Jeśli masz na myśli nagranie na twardym dysku dekodera nki, to obawiam się, że nie ma takiej możliwości.
Jest, ale nie jest to oczywiscie takie proste, zeby skopiowac plik (w koncu to nie jest... legalne). Zapewne trzeba podlaczyc dekoder przez hdmi do komputera i tam jakims programikiem to nagrywac, czyli tak samo, jak zgrywanie filmu "z anteny". W koncu te wszystkie Losty i inne takie trafiaja do internetu, wiec mozliwosc jest.
Dokładnie, trzeba się pobawić w podpinanie do komputera przez kartę TV i nagrywanie na PC przeznaczonymi do tego programami. Nawet jeżeli się wyciągnie dysk z recordera i podepnie bezpośrednio do PC to jego zawartość jest nie do odczytania na komputerze.
Cytat:
wawrzyniec napisał/a:
Co dziwne - ustrojstwo to ma z tyłu gniazdo USB, które - o ile wiem - niczemu nie służy;-]
Jesli nie mozna odtwarzac muzyki/filmow/zdjec, to pewnie sluzy jako gdniazdo serwisowe.
Gniazdo jest na chwilę obecną nieaktywne. Prawdopodobnie aktywują go którymś z kolejnych softów umożliwiając nagrywanie i odtwarzanie z nośników zewnętrznych, ale też nie łudziłbym się, że taki nośnik będzie można później podpiąć do PC i z niego obejrzeć nagranie. Podejrzewam nawet, że nie będzie można tego obejrzeć na innym recorderze niż ten na którym materiał był nagrywany.
http://gamecorner.pl/gamecorner/1,86013,7507588,GTA_IV__Episodes_of_Liberty_City_takze_na_PC_i_na.html
Cóż za wspaniała informacja.
Będzie giercowanie
Ciekawe czy będzie trzeba instalować na plejaku i ile instalka zajmie, bo mi się powoli miejsce na dysku kończy. Muszę go w końcu wymienić na większy
O kurde, tak popieprzonego filmu to naprawdę ze świecą szukać. Jakoś niedługo po premierze na świeżo ze znajomymi omawialiśmy o co w ogóle w tym filmie chodziło i kumpel, który wtedy był na jakimś koktajlu z tussipectem bo kuł do egzaminu, wypalił, że film jest głęboki w ch*j i niesie zajebiście ważne przesłanie, że
Spoiler:
jak wytępimy pszczoły i inne robaczki to matka natura nas za to zaj*bie
Nowy Holmes świetny.
Postać Sherlocka jako żywo przypomina mi Dr House'a z podejściem 'Po cholerę pytać ludzi skoro kłamią. Lepiej się opierać na faktach i obserwacji, one nie kłamią'. Przy tym przesiąknięty sarkazmem, momentami wręcz gburowaty i zrażający do siebie wszystkich już przy pierwszym spotkaniu oraz wypróbowujący osobiście (ewentualnie na zwierzakach) nowe metody.
Generalnie kilka scen z dialogami między Holmesem a Watsonem jako żywo przypominało mi dialogi House'a i Wilsona
Rozmawiałem kiedyś na ten temat ze znajomym, który jest księdzem.
Zapomniałem napisać to co często powtarzam. Jestem ciekawy, czy ilu księży miałoby takie jaja, żeby poprzeć swoją opinię konfrontacją z osobą, która urodziła dzięki in vitro. Powiedzieć dziecku, że zdaniem Boga i jego (księdza) nie powinno się ono urodzić, że jest dziełem grzechu i źle, że jest na świecie.
No sorry, ale tutaj akurat mylisz pojęcia jak większość osób (niektórzy księża też).
Samo zapłodnienie in vitro nie jest grzechem, tak samo jak dziecko narodzone dzięki in vitro nie jest dziełem grzechu. Grzechem jest zabicie pozostałych zarodków.
Gdyby przy in vitro pobierano jedną komórkę jajową, tworzono jeden zarodek i wszczepiano go kobiecie to wg kościoła byłoby wszystko cacy.
Gadzinisko napisał/a:
Ale to już wszystko polega na tym, gdzie się postawi granicę pomiędzy nie-człowiekiem, a człowiekiem. Na tym, gdzie się ją postawi opiera się całe prawo.
Dyskusja wyszła od tego dlaczego kościół się rzuca o in vitro, a według prawa kościelnego życie zaczyna się już w momencie poczęcia, więc regulacje ustawowe dla kościoła raczej znaczenia tutaj nie mają.
o ile w większości tematów jestem tak konserwatywny jak hierarchowie, to uporu Kościoła w sprawie in vitro absolutnie nie rozumiem. Kretyńskie strzelanie sobie w nogę. Dla mnie nie kłóci się z żadnymi dogmatami (selekcja zarodków to nie aborcja)
Rozmawiałem kiedyś na ten temat ze znajomym, który jest księdzem.
Do przeprowadzenia zapłodnienia in vitro pobiera się kilka/kilkanaście komórek jajowych i zapładnia je wszystkie. Chodzi o to, że według prawa kościelnego życie zaczyna się w momencie poczęcia (zapłodnienia), nieważne czy jest to poczęcie naturalne czy sztuczne. Do zapłodnienia zazwyczaj nie wykorzystuje się wszystkich zarodków i pozostałe wcześniej czy później się niszczy a to skoro zarodek jest żywy jest już morderstwo.
polecam Gran Torino Eastwooda. Film mnie zadziwił, a nie spodziewałem się, że będzie tak dobry. Oczekiwałem czegoś chyba słabszego, a dostałem rasowe kino ze świetnym głównym bohaterem. Kto nie widział - niechaj nadrobi.
Fakt, "Gran Torino" jest genialny. Naprawdę jeden z najlepszych filmów jakie mi było dane oglądać w ciągu ostatnich kilku lat. Właściwie ciężko by mi było na szybko rzucić jakimś tytułem filmu, który mi przypadł do gustu bardziej.
Zawsze wiedziałem, że jestem dla ciebie jak rodzina.
Ja sobie dzięki AXN Sci-Fi odświeżam Battlestar Galactica (nowsza wersja). Jakoś za pierwszym razem utknąłem w połowie drugiego sezonu. Myślałem też, że zabiorę się za Farscape bo powtarzają od pierwszego sezonu ale akurat emitują w tych godzinach kiedy trenuję więc sobie nie obejrzę
2012...
Veni, vidi, WTF?
Najlepsze z całego wypadu do kina było WC po dwóch i pół godzinie siedzenia z popijaniem coli i patrzeniem na zegarek na zmianę.
Po raz ostatni w tym roku miałem okazję pohasać sobie na boisku w meczu. Mecz sparingowy o przysłowiową pietruszkę, więc można było poeksperymentować z różnymi śmiesznymi rzeczami i grać jakieś chore akcje
Było mega fajnie a w dodatku wygraliśmy 22:0. Niefajne jest jedynie to, że w ostatniej akcji meczu uszkodziliśmy rozgrywającego drużyny przeciwnej i chłopak ma 5 miesięcy treningów z głowy
O chłopie aleś się dokopał ale z wykopaliskami to jest tak, że nie wiadomo na co się trafi! No i masz! Przecież ten temat Cię zupełnie nie dotyczy bo nie brzmi: "Dlaczego NIE czytam Pratchetta?" x D