale jako, że jest jednym z 4 głównych bohaterów i występuje w masce przez część czasu to może przeżyję.
Pierwszy raz słyszę o tym komiksie. Ktoś wie co to jest i czy może wyglądać dobrze na dużym ekranie?
_________________ Kto żyw, martwy, kto umiera,
Chodźcie tańczyć Makabrela.
Coś wspaniałego - oglądając to człowiek czuje się jakby oglądał odcinek anime sprzed lat. Stroje, efekty... Wszystko zrobione jest kapitalnie, jeszcze nie widziałem tak dobrej ekranizacji. Oczywiście nadal jest przeraźliwie głupie i odpustowe - czyli nawet to zostało zachowane. Polecam.
Toż to jedna z bajek mojego dzieciństwa. Wstawało się specjalnie o 6.00 rano na blok bajkowy na Polonii 1 i oglądało bajki (w tym Yattamana).
Muszę zobaczyć, bo trailery mnie zaciekawiły niezmiernie.
Z głupich bajek dzieciństwa to jeszcze GiGi'ego mogliby przenieść na duży ekran.
Ps. Chciałem jeszcze coś napisać o Avatarze, ale jak poczytałem "dyskusje" na różnych forach, pełne bluzg i obrażania to zrezygnowałem.
Napiszę tylko, że wybraliśmy się z Agatą i Gehenną w Gdynia do kina (film trwa prawie 3 godziny). Oczywiście historia sztampowa, typowa i prosta (niby były jakieś przesłania dotycząte przyrody, iraku, wietnamu, ale o tym dowiedziałem się z recenzji), ale nie ona jest tutaj najważniejsza. Ten film to rozkosz dla oczu. 2012 miał ponoć niezłe efekty, ale powiem Wam, że przy Avatarze, 2012 wygląda jakby jego premiera miała miejsce parę lat, a nie miesięcy temu. Mnie osobiście oprócz 3D powaliła mimika twarzy Na'vi. Idźcie, bo na blureju to już nie będzie to samo.
No, ja się pokuszę i napiszę recenzję Avatara. Oczywiście bez bluzgów i obrażania, ale za to sobie ponarzekam. Chociaż tyle mojego, o!
Jak dla mnie to historia opowiedziana w filmach [grach/książkach] jest najważniejsza i nawet jeżeli piksele ranią moje oczy, animowani aktorzy poruszają się sztywno jak kołki w płocie a książka rozpada się przy najlżejszym dotyku, to nie zwracam uwagi na takie drobiazgi o ile fabuła jest DOBRA. No a tutaj, jak U już napisał, mamy niestety uwspółcześnioną wersję Pocahontas z dodatkowym wątkiem ekologicznym i humanistycznym [znaczy: to nieładnie niszczyć przyrodę; oraz: zabijanie obcych jest złe]. Co jest jeszcze do zniesienia w półtoragodzinnym filmie; niestety tutaj trzeba wysiedzieć aż trzy godziny.
Oczywiście, film jest piękny, nawet bardzo piękny [chociaż Na'vi wyglądają dla mnie jak spełnienie marzeń anorektyków, fuj], ale mnie to nie wystarczyło. Nie starczyło mi po prostu cierpliwości, żeby przez trzy godziny siedzieć i podziwiać piękne krajobrazy, zwłaszcza że w połowie film zmienia się w film wojenny [a to dla mnie już najnudniejsze co może być ].
Subiektywnie oceniam film na 6/10 - z czego aż cztery punkty przyznałam za grafikę i animację komputerową. Można obejrzeć, choćby z ciekawości, jak to wszystko wygląda w 3D. A później szybko o tym zapomnieć, czego sobie i wam życzę. Amen.
Bękarty Wojny? Jestem świeżo po obejrzeniu i wiecie co? Dla mnie bardzo słaby. Nie wiem jakoś go nie trawię. Moim zdaniem to najgorszy film Quentina i jeden z nielicznych filmów po obejrzeniu którego żałuję mojego straconego nań czasu.
Co prawda już rozmawialiśmy i mówiłeś co ci się nie podoba, natomiast tym co nie widzieli - nie słuchajcie go i obejrzyjcie.
Uboot jest jedyną osobą jaką znam, a jakiej się ten film nie podobał. Do tego jest to jeden z najbardziej nagradzanych filmów tego roku (między innymi, za scenariusz).
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
Uboot jest jedyną osobą jaką znam, a jakiej się ten film nie podobał. Do tego jest to jeden z najbardziej nagradzanych filmów tego roku (między innymi, za scenariusz).
To mało osób znasz. ^^
A poza tym 80% osób słucha Popu, a nie oznacza to jeszcze (na szczęście), że jest dzięki temu dobry. No nie podobały mi się Bękarty i tyle. Oczekiwałem czegoś lepszego.
A poza tym 80% osób słucha Popu, a nie oznacza to jeszcze (na szczęście), że jest dzięki temu dobry.
Co ma gatunek muzyki do tego, czy jest dobra? Muzyka Michaela Jacksona nie jest dobra? A jak posłuchasz kiepskiego rocka, czy co tam lubisz, to cały gatunek stanie się zły? Zresztą nie mówię, czy ktoś słucha/ogląda coś, tylko czy się komuś podoba.
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
A podobno o gustach się nie dyskutuje.
Tyle o tym Avatarze, że chyba jednak obejrzę. :]
Napiszcie coś wiecej o tym Yattamanie! Uwielbiałam tą bajkę, odjazdowa po prostu.
_________________ Sa o Roma babo, e bakren chinen, a me chorro, dural vesava.
Sa me amala oro kelena, oro kelena, dive kerena.
Ediwado babo, amenge bakro, sa o Roma babo, e bakren chinen.
Sa o Roma babo babo, sa o Roma o daje, sa o Roma babo babo, sa o Roma daje.
Trzy filmy dzisiaj:
- Avatar - 3d trochę przereklamowane, co nie zmienia faktu, że Cameron stworzył BARDZO piękny świat. Co z tego, że fabuła jest lekko zmodyfikowaną bajką Disneya?
- The Moon - szkoda, ze cały suspens fabuły rozwiązuje się po kilkudziesięciu minutach, a widzowi pozostaje tylko czekać na przewidywalny koniec
- Donnie Darko - chyba dzisiaj nie zasnę
_________________ "Wiele może się wydarzyć rzeczy niespodziewanych między ustami a brzegiem pucharu."
Dzisiaj byłem w kinie. Pierwszy raz od trzech lat. Poprzedni seans filmowy to "300". Dawno temu...;-) A dzisiaj - Avatar. Fakt - fabuła nie naruszyła moich zwojów mózgowych. Tych dwóch, które mi zostały. Z drugiej strony - oczekiwałem kina przygodowego i je otrzymałem. W warstwie fabularnej. Wizualnie film mnie zmiażdżył. W 3D, które nie było przegięciem, a świetnie uzupełniało wrażenia. Świetne kino i cieszę się, że właśnie na taki film udało mi się wybrać po tak długiej przerwie.
A poza tym - polecam Gran Torino Eastwooda. Film mnie zadziwił, a nie spodziewałem się, że będzie tak dobry. Oczekiwałem czegoś chyba słabszego, a dostałem rasowe kino ze świetnym głównym bohaterem. Kto nie widział - niechaj nadrobi.
czyli coś dla tych, którzy będą narzekać na to, że nic nie wylatuje na nich z kinowego ekranu podczas projekcji Avatara
No to się parę osób zawiedzie (w tym Agata - aleśmy się nakłócili na ten temat ^^), bo inaczej niż ja "oni żadnego 3D nie widzieli".
Ja wolę właśnie takie dyskretne 3D od nachalnego rzucania we mnie czym popadnie.
Ktoś się mnie zapytał po seansie jak wrażenia po filmie, a ja odpowiedziałem:
"Chcę aby od teraz każdy film był wykonany w takiej technologii" i zdania nie zmienię.
No to się parę osób zawiedzie (w tym Agata - aleśmy się nakłócili na ten temat ^^), bo inaczej niż ja "oni żadnego 3D nie widzieli".
Rozmawialismy na ten temat. I zgadzam sie z Ubootem, poki filmy 3D sa nowoscia to widzowie lubia sceny specjalnie robione pod technologie trojwymiarowa.
Pierwszy film w kinie 3D widzialem ponad 10 lat temu w Disneylandzie i tam bylo to zrobione jako gadzet parku rozrywki, czyli wszystko latalo wokol nas, dmuchalo i pryskalo woda z siedzen, czyli fajna zabawa dla dzieci (a do tego nowosc wtedy).
Ale dobrym porownaniem w tym temacie jest Koralina i Epoka lodowcowa 3. Pierwszy z tych filmow popsrotu byl tez w wersji 3D, natomiast najnowsza Epoka lodowcowa juz wyraznie byla robiona, pod technologie 3D, przez co byla duzo bardziej widowiskowa (co nie oznacza, ze ta droga jest lepsza).
I tutaj dochodzimy do dwoch rzeczy. Pierwsza to tak jak Uboot napisal - jest to nadal pewna nowosc i widzowie czuja pewien niedosyt i chec wspanialych efektow. Druga natomiast to rodziaj filmu. Jesli ogladam kolejna czesc Die Hard to chce, zeby wszystko, wybuchalo, latalo w powietrzu i bylo dynamiczne, natomiast gdy ogladam Lyncha, to obraz 3D jest po to, aby byl bardziej naturalny, a nie widowiskowy.
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
Przeczytałam linka o 3D w Avatarze [bardzo rozśmieszył mnie argument, że zastosowano taką wersję, jaką zastosowano, żeby zwiększyć realizm. po co realizm w filmie fantastycznym. ]. Jestem skłonna zgodzić się ze wszystkimi argumentami autora tekstu - tylko taki jeden szkopuł [właśnie to stare przyzwyczajenie, o jakim pisze Settler]: jeżeli idę na film 3D - to właśnie między innymi po to, żeby nacieszyć oczy, żeby mi jak najwięcej rzeczy powyskakiwało z ekranu - w końcu właśnie za to płacę kupując drogi bilet. Takich efektów spodziewałam się właśnie dlatego, że Avatar jest w założeniach rozrywkowym filmem - hollywoodzką rąbanką złożoną ze starych klisz i po prostu POWINIEN sycić oczy widza w ten sposób. A tak to w filmie tylko ładne krajobrazy można było pooglądać.
jeżeli idę na film 3D - to właśnie między innymi po to, żeby nacieszyć oczy, żeby mi jak najwięcej rzeczy powyskakiwało z ekranu - w końcu właśnie za to płacę kupując drogi bilet
Nie zgadzam się z Tobą. Avatar jest filmem z bardzo wyważonym, nienachalnym 3D i to mi się właśnie podoba. Zgadzam się za to ze stwierdzeniem Uboota. Jeśli kino 3D pójdzie w tym kierunku, to ja też chcę takie filmy oglądać. Ciesząc oczy krajobrazami i całym wykonaniem filmu miałem wrażenie przebywania w realnym świecie. Uwagę o bezsensowności realizmu w filmie fantastycznym pozostawię bez komentarza. Ze względu na przymrużenie oka, które zobrazowałaś na końcu zdania. Przyznaję, że był to drugi film w 3D, który widziałem. Lata temu wybrałem się do kina IMAX na film o dinozaurach i faktycznie tam wiele rzeczy wylatywało z ekranu, ale to był wyłącznie efekt dla efektu. Efekciarstwo. Tutaj nie miałem wrażenia sztuczności. 3D było czymś co nie było celem w samym sobie, a "wspomaganiem" efektu finalnego. Idąc tropem "rozrywkowego kina", którego się spodziewałaś, doprowadzilibyśmy do sytuacji, w której elementem najważniejszym byłoby jedynie "wylatywanie przedmiotów w kierunku widza".
Co do IMAXów to trzeba pamiętać, ze większy ekran daje zdecydowane lepsze możliwości co do efekciarskiego 3D. Jako, że w trójmieście nie ma to w IMAXie byłem tylko raz na filmie o Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i muszę przyznać, że tam taka "namolność" trzeciego wymiaru była rewelacyjna. Dzięki dużemu ekranowi i przedmiotom latającym przed twarzą dawało to niesamowity efekt ilustrujący brak grawitacji.
Natomiast typowe ekrany kinowe mają tą wadę, że krawędzie są dużo bliżej i takie mocne 3D wygląda tam dziwnie.
Przeczytałem też teraz w całości ten artykuł i nie do końca się z tym zgadzam, co opisuje autor, bo momentami wydaje się, że sam nie wie o czym pisze, a mimo to jest przekonany, że ma racje.
_________________ Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
Idąc tropem "rozrywkowego kina", którego się spodziewałaś, doprowadzilibyśmy do sytuacji, w której elementem najważniejszym byłoby jedynie "wylatywanie przedmiotów w kierunku widza".
Ależ ten film właśnie do tego doprowadza. Powiedz mi, co jest elementem najważniejszym Avatara? Ciekawa, porywająca, INTELIGENTNA fabuła przedstawiająca zagmatwane losy bohaterów; wyciskająca widzom łzy z oczu i zmuszająca ich do głębszej refleksji nad przemijalnością ludzkiego losu? Dowcipne dialogi? Ciekawi bohaterowie? NIE. Najważniejszym elementem Avatara [i właściwie jedynym, o jakim warto w ogóle pisać] jest bardzo ładna grafika. Tylko tyle. A skoro [zgodnie z twoimi słowami] z filmu "wylatuje" w stronę widza grafika, to dlaczego nie pójść na całość i; zgodnie z duchem nieskrępowanej, hollywoodzkiej, bezmózgiej rozrywki; "wyrzucać" także elementy 3D? Widownia spodziewa się właśnie tego po filmie ze znaczkiem 3D [przynajmniej jak na razie]. A tymczasem reżyser zaserwował widzom efekt ciekawy [tu przyznaję rację] ale moim zdaniem zupełnie nie pasujący do konwencji filmu.
A tak szczerze mówiąc, to aspekt "czy 3D w Avatarze było ładne, czy brzydkie" akurat mnie najmniej interesuje [o wiele ważniejsze jest dla mnie to, że film był nudny, głupi i potwornie naiwny*]. I naprawdę nie będzie mi przeszkadzać, jeżeli powstanie więcej filmów w tej technice, o ile będą oferowały cokolwiek więcej niż oszałamiające efekty graficzne.
*MEGA SPOILER:
Spoiler:
Żeby daleko nie szukać - końcówka filmu. Niech tylko ci łaskawie oszczędzeni ludzie wrócą na Ziemię, opowiedzą o bezcennych złożach unobtainium - natychmiast zbierze się nieporównywalnie większa armia, która tym razem zmiecie Na'vi z powierzchni ziemi. I wtedy już nie pomoże im nawet latanie na zmutowanych ptasiorach.
Wiecie, ja naprawdę przepraszam, że tak narzekam. Ale, elegancko mówiąc, absolutnie nie jestem członkiem grupy docelowej tego filmu.
polecam Gran Torino Eastwooda. Film mnie zadziwił, a nie spodziewałem się, że będzie tak dobry. Oczekiwałem czegoś chyba słabszego, a dostałem rasowe kino ze świetnym głównym bohaterem. Kto nie widział - niechaj nadrobi.
Fakt, "Gran Torino" jest genialny. Naprawdę jeden z najlepszych filmów jakie mi było dane oglądać w ciągu ostatnich kilku lat. Właściwie ciężko by mi było na szybko rzucić jakimś tytułem filmu, który mi przypadł do gustu bardziej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach