Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Proces tłumaczenia ŚD
Autor Wiadomość
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 29 Maj 2005, 18:42   Proces tłumaczenia ŚD

wlasnie, szampony... ten fragment jest tez dobrze przetłumaczony te wszystkie wash and go. Jednak daze do pytania, ktore mi sie nasunelo, gdy czytalem ten fragment.
Jak PWC to robi, zeby nie pominac roznych dowcipow?
Na pewno pomaga tu wielokrotne czytanie ksiazki, inteligencja, etc. Jednak, ciekawi mnie, czy wspomaga sie takim APFem. (chociazby, zeby sprawdzic, czy czegos nie przegapil)

sorry za maly ot, ale tak, zaczela mnie ciekawic ta kwestia
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 29 Maj 2005, 18:54   

Mnie od dawna ciekawi ta kwestia jak i ogolna kwestia "Jak on to robi". Wyszło mi, że albo nie korzysta i jest geniuszem, albo korzysta i jest takim samym geniuszem, bo przeczytać coś to nie znaczy jeszcze genialniue przetłumaczyć.

Jestem ciekawy czy Pratchett zostawia jakieś wskazówki odnośnie niektórych bardzo glęboko ukrytych żartów tłumaczom. Przecież wiadomo, że cytyje czasami dosłownie stare dziełą literatury ang., używa niedopowiedzeń, itp.

Według mnie zostawia, chociaż ręki nie dam sobie uciąć.

Co do korzystania z APF przez PWC, to po pierwsze, APF jest dziełem fanów, którzy niekoniecznie są specjalistami, i mogą się trafić czubki... znaczy małe błędy, nieścisłości.
Leo (Leo Brebaart, "tworca" APF) jest tylko człowiekiem i wszystkiego nie możę sprawdzić. Więc polegać na fanowskim dziele to troszkę odpowiedzialność. Jednak znając fanów Pratchett'a, pierdoły się tam nie wkradły i jest to dzieło w miarę [99%] rzetelne.

Z drugiej strony, gdybym to ja tłumaczył ŚD :mrgreen: , to nie oparłbym się pokusie niespojrzenia do APF, co by niczego nie przeoczyć w tłumaczeniu. Tłumacz to też człowiek, i wszystkigo znać nie może i nie musi.

Ja stawiałbym jednak na to że PWC (jaki i inni tłumacze) dostaje razem z książką konkretne wskazówki od Pratchett'a a i w APF sobie też zagląda (a że o nim wie, to wiemy chociażby z Kosmicznego Rogu Obfitości).

Inne pomysły, spostrzeżenia, przemyślenia... :?:
 
 
     
Blade_Master 
VIP


Wiek: 20
Dołączył: 23 Lut 2004
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 30 Maj 2005, 13:20   

Terry istotnie, pomaga tłumaczom, a raczej, koresponduje z nimi...
Wycinek wywiadu z Terrym :

Cytat:

:arrow: Nous : Yours books are successfull in France. One of yours translators has even been awarded a prize for his work on the Discworld. Have you special relationship with him ? And how are your feelings about France ?

:arrow: Terry Pratchett : We exchange e-mails sometimes, as I do with many of my translators, but I wouldn't say there's a special relationship. I'm told the translations are good, and that's fine by me! France is fine. I have no problem with France. I keep getting invited to literary events but way, way too late to fit them into the diary, I'm sorry to say


[EDIT] I jeszcze jedno :

Cytat:


Q : Your books have been translated into numerous languages—you are read all over the world. Your sense of humor travels well across international boundaries. Do you need to keep that international audience in mind as you write? Do you work closely with any of the translators?

T.P : No. Some of them contact me with questions, which is fine, but this had to be their choice. The way I see it, if I was capable of telling translators their job, I should be doing it.

I don't think "Wow, better make sure the Germans will get this" as I write. Generally, humor travels well—some of the best Discworld plays I've seen have been in Germany and Prague!.


[EDIT2] I jeszcze ! :

A TRANSLATOR'S PERSPECTIVE:

The Discworld books are being translated into several different languages for Sci-fi lovers world-wide. Sci-fi in itself is a largely anglophonic field, and many of those who read the Discworld translations are comparing them with the English version they've already read. Naturally, the translators are in fairly regular correspondence to ask the author about obscure references (What eez a 'figgeen'?) or suggest suitable replacement jokes.
Surprisingly perhaps, puns are not the major obstacle for the translators. Terry has pointed out that he doesn't use word play as often as people think. More confusing are the references to specifically British culture or for example the idiosyncratic innuendo which is stylishly aimed to be understood only by the people who know what Nanny Ogg is talking about in the first place.
For a would-be translator (such as meself) it is quite interesting to compare a second language copy of a Discworld book with the known and loved original. My second language is French and my third is Swedish, so I've been trying to work through Patrick Couton's translations of Les annales du Disque-monde and Olle Sahlin's Romarna om Skivvärlden.
The translations are incredibly good, and although the occassional joke appears to have been overlooked, it's entirely possible that they have put other gags in elsewhere that I wasn't astute enough to spot.

Sam PeWuC mówi :

Cytat:
Kontakty mam z kilkoma(tłumaczami), ale raczej towarzyskie niż zawodowe. Dlatego np. mogę czasem zapytać, o co chodziło w tekście. Rzadko to robię, ale ważna jest sama świadomość, że jakby co, to mogę
_________________
Du ju lana it banana?
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 4 Czerwiec 2005, 19:44   

Tak sobie oglądałem meczyk z Azerbejdżanem i pomyślałem, a gdyby Marchewa podczas meczyku, czy to z harcerzami, czy na końcu wspomniał coś o strzeleniu gola w okienko (lewy lub prawy górny róg bramki) i trzeba by było taki niuans przetłumaczyć. Jestem ciekawy czy PWC korzysta czasem z pomocy,... nie wiem... kolegów anglików, czy ma jakichś "współpracowników", mieszkających w Anglii, z którymi od czasu do czasu się kontaktuje z co bardziej interesującymi słowami, czy wyrażeniami.

No przecież nie ma słowników slangu powiedzmy piłkarskiego (to tylko przykład) czy innych, a słowniki z najnowszymi słowami nie wychodzą co tydzień...
 
 
     
QbaJak 
Moderator


Wiek: 27
Dołączył: 15 Lut 2004
Skąd: Jastrzębie/W-wa
Wysłany: 4 Czerwiec 2005, 20:46   

Kormaciek nie przesadzaj :P

jakbys siedzial w jezyku tyle lat co PWC to na pewno nie mialbys trudnosci z tami rzeczami, nawet jesliby nie sam z siebie nie znal takiego wyrazenia, to wydaje mi sie ze domyslilby sie o co chodzi juz po jego przeczytaniu
_________________
Everyone has gods... but sometimes you don't think them gods.
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 5 Czerwiec 2005, 00:08   

a tam od arzu przesadzam, po prostu ciekawią mnie pewne aspekty pracy PWC i tyle.
Pani DMG też jest tłumaczem, siedzi od dawna w fantastyce i co ?? i to że się nie będę brzydko wyrażał. :|
 
 
     
Stirlitz 


Wiek: 26
Dołączył: 05 Mar 2007
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 21 Marzec 2007, 00:37   

Odkopuję temat :)

Szczerze mówiąc coraz mniej mi się podoba tłumaczenie pana Cholewy jak tak czytam po angielsku i porównuję z polską wersją. Są miejsca, w których jestem pełen podziwu dla talentu i inteligencji naszego tłumacza, ale są też pewne miejsca, które wywołują u mnie oburzenie i aż chciałoby się spytać "dlaczego właśnie tak?"
Przypadki nad którymi bym oscylował:
Pan Goatberger - bodajże pierwszy światodyskowy wynalazca druku, którego odzwierciedleniem w naszym świecie jest Gutenberg, został przetłumaczony jako Kozaberger. Według mnie powinien pozostać niezmieniony Goatberger, gdyż według mnie zwykłemu czytelnikowi bardziej skojarzyłby się z Gutenbergiem naiż jakiś niewiadomo skąd wzięty Kozaberger.
Custard - Szukając tego tłumaczenia w książkach natrafiłem na fragment: "...the skin on a custard...", który Cholewa przetłumaczył jako "kożuch na mleku". I tu było wielkie moje zdziwienie. Custard owszem, zawiera mleko, ale nim nie jest. Jest to produkt podobny do budyniu, tyle, że rzadszy. Ja nazwałbym to raczej sosem waniliowym niż mlekiem. Nie wiem... to tak jakby jajecznicę nazwać jajkiem.
"Joye of Snacks" przetłumaczono na "Pikuantne rozkosze". No przepraszam, ale kto powiedział, że przekąski (snacks) muszą być pikantne? Według mnie to nie powinno tak brzmieć.
Nie podoba mi się "Fifth elephant" przetłumaczony na "piątego elefanta" i tłumaczenie Cholewy, że elefant brzmi bardziej światodyskowo. Według mnie jest na odwrót.
No i Nac Mac Feegle, które nie zostały przetłumaczone (!) A już się przyzwyczaiłem do Fik Mik Figli. Jak dla mnie Cholewa okazał się tu ignorantem. Nie twierdzę, że powinien siedzieć i czytać wszystkie książki jakie przekładają inni tłumacze, ale powinien chociaż trzymać się jednej wersji i spytać swoją koleżankę po fachu.

Wiem, że jestem głupi i wszyscy mnie oleją, ale musiałem to gdzieś napisać.
 
     
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 21 Marzec 2007, 00:51   

Stirlitz napisał/a:
Custard - Szukając tego tłumaczenia w książkach natrafiłem na fragment: "...the skin on a custard...", który Cholewa przetłumaczył jako "kożuch na mleku"


Bym musial poszukac kontekstu, ale z tego co moge wywnioskowac z twojego posta to znaczenie zostalo zachowane i znaczenie bliskie. Z twojego posta wynika, ze wolalbys tlumaczenie "kożuch na produkcie podobnym do budyniu, tyle, że rzadszym". Wybacz, ale jesli tylko zostal zachowany sens wypowiedzi (najlepiej, jakbys zamiescil cytaty po polsku i angielsku) to jest to przyklad bardzo dobrej pracy tlumacza.

Stirlitz napisał/a:
Nie podoba mi się "Fifth elephant" przetłumaczony na "piątego elefanta" i tłumaczenie Cholewy, że elefant brzmi bardziej światodyskowo. Według mnie jest na odwrót.


Jak nam juz osobiscie Cholewa mowil tytul jest taki z powodu nieumyslnego nawiazania do filmu "Fifth Element", o popularnosci ktorego Cholewa wiedzial od angielskich fanow Pratchetta. W ten sposob chcial to utrzymac.

Stirlitz napisał/a:
No i Nac Mac Feegle, które nie zostały przetłumaczone (!) A już się przyzwyczaiłem do Fik Mik Figli. Jak dla mnie Cholewa okazał się tu ignorantem. Nie twierdzę, że powinien siedzieć i czytać wszystkie książki jakie przekładają inni tłumacze, ale powinien chociaż trzymać się jednej wersji i spytać swoją koleżankę po fachu.


Czy ty masz Piotra za glupiego? Oczywiscie, ze wiedzial o Fik Mik Figlach i podobnie jak wiekszosc osob uwazal to za nieodpowiednie tlumaczenie. Moze akurat Tobie sie ono podobalo, jednak wiekszosc uwaza je za zle i calkiem logiczne jest, ze tlumacz (procz wlasnej opinii) kieruje sie opiniami fanow.
Do tego wychodzi tu twoja hipokryzja. Pierwszy blad, o ktorym napisales (pan Goatberger) dotyczy wlasnie tego, ze znaczace imie zostalo przetlumaczone i zostal stracony jego sens. Tutaj mamy tak samo. Fik Mik Figle maja zupelnie inny sens niz Nac Mac Feegles. Dlatego dziwi mnie, ze na poczatku posta masz inna opinie, niz na koncu. (co do Goetbergera to sie z Toba zgadzam)
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 21 Marzec 2007, 08:33   

Apropo Joye of Snacks to poszukaj sobie innych zanczeń tych słów. Pretłumaczone idelanie IMO. z Kozaberger się zgodzę (chociaż wolałbym posłuchac Piotra, zanim będe się kierował Twoim zdaniem, sory). Podobnie jak z Piecmarkerem - które akurat nie wyszło PWC - co tylko potwierdza powszechnie panujące stwierdzenie, że PWC to jednak człowiek, a nie jakiś podzespół komputera do translacji* :mrgreen: .

Co do Custard, to OK, Custard to taki krem, budyń, ale chodzi o tę stężąłą warstwę na wierzchu, jezeli dobrze się domyślam bez kontekstu. Sens jest dla mnie bardziej zrozumiały z mlekiem i kożuchem niż miało by być po Twojemu.

Widzę, sztirltizu że nabrałeś animuszu po tłumacznieu Wiedźmikołaja... Najpierw wjazd na forum z buciorami i działa na Kora, a teraz na PWC. Cóż, zapraszamy na spotkanie, na pewno PWC rozwieje Twoje wszelkie wątpliwości związane z tłumaczeniem.

* No chyba, że bardzo inteligentny podzespół 4 generacji, który wie, że jest podzespołem i udaje człowieka, żeby np. sobie zapalić :mrafroamerykanin:
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - anime