Świat jest bohaty, moze ktos by miał świeże pomysły i wymyśliłby nowe postacie.
W sumie tak to widzę: jeżeli Rhianna miałaby przejąć serię, to najlepiej byłoby, gdyby stworzyła nowe postaci (albo napisała powieści dziejące się jeszcze przed historiami, które opisał jej ojciec). Czytać przygody Vimesa czy Moista nienapisane przez Terry'ego byłoby... dziwne.
Poleciłbym Morta. Obraz Świata Dysku jest tam już mniej więcej ukształtowany, humor coraz mniej opiera się na parodii fantasy i mamy też kilka fragmentów autentycznie poruszających. I nie trzeba znać wcześniejszych części, żeby zrozumieć fabułę.
Forum: Co nowego? Wysłany: 13 Maj 2011, 12:40 Temat: Mort
Jak podaje TVTropes, film na razie nie powstanie, ponieważ Disneya nie było stać na prawa do książki. Powstała jednak petycja w sprawie wznowienia produkcji.
A co w takim razie z tym meczem nadrektorów? Mieli zagrać o kapelusz, ale w końcu Henry został sędzią. Z meczu nici, czy go przełożyli?
Wiem, że pytam o rzeczy, o które nie powinienem pytać, czytając książkę. Ale chrzestnej pożyczyłem i chwilowo sięgnąć po książkę nie mogę...
Spoiler:
Na końcu powieści dowiadujemy się, że mecz uniwersytetów przełożono z powodu gigantycznej kury grasującej w Pseudopolis.
Kojarzycie Kościół Baptystyczny Westboro (Westboro Baptist Church)? Wiecie, ci chrześcijańscy fundamentaliści z USA, którzy protestują na pogrzebach amerykańskich żołnierzy z tablicami w stylu "Bóg nienawidzi pedałów" itp.? Niedawno spróbowali czegoś takiego podczas Comic-Conu w San Diego. I spotkali się z kontrmanifestacją:
Ostatnio trochę się bawię z Audacity i mikrofonem, więc postanowiłem trochę powrzucać moich próbek voice actingu jako postaci ze Świata Dysku. Na razie dwie pierwsze (wykorzystałem tekst ze Zbrojnych):
Nie jestem do końca z nich zadowolony - w paru miejscach mówię niewyraźnie, połykam sylaby, zacinam się, a Gaspode wymawia niekiedy "b". Jego głos opierałem też na Jacku Braciaku, ale wyszedł mi bardziej Michnikowski. A co Wy o nich sądzicie?
Remake [Rec], bardzo wierny w stosunku do oryginału, ale - co zaskakujące - od niego lepszy. Fabuła pozostała w zasadzie bez zmian, ale siła filmu leży w szczegółach - dłuższej i luźniejszej sceny w remizie, sensowniejszym wytłumaczeniem pojawienia się wirusa i bardziej klimatycznych napisach końcowych (naprawdę!). Można obejrzeć dla porównania.