Ten film nie zniszczył. Naprawdę aż mi się "Defilada" przypomniała. Ale najbardziej podobało się jak zapowiedziano ten para-komediodokument. "Dokument o ludzkiej solidarności" zamiast, "Dokument o pierwszej po śmierci Najwyższego manifestacji ulicznej PISu".
Plus motająca się w wersjach "jak to było" i podniosłych słowach autorka, naprawdę dzięki niej się uśmiecham.
W końcu musi być miejsce dla Wojtka, Lecha i Olka. I ich szanownych małżonek. Z tego co się wywiedziałem to córka Piłsudskiego stwierdziła że "po jej trupie" pozwoli sarkofag ojca ruszyć.
W imieniu Rządu Rzeczypospolitej polecam Panom odnieść trumnę Juliusza Słowackiego do krypty królewskiej, by królom był równy.
O Kaczyńskim nie powie tego nikt. I wtedy coś do powiedzenia miał rząd. A teraz, trzymając się retoryki Marszałka mamy nierząd.
Sam muszę złożyć smutna deklaracje, iż moja noga niepostanie na Wawelu tak długo jak najbardziej nieudolny i najbardziej plującym jadem prezydent w historii tego kraju tam spoczywa. Poza tym co to za porządki że linia boczna decyduje o miejscu pochówku? Przecież zmarły miał córkę. To ona powinna decydować.
ARGHH! Powyższy temat jest przykładem "Dlaczego nie należy przeglądać forum pobieżnie". Jak dostanę wielkiego przyśpieszenia z nauka do matury i wydębię auto to możne się pojawię. Aczkolwiek zaprzężyłem się do Grojkonu więc moja obecność to niestety jakieś 20-30%
A ja nadrobiłem "Łowce androidów" i moja opinia: Dobry ale bez rewelacji. Być możne dlatego, że tak późno go widziałem i część motywów po prostu wyczerpała się dla mnie w innej konwencji. Jednakże kolejny film z duszą. Nie to co te nowe pożal się Boże superprodukcje.
Moja opinia o Bondzie jest taka: DNO! Pisząc recenzję rozwinąłem sie tylko dlatego że odmieniłem przez przypadki słowo "Dno" i poznałem wszystkie jego synonimy. Gdzie do cholery jest R? Czemu fabuła nie ma sensu? Dlaczego Bond jeździ jakimś głupim Land Roverem a nie chociażby Audi R8? I na koniec dlaczego do ciężkiej cholery nie przeleciał Olgi Kurylenko?! Ludzie się podniecają że TEN Bond ma fabułę.... Z definicji Bonda wynika że te filmy mają akcję, groteskowych przeciwników, mega gadżety, nieśmiertelność, fabułę prostą jak drut i najważniejsze dowcip, humor i elementy rozpoznawalne (Martini, "My name..."). A tego zabrakło. Straciłem tylko 18 złotych....
Bez martini... ...ole to nie idę na to do kina. Mam ich w... no... wiecie... Bond ma być Bondem tępych sensacji jest kupa, a jednak filmy o 007 mają dzięki głównemu bohaterowi ten niesamowity klimat, no i doskonale znanego Bonda, Jamesa Bonda.
Hellboy 2: Uuuuuuuaaaaa! Po całym filmie zorientowałem się ze zareagowałem na niego jak Hellboy na kubańskie cygara, które notabene wzbudziły by u mnie jeszcze większy entuzjazm. Del Toro wie co kręci i jak kręcić. Naprawdę duch tego filmu jest bardzo zbliżony do komiksów Mignoli. Fenomenalne ujęcia, kapitalna charakteryzacja, czegóż chcieć więcej?
Bo wreszcie pomyśleli że nie tylko po twarzy człowieka można poznać? Że po głosie tez się da? Owszem trochę drażni ale ma sens i to znaczny.
I Harvey Two Face był genialnie wrzucony. Upadek Białego Rycerza. Na końcu pozostawał tylko Mroczny.
Jak dla mnie nowy Batman to bardzo "lajtowa" nienachalna wersja geniuszu reżyserskiego w stylu Tarantino z delikatnymi wstawkami Lyncha. (przynajmniej na pierwszym seansie )
Jak dla mnie w skali od 1 do 10 gdzie 12 to Pulp Fiction a 11 to Kill Bill ( i w skali komiksowa ekranizacje 11 Iron Man) to bez kozery 11.
Edit:
ciacho00 napisał/a:
Zwłaszcza ze w poprzedniej czesci Brus mówił takim samym głosem jak Batman.
Jak dawno oglądałeś Początek? Bo tam też chrypiał.
Zabawopsuj wrócił. Nie byłem jeszcze na najnowszym potworku z Edżeliną w roli głównej, ale dorwałem go z wiadomego źródła. I szczerze mówiąc chyba nie wspomogę twórców biletem. Po obejrzeniu 25 minut filmu mam tylko jedno pytanie gdzie do kur$#%^#$ nędzy podział się duch komiksu Millara? Krosno przeznaczenia sie nie bało i zaje****? Jeee super sceny i w ogóle ale jak już to nie Angelina tylko Halley i nie Freeman tylko Hopkins i wtedy mamy filma co sie komiksu trzyma. Jak dla mnie jedna z najgorszych ekranizacji komiksu ever.
Piekara w moim odczuciu (tj. wnioskuje to z różnych tekstów, for i rozmów ze znajomymi) jest w obejściu dość specyficzny (aczkolwiek podobno mniej niż Sapkowski). Lubie jego twórczość bo oprócz "soczystych" opisów dostajemy porządną fabułę i niezłe dialogi. W przeciwieństwie od takiego Pilipiuka który nie trzyma poziomu dialogów. A i należę do ludzi którzy z niecierpliwością oczekują następnej części o Mortimerze. Jednak zgodzić sie muszę że "Przenajświętsza..." jest poniżej poziomu tego autora.