Szanowni Koledzy, Szanowne Koleżanki.
Wasz syn marnotrawny powrócił Najmocniej przepraszam, że nie odzywałem się od kilku miesięcy. Ba! Nawet nie zaglądałem na forum. Powód? Bardzo prozaiczny - życie. Tzn. praca, ślub, życie rodzinne i takie tam Dlatego też w związku z tym, że tak bez uprzedzenia i w ogóle opuściłem Was i nie dawałem żadnych znaków życia, dobrowolnie poddam się karze, jaką mi wymierzycie
W każdym bądź razie ogarnąłem się i powróciłem. Ku Chwale Forum!
Ja, jako człowiek pracujący w mediach, mogę powiedzieć jedno - jest ciężko. Od soboty do poniedziałku pracowałem dzień w dzień po min. 9h "obsługując" tylko jedno wydarzenie. Niby człowiek stara się, by to czym się zajmuje było obok niego, ale czasami mimo wszystko jest ciężko. Szef na szczęście wczoraj dał mi wolne, dzięki czemu mogłem odpocząć nieco psychicznie. Ale nie znaczy to, że całkowicie się odciąłem od tego. Zresztą nie da się - cały czas człowiek bombardowany jest informacjami na temat tego zdarzenia. Wczoraj też przeszedłem się z narzeczoną pod Pałac Prezydencki (drugi raz zresztą - wcześniej byłem w sobotę wieczorem). Dodatkowo wziąłem ze sobą aparat by porobić trochę zdjęć. Jedno z lepszych (moim zdaniem) jakie udało mi się zrobić, możecie zobaczyć tutaj.
Emulacja to ZUO w czystej postaci - lepiej kup sobie DeeSa i carta z grą
Swoją drogą - ja miesiąc temu wyrwałem w jednym z warszawskich Empików Disgaea DS za 30 złociszy i pykam sobie co jakiś czas. Zacny tRPG to jest
Pozwolę sobie wtrącić trzy grosze w obronę Cloverfielda O ile J.J. Abrams przyznał się już chyba na początku produkcji filmu, że to będzie powrót do korzeni monster movies (które same w sobie raczej nie grzeszą oryginalnością -koleś ubrany w gumowy kostium rozwala makietę miasta plus pokazania walki ludzi z tym potworem), o tyle sposób pokazania całej fabuły w tym filmie zasługuje na uwagę. Spójrzmy prawdzie w oczy - czy gdyby ten film został zrealizowany podobnie jak amerykańska Godzilla (swoją drogą niezła kiszka z tego wyszła ) to czy odniósł by jakikolwiek sukces? Nie! To właśnie dzięki sprytnie skonstruowanej kampanii promocyjnej, całej otoczki tajemnicy i sposobie realizacji filmu, film wprowadził powiew świeżości w ten gatunek filmów. Jasne, Cloverfield nie ma drugiego dna, nie przemyca żadnych głębszych wartości. Ma po prostu dostarczyć rozrywkę. I dzięki ukazaniu całej akcji w takiej formie czuć takie emocje jak strach, chaos i panikę.
Machinery dobrym programem jest. Tak samo SNS-HDR. I do tego obydwa są produkcji polskiej, o! Tak właściwie to mógłbym tu wkleić linka do swojej strony ze zdjęciami zamiast wklejać pojedyncze zdjęcia. Zresztą, co mi tam LINK
Muszę tylko ochrzanić realizatorkę, że dobrała tak fatalne zdjęcie Pratchetta...
Ściągnijcie Vanti ten filmik bo na razie to jest epic fail.
Rozmawiałem z osobą odpowiedzialną za ten film i powiedziała mi, dlaczego akurat wybrała to zdjęcie. Akurat Wyborcza.pl ma podpisaną umowę z AP na korzystanie z ich zdjęć bez względu na to, z jak dawna są (a np. z Reutersa możemy brać tylko najnowsze, tj. nie starsze niż sprzed miesiąca). Osoba ta dostała od fotoedytora dwa zdjęcia - jedno jak otrzymał order od królowej i drugie, na którym wyraźnie widać że lata młodości ma już za sobą. I wybrała właśnie to drugie, bo stwierdziła że lepiej będzie pasowało do wydźwięku całego materiału.
Swoją drogą Uboot - czemu uważasz, że to wideo to epic fail?
Ja tylko dodam w wielkim sekrecie, że na Wyborcza.pl za jakiś czas (dziś, jutro lub pojutrze - tego dokładnie nie wiem) pojawi się wideo, w której Jacek Pawlicki będzie mówił o tym "jak Terry Pratchett chce się zabić".
Ja miałem w ostatni weekend mieć tą (nie)przyjemność obejrzenia Ciacha, czyli "wreszcie prawdziwą komedię". I powiem tak - jeżeli tak teraz będą wyglądały polskie komedie, to ja dziękuję bardzo. Co raz bardziej zbliżamy się do poziomu komedii amerykańskich. I bynajmniej to nie jest pochwała. Tak, wiem - istnieje wiele fajnych amerykańskich komedii, a część z nich niedawno miało swoje premiery (np. Kac Vegas czy Narzeczony mimo woli). Ja tak tylko uogólniam, bo niestety ostatnio te komedyjki są głupie, a żarty wymuszone. No i do tego cały czas oscylują wokół seksu i przekleństw. I takie też jest Ciacho. Przyznam się - zaśmiałem się kilka razy. Ale to z głupot jakie oglądałem na ekranie.
Dzień później obejrzałem Ile waży koń trojański pana Machulskiego. W porównaniu do poprzedniego filmu był prawdziwą komedią, którą oglądało się z przyjemnością, a człowiek się szczerze śmiał z serwowanych żartów. Mam nadzieję, że następne polskie komedie będą prędzej pokroju "Ile waży..." a nie "Ciacha"...
Widzę panowie, że mam zupełnie inny gust od Was, bo mi serial się podoba. Owszem, nie jest jakiś super ekstra mega wypas, ale ja go oglądałem z zaciekawieniem i chciałem wiedzieć co się wydarzy w kolejnym odcinku
Korzystając z przerwy świąteczno-noworocznej i małej ilości roboty w pracy, udało mi się w końcu obejrzeć 10 odcinków serialu FlashForward. Wg mnie (jak i mojej Lubej) serial jest bardzo fajny, z wieloma niespodziewanymi zwrotami akcji i w ogóle Szkoda tylko, że kolejne odcinki zaplanowane są dopiero na marzec... Na marginesie jeszcze dodam, że w pierwszym odcinku zagrał Seth MacFarlane - koleś odpowiedzialny m.in za Family Guy'a i American Dad.
I ja w końcu skończyłem czytać ŚF. Co do wrażeń po przeczytaniu, to stwierdzam że PTerry cały czas trzyma poziom. Znaczy się było i śmiesznie, i ciekawie, i fajnie
Jednakże po raz kolejny miałem takie jakieś odczucie, które nawet trudno określić. Chodzi mi o to, że o ile pierwsza połowa książki (no, powiedzmy 2/3) czyta się powoli (co akurat zaliczam do plusów, bo dzięki temu można się delektować fabułą, smaczkami, itp.), o tyle końcówka strasznie przyspiesza i po przewróceniu ostatnie strony ciśnie mi się na usta "To już koniec? Tak szybko? Ale, ale, ale ja chcę więcej!" Mam po prostu wrażenie, że Pratchett za szybko zamyka całą historię...