Dla wszystkich polecam Trylogię Enahmy, jest na livejournalu, trzeba mieć mocniejsze nerwy, cierpliwość i nie byc przywiązanym do wersji Rowling.
Nie? Po odłożeniu siodemki spojrzałyśmy z kumpelami na siebie i stwierdziłyśmy - przepisane na zywca z Enahmy! Toż zakończenie jest takie same, epilog też kropka w kropkę, tylko kto inny odprowadza dzieciarnię na peron i zamiast małego Malfoya mamy małego Notta.
Od siebie z nieslashówek polecić mogę Slytheryniadę, twórczości Arien Halfelven oraz Rok jak żaden inny. Ze slashy - Herbaciankę, Cambiare Pondentes czy dużo krótszego Familiara. I Drop Dead Gorgeous - o, to koniecznie, bo jest cudowne. Fluffy, zwłaszcza tobie się powinno podobać, bo babeczka od Światła pod wodą to napisała.
Cytat:
Jedyny tom, który mi się podobał, to trzeci.
Mój ulubiony.
Cytat:
Harry też był gejem, a epilog to ważny głos w sprawie adopcji dzieci przez pary homo.
Chodzi ci o ten komiks, w którym Dyro pozoruje swoją śmierć, żeby uciec ze swoim feniksem i pechowo nie zaprasza na ślub Trzech Innych Dyrektorów Szkół Magicznych, a Potter cierpi na ostrą dyslalię?
a poza wszystkim, to tragiczne są fanfiki. Głównie oparte na motywie Hermiona&Draco, pisane przez 13-latki, które myślą, że potrafią pisać.. żenada..
No coś ty, akurat do tej serii to dobrych fików jest zatrzęsienie... Trzeba tylko czerpać z zaufanych źródeł, a omijać blogaski (choc jeden z najlepszych jakie czytałam to akurat na livejournalu jest).
Cytat:
czego ta kobieta nie wymyśli, by tylko wzbudzić więcej zainteresowania..
Harryego Pottera na przykład? Musiałaby się ostro gimnastykować, żeby w szóstej cześci NIE zabić Dumbledore'a (zakładam, że przez trzy lata po wydaniu książki każdy zdążył juz przeczytać. A jeśli nie, to i tak już zdażył się oświecić w necie). Bo co niby miała z nim zrobić?
To tak jakby Tolkien napisał, że myśli Aragorna biegły w dal jak kolej żelazna, a jego ruchy były szybsze niż metro w Warszawie.
To tak, jakby Tolkien w pierwszych rozdziałach Władcy napisał, że fajerwerkowy smok pędził jak pociąg?
Może Moist miał kiedyś bardzo długi przypadek z omianizmem? Na tej samej zasadzie, jak każdy u nas kojarzy raj, węże i płonące krzaki, nawet jeśli w to nie wierzy?
Zaklęcie dla Cameleon i jam kiedyś przeczytał. I drugą część z kilkunastu tejże serii. Strasznie te fantasy bajkowe. Jak książka dla dzieci ale niektóre motywy wyżej wspomniane dyskwalifikuję ją jako lekturę dla najmłodszych.
CZemu? Ja to czytałam jako jedenasto-dwunastolatka i aluzji nie wyłapałam w ogóle. Dopiero jak wróciłam po latach doszło do mnie, co tam Bink z Cameleon po krzakach wyprawiali. "Zakochany golem" był mocny - zwłaszcza wróg, którego nijak się nie da zlikwidować. Żaden horror nie wędził mnie w takie poczucie zagrożenia.
A ostatnio przeczytane... "Diplomatic Immunity", ostatnia część wielotomowej sagi o lordzie Milesie Vorkosiganie, małym ciałem, za to ogromnym charyzmą, duchem i poczuciem humoru. Zawsze twierdziłam, że Martin zżynał z tej postaci Tyriona... Aktualnie jestem w środku "Wicked" - o życiu i czasach Złej Czarownicy z Zachodu - przyznaję, że musical mi dał błędne wyobrażenie o tej historii. Zdecydowanie nie dla dzieci, ze względu na to, jak beznadziejne i ponure jest Oz jako świat. Wolę bardziej optymistyczne książki.
Drążąc temat dalej.
a w NGN stwierdza, że "jest całkiem przekonany, że jego matka była kobietą, ale nie zamierza tego rozgłaszać". A w S!S! wie, że jego matka to matka, bo przecież rozmawiał z ojcem i wiedział, że to ojciec.
Względnie któreś z rodziców zawsze się nazywa matką a któreś ojcem, niezależnie od ich posiadanej płci. Powiedzmy, że któryś tradycyjnie zajmuje się utrzymaniem odpowiednich stosunków wewnątrz rodziny i rodziny z innymi członkami społeczności, ale krasnoludzkie słowo na dzierżyciela wałko-bagietki jest trudne w wymowie i w tłumaczeniu zastępuje się je ludzkim bliskoznacznym określeniem, matką znaczy.
A tymczasem w MD jedną z uczennic Quirmskiej Pensji dla Młodych Panien jest Gloria Thogscóra, chodząca bez hełmu, zaplatająca brodę w warkocze i nosząca wstążki. Czyli ewidetnie kobiece zachowanie i brak jakichkolwiek reperkusji. Błąd, zaniedbanie czy po prostu zapominalstwo?
Może zostawili ją tam właśnie ze względu na to zboczenie?
Z drugiej stronyma babskie nazwisko, zaś gdzie indziej Marchewa rozmawia z ojcem o cudzej córce i cudzej matce - to po co to dyskretne zaglądanie pod kolczugi? Jeszcze córce, ale skąd wiedział, który to mama?
W Kosiarzu i w Pomniejszych bóstwach mamy rok Hipotetycznego Węża. Brutha ma 17 lat.
A to nie jest tak, że w każdym wieku jest jeden rok Hipotetycznego Węża (przez analogię do np roku Drewnianej Świni, który mamy u nas co sześćdziesiąt lat)? Wtedy Pomniejsze Bóstwa mogłyby się dziać dwieście lat wstecz (skoro jest "Dawno zmarłym" prorokiem, a żył jeszcze sto lat po książce?)
To te, gdzie Potter najpierw ma angsta wielkiego jak słoń, potem specjalnie ginie razem z Voldemortem, ale ożywa i to zupełnie niepotrzebnie, a w epilogu jego bliźniaki jadą na Hogwart i spotykają na dworcu dzieci dokładnie wszystkich.
Swoją drogą - Albus Severus - jasne. James Syriusz - też. Ale Lily LUNA? Hmmm...?
Chociaż i tak Skorpiusz Hyperion przebija wszystko.
Szkoda, że z potterami jest dokładnie odwrotnie. Im dalej w las tym gorzej (5 jeszcze ciągnie, ale 6 i - podobno, bo nie czytałem - 7, cóż)
Więc całkiem możliwe, że jak zacznie pisać w tym samym świecie, ale na nowy temat, będzie lepiej.
Zastanawia mnie w ogóle, jak tak czytam komentarze fanów, na ile ostatni tom jest zły, a na ile oni sami się rozczarowali, mając własne, prywatne wizje i natykając się na coś, co jest od tych wizji odmienne.
Ginny była mistrzynia świata w quidditchu i rzuciła karierę dla rodziny to tani chwyt marketingowy mający zwiększyć sprzedaż wśród sportowców czy gospodyń domowych?^^
ŻARTUJESZ?! Żartujesz, prawdaaa?
Nie, czemu? Ona przecież była całkiem niezła w te klocki.
Cytat:
Bzdurą jest natomiast, przynajmniej tak wynika z tych badań, o których czytałem, że "znacznie więcej jest osób biseksualnych", bo to już jest absolutny margines.
A liczysz biseksualistów aktywnych czy potencjalnych? Bo jak się rozglądam po znajomych, to to wcale taki margines nie jest, ci, co im się obie strony podobają. Tyle że zyjemy w społeczeństwie w jakim zyjemy i jak masz wybór, to jednak wybierasz to, co ci w życiu wygodniejsze.
A wracając do Dumbla - nnajwiększą zdolnością przewidywania wykazała sie ta babeczka od "Harry Potter dobry zły zły", której z miejsca podpadły buty na obcasach i kolorowe ciuszki.^^
Z każdego tekstu da się wybrać te najgorsze, wiesz? Ale jak wspominam co zabawniejsze fragmenty, pamiętam dużo więcej doskonałych spostrzeżeń co do codzienności u Pratchetta i dowcipnych dialogów u Rowling.
O ile pamiętam w jakimś Szekspirowskim dramacie była Hermiona która zmieniła się w kamień. Patrz "Komnata Tajemnic" (oczywiście chodzi o książkę Rowling nie jestem aż takim Szekspirowskim ignorantem )
Udawała posąg. A sam Szekspir bezczelnie zerżnął to imię z greckiej mitologii.
Cytat:
A Leonardo Pratchetta to po prostu Da Vinci i tyle. Dumbledore jest zdecydowanie bardziej zbliżony do Gandalfa, ale Gandalf nie był gejem. Prawdopodobnie.
Jeśli już bym miała Dropsożercę z kimś porównywać, to ze Śmiercią. Kochany dziadzio ze złowieszczym zapleczem.
Ale faktycznie coś z tym podobieństwem Tolkien-Pratchett-Rowling jest: twórczośc całej trójki zaczyna się dość podobnie, radośnie i z mnóstwem trochę złośliwego humoru. Im dalej w las tym robi się ponurzej i odmienniej: Tolkien leci we wzniosłość, czasami dodając humorystyczne elementy, Pratchett robi się gorzki, Rowling skupia się na bohaterach. Całą trójkę czyta mi się równie przyjemnie, choć w każdej się szuka czegoś innego - Pratchett ma wspaniałe "świeże spojrzenia na rzeczywistość" ale za to Rowling dużo lepsze dialogi.
Czemu? Rowling przez cały czas podawała i podaje różnorakie drobiazgi z tła dotyczące bohaterów. To, że podała już po wydaniu siódemki, Ginny była mistrzynia świata w quidditchu i rzuciła karierę dla rodziny to tani chwyt marketingowy mający zwiększyć sprzedaż wśród sportowców czy gospodyń domowych?^^
Cytat:
Ech... Administrator obnoszący sie ze swoją orientacją... Żenada!
Weź sobie przeczytaj dyskusję na ten temat na Proroku, to zrozumiesz, czemu się facet "obniósł".
Możesz wyjaśnić, dlaczego oczywiście? Mi się tylko z zespołem muzycznym kojarzy, Grzędowicz lubi, czy co?
Wstydu nie masz? Klasyki nie znasz? To oczywiście nawiązanie do "Amerykańskich bogów" Gaimana. ( Człowiek: "Powiedz <<Nigdy już>>." Kruk: "Od*** się" Czy jakoś tak.) I Grzędowicz i muzycy muszą lubic tę książkę.