Ulice Ankh-Morpork Strona Główna Ulice Ankh-Morpork
Dyskowe Forum Dyskusyjne :: dyskowe.info

/subscribe.phpRSS  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum
Znalezionych wyników: 48
Ulice Ankh-Morpork Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: [#FF] I tylko Nobby'ego nie warto...
Trino

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 2623

PostForum: Cafe Ankh   Wysłany: 22 Sierpień 2008, 02:46   Temat: [#FF] I tylko Nobby'ego nie warto...
Na Oma! [pad]


Cudne, cudne, powiadam! Już początek wyglądał naprawdę nieźle, ale gdzieś w okolicach Igora mój mózg ze śmiechu zaczął obijać się wewnątrz mojej czaszki. Później jego temperatura zaczęła niebezpiecznie wzrastać, co doprowadziło do usmażenia kilku szarych komórek (znowu).

A może ktoś pokusiłby się o wykonanie? Chętnie widziałabym coś takiego u siebie na iPodzie ;)
  Temat: Piekło pocztowe
Trino

Odpowiedzi: 128
Wyświetleń: 10081

PostForum: Biblioteka Niewidocznego Uniwersytetu   Wysłany: 15 Sierpień 2008, 19:02   Temat: Piekło pocztowe
Ja do doboru kolorów chyba zdążyłam się przyzwyczaić, bo niespecjalnie mnie już rusza. A może to po prostu radość z tego, że Panu Grafikowi nie chciało się kadrować ilustracji na okładkę, uczyniła mnie całkiem nieczułą na zestawienie czerwieni z granatem? ;) Co prawda okładka rzeczywiście zbyt jaskrawa, przez co obrazek nie jest już tak klimatyczny jak w oryginale (;P), ale nie można mieć wszystkiego.

"Piekło Pocztowe"... Tłumaczenie tytułu oryginałowi niestety nie dorównuje, ale jakoś nie potrafię wymyślić niczego lepszego, więc i tak chylę czoła przed PWC - bo mogło być gorzej.
  Temat: Niewidoczni akademicy
Trino

Odpowiedzi: 105
Wyświetleń: 9955

PostForum: Biblioteka Niewidocznego Uniwersytetu   Wysłany: 15 Sierpień 2008, 18:41   Temat: Niewidoczni akademicy
Pasikorek napisał/a:
Cytat:
Currently, I'm writing Unseen Academical, which people will think is ostensibly about football on Discworld, and then will turn out to be about something else, which you could see all the time but didn't notice. That's the best kind of story.'



Oooo, tu się zgodzę. Uwielbiam takie książki. Już zacieram rączki i niecierpliwie wyglądam pojawienia się UA ;)
  Temat: W północ się odzieję
Trino

Odpowiedzi: 88
Wyświetleń: 6952

PostForum: Biblioteka Niewidocznego Uniwersytetu   Wysłany: 15 Sierpień 2008, 17:32   Temat: W północ się odzieję
I bardzo dobrze, że nie zamierza - Tiffany jakoś mi niespecjalnie do nich pasuje. A bez Esme wiedźmi sabat nie byłby tym, czym jest... może i byłoby ciekawie obserwować, jak jego poszczególne członkinie dotsosowują się do nowych ról (ktoś przecież musi być Staruchą, ale martwa Babcia byłaby po prostu niekanoniczna XD
  Temat: Gentlemen
Trino

Odpowiedzi: 132
Wyświetleń: 6547

PostForum: Tech Support   Wysłany: 12 Lipiec 2008, 11:27   Temat: Gentlemen
Podobnie jak Nanom, pozwolę sobie przedstawić swoją skromną opinię... ;)

Mimo że zarejestrowałam się znacznie dawniej niż miesiąc temu, jestem de facto nowym użytkownikiem. Nie, nie przeczytałam całego archiwum zanim ośmieliłam się dodać jakiegokolwiek posta, bo to zajęłoby mi całą wieczność i jeszcze trochę - za to oczywiście zapoznaję się z danym wątkiem przed zabraniem głosu, bo IMO tego wymaga kultura osobista.
Jak do tej pory nie odczułam na własnej skórze Gniewu Moda/Admina - być może byłam zbyt grzeczna, a może po prostu za mało się udzielałam :P Jestem też pod wrażeniem, jeśli chodzi o poziom moderacji oraz samego forum - o czym już kilka osób pisało. Co prawda nieco mgliście przypominam sobie, że bywały takie sytuacje, w których user został w moim odczuciu nieco zbyt ostro upomniany przez moderatora (tzn. zwykle faktycznie należało mu się upomnienie, lecz nieco łagodniejsze :wink: ), jednak nie jestem w stanie przytoczyć konkretnych postów z powodu postępującej sklerozy.

Czy forum jest hermetyczne? Nawet jeśli, to nie tak bardzo jak mogłoby być - przyjaciółka próbowała kiedyś wciągnąć mnie w forum o ff potterowskim na TN. Zarejestrowałam się może po roku "podglądania", a i tak napisałam tam z 10 postów, i to w forumowym odpowiedniku shoutboxa :mrgreen: Po prostu czułam się, jakbym próbowała wtargnąć w jakąś zamkniętą, elitarną społeczność - mimo, że znam parę osób z tego forum i naprawdę bardzo dobrze się dogadujemy. Tutaj czuję się znacznie swobodniej. Okej, liczba moich wypowiedzi też nie jest zatrważająco wysoka, ale jest to spowodowane brakiem czasu na przekopywanie się przez forum, a nie strachem.
  Temat: Nasze poczatki, czyli kto i jak z Pratchettem zaczynal
Trino

Odpowiedzi: 307
Wyświetleń: 13961

PostForum: Witajcie w Ankh-Morpork...   Wysłany: 11 Lipiec 2008, 23:51   Temat: Nasze poczatki, czyli kto i jak z Pratchettem zaczynal
Drozdu> Szczerze mówiąc, też mnie trochę zdziwiło, że przekonałeś się akurat po "Równoumagicznieniu" - co prawda w trakcie czytania i mnie się ono podobało, ale zapewne było to podyktowane tym, że byłam akurat w stanie zachłyśnięcia się Dyskiem po straszliwej głupawce przy czytaniu KM i BF. Patrząc na R z perspektywy czasu i kolejnych książek (nagle poczułam się strasznie staro...), wydaje mi się najgorszą z dyskowej serii (no, może oprócz "Ciutludzi" w tłumaczeniu DMG... sama nie wiem).

Ale - jak mówi moja przyjaciółka - ciekawe w Praczu jest to, że stworzył on zdanie chyba najlepiej na świecie opisujące naturę magii i umieścił je w swojej najgorszej książce XD
  Temat: Świat finansjery
Trino

Odpowiedzi: 158
Wyświetleń: 12631

PostForum: Biblioteka Niewidocznego Uniwersytetu   Wysłany: 8 Lipiec 2008, 11:51   Temat: Świat finansjery
Skończyłam parę dni temu i jak zwykle:
- jestem na dyskowym głodzie (między innymi dlatego tu wróciłam)
- co chwila zalewa mnie fala gorącej, niepohamowanej miłości do Patrycjusza :mrgreen:

Mnie osobiście rozbawiło sporo tekstów, nie tylko ten o dzikich żółwiach, ale humor sytuacyjny też uznaję za mistrzowski. Niewyczerpanej radości dostarczył mi też Cosmo, ze wskazaniem na zamknięcie jego wątku - choć z dyskowych... postaci z problemami natury psychicznej (XD) i tak najbardziej cenię pana Herr-bat-kę. A, i prawie zapomniałam o Gladys - niedopuszczalne. Cóż, powiem tylko, że chciałabym umieć tak prasować :P
Za to Adora Belle podobała mi się jakoś mniej niż w GP... no, może oprócz rozmów z magami.

Jak już mówimy o cenach, to ja dałam 80 zł w polanglo XD
  Temat: Skąd się tu wziąłem i dlaczego akurat teraz
Trino

Odpowiedzi: 907
Wyświetleń: 32095

PostForum: Witajcie w Ankh-Morpork...   Wysłany: 7 Lipiec 2008, 22:27   Temat: Skąd się tu wziąłem i dlaczego akurat teraz
Khem, po tak długiej nieobecności wypada chyba przywitać się ponownie...
Cóż, witam. Możecie już rozpaczać :>
Skąd? Ano, od jakiegoś czasu zaczęły mnie trawić wyrzuty sumienia, że tak dawno mnie tu nie było...
Dlaczego teraz? Bo po lekturze "Making Money" jestem na dyskowym głodzie i muszę zająć się czymś związanym z ŚD. A, i wyrzuty sumienia okazały się zbyt silne.
A teraz pójdę zobaczyć, co mnie ominęło i obmyślić sobie jakąś okrutną karę.
  Temat: [FF] Hadrian, mamy problem...
Trino

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 3100

PostForum: Cafe Ankh   Wysłany: 7 Lipiec 2008, 21:08   Temat: [FF] Hadrian, mamy problem...
Wow, nie miałam pojęcia, że ktokolwiek jeszcze pamięta o tym ff XD Okej, ostatni komentarz był z lutego, ale w tym czasie mnie na forum nie było już daaawno... :mrafroamerykanin:
W każdym razie, dziękuję za komentarze i spieszę z odpowiedzią na wątpliwości Lu-Tze: nie, zakończenia nie było. Po prostu zaraz po wklejeniu ostatniego fragmentu w moim życiu nastąpił okres Wielkiego Zwątpienia (uznałam, że schrzaniłam pomysł etc.), a potem - niestety! - Rok Wielkiego Bezwenia (:P). Krótko mówiąc, byłam Autorem w Stanie Spoczynku.
Czy pojawią się kolejne rozdziały - nie wiem. Aktualnie wciąż się zastanawiam, czy ciągnąć to opowiadanie jako ff, czy też dostosować je do mojej (nawet nie raczkującej) własnej (a więc nie-ff XDDD) tfu!rczości.
Dziękuję za uwagę i obiecuję częściej zaglądać na forum (muachachachachacha, drżyjcie!!!!! i tak dalej) :)
  Temat: Fantastyka dla dzieci?
Trino

Odpowiedzi: 48
Wyświetleń: 4360

PostForum: Podłużny Gabinet   Wysłany: 10 Marzec 2007, 18:55   Temat: Fantastyka dla dzieci?
Pozwólcie, że przytoczę tu przykład mojego rodziciela, zagorzałego fana Lema, który od paru ładnych lat zaczytuje się też w Sapkowskim. Do przeczytania Tolkiena, który mu się spodobał, namówiłam go, mając jakieś 12 lat, a rok, może dwa lata wcześniej oboje przeczytaliśmy Pottera. Nadszedł okres mojej (tfu!) fascynacji HP, a ponieważ rodziciel chętnie rozmawiał ze mną o książkach Rowling, bardzo nas to do siebie zbliżyło etc. etc. Widocznie doszedł do wniosku, że skoro ja=dziecko, a HP=literatura dla dzieci, to mój gust=gust dziecka na wieki wieków amen, albo po prostu nie zauważył, że od dawna nie bawią mnie tandetne plastikowe figurki Hagrida (tfu!)...
Po jakimś czasie fascynacja zdążyła się ulotnić, a ja w końcu wpadłam po uszy w Świat Dysku. W miarę czytania cyklu opowiadałam rodzicielowi o moich wrażeniach, cytowałam co lepsze fragmenty. Ponieważ wykazywał umiarkowane zainteresowanie, zdecydowałam się pożyczyć mu KM i BF. Jeden rzut oka na okładkę wystarczył mu, by powiedzieć z groźbą w głosie: "Ale jeśli to jest dla dzieci...".

Oto wpływ okładki i opinii o osobie rekomendującej książkę.

(Kiedy spytałam go o wrażenia, z pewnym wymuszeniem powiedział, że nie najgorsze, ale zaraz potem dodał, że Rince jest niemal identyczny jak pewna postać z "Narrenturm" Sapkowskiego #-o )
  Temat: [FF] Wesołego Strzeżenia Wiedźm
Trino

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 3121

PostForum: Cafe Ankh   Wysłany: 28 Luty 2007, 19:11   Temat: [FF] Wesołego Strzeżenia Wiedźm
Sayoko napisał/a:
- Nic pani nie dolega? – spytał Patrycjusz, widząc, jak twarz kobiety przybiera barwę ściany.


Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Nie Vetinari! I nie w takich słowach, że troska aż wycieka z monitora (przynajmniej takie jest moje wrażenie)!

Reszta miodna. Zwłaszcza to o sprawdzaniu liczby nóg, mackach, rozbieraniu świata na thaumy i, oczywiście, o papierach na biurku Patrycjusza :twisted:
Szlag, chciałabym mieć taki... jakby to określić... dynamiczny pomysł na dyskowe opowiadanie. Moja Rufina, choć ostatnio poprawiona, nadal jest za długa i za nudna.
  Temat: Wiedźmikołaj
Trino

Odpowiedzi: 252
Wyświetleń: 12570

PostForum: Biblioteka Niewidocznego Uniwersytetu   Wysłany: 28 Luty 2007, 17:49   Temat: Wiedźmikołaj
"Wiedźmikołaj" jest jedną z pierwszych przeczytanych przeze mnie książek PTerry'ego i być może dlatego mam do niej taki sentyment - jest jedną z moich ulubionych dyskowych powieści.
Oczywiście, najpiękniejsze są sceny z udziałem Śmierci, ale uwielbiam też duet Kruk - Śmierć Szczurów. Gdybym zaś miała wskazać mój ulubiony fragment, byłby to ten, w którym Albert opowiada o koniu na biegunach, którego nie mógł dostać na Strzeżenie Wiedźm. Tamto stwierdzenie dotyczące siedmiolatków było dla mnie jak cios łopatą między oczy :mrgreen:
  Temat: [#FF] Kod Prymitywa z Genui
Trino

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 2882

PostForum: Cafe Ankh   Wysłany: 20 Luty 2007, 15:00   Temat: [#FF] Kod Prymitywa z Genui
Ciekawy pomysł, dobry początek i rozwinięcie, ale zakończenie zwala z nóg, zwłaszcza te wyuzdane napisy :mrgreen: Chyba ostatnio straciłam fromę, ciągle coś zwala mnie z nóg...
PS. Brakuje mi tylko jakiejś sugestii dotyczącej rodzaju zupy, do której dodaje się jogurt i cytryny. Ale może to przez moją ignorancję w dziedzinie gotowania.
  Temat: Zimistrz
Trino

Odpowiedzi: 215
Wyświetleń: 13152

PostForum: Biblioteka Niewidocznego Uniwersytetu   Wysłany: 17 Luty 2007, 15:51   Temat: Zimistrz
Co do wypowiedzi Figlów, miałam okazję zmierzyć się z nimi przy czytaniu poprzednich książek o Tiffany i dochodzę do wniosku, że zrozumienie ich to tylko kwestia przyzwyczajenia. Szczerze mówiąc, miałam z tym mniej problemów niż z tłumaczeniem PWC z CJ, co zapewne dowodzi mojej kompletnej ignorancji w dziedzinie jakichkolwiek gwar.
  Temat: Prawda
Trino

Odpowiedzi: 227
Wyświetleń: 13867

PostForum: Biblioteka Niewidocznego Uniwersytetu   Wysłany: 17 Luty 2007, 15:44   Temat: Prawda
Aida napisał/a:
Pomyliłeś się Kor, facet jest nie do sklonowania.

Uff, a ja już zaczęłam się oburzać :mrgreen: Ale zgadzam się z Korem, że należałoby skończyć spoilery albo umieścić w temacie stosowny dopisek.
  Temat: Piąty elefant
Trino

Odpowiedzi: 320
Wyświetleń: 16246

PostForum: Biblioteka Niewidocznego Uniwersytetu   Wysłany: 13 Styczeń 2007, 19:36   Temat: Piąty elefant
Niestety, ja nie mogę powiedzieć, że była to jedna z moich ulubionych książek z ŚD. Mimo mojej szczerej i dozgonnej miłości do wszystkiego, czemu podczas pełni wyrasta futro i co czuje nagle nieodpartą ochotę wycia do księżyca, niezbyt podobały mi się sceny z wilkołakami, które stanowiły przecież znaczną część książki. Nie znaczy to jednak, że przekreślam całość - Igory były wprost cudowne, tak samo zresztą jak krasnoludy i jak zwykle genialny Gaspode :D Vetinari, choć było go tak mało, tradycyjnie wywołał u mnie szczerzenie mordy, Inigo też mi się spodobał. Vimes rozwalił mnie tekstem o podawaniu na przyjęciach piramid ze złotych kuleczek... Mimo to dla mnie to znacznie za mało, by przebić choćby takie "Pomniejsze Bóstwa".
  Temat: Na glinianych nogach
Trino

Odpowiedzi: 118
Wyświetleń: 8702

PostForum: Biblioteka Niewidocznego Uniwersytetu   Wysłany: 13 Styczeń 2007, 19:12   Temat: Na glinianych nogach
Sayoko napisał/a:
Ja uważam NGN za jedną z najlepszych części ŚD.
Owszem, zarzuca sięjej schematyczność, brak "zaskoku" i wiele innych rzeczy... ale ja uwielbiam tę część. Nie potrafię powiedzieć, dlaczego.
Pewnie za Nobby'ego arystokratę, otrutego Patrycjusza i pierwsze pojawienie się Wizytuja.


Zgadzam się w całej rozciągłości. Dorzuciłabym jedynie grafomańskie zapędy podtruwanego Patrycjusza - nie chcielibyście słyszeć kwiku, jaki wydałam z siebie podczas czytania - i golemy, przez które dostałam syndromu łażenia bez celu po domu i obijania się o meble.
  Temat: Nick - jego historia...
Trino

Odpowiedzi: 262
Wyświetleń: 14375

PostForum: Witajcie w Ankh-Morpork...   Wysłany: 13 Styczeń 2007, 19:00   Temat: Nick - jego historia...
The_Stroy napisał/a:
Poza tym mam nicki - Anath.Poprostu wpadło mi do łba.Potem zorientowałem się że to imię siostrzyczki (!!! A JA JESTEM FACETEM BUUU!!!) niejakiego Baala...


Nie łam się - parę miesięcy temu dowiedziałam się, że Trino to imię męskie. A ja jestem raczej rodzaju żeńskiego.
Poza tym, to dziwne uczucie, nazywać się jak mikser, odkurzacz i chyba jakiś dziewiętnastowieczny duchowny :mrgreen:
  Temat: [FF] Hadrian, mamy problem...
Trino

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 3100

PostForum: Cafe Ankh   Wysłany: 1 Październik 2006, 19:41   Temat: [FF] Hadrian, mamy problem...
(Wryy, wciąż nie mam pomysłu na sensowny tytuł dla tego ff. Trzeba będzie wysilić moje szare komórki. Obie.)

Gadio, czyń swoją powinność. :twisted:



Tak, miejsce historii starego Quintusa zajęła historia Rufiny – stało się to tak szybko, iż linia historii Nadochrony nawet nie zauważyła, że powinna się przerwać. Ludzie się zmieniają, ale Szefuńcio trwa nadal – niezależnie od tego, czyja twarz kryje się pod maską.
Błędem byłoby stwierdzenie, że pewna młoda, rudowłosa kobieta zaczęła właśnie nowe życie - gdyby pozwoliła sobie na utratę starych wspomnień, wiedzy i umiejętności, jej prywatna historia szybko by się skończyła. Bezszelestne poruszanie się, strzelanie z kuszy i rozpoznawanie trujących substancji są bardzo pomocne, jeśli chce się mieć taką pracę, zaś dobre oko w pchnięciu kolanem bywa wręcz niezbędne, jeśli chce się żyć.

Niektórzy sądzą, że rozpoczynanie nauki zawodu w tak młodym wieku jest odbieraniem dzieciństwa. Rufina – jak większość siedmiolatek – nie miała zdania na ten temat. Po jakimś czasie uznała, że nawet jeśli tak jest, to okres edukacji krótszy niż osiemnaście lat nie przyniósłby zadowalającego efektu.
W każdym pokoju były cztery łóżka, szafa i dywan, który rozmiarami przypominał wycieraczkę – być może dlatego, że był wycieraczką. Pierwszym sprawdzianem było przemeblowanie pokoju, lecz nie było sensu liczyć na dodatkowe punkty za ładne zasłonki, zwłaszcza że stanowiłyby one świetną kryjówkę dla potencjalnego napastnika. Rufina i jej współlokatorki wspólnymi siłami (czyli zaprzęgając do roboty chłopców z sąsiedniego pokoju) przestawiły tapczany tak, żeby każda – leżąc na lewym boku – miała przed sobą drzwi wejściowe. Więcej problemów przysporzyło im ustalenie dogodnej pozycji dla wyżej wspomnianej wycieraczki, którą w końcu przecięły na pół; jedną część umieściły pod drzwiami, drugą pod oknem. Zarówno patent, jak i uczennice zdali egzamin – wkradający się nocą do środka profesor nadepnął na zastawioną w ten sposób pułapkę, której cichy szelest co prawda nie zbudził dziewcząt, ale Los chciał, by jedna z nich właśnie w tym momencie ocknęła się z wrzaskiem z jakiegoś koszmaru. Oczywiście, obudziła pozostałe; któraś zaczęła po omacku szukać lampy, więc nauczyciel musiał ratować się ucieczką.
Ludzie często pytali: co to za szkoła, do której nabór przeprowadza się, wysyłając nauczycieli do sierocińców na całym Dysku, by wyzbierali z nich te dzieci, które będą w stanie nauczyć się, jak odeprzeć atak skrytobójcy, zapobiec mu poprzez rozbrojenie, zabicie, czy nawet inhumowanie przeciwnika, jak przeżyć walkę z grupą uzbrojonych napastników i wreszcie, jak uchronić od śmierci kogoś innego, zarabiając na tym mnóstwo pieniędzy? I cóż to za profesja, której uczy taka szkoła, położona gdzieś w sercu Ramtopów i kierowana przez mnichów – zabójców?
To znaczy, pytaliby, gdyby wiedzieli o istnieniu takowej szkoły bądź profesji. A osób, które wiedziały, było tak niewiele, że nie było sensu wymyślać specjalnych nazw – zresztą, używane przez skrytobójców określenie „oni” było stylowe i takie... złowieszcze.
Jak mawiali niektórzy, dobry on to taki, o którym nikt nie wie. W każdym razie, nikt żywy, kto nie zyska po chwili okazji do powiedzenia: „Twoja żona jest wielkim hipopotamem”.

Po ośmiu latach każdy, kto przeżył, dostawał swój pokój – na pozór urządzony tak samo jak kwatery młodszych uczniów. Ale jeśli odkryło się odpowiednią deskę albo krzywo przyklejony kwiatek na tapecie, można było wpaść w pułapkę na ciekawskich szukających tajemnych schowków na przebrania, z których oni korzystali dla ukrycie swojej prawdzi... poprzedniej tożsamości. Każdy nastoletni adept szkoły onych, który uważał na zajęciach, wiedział, że najlepszy tajemny schowek na przebrania nazywa się szafa. „Nikt nie byłby aż tak głupi, żeby chować przebrania w szafie”, mówili intruzi, po czym ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach po pociągnięciu dźwigni ukrytej w tak nieudolny sposób, by szukanie jej nie zajęło im przypadkiem zbyt wiele czasu.
Nowa tożsamość była ważna. Należało zmienić nie tylko twarz, ale całą sylwetkę*, sposób poruszania się, głos... Nie można było sobie pozwolić nawet na najmniejsze niedopatrzenie. Nagrodą za zdemaskowanie kolegi był podwójny deser do końca pobytu w szkole i trzy dni przepustki; zdemaskowany otrzymywał dożywotnią przepustkę**, ale tracił swój deser. A że zdradzić mogło nawet kichnięcie w taki sam sposób, co przed zmianą wizerunku, trudno się dziwić, że większość uczniów wolała mieć jedną „drugą twarz”, ale porządną.
No i imię. Ono też było ważne. Trzeba było nauczyć się na nie reagować, ale tylko wtedy, kiedy było się w „nowej skórze”. Rufina pomyślała o swoim od razu po wciśnięciu sobie rudej peruki na głowę – a że było ono równie dobre jak każde inne, tak już zostało.

- Wejdź, Rufino – polecił Lord Vetinari, nie podnosząc wzroku znad dokumentów.
Drzwi uchyliły się cicho. Szefowa Nadochrony wślizgnęła się do środka, zamykając je starannie i dochodząc do wniosku, że albo nie zachowała ostrożności, albo nowy pracodawca dowiedział się o jej przybyciu przez echolokację.
Patrycjusz zetknął ze sobą końce palców i spojrzał na stojącą przed nim kobietę. Jej spojrzenie przenosiło się z miejsca na miejsce, jakby szukała wszelkich możliwych kryjówek i alternatywnych wejść, z których mógłby skorzystać napastnik.
- Rozumiem, że wszystko załatwione – odezwał się w końcu.
Jedyną odpowiedzią było skinięcie głową, ale właścicielka tejże głowy patrzyła już na niego.
- I że przed swoim odejściem Quintus oprowadził cię po pałacu, z uwzględnieniem wszystkich tajnych przejść.
Kolejne skinięcie.
- Dobrze. Zawiadom Szefa Podziemia, niech wyznaczy kogoś do zaopiekowania się ciałami, a potem możesz wracać do pracy. Nie pozwól mi się zatrzymywać.
Kiedy wyszła, Patrycjusz przysunął fotel bliżej do biurka i pozwolił sobie na lekki uśmiech. „Powinna wiedzieć, gdzie jej miejsce i nie sprawiać większych kłopotów – w końcu tak ją wychowano”, pomyślał. „Ale jest młodą, rudowłosą kobietą, która radzi sobie z bronią – tacy ludzie dostają swoje opowieści, a to nikomu nie przyniosło jeszcze niczego dobrego”.
Gdyby był religijny, zapewne zmówiłby w tym momencie krótką modlitwę dziękczynną do dowolnego bóstwa za to, że jej oczy nie były zielone.

Rufina była bardzo zdziwiona, kiedy po raz pierwszy usłyszała nazwy „Nadochrona” i „Podochrona”. Jednak wytłumaczenie jej poprzednika wydawało się całkiem sensowne. W końcu trzeba było jakoś odróżniać te dwie grupy, a że główna różnica między nimi polegała na tym, że jedni pracowali na powierzchni ziemi...
Korytarz prowadzący do podziemnego Ankh-Morpork nie pachniał zbyt przyjemnie, ale i tak stanowił miłą odmianę od charakterystycznej dla Überwaldu mieszanki zapachowej „Krew i tłuszcz”. Rufina podeszła ostrożnie do stojącego nieopodal, ubranego na czarno mężczyzny w masce. Podrapała się w nasadę nosa. W odpowiedzi tamten przeczesał włosy palcami.
- Wojownik Arepo zatrzymał się niedaleko placu Sator, w gospodzie Rotasa – mruknęła.
- Słyszałem, że lubisz operę, droga Tenet – odparł tamten. – Ty musisz być Rufina, Szefowa Nadochrony.
„I jednocześnie cała Nadochrona”, pomyślała Rufina. „Co za cyrk. Brakuje tylko jakiejś Międzyochrony.” Zamiast tego powiedziała:
- Nie mieliście pomysłu na dłuższe hasła?
Mężczyzna zignorował tę uwagę, więc postanowiła przejść do rzeczy:
- Szukam Szefa Podziemia.
A w myślach dodała: „Jeżeli jesteś jego synem... wolę o tym nie myśleć.”
Nieznajomy uśmiechnął się przyjaźnie.
- To świetnie się składa, bo właśnie się do niego wybieram. – Rufina z zadowoleniem przyjęła fakt, że nie powiedział „właśnie wybieram się do ojca”. – A tak przy okazji, jestem Asman, Międzyochroniarz.

Frank, którego służbowe imię brzmiało Hadrian, przyjrzał się nieufnie nieznajomej, stojącej obok jego szefa. Plotka głosiła, że to jedna z Ramtopiaków, co potwierdzałby fakt, że osobniczka była mniej więcej w jego wieku, a nie kojarzył jej ze szkoły. Chyba że była jednym z tych „kameleonów”, które zmieniały tożsamość po ukończeniu szkoły i zmianie posady.
- Fatum, to Rufina, nowy Szefuńcio – powiedział rzeczowo jego zwierzchnik. – Zajmiesz się ciałami – dodał, po czym oddalił się w kierunku podziemi.
Frank westchnął głośno, ale nic nie powiedział – nasłuchał się zbyt wielu szefowskich pogadanek o stosunku liczby członków Podziemia do Nadziemia. Było w tym trochę racji, kobitka nie mogła przecież jednocześnie sprzątać i pilnować porządku, mimo że brzmiało to dość sprzecznie. Ale nie był to powód, by przenoszenie zwłok i czyszczenie posadzki zlecać innemu zespołowi, i to tylko dlatego, że akurat on nie ma problemów z kadrą.
Chcąc nie chcąc, ponownie spojrzał na rudowłosą. „Nawet nie widać, że to peruka”, pomyślał. „Ci z Ramtopów muszą być jednak nieźli”.
- Co sądzisz o tym domu wariatów? – spytał po chwili.
- Jest w porządku – odparła natychmiast kobieta. – Ale zastanawia mnie jedna sprawa. Dlaczego, będąc Szefową Nadziemia, jestem jednocześnie całym Nadziemiem?
- To może mieć jakiś związek z tym, że Nadochroniarze są drożsi, nie uważasz? – Frank uśmiechnął się złośliwie. – Poza tym, Patrycjusz widocznie uznał...
- ...że jeden człowiek wystarczy, bo każdy głupi poradzi sobie ze skrytobójcami? – Jego rozmówczyni nie wyglądała na zagniewaną, przeciwnie – patrzyła na niego z uprzejmym zainteresowaniem. Mężczyzna doszedł do wniosku, że niska liczba absolwentów niekoniecznie musi źle świadczyć o poziomie szkoły.
- Ty to powiedziałaś, ale nie zaprzeczam.
- Więc musi mieć wyjątkowo niskie mniemanie o szkole, w której się uczył.
„Jeden do zera dla ciebie, rudzielcu”, pomyślał Hadrian. A głośno powiedział:
- No dobra, gdzie znajdę umrzyków?
- Na drugim piętrze. Zdaj się na nos, młody zakrwawił chyba z pół korytarza.

Resztę nocy Rufina spędziła, wałęsając się po pomieszczeniach w okolicy gabinetu Patrycjusza. Musiała zachować wszelkie środki ostrożności – dobry skrytobójca z łatwością zauważyłby różnicę między czernią jej kostiumu a głęboką szarością panującą w pałacu. W Ankh-Morpork trudno było trafić na prawdziwie czarną ciemność – to miasto nigdy nie zasypiało. Całe szczęście, że różnica odcieni nie była tak znaczna, by mogła zauważyć ją jedna ze służących. Gdyby było inaczej, na pewno ogromnie by się zdziwiła na widok kobiety przyglądającej się uważnie skrawkom szarych materiałów i wąchającej zasłony. Każdy budynek miał swój własny zapach – ten lub inny rodzaj świec, drewna do kominka, nawet mydło i kurz.
- Widzę, że pracujesz nad wtapianiem się w otoczenie – powiedział drwiąco Fatum, natknąwszy się na rzeczoną kobietę tuż przed końcem zmiany. – A jak tam Patrycjusz, nadal żyje?
Rufina przerwała badanie próbki kurzu i spojrzała na niego beznamiętnym wzrokiem.
- Przypuszczam, że tak. Chyba że to jego pies tak zawzięcie pisze piórem ze stalówką numer trzy, co chwilę charakterystycznie stukając nim w kałamarz. Z mosiężną nasadką, jak mniemam.
Hadrian pogodził się z myślą, że ruda właśnie zdobyła kolejny punkt.
- Nie wydaje mi się, żebyś naprawdę nazywał się Fatum.
- Nie wydaje mi się, żebyś naprawdę nazywała się Rufina – odrzekł, a w duchu dodał: „Ha! Dwa do jednego”.
- Nie naprawdę naprawdę. – Rude stworzenie, które z niewyjaśnionych przyczyn zaczynało już irytować Franka, nie chciało porzucić tematu. – Przecież wiesz, o co mi chodzi – dodało, unosząc cienkie brwi.
- To skrót od Ciąży Nade Mną Fatum Hadriana. Hadrian to moje służbowe imię, reszta jest głupim przezwiskiem. Jeśli nie masz nic przeciwko, chciałbym wrócić do domu i odpocząć po ciężkiej nocy.
- Ostatnie pytanie. Co zrobiłeś z młodym?
- Tajemnica służbowa. – Twarz kobiety pozostała niewzruszona, ale Fatum i tak domyślił się, że Szefuńcio była zdziwiona. – Owszem, służbowa. Jestem fachowcem w pozbywaniu się ciał. A wszystko przez to, że ciąży nade mną fatum sprzątania po Nadochronie.

Komendant Vimes w pewnym sensie lubił porządkować swoje służbowe biurko. Takie coroczne sprzątanie polegało zazwyczaj na zgarnianiu starych raportów i nieaktualnych dokumentów do kosza na śmieci z napisem „WAŻNE” – a potem miał już spokój i poczucie dobrze spełnionego obowiązku, mimo że nadal ciężko było dojrzeć biurko pod stosami makulatury. Lubił nazywać ten kosz czarodziejskim pojemnikiem – wieczorem wkładał doń niepotrzebne papiery, a rano w magiczny sposób śmietnik znów był pusty.
Kiedy zastanawiał się, czy powinien umieścić w koszu jeden z zeszłorocznych raportów kapitana Marchewy, czy raczej zachować go dla potomności jako przykład absolutnej nieznajomości ortografii, do jego gabinetu zapukał jeden z młodszych funkcjonariuszy.
- O co chodzi, Wattsohn?
- Przyszedł lord Downey, komendancie. Metodą dedukcji doszedłem do wniosku, że jest bardzo wzburzony. Mówi, że chce złożyć doniesienie o przestępstwie.
- Czy przed chwilą usłyszałem, że szef Gildii Skrytobójców, słynącej z tego, że sama załatwia swoje sprawy, chce powiadomić mnie o popełnieniu przestępstwa?
- Biorąc pod uwagę fakt, że właśnie to powiedziałem... tak, komendancie. Na to wskazywałaby dedukcja.
- A co twoja dedukcja może mi powiedzieć na temat natury tego przestępstwa? – zapytał Vimes, zanim zdążył ugryźć się w język. Lubił młodszego funkcjonariusza Wattsohna, ale tylko wtedy, kiedy ten milczał – co zdarzało się bardzo rzadko, chyba że chłopak akurat polerował swoją lupę. Mimo to komendant Straży nie poddawał się i – za namową Sybil - nadal szukał w nim czegoś, co nie byłoby denerwujące.
Cóż, młody miał taką dziwną czapkę w kratę, którą zazwyczaj nosił na hełmie. To było nawet zabawne.
- Hmm... Wspominał coś o morderstwie.
- Powiedz mi, Wattsohn... Czy przed chwilą usłyszałem, że głowa Gildii Skrytobójców chce złożyć doniesienie o morderstwie?
- Biorąc pod uwagę fakt, że właśnie to powiedziałem... tak, komendancie. Na to wskazywałaby dedukcja.

Rufina po cichu wślizgnęła się do domu i zamknęła starannie drzwi. Przeszła na palcach obok gabinetu ojca Anny – co nie było konieczne, gdyż nawet huki, grzmoty i łomoty zwiastujące nadejście absolutnej zagłady nie byłyby w stanie wyrwać go z twórczej pasji – i weszła do sypialni, którą dzieliła z niedoszłą przybraną siostrą. Anna właśnie się obudziła.
- I jak było? – spytała, podnosząc z ziemi kołdrę. „Pewnie znowu zrzuciła ją przez sen”, pomyślała Rufina.
- Dziwnie – odparła, siadając przed toaletką i zdejmując perukę.
- Co chcesz przez to powiedzieć? – Szatynka spojrzała na nią czujnie, zmarszczywszy czoło.
- To miejsce to jedna wielka opowieść. Nadochrona, Podochrona, Międzyochrona... przydługawe hasła, głupie uwagi tego całego Hadriana i wreszcie Patrycjusz, który wydaje się czytać ludziom w myślach. Anno, ja... chyba się boję.
- Przecież to ja chciałam uciec od opowieści. Ty zawsze mówiłaś, że o nie nie dbasz, zwłaszcza jeśli ci płacą... Że możesz się przyzwyczaić, tak jak prędzej czy później każdy z onych.
- Ale wtedy mieszkałyśmy w Überwaldzie. To nie wyglądało na opowieść, to była po prostu jedyna możliwość znalezienia pracy. A teraz jesteśmy w Ankh-Morpork, to zupełnie inna para chodaków.
- Masz rację, ale teraz wieko się zatrzasnęło, nie ma odwrotu. Wytrzymasz, przecież jesteś dzielna. Może to tylko wygląda na opowieść. – Anna podeszła do siostry i przytuliła ją mocno. Rufina skrzywiła się, patrząc w lustro – wciąż nie mogła przyzwyczaić się do tego widoku, czy raczej jego braku – i zasłoniła je wiszącą na krześle chustą. Dopiero wtedy odwzajemniła uścisk.
- Rufina? – Anna zmarszczyła pokryty piegami nos.
- Tak?
- Tyle razy ci mówiłam, że Überwald i wszystko, co z nim związane, zostawiłyśmy za sobą. Tu nas nie znajdzie. Wyrzuć ten czosnek, który masz w kieszeni.


_____________________________
*Jedna z dziewcząt, której matka, babka i prababka należały do Gildii Szwaczek, wykorzystała tę okazję, by powiększyć pewne istotne części ciała. Inne patrzyły na to z lekkim zaskoczeniem, gdyż ich całkowicie wolna od myśli o płci przeciwnej jako o czymś interesującym, ukształtowana przez mnichów natura nie była w stanie pojąć sensu skarpetek w staniku.
**Dziwnym zbiegiem okoliczności, taka przepustka nigdy nie trwała zbyt długo. Każdy wyrzucony uczeń niemal natychmiast popełniał samobójstwo – taka była wersja oficjalna. Istniała także inna wersja, ale nikt nie śmiał mówić o niej głośno... Zresztą - to nieważne, zapomnijcie o tym.


Gadio, wciąż cierpliwie czekam na korektę... :twisted:
  Temat: Piąty elefant
Trino

Odpowiedzi: 320
Wyświetleń: 16246

PostForum: Biblioteka Niewidocznego Uniwersytetu   Wysłany: 3 Wrzesień 2006, 17:59   Temat: Piąty elefant
Młaaa, a ja już zaplanowałam wycieczkę do Empiku :?
Może to faktycznie dobrze, bo przynajmniej zacznę wreszcie zgłębiać tajemnice koreańskiej mitologii :P A gdybym nie wytrzymała, to mam w zanadrzu drugą Naukę i "A Hat Full of Sky" w lengłydżu.
 
Strona 1 z 3
Skocz do:  

Theme modified by Vanti & Krejt.
Discworld, Ankh-Morpork and all related characters are trademarks registered by Terry Pratchett.
All trademarks are used with permission from Terry Pratchett.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group