Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum
Znalezionych wyników: 10
Ulice Ankh-Morpork Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: [#FF] Pająk
pasztetgnida

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 2704

PostForum: Cafe Ankh   Wysłany: 21 Październik 2008, 16:11   Temat: [#FF] Pająk
He, ależ się zrobiło poruszenie... ^^' No i kto by pomyślał... Ehem, w każdym razie wielkie dzięki za chwalenie i krytykę (taak, to drugie jest mniej przyjemne, ale na mnie osobiście działa jak, hm, szturchnięcie w pośladek ^^ - goni do przerzucania i poprawiania tekstów, czyli w gruncie rzeczy i tak wychodzi mi na plus... mwahaha! XD)
Tylko jedno chciałam dodać, odnośnie 'preferencji' Vetinariego... To fanFICTION. Mówi wam coś to słowo? Na crossovery nikt się tak nie rzuca jak na takie drobiazgi. (ehem, okej, dobra, może to nie taki znowu drobiazg... ale wiecie o co mi chodzi ^^;
Co do reszty spraw, na które miałam zamiar wygłosić tyradę - uprzedziła mnie już Fluffy, kiedy mnie nie było ^^; Chyba powinnam ją zrobić moim rzecznikiem prasowym czy czym... ^^;
Tak czy kwak, jeszcze raz dzięki wszystkim ^__^
  Temat: [#FF] Pająk
pasztetgnida

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 2704

PostForum: Cafe Ankh   Wysłany: 9 Październik 2008, 19:23   Temat: [#FF] Pająk
Pasikorek: Hehe, ja tam nie wiem jaki ciąg dalszy mógłby być, ale różne dziwne wizje mi sie nasuwają... (biorąc pod uwagę mój zboczony umysł :mrgreen: ) Ale nie, to już koniec ^^ (reszta pozostaje w tak zwanym domyśle ;) )
  Temat: [FF] Zew kota
pasztetgnida

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 2389

PostForum: Cafe Ankh   Wysłany: 9 Październik 2008, 15:07   Temat: [FF] Zew kota
Podoba mi się XD Ciekawa jestem, co wyrośnie z tego małego... bo myślę że jeden Nobby we wszechświecie stanowczo wystarczy :D Poza tym czytałam tekst z szerokim uśmiechem na ustach - wypełniony jest hasłami tak ... pratchettowskimi, jak choćby
Carmen napisał/a:
Tak, Ankh–Morpork szybko robi z chłopców mężczyzn. Często martwych mężczyzn.
Cenne :D
  Temat: [FF] Mordercze wiewióry
pasztetgnida

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 2853

PostForum: Cafe Ankh   Wysłany: 9 Październik 2008, 14:58   Temat: [FF] Mordercze wiewióry
Rozwaliły mnie zwłaszcza dwa kawałki: początek (biedny Vimes... de Worde zawsze w pogotowiu, nawet nie można w nocy powrzeszczeć w spokoju o wiewiórkach XD ) i końcówka (a pani Windows się zawiesiła... XD)
Mam może jedną uwagę - troszkę za bardzo to jak na mój gust 'rozdziabane' na akapity. Ale może się czepiam... (chociaż dzisiaj jakoś nie jestem w nastroju do czepiania się, aż samą mnie to dziwi... ;) )
Eh, wciągnęłam się... Nie będzie może dalszego ciągu? :mrgreen:
  Temat: [#FF] Pająk
pasztetgnida

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 2704

PostForum: Cafe Ankh   Wysłany: 9 Październik 2008, 14:23   Temat: [#FF] Pająk
Fluffy: Kapusty nie ma, Wuffles cichcem zjadł. No nie moja wina, naprawdę nie moja... Przynajmniej mu na kaszel pomogło (słyszałaś, że okładanie bolącego miejsca liśćmi kapusty pomaga? Widać na gardło też robi dobrze ;) )

Gadio: Hm. Na początku miało być w ogóle w czasie przeszłym, ale końcówka mi tak jakoś nie pasowała i w rezultacie wyszło jak wyszło. Byłam ciekawa, co z tego wyniknie. W każdym razie, dzięki za komentarz ^__^
A, jeszcze jedno! Co do
Gadio napisał/a:
Może to dlatego, że nie jestem szaloną fanką Patrycjusza

- ja też nie. Co najwyżej Vimesa. :D
  Temat: [#FF] Pająk
pasztetgnida

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 2704

PostForum: Cafe Ankh   Wysłany: 8 Październik 2008, 19:54   Temat: [#FF] Pająk
Notki odautorskie:

Ostatni z fików, jakie napisałam, za to pierwszy, który udało mi się w pełni przepisać. W dodatku pierwszy, w którym występuje Rufi..eeee, znaczy się, Rufus Drumknott ^_^'. Poza tym eksperyment z czasem teraźniejszym (który wg mnie jedynie do eksperymentów się nadaje. :P). Bądźcie świadomi ukrytego slashu i nie czytajcie, jeśli nie lubicie (chociaż to tylko w jednym zdaniu i tyle co kot napłakał... :P No ale w końcu od tego jednego zdania się zaczęło ^__^). No.

PS: A za AZOOR (bądź AZOOOR) serdeczne dzięki jak zwykle mojej dir Fluffy/Joachimowi :D Jakby ci trzeba było kapustę to wiesz gdzie mnie znaleźć... :>

________________


PAJĄK



***

Że też te korytarze muszą być takie długie, myśli Rufus Drumknott, kiedy z nową porcją papierów podąża w kierunku Podłużnego Gabinetu. Właśnie je posegregował, a teraz musi przedstawić najważniejsze z nich Patrycjuszowi. Tym razem jest ich nawet więcej niż zwykle. Trzymana w ramionach wysoka sterta dokumentów uniemożliwia młodemu urzędnikowi kontrolowanie, gdzie stawia stopy, i tym samym co rusz powoduje, że potyka się on o wystający z posadzki kamień, przyniesionego przez Wufflesa zdechłego szczura, albo po prostu o własne nogi. Powoli zaczyna mieć już tego dosyć. Ale cóż, obowiązki to obowiązki...

Szczęśliwie niedługo potem stoi już u drzwi Gabinetu. Wzdycha ciężko i, po krótkiej chwili znanego tylko osobnikom zaprawionym w biurowych bojach przekładania rąk i palców, udaje mu się uwolnić lewą dłoń. Cicho, delikatnie, wręcz niedosłyszalnie puka do drzwi i czeka, cały czas powstrzymując wysoką i ciężką stertę kartek przed rozbiegnięciem się na wszystkie strony.

Nie otrzymuje odpowiedzi - w każdym razie nie słownej. To raczej cisza sama w sobie stanowi odpowiedź. Drumknott już dawno nauczył się rozpoznawać różne rodzaje milczenia swojego władcy - prędzej czy później był zmuszony to zrobić - i dobrze wie, że to akurat oznacza pozwolenie na wejście. Z kolei do tej pory nie może zrozumieć, jak Lord Vetinari zawsze poznaje, że to akurat on stoi za drzwiami. I, prawdę powiedziawszy, woli się nad tym nie zastanawiać. Uchyla odrzwia i uważając na próg wstępuje do środka.

Patrycjusz stoi odwrócony tyłem do niego, przodem do okna, ale Drumknott może dostrzec odbicie jego twarzy w szybie i zauważa, że Vetinari uśmiecha się lekko. Czekając na jakąś reakcję, urzędnik podąża wzrokiem za jego spojrzeniem, ale nie widzi nic, co mogłoby rozbawić władcę Ankh-Morpork. W duchu wzrusza ramionami. Widać musiała to spowodować po prostu jakaś szczególna myśl.

Po chwili mężczyzna odwraca się w stronę swojego sekretarza.

- Ah, Drumknott... Jak dobrze cię widzieć - odzywa się spokojnym tonem. Dziwny wyraz jego twarzy sprzed zaledwie kilku chwil zniknął zupełnie i urzędnik nie jest pewien już nawet tego, czy naprawdę go widział. W towarzystwie Patrycjusza niczego nie można być do końca pewnym. Vetinari siada za biurkiem i gestem zachęca sekretarza, by położył dokumenty na blacie. - Co tym razem?

Drumknott odchrząka.

- W sumie to co zwykle, panie. Tyle, że więcej. - Ujmuje w dłonie kilka kartek. - Po pierwsze, wnioski o utworzenie nowych gildii. Pięciu, może sześciu, o ile się nie mylę. Poza tym...

Sekretarz mówi, podczas gdy Patrycjusz przygląda się dokładniej wnioskom. Drumknott w myślach podziwia sposób, w jaki jego lordowska mość nie okazuje emocji, widząc, CZEGO mają to być gildie. Z drugiej strony, lata obcowania z nazwami takimi jak Gildia Złodziei Okradających Nielicencjonowanych Złodziei czy Gildia Jednonogich Mężczyzn Tańczących Walca z Lampami musiały go jakoś uodpornić.

Większość dokumentów spotyka się jedynie ze spokojnym skinieniem głową. Czasem jednak zdarzają się perełki. Jak teraz. Patrycjusz unosi brwi i spogląda pytająco na urzędnika.

- 'AZOOR'? A cóż to takiego? - Jego twarz na moment zakrywa cień podejrzliwości. - Czyżby G.S.P. Dibbler wymyślił nowy rodzaj kiełbaski?

Drumknott szybko wyrzuca tę potworną wizję z umysłu.

- Miejmy nadzieję, że nie, panie. AZOOR - to, zdaje się, fundacja charytatywna. Akcja Zdrowego Odżywiania Olgi Różnościami. Wygląda na to, że proszą o datki.

Vetinari po raz kolejny kiwa głową.

- Prawdziwa ulga. Cóż za szczytny cel. Każ im podesłać dziesięć główek kapusty.

- Um... Czy to aby na pewno zdrowe?

- Na pewno nie dla innych osób w pomieszczeniu. Kontynuuj, Drumknott.

- Tak więc, ponad to przyszło trochę skarg... - urzędnik odkłada na bok ponad połowę papierów ze stosu.

- 'Trochę' - powtarza Vetinari, splatając dłonie pod brodą. - Doprawdy, widzę, że znakomicie to ująłeś, Drumknott. Trochę...

- Całe mnóstwo - poprawia się sekretarz. - Większość, jak zwykle, na jego łaskawość... komendanta Vimesa.

Drumknott znowu dostrzega mignięcie uśmiechu na twarzy swojego władcy. Trwa bardzo krótko - gdyby mrugnął, mógłby je przegapić - ale tym razem jest pewien, że je widział. Szybko zbiera się w sobie, udając, że nic nie zauważył.

- Poza tym - ciągnie - ambasador Genoi wciąż nie zgodził się na nasze warunki jeśli chodzi o ceny i transport ich winogron.

- Ach, tak? Spodziewałem się tego. - Vetinari opiera się wygodnie na krześle. Oczywiście, że się spodziewał, myśli Drumknott. Zawsze ma wszystko zaplanowane, wszystko wie i rozsnuwa swoje intrygi jak pajęcze nici, czekając na zdobycz. Potrafi przewidzieć każdy twój następny ruch. Sam ujawnia się dopiero w najmniej spodziewanym momencie. Sekretarz nie mógł tego nie podziwiać, choć jednocześnie jego samego, miłującego spokój i porządek, mocno to niepokoiło. - W takim razie, każ wysłać wiadomość, Drumknott. Jestem przekonany, że dojdziemy do porozumienia. Muszę się z nim jeszcze tylko kilka razy zobaczyć, by przekonać go do swych racji.

Nagle Wuffles, leżący do tej pory spokojnie w koszyku u stóp Patrycjusza, unosi lekko głowę i powarkuje cicho. Warknięcia chwilę później przeradzają się w chorobliwy kaszel. Drumknott krzywi się mimowolnie - aż przykro słuchać oddechowych wysiłków teriera. Vetinari spogląda troskliwie na swojego pupila, ale psi kaszel nie trwa na szczęście długo. Patrycjusz znów zwraca się do sekretarza. Nie można powiedzieć, że się uśmiecha - według standardów zwykłego śmiertelnika kąciki jego ust wędrują jedynie lekko w górę. Sekretarz ma jednak wrażenie, że w tym przypadku może to podchodzić pod definicję uśmiechu.

- Wydaje mi się, że komendant Vimes już czeka na korytarzu. Wpuść go, Drumknott. - Teraz na twarzy Vetinariego naprawdę gości uśmiech - może nieco zbyt złowrogi, jak na gust sekretarza, ale mimo wszystko prawdziwy. - Myślę, że jakieś trzy, cztery spotkania wystarczą, by zdobyć to, czego chcę.

Dopiero w połowie drogi do drzwi Drumknott uświadamia sobie, że to ostatnie zdanie raczej nie dotyczyło ambasadora Genoi i szczegółów handlu winogronami.

***


...:::END:::...
  Temat: Ulubiona gildia lub organizacja
pasztetgnida

Odpowiedzi: 117
Wyświetleń: 8824

PostForum: Procesy myślowe Marchewy   Wysłany: 8 Październik 2008, 19:09   Temat: Ulubiona gildia lub organizacja
Fluffy napisał/a:
Skrtobójcy. Za Vetinariego jaki jest i już!

Mówisz, że to gildia go takim stworzyła? :D No ale jakieś podstawy "vetowe" już chyba musiał mieć... Ciekawe, czy Vetinarowość się dziedziczy w genach? :D
Chyba też najbardziej lubię skrytobójców. Mają klase :D
  Temat: [#FF] I tylko Nobby'ego nie warto...
pasztetgnida

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 2629

PostForum: Cafe Ankh   Wysłany: 17 Wrzesień 2008, 16:41   Temat: [#FF] I tylko Nobby'ego nie warto...
Fluffy: Heeej, to o wiagrze to akurat moje było! Tzn sam wers... Reszta strofy twoja, racje racja... Ehem.
O czym jest ta niespodzianka, cooo? ^^ (Przy okazji, jak już jesteśmy w temacie, to mnie dzisiaj kopnęło do pisania ficzka o Regu i Wizytuju... huehuehue... :3 wiedziałaś, że prędzej czy później to będzie musiało nastąpić... ;) )
  Temat: [#FF] I tylko Nobby'ego nie warto...
pasztetgnida

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 2629

PostForum: Cafe Ankh   Wysłany: 22 Sierpień 2008, 22:25   Temat: [#FF] I tylko Nobby'ego nie warto...
Hohoho, jak na razie zbiera zaskakująco pozytywne opinie ^^ *radocha* Dziękuję, dziękuję, i jeszcze raz dziękuję! ^___^

Miru: Tak po prawdzie, to mnie też to deczko przeraża... ^^' Zwłaszcza, jeśli to Nobby ma być rzeczoną "szwaczka" (szwaczem? szewcem? O_o') ... Hm, jak tak teraz sobie myślę, to może kiedyś tu wrzucę "Teriera..." Najwyżej dam ostrzeżenie, zeby się nikt przypadkiem nie naciął ^^

Trino: To ty nie wiesz, że wg najnowszych wyników amerykańskich badań szare komórki są zupełnie zbędne? Tym lepiej, że się usmażyły, jeszcze Ci to na zdrowie wyjdzie! :P

Pasikorek: Wieeem, ale jakoś podczas pisania wyleciało mi to z głowy ^^
Hm, dziwi mnie tylko, że nikt jeszcze się nie czepiał wersów o Ridcullym (skoro jest magiem, to i tak nie może mieć żony ^^; ) - ale to i dobrze :D
  Temat: [#FF] I tylko Nobby'ego nie warto...
pasztetgnida

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 2629

PostForum: Cafe Ankh   Wysłany: 17 Sierpień 2008, 12:56   Temat: [#FF] I tylko Nobby'ego nie warto...
Pamiętacie "I tylko jeża przelecieć się nie da"? No jasne, w końcu kto nie pamięta :D Poniższy, wzorowany na tejże prześwietnej pieśni utwór (albo raczej po-twór :P ) powstał przy współpracy z moją drogą siostrzycą Joachimem niemal w tym samym czasie, co trzy fiki i "Piosenka Mokrego Strażnika" (których tu raczej nie zamieszczę - ze względu na, ehem, ogólną slashowatość - chociaż być może...). To chyba tyle... Uważajcie na nisko latające dowcipy.


I TYLKO NOBBY'EGO NIE WARTO...
- piosenka ze Świata Dysku

Sprzątacza Lu-Tze, gdy najdzie ochota,
Szwaczkę, jeżeli dużo masz złota,
Sprzedawcę gazet czy ogrodnika...
Ale Nobby'ego nigdy nie tykaj!

Ref.: <po każdej zwrotce>
Całe Ankh-Morpork przelecieć możesz,
Ale Nobby'ego - broń ciebie Boże!

Gdy lubisz włosie, to bibliotekarz
Wśród półek książek na ciebie czeka;
Gardło Podrzynam Sobie Dibblera...
Lecz do Nobby'ego się nie dobieraj!

Rincewind - to partia jest znakomita
Jeśli nie wierzysz, Bagażu spytaj;
Dwukwiat - o ile jest na urlopie...
Ale Nobby'ego nie ruszaj, chłopie!

I Paskudnego Rona Starego,
Gdy nie masz węchu, bierz się za niego;
I Kaczkomana ze swoją kaczką...
Lecz nie myl nigdy Nobbsa ze szwaczką!

No, z Detrytusem problem niemały,
Jeśli ci straszno wejść między skały;
Igor ma mnóstwo rąk do pomocy...
Ale noc z Nobbym jeszcze zaskoczy!

Gdy nekrofilia cię znowu kręci,
Miej Rega Shoe w swojej pamięci;
W kostnicy Keela znajdziesz na pewno...
Lecz Nobby nie jest twoją królewną!

Drumknott, choć wierny Patrycjuszowi,
Jeśli poprosisz, wszystko ci zrobi;
Dorfl to wspaniałe dzieło garncarza...
Ale noc z Nobbym na śmierć przeraża!

Gargulce zwykle są nieruchawe,
Lecz trochę "Viagry" załatwi sprawę;
Z gołębiem możesz, jak go utrzymasz...
Ale Nobby'ego z pamięci wymaż!

Imię Marchewa błędnie wskazuje
-Więcej od marchwi ci oferuje;
Do Wizytuja rymu nie mamy...
Ale Nobby'ego wciąż unikamy!

Na krasnoludy uważaj, panie,
Różnie przebiega z nimi spotkanie,
Gdyż płeć ich wielką jest niewiadomą...
Ale nie zostań Nobby'ego żoną!

Ridcully magiem jest doświadczonym
-Dziwne, że jeszcze nie znalazł żony;
Kwestor, choć czasem pastylki bierze...
Nobby'ego lepiej nie rusz - to zwierzę!

Grupę studentów Myślak prowadzi
- Nie zawadziło by ich zawadzić;
HEXa też, jeśli go zrebutujesz...
Ale po nocy z Nobbym zwariujesz!

Vimesa, gdy go rozbierzesz z pancerza
- Niejeden się do tego przymierza;
Przywódców gildii też używamy...
Ale Nobby'ego nie dotykamy!

Śmierć jeśli EMO poczujesz w sobie
Albo Śmierć Szczurów, lub szczurów mrowie;
Alberta z wierną kroplą u nosa...
Ale na Nobbym nie ruszaj włosa!

Williama, gościa z ruchomą czcionką;
Otto, co lubi bieliznę z koronką;
Colon, co pączki żre cały dzień...
Kryj się, gdy widzisz Nobby'ego cień!

Vetinari'ego, gdy Sam twe imię
- to yaoistek paliwo w płynie;
I wbrew pogłoskom, Jeż też jest dla cię...
Ale Nobby'ego nie tykaj, bracie!!!
 
Skocz do:  

Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group