Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Eseje, Analizy, Wypowiedzi, Recenzje, Artykuły
Autor Wiadomość
Uboot 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 22 Październik 2006, 11:39   

I.Inni napisał/a:
Uboot, skąd wziąłeś tę opis?... Gorszego nie czytałem od czasu tego, w którym autor najwięcej miejsca poświęcił temu, że Śmierć ma kwestie pisane inna czcionką i zaspoilerował Kosiarza.


Kiedy czytałem to pierwszy raz to przyszło mi na mysl że autor po prostu znalazł tekst po angielsku i przepuścił go przez elektornicznego tłumacza. :P

<Uboot grzebie w historii Opery>......[Boże ile tutaj świństw w tej historii]-pomyslał Uboot po czym powrócił do swojego normalnego stanu. czyt. niemyslenia.

Mam. http://free.of.pl/a/azazaz/sdysk.php Proszę ja Ciebie. I.inni też mogą poczytać jak chcą. :wink:
 
 
     
VenaKruczowłosa 
VIP


Dołączyła: 03 Lut 2005
Wysłany: 22 Październik 2006, 15:42   

Uwielbiam, jak ktoś pieprzy niczym potłuczony o kant stołu. Słyszał "anegdotkę"? O ile wiem, nie ma w tym krzty prawdy. "Opiekun" PTerry'ego, czyli PWC - bo towarzyszył mu we wszystkich trzech polskich podróżach. A więc nic się nie zgadza.
Sieć sprawia, że każdy niedouczony wielbiciel twórczości pisarza (któremu się wydaje, że coś wie, ktoś mu powiedział, a resztę sobie dośpiewał) wystawia swe wypociny i zdania zaczynające się od "Ja sam[..]" do publicznego oglądu, zamiast napisać na kartce i powiesić do użytku w toalecie.
Sorry, mam dziś podły nastrój...
 
     
I.Inni 


Wiek: 20
Dołączył: 09 Wrz 2004
Wysłany: 31 Październik 2006, 20:55   

Recenzja 5E
_________________
Curses upon you, Thomas Construction! Humanity will remember you as another Judas, if we aren’t all destroyed!
 
     
Henna 
Aniołek Krejta


Wiek: 23
Dołączyła: 02 Mar 2006
Skąd: Gdynia
Wysłany: 1 Grudzień 2006, 21:28   

Nie wiem czy się już pojawiło - recenzja Carpe Jugulum:

http://ksiazki.wp.pl/kata...=1164983485.489
_________________

"Już lepiej powiedz Feniks. Fenomen to diabli wiedzą, co to jest, może jakieś świństwo" -
A Midsummer Night's Dream
 
 
     
VenaKruczowłosa 
VIP


Dołączyła: 03 Lut 2005
Wysłany: 2 Grudzień 2006, 00:12   

Dobra recenzja, gość uważnie przeczytał i zrozumiał wiele z tego, co tkwi w liniach tekstu Terry'ego.
 
     
Uboot 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 24 Luty 2007, 09:37   

Ze strony Katedra.pl


Zwizualizowany Wiedźmikołaj


„Wiedźmikołaj” Terry’ego Pratchetta to w mojej opinii najlepsza książka ze Świata Dysku. Łączy w sobie wszystkie cechy pisarstwa brytyjskiego: kąśliwy humor, dynamiczną fabułę i dużą dozę (większą, niż ma to miejsce w przypadku pozostałych książek ze Świata Dysku) celnych, acz niezwykle cynicznych uwag dotyczących ludzkiej natury. Te elementy są dobrane w doskonałych proporcjach, dzięki czemu czytelnik ani przez chwilę się nie nudzi, jednocześnie będąc zmuszanym do licznych refleksji. Kiedy więc dowiedziałem się, że studio The Mob podjęło się ekranizacji „Wiedźmikołaja”, byłem bardzo ciekaw rezultatu. Nie ma co ukrywać – twórcy filmu podjęli się zadania niemalże niemożliwego do wykonania, gdyż proza Pratchetta jest bardzo specyficzna i bardzo opornie poddaje się adaptacjom i przeróbkom (choć trzeba przyznać, że np. autorom gier komputerowych się to w dużym stopniu udało). Autorzy obrazu jednak nie zrazili się i w efekcie powstał dwuodcinkowy serial opowiadający o tym, jak to ŚMIERĆ wraz ze swoją wnuczką Susan musi przywrócić ludziom wiarę w Wiedźmikołaja. Bez niej następnego dnia nie wzejdzie słońce...

Autorzy scenariusza na podstawie książki stają przed pytaniem: w jaki sposób zaadaptować fabułę powieści na potrzeby filmu. Nie jest to łatwe – nie zawsze to, co jest świetne na papierze, równie dobrze będzie wyglądało przeniesione na taśmę celuloidową. Dużą rolę odgrywają także limity czasowe – w ekranizacji po prostu nie sposób zawrzeć całej treści książki. Tak więc scenarzysta musi dokonać selekcji wątków i dokonać przeróbek, które uatrakcyjnią widowisko, a jednocześnie nie narażą obrazu na krytykę ze strony fanów literackiego pierwowzoru.
To zadanie twórcom filmowego „Wiedźmikołaja” nie do końca się udało. Autorzy postawili na jak największą wierność. Nie zaobserwowałem niemal żadnych zmian fabularnych, niektóre dialogi, ba, nawet sceny zostały żywcem, słowo w słowo, przeniesione z kart powieści. Oczywiście nie obyło się bez pewnych cięć i pominięcia niektórych wątków, ale główna oś fabularna pozostała bez zmian. To, co widzimy na ekranie, to wierne przedstawienie scen z książki.
Ta wierność jest przyczyną jednej z największych wad filmu. Jest on nieco przydługi, a przez to miejscami nudnawy. Szczególnie monotonne i dłużące się są sceny w zamku Wróżki Zębuszki, które miały oddać atmosferę inności, może pewnej grozy, ale w efekcie okazały się statyczne i niewiele wnoszące do całości.
Jednakże największy zarzut jaki mam w stosunku do ekranizacji, to znaczne spłycenie treści. Siłą pratchettowskiego „Wiedźmikołaja” jest cyniczna obserwacja natury ludzkiej wiary, celne uwagi dotyczące pewnych mechanizmów sterujących ludzką naturą. W filmie ten wątek pojawia się jedynie marginalnie i dopiero w samej końcówce, w dialogu ŚMIERCI z Susan, jest to wyraźniej zaznaczone. Niemniej mało odnosi się do wcześniejszej fabuły, przypuszczam nawet, że wcielenie się przez ŚMIERĆ w rolę Wiedźmikołaja może być dla osób nieznających książki nieco niejasne. W ogóle mam wrażenie, że część scen jest w pełni czytelna wyłącznie dla osób znających powieść Pratchetta. Pozostali widzowie mogą być czasem zagubieni, nie w pełni rozumiejąc, o co chodzi. Niemniej nie przeszkadza to zbytnio w odbiorze, a może nawet zaowocuje sięgnięciem później po książkę.

Nieodłącznym elementem prozy Terry’ego Pratchetta jest specyficzny humor, polegający na zabawach językiem, czasem zadziwiających okolicznościach, a jeszcze kiedy indziej ze złożenia kilku pozornie niezwiązanych elementów rozrzuconych po całej książce (a czasem nawet cyklu). O ile więc pierwsze dwa sposoby nie niosą za sobą zbyt wielu trudności w przeniesieniu na ekran, to trzeci wymaga znacznej uwagi. Niestety, nie we wszystkich przypadkach się to twórcom filmu udało. Wynikiem są więc sceny, które w założeniach miały być śmieszne, a okazały się raczej żenujące. W pamięci utkwiła mi szczególnie jedna, kiedy to Ridcully wypróbowuje łazienkę zbudowaną przez Bezdennie Głupiego Johnsona. W książce perypetie nadrektora przyprawiają niemal o łzy ze śmiechu, natomiast w ekranizacji są kompletnie niezrozumiałe, a widok mokrego faceta po pięćdziesiątce budzi wyłącznie niesmak. Mimo tego humor w filmie stoi na niezłym poziomie i, poza kilkoma spalonymi kawałami, jest się z czego pośmiać.

Trzeba przyznać, że dobór aktorów udał się twórcom filmu doskonale. Niemal wszystkie postacie wyglądają tak, jak sobie to wyobrażałem. Szczególnie dwie kreacje zasługują na wyróżnienie. Mark Warren jako Herbatka jest fantastyczny – jednocześnie dziecięcy i śmiertelnie niebezpieczny, niepokojący i oderwany od rzeczywistości. Wielkie brawa! Druga kapitalna kreacja to – ukazany co prawda tylko przez moment Nicholas Tennant jako Nobbs. Gdy tylko pojawia się na ekranie, od razu wiadomo, kim jest, mimo że wygląda znacznie bardziej ludzko niż wskazują na to książki. I ten uśmiech! Także pozostałe postaci prezentują się pozytywnie. Albert, Susan, Sidney czy O Bóg Kaca wnoszą wiele do filmu.
Osobną kwestią jest przedstawienie kluczowej antropomorficznej personalizacji, czyli ŚMIERCI we własnej osobie. Jego wygląd jest poprawny, ale czegoś brakuje – może animacji szczęki przy mówieniu? Może bardziej nieziemskiego, zimnego błękitu w spojrzeniu? A może jest to efekt niemożności mówienia kapitalikami? Głos jest niski, basowy, ale nie ma wydźwięku ostateczności i niezmienności...

„Wiedźmikołaj” jest wierną – może zbyt wierną – ekranizacją powieści pod tym samym tytułem. Powyżej wypunktowałem sporo wad, ale mam nadzieję, że nie stworzyło to mylnego wrażenia, że jest to nieudany film. Starałem się tylko wskazać miejsca, w których obraz odbiega od pierwowzoru. Autorzy obrazu podjęli się niezwykle trudnego zadania, ale wyszli z niego obronną ręką. Można było co prawda zrobić to lepiej, ale przy środkach, jakimi rozporządzali, spisali się na medal. Co prawda można wysunąć zarzut, że zaprezentowali zbyt fanowskie podejście, nie chcąc ingerować ani trochę w dzieło Pratchetta, ale mimo wszystko nie przeszkadza to w odbiorze nawet osobom nie znającym twórczości Brytyjczyka. „Wiedźmikołaj” jest więc pozycją obowiązkową dla fanów Świata Dysku, a pozostali powinni także obejrzeć ten film z przyjemnością. Teraz pozostaje czekać na kolejną ekranizację powieści Pratchetta, oby jeszcze lepszą.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o filmie i pracy nad nim, to odsyłam na jego oficjalną stronę: http://www.skyone.co.uk/hogfather/


Autor: Shadowmage
 
 
     
Henna 
Aniołek Krejta


Wiek: 23
Dołączyła: 02 Mar 2006
Skąd: Gdynia
Wysłany: 24 Luty 2007, 17:40   

Cytat:
antropomorficznej personalizacji


No ładnie :roll:
_________________

"Już lepiej powiedz Feniks. Fenomen to diabli wiedzą, co to jest, może jakieś świństwo" -
A Midsummer Night's Dream
 
 
     
I.Inni 


Wiek: 20
Dołączył: 09 Wrz 2004
Wysłany: 15 Czerwiec 2007, 13:27   

Recenzja Prawdy
_________________
Curses upon you, Thomas Construction! Humanity will remember you as another Judas, if we aren’t all destroyed!
 
     
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 15 Czerwiec 2007, 14:26   

Cytat:
Cała powieść to porządna historia detektywistyczna w tradycji filmowych czarnych kryminałów spod znaku Scorsese czy de Palmy (i oczywiście Tarantino)


Ja nie odnioslem niestety takiego wrazenia. Ba, zupelnie mi to przez mysl nie przeszlo.

Cytat:
a główny bohater triumfuje dzięki umiejętnemu wykorzystaniu swej wiedzy o ciemnych sprawkach innych, a nie (a przynajmniej nie tylko) dzięki jaśniejącej zbroi Prawdy i Uczciwości.


Czy autor recenzji pisze o Williamie? Nie liczac sprawy psa patrycjusza to on zupelnie nic nie zrobil. Wszystko mu sie po prostu przydarzylo. Wlasnie w tym problem tej postaci.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
ciacho00 


Wiek: 23
Dołączył: 29 Gru 2006
Wysłany: 15 Czerwiec 2007, 14:39   

settler napisał/a:
on zupelnie nic nie zrobil. Wszystko mu sie po prostu przydazylo.

A z Rincewindem bywa inaczej? Po prostu tak to juz sobie Terry wymyslił i nie nalezy sie spodziewać ze nagle te postaci zaczna sie jakoś wybitnie w cos angazować.
 
     
settler 
Pirat Rabarbar


Dołączył: 14 Lut 2004
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 15 Czerwiec 2007, 15:07   

ciacho00 napisał/a:
A z Rincewindem bywa inaczej? Po prostu tak to juz sobie Terry wymyslił i nie nalezy sie spodziewać ze nagle te postaci zaczna sie jakoś wybitnie w cos angazować.


Rincewind to Rincewind u niego o to chodzi. Natomist po Williamie wszyscy spodziewali sie dzialania. Zwroc uwage, ze nikomu sie ta postac chyba za bardzo nie podoba. A to co tu napisalem to uwaga do recenzji, ktorej autor napisal, ze William wlasnie nie jest bierny. Ja sie z tym nie zgadzam.

Rincewind i William to zupelnie inne postacie.
_________________
Gehenna: ciekawe czego to centrum ten Żółwin
Gehenna: chyba kołchozu
 
 
     
Keyff 
Moderator


Wiek: 31
Dołączył: 24 Mar 2004
Skąd: Wrocław
Wysłany: 15 Czerwiec 2007, 15:19   

i nie róbmy z pterry'ego idioty który ma tylko jeden schemat postaci.
_________________

Tymon Sawicz
[*]http://arturpartyka.pl/blog
 
     
ciacho00 


Wiek: 23
Dołączył: 29 Gru 2006
Wysłany: 15 Czerwiec 2007, 15:21   

settler napisał/a:
Williamie wszyscy spodziewali sie dzialania

Terry zawsze zaskakuje czytelników ;)
settler napisał/a:
postac chyba za bardzo nie podoba

Ocenie jak skoncze Prawde, na razie wierze na słowo ;)
settler napisał/a:
autor napisal, ze William wlasnie nie jest bierny

Pewnie musiał czytać ksiazke bardzo po łebkach :/ Coraz mniej kompetentni recenzenci. Wypada sie cieszyc, ze nie oceniał ksiazki tylko po okładce, co jest (wg. Sapkowskiego) dosć czestą praktyką wsród recenzentów...
 
     
Uboot 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 28 Czerwiec 2007, 20:19   

Prawda - Terry Pratchett
Autor: Hubert 'Saise' Spala
Redakcja: Wojciech 'Wojteq' Popek

Prawda - Terry PratchettCzy uwierzylibyście, gdyby ktoś wam wmawiał, że jakiś pisarz nieustannie pisze kolejne części jednego cyklu i zbija na tym fortunę? Że każda kolejna część serii cieszy się ogromnym wzięciem i popularnością? A gdybym teraz dodał, że ów pisarz nie kreuje czwartego czy piątego tomu, lecz trzydziesty siódmy? Nie jest to bynajmniej Saga o Ludziach Lodu autorstwa Margit Sandemo. Chodzi o cykl Świata Dysku autorstwa Terry'ego Pratchetta, który zyskał wielkie uznanie na całym świecie. Aktualnie, nakładem wydawnictwa Proszyński i Ska ukazała się na półkach w księgarniach całej Polski dwudziesta piąta powieść ze Świata Dysku. Prawda, gdyż taki tytuł nosi, ponownie przeniesie czytelnika do cudownego, bogatego i wyjątkowo zatłoczonego miasta Ankh-Morpork, gdzie każdy może odnaleźć swoje szczęście (a już na pewno może odnaleźć się kilkukrotnie okradzionym i wrzuconym do rzeki).

Ważniejsi mieszkańcy Ankh-Morpork mieli bardzo klarowną postawę wobec ruchomej czcionki. "U nas się to nie zdarzy" - mówili. Ale Wiek Nietoperza się kończy. Czy nadeszła odpowiednia chwila, by zrewidować skostniałe poglądy? Według Patrycjusza i absolutnego jedynowładcy Ankh-Morpork - lorda Vetinariego - owszem, ta chwila nadeszła i wszystko potoczyło by się zupełnie inaczej, gdyby nie moc narracji, która na drodze pierwszego transportu z prasą drukarską postawiła młodego Williama de Worde, który czuł entuzjazm jedynie do słów. W teorii nic złego nie mogło się wydarzyć. Niestety, grupa wpływowych "dobrych obywateli" uznała (ponownie!), że aktualny Patrycjusz nie jest właściwą osobą na to stanowisko. Zamiast jednak obyczajnie wynająć skrytobójców, "dobrzy obywatele" wynajmują Nową Firmę – przerażający duet zbrodni, pana Szpilę i pana Tulipana. Czy ich wyjątkowo przebiegły plan usunięcia Vetinariego się powiedzie? Jakie kroki podejmie Straż Miejska? Jaki wpływ na obrót spraw wywrze pierwsza (g)azeta w Ankh-Morpork z dociekliwym Williamem na czele? Odpowiedzi na wszystkie te pytania znajdziecie właśnie w Prawdzie.

Fabuła Prawdy jak zwykle obfituje w pewne motywy "z naszego świata", które autor wyjątkowo sprawnie wplata w wydarzenia. Ostatni Kontynent traktował o Australii, Carpe Jugulum o wampirach a Prawda wprowadza nas w świat dziennikarstwa i prasy. Dotyka ona problemów kontroli informacji, odpowiedzialności dziennikarzy, kłamstwa i prawdy, mocy mediów i łatwowierności odbiorcy. Ba, Prawda w dość żartobliwy i lekki sposób nawiązuje do znanej na świat cały afery Watergate. Wszystko to zostało cudownie zobrazowane w lekko zwichniętym obrazie magicznego Świata Dysku.

Ostatnie odzewy względem Carple Jugulum, Piątego Elefanta czy Ostatniego Kontynentu wielokrotnie przynosiły delikatne sugestie ze strony polskich czytelników, że kolejne części serii nieustannie tracą swoje walory. Osobiście nigdy tak nie uważałem – nie można jednak zaprzeczyć, że w raz z każdą kolejną książką zmienia się styl jakim operuje Pratchett. Coraz mniej w nim rubasznego humoru, słownym kalamburów czy prostych gagów. Coraz więcej zaś nawiązań kulturowych i związków między Światem Dysku a naszą planetą ziemią. Dowodem tej zmiany może być właśnie Prawda. Lektura tegoż tytułu spowodowała u mnie zaledwie jeden wybuch śmiechu i kilkunastokrotny uśmiech pod nosem – w porównaniu do wcześniejszych dzieł Pratchetta jest to wynik bardzo skromny. Humoru w Prawdzie nie znajdziecie w takich ilościach, do jakiej przyzwyczaił czytelników autor. Nie zmienia to jednak faktu, iż jest to kawałek znakomitej literatury. Jeżeli jednak po książkach Pratchetta oczekujecie tylko tego, że rozśmieszą was do łez, możecie się zawieść.

Można by było teraz postawić pytanie – czy książka ma wady? Nie ma, jeżeli patrzymy na nią jako samodzielną pozycję. Płynna i wciągająca fabuła, dynamiczne i niesamowite postacie, malowniczne i tętniące życiem Ankh-Morpork oraz wspaniała narracja Pratchetta po prostu nie pozwalają oderwać się od lektury. Jest to jedna z tych pozycji, która po prostu czyta się od deski do deski za jednym zamachem. Jeżeli jednak patrzymy na Prawdę przez pryzmat pozostałych dzieł Pratchetta, można poczuć pewien niedosyt spowodowany właśnie brakiem wyśmienitego dowcipu. Ciężko jednak zaliczyć to do wad – pozycja ta napisana jest po prostu w nieco odmiennym stylu. Nie znaczy to, że w gorszym.

Podsumowując, Prawda jest doskonałą lekturą, która po raz dwudziesty piąty udowadnia, że Terry Pratchett jest wyśmienitym pisarzem, satyrykiem, cynikiem i obserwatorem codziennego życia. Nie czekaj więc, tylko biegnij do księgarni – polecam tę pozycję z całego serca, i nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się ze słowami Petera Inghama – Prawda jest absolutnie rozkoszna.

Ocena: 5 / 6


Recenzja ze strony:
http://ksiazki.polter.pl
 
 
     
ciacho00 


Wiek: 23
Dołączył: 29 Gru 2006
Wysłany: 28 Czerwiec 2007, 20:26   

Hubert 'Saise' Spala napisał/a:
Jeżeli jednak po książkach Pratchetta oczekujecie tylko tego, że rozśmieszą was do łez, możecie się zawieść.


Czy ja wiem... Przy Prawdzie naprawde niezle sie usmiałem, jest znacznie zabawniejsza od tych wszystkich Piatych elefantów i innych Panów i Dam...
 
     
Uboot 
Moderator


Wiek: 26
Dołączył: 16 Maj 2005
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 28 Czerwiec 2007, 20:39   

ciacho00 napisał/a:
Czy ja wiem... Przy Prawdzie naprawde niezle sie usmiałem, jest znacznie zabawniejsza od tych wszystkich Piatych elefantów i innych Panów i Dam...


A ja właśnie w tym aspekcie popieram autora recenzji. Ciężko mi sobie przypomnieć moment w którym szczerze się zaśmiałem. Zupełnie inaczej niż w przytoczonych przez Ciebie PiD.
 
 
     
beladonna 
VIP


Wiek: 31
Dołączyła: 29 Lis 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Czerwiec 2007, 21:49   

Ach jak ja lubię takie samozwańcze recenzje.......... Tylko brać czerwony długopis do ręki....gr.....
_________________
Nie trzeba umieć grać w szachy, żeby umiejętnie rozstawiać pionki ;)
http://beladonna.posadzdrzewo.pl/
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 28 Czerwiec 2007, 22:44   

Cytat:
Ach jak ja lubię takie samozwańcze recenzje.......... Tylko brać czerwony długopis do ręki....gr.....

Czekamy na Twoją :twisted:
 
 
     
beladonna 
VIP


Wiek: 31
Dołączyła: 29 Lis 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Czerwiec 2007, 22:59   

Kormaciek napisał/a:
Czekamy na Twoją

Co to Kor???
Wyzwanie???
Ogólnie rzecz ujmując: wrzucając tu swoje poprzednie zdanie miałam na myśli sprawy gramatyczne.........
_________________
Nie trzeba umieć grać w szachy, żeby umiejętnie rozstawiać pionki ;)
http://beladonna.posadzdrzewo.pl/
 
 
     
Kor 
Moderator


Wiek: 30
Dołączył: 25 Kwi 2004
Skąd: Mstuff
Wysłany: 29 Czerwiec 2007, 22:30   

A. no to spoko. Myślałem, że znowu przez 3 dni nie będzie UAM a Kor będzie w Indeksie Osób Zakazanych :mrgreen:
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group