Czy nikt jeszcze nie ma, nie przeczytał i się nie wypowie?
Ja mam od dzisiaj, jeszcze nie wiem, czy mi się spodoba a teraz chciałabym się zapytać, co się dzieje z dystrybucją tej książki? Nie mogłam do tej pory jej kupić ani w EMPiKu, ani w takim wielkim Matrasie [znalazła się dopiero w małym Matrasie, przypadkiem]. W EMPiKu pytałam wczoraj i nawet jej w nowościach w bazie komputerowej nie mieli [czyli jej nawet nie zamówili?]. Pratchett przestaje być modny?
no właśnie, miałam ten sam problem. Prawdopodobnie za uparte wypytywanie znienawidzili mnie w 2 empikach i matrasie w ZG oraz tym rzekomo cudownym empiku na wrocławskim rynku, gdzie nie ma tak naprawdę nigdy niczego ;p
co do samego Maurycego - cóż... mi się podoba. W zasadzie jest znacznie prostszy, jeśli chodzi o przesłanie, od reszty ŚD, no ale nic dziwnego, skoro ma być dla dzieci. Plusiak za przekład, a zakończenie jest naprawdę na poziomie, więc w sumie jestem bardzo zadowolona z lektury
to chbya zależy od tego, kto czego się spodziewał - ja spodziewałam się raczej knotynuacji w duchu PP, a dostałam coś zupełnie innego. Stąd pierwsze marudzenie, ale za jakiś czas przeczytam po raz drugi i pewnie bardziej mi się spodoba. Tak się kończy, jak człowiek ma zbyt wygórowane oczekiwania...
Jak wrażenia po przeczytaniu...? Ja niestety nieco się zawiodłam - jak dla mnie, znacznie słabsze od "Piekła". Moist zrobił się grzeczny, za wiele wątków powtykanych nieco na siłę... (golemy, Cosmo) no i panna ABD straciła w moich oczach, tak łatwo zgodzić się na to, by Moist był jej mężem?
nie to, żeby to była zła/nudna ksiązka. Ale mogło być dużo lepiej, po przeczytaniu Piekła spodziewałam się czegoś, co dorówna lub przewyższy. Świat Finansjery niestety nie przewyższył...
przychylę się do zdania Agaty, "JM i Bomba" jest chyba najciekawszą z trzech opowieści o Johnnym. Przeczytałam całość bardzo niedawno, bo niestety dopiero w wakacje mam czas na książki jak dla mnie - Johnny jest świetny, taki prawdziwy, a nie super-hero...
choć moim ulubieńcem pozostaje Big Mac ("te swastyki...? ee, to tak tylko... to chbya od tego kolesia, jak mu tam.. Hitlera" )
Vimes miał czym straszyć ludzi z jednej strony, z drugiej na siłę udowadniać, że nie wierzył w Przyzywajacą Ciemność ("to plama oleju!), z trzeciej zaś zastanowić czytelników, czy Ciemność była w nim czy też nie?
A ja sądzę, że możliwe jest, by Mau tak szybko dorósł (btw, tego zazwyczaj wymaga literatura, żeby opowieść zbytnio się nie "ciągnęła"). Stracił wszystkich i wszystko, MUSIAŁ dojrzeć ekspresowo. Podobnie jak musiał się wszystkim zająć sam...
co do książki - jest świetna. Oprócz samego wydania (piękne), wspaniała jest historia w niej opowiedziana, wcale nie dla dzieci. Porusza naprawdę sporo ważnych problemów (nauka, wiara, etnocentryzm XIX wieku etc...). Mnie zachwycił wątek miłości jest pokazana w tak piękny, nienachalny sposób...
Spoiler:
a co do zakończenia - dla mnie jest właściwie nie do końca szczęśliwe. Rzekłabym, że dosyć oryginalne, bo - jak słusznie zauważa Agata - raczej wszystko powinno zostać zrównane z ziemią. No i Daphne, która zdecydowała się odejść..
to ja się zgodzę po pierwsze z 3bikiem - SN jest lepsza. Zdecydowanie!
i po drugie, zgodzę się z Agatą - SN była mroczniejsza. Łups jest taki... oczywisty. Za wiele niejako kalki z wcześniejszych strażowych książęk. "Łups!" jest naprawdę świetną książką, jedną z lepszych, a Vimes jest generalnie świetny! no i "Gdzie moja krówka..?" motyw w jaskini był bezbłędny. Respect dla Terry'ego!
i samo zakończenie, zachwycam się nim, z jednej strony zaskakujące, jak u Terry'ego, z drugiej - jednak sentymentalne (ktoś tu niemal ronił łzy nad książką). Mi odpowiada.
Sally to głupia suka, powtórzę to wszędzie. Żal mi Angui, którą w Thud! naprawdę polubiłam.
okładka - kolor śliczny, ale totalnie nie pasuje do reszty...
Dajesz mi przykład firmy, a w rzeczywistości marzy Ci się społeczeństwo zarządzane na wzór armii, jak, nie przymierzając, Leninowi. Sprowadzasz obywatela do roli pracownika, który ma służyć właścicielowi folwarku, a nie sobie.
ja się jakoś podobnych marzeń nie dopatrzyłam (nie umiem patrzeć...?)
jeśli mogę mieć pytanie, jesteś liberałem czy anarchistą...? Bo najpierw piszesz o wolności, zwłaszcza ekonomicznej, bardzo ładnie, sama mam słabość do liberalizmu (przynajmniej na tym polu), ale Ty tak jakoś za bardzo anarchizujesz, kolego Wolność to piękna wartość, ale należy zdawać sobie w pewnym wieku sprawę z tego, że trzeba się czasem zgodzić na dobrowolne tej wolności ograniczenie (żeby nie być gołosłowną - spójrz na koncepcje umowy społecznej; społeczeństwo godzi sie we własnym interesie na ograniczanie wolności).
wiem, nie jestem ekonomistką, ani osobą doświadczoną życiowo, ale irytują mnie takie pełne malkontenctwa teksty o UE! Zaraz pewnie dojdziemy do argumentu, że UE jest be!, a niemieccy wyzyskiwacze przyjadą wykupić piastowskie ziemie rolnicze =P
***
btw, poziom świadomości europejskiej nawet w tzw. elitarnym liceum jest żenujący. w szkolnych wyborach do PE frekwencja wyniosła 31%, a część lduzi z rozbrajającą naiwnością pytało: o co chodzi tym parlamentem? czy to prawdziwe wybory? oraz - a co to za partie? ręcę opadają.
Tylko jak ustalić, czy to się stało dzięki, pomimo czy niezależnie od obecności w Unii?
chyba wszyscy się zgadzają, iż DOTACJE Z UE ratują nam tyłek w wielu sytuacjach. Nie będę powielać argumentów pięknie rozwijanych przez Uboota, ale naprawdę rozwój Polski zawdzięczamy UE i jest to fakt, nie przypuszczenie. A propos postu Settlera, to w mojej szkole dzięki UE jest porządny sprzęt typu rzutniki, laptopy etc, bez UE w prowincjonalnej ZG nawet moje, bardzo dobre LO, miałoby problemy z takimi zakupami. Program Szkoła Równych Szans pozwala na prowadzenie kółek dla olimpijczyków, wyjazdy dla nich etc. Czy polski system szkolnictwa byłby w stanie samodzielnie finansować takie przedsięwzięcia?
oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że UE nie jest perfekcyjna, ale jestem euroentuzjastką, uważam, że Polska ma SZCZĘŚCIE bycia w Unii i gdybym zdążyła ukończyć 18 lat przed 7.06, na pewno bym głosowała!
chciałabym się odnieść do frekwencji... co prawda 18 kończę w sierpniu i nie mogę głosować, jednak wiele osób z mojej klasy ma już 18 i wcale nie chce głosować =/ cóż, wolna wola, ale ciekawa jestem, jak bez udziału w wyborach ma się u nas wykształcić społeczeństwo obywatelskie...
Oczywiście, że partie nie przedstawiają konkretów. Ale jeszcze nie było kampanii, podczas której konkrety by padły. nie w Polsce xD
jednak sądzę, że lepiej już oddać pusty głos, i tym samym pokazać, iż jest się odpowiedzialnym obywatelem. A ilość głosów nieważnych może i by dała politykom do myślenia...
btw, w czwartek jestem w komitecie wyborczym w czymś w rodzaju prawyborów do PE w mojej szkole, dostaliśmy urny, naklejki, plakaty etc, ale wiecie co..? mam wrażenie, że z tak olewatorskim podejściem do wyborów, jakie ma część moich znajomych, to będę siedzieć te parę godzin na darmo =/ frustrujące! a mówi się, że młodzi są za Unią, interesuje ich to etc. Zobaczycie, w czwartek wieczorem napiszę Wam, jaka była frekwencja, jak będzie powżyej 30%, to się zdziwię..
zastrzeżenia - po pierwsze, racja z tytułami książek. łatwo czegoś zapomnieć.
uzasadnienie, dlaczego ten bohater - też trochę trudne, by wpisywać w ankietę.
i miałam problemy z wykształceniem - jako licealistka, wpisałam gimnazjalne, bo przecież LO jeszcze nieukończone.. powinno to być chyba jakoś zaznaczone..
nie wiem, nie powiem, że Pratchetta znam osobiście, ale jak dla mnie - nie Pratchettowskie było kurczowe trzymanie się schematu Niespodzianka-Następna-Kobieta-Się-Ujawnia... to mi się podczas czytania kojarzyło z kompletnym brakiem pomysłu na zakończenie i nużyło, jak nigdy u Terry'ego..
Zrobienie z Maladicta kobiety to było przegięcie i dosłownie gwałt na nim! TAK, na nim, ja się z jego płcią nie pogodziłam xD
a z generalicją to już było... cóż, żałosne... miałam wrażenie, że Terry pod koniec książki stracił impet i tylko zachowywał, zgodnie z zasadą bezwładności, wcześniejsze rozwiązania.
A szkoda, trochę mniej kobiet i byłoby naprawdę świetnie!