Agata > Tylko że Waterson nie skończył cyklu, wiedząc, że stoi za nim ŚMIERĆ i codziennie zamienia Twoje ziarenka piachu w klepsydrze na ziarenka trucizny umysłowo-motorycznej. Skończył, bo pewnie nagle stwierdził, że się wypisał i miał na tyle szacunku dla czytelników, że nie skusiły go pewnie oferty finansowe czy setki próśb na mailu.
No i właśnie za to go cenię. Trawestując słowa pewnego szowinistycznego polityka: "prawdziwego pisarza poznaje się nie po tym, jak zaczyna, a po tym, jak kończy".
Nie mam nic przeciwko temu, żeby Pracz dalej pisał. Jeżeli ma na to siły i chęci - jak najbardziej. Ale i on powinien wiedzieć, kiedy skończyć - parę osób się na forum wypowiedziało, że Snuff jest kiepski. Mam nadzieję, że to tylko chwilowe obniżenie poziomu - w końcu Pracz już miał ich kilka. Ale i tak - Wielki Pisarz Pracz jest tylko jeden i będę kupować wszystkie jego dzieła choćby ze względu na pamięć tych wszystkich cudownych chwil przy czytaniu, których mi dostarczył.
Natomiast zupełnie inną rzeczą jest "przejmowanie" cyklu przez innego pisarza, nawet przez dziecko pisarza. Takie eksperymenty najczęściej kiepsko wychodzą; bardzo ciężko jest napisać/wyreżyserować dobry sequel [i w popkulturze jest tego masa przykładów]. A jeżeli Rihanna jest rzeczywiście tak dobrym pisarzem, jak ojciec [czego jej oczywiście życzę], to pewnie nie miałaby problemu, żeby wymyśleć własną bestsellerową serię książek [i tego też jej życzę ].
Kor napisał/a:
(i spekulacje niektórych, że Veti szykuje Moista na swojego zastępce okażą się prawdą).
NOOOOOOŁŁŁL!!! Moist jest za głupi na następcę Vetinariego i nie ma odpowiedniej motywacji [no, chyba, że Vetinari wykupi śmierć Moista w Gildii Zabójców jeżeli Lipwig nie zajmie się miastem odpowiednio. Ale to już byłoby za bardzo naciągane].
A mnie się nie podoba takie wysysanie korzyści z powieści modnego autora do ostatniego tchu. Jeżeli Rihanna chce pisać, to niech stworzy sobie swoje własne, oryginalne uniwersum, a nie przychodzi na gotowe.
Na przykładzie "Garfielda" i "Calvina i Hobbesa":
Watterson w pewnym momencie zdecydował, że powiedział już wszystko, co mógł opowiedzieć o Calvinie i Hobbesie, i nic więcej nie narysował. I chwała mu za to - te komiksy, które pozostawił, są wciąż świeże, oryginalne, świetnie się do nich wraca i je czyta.
Natomiast autor "Garfielda" międli w kółko jedno i to samo przez kilkanaście lat; ile można czytać o grubym, żertym i leniwym kocie, i o jego fajtłapowatym panu? [Już nie mówiąc o tym, że Davis powtarza w kółko te same żarty. :/ ] Kiedyś te komiksy były fajne, teraz są wtórne i nudne.
Myślę, że w końcu i potencjał Świata Dysku by się wyczerpał - takie "zmęczenie materiału" można już przyuważyć np. w cyklu o Straży, który powoli zjada własny ogon. Więc raczej dziekuję, postoję. Czekam jeszcze tylko na ostatnią część cyklu o Moiście i mam ogromną nadzieję, że ta książka utrzyma poziom poprzednich części.
Ze mną jest taki problem, że naprawdę mało filmów oglądam, więc strasznie długo myślałam, o co by tu zapytać. I nie wiem, czy nie będzie za trudne, ale...
Jaki niepochlebny napis o klubie sportowym Ryszarda Ochódzkiego widnieje na ścianie w toalecie? (dla ułatwienia dodam, że widać go w momencie, w którym Stuwała rozmawia ze sprzątaczkami).
A czy nie odpowiedziałam już powyżej? Powtórzę: miała troje dzieci, przy czym trzecie zginęło w wypadku jak miało cztery lata. Dlatego można odpowiedzieć że ma troje/dwoje dzieci - zależy, na który okres życia jej spojrzeć. No, chyba, że nie o to ci chodzi. W takim razie nie wiem, o co.
Liczę na to, bo wreszcie Karen jest z facetem, któego Hank toleruje
Ja czegoś tutaj nie kapuję - to już przynajmniej drugi raz się natykam na takie zdanie o Hanku.
Z tego co kojarzę, Karen to była żona Hanka Więc niby czemu Hank miałby tolerować jej facetów? Czyli że nie dość, że dziwkarz, to jeszcze podły dwulicowy mizogin, który może ruchać wszystko, co stanie mu na drodze, a żonie [byłej] żałuje tego samego?
Powiedzmy, że odpowiedziałam, ale Gadio mi chyba tego nie uzna. Dlatego spoiler, żeby nie psuć innym odgadywania.
Spoiler:
Najpierw taki młody, którego nazwisko prawie-że-pamiętam, z którym miała syna Wade'a; później mąż pojechał na wojnę i zgonął. Następny był starszy dziadek z bokobrodami, którego niecnie odbiła siostrze i z którym miała dziewczynkę [chyba Ellę albo Elen?]. A ostatni był oczywiście na Rett Butler. Ze związku z Rettem urodziła się Bonnie, która uległa wypadkowi i umarła.
Szlagszlagszlag, że nie pamiętam tych nazwisk mężów...
No właśnie, Keyff, rzuć jakąś datą. Z doświadczenia nabytego podczas organizowania minispotkań wiem, że najlepiej podać datę a później usilnie naciskać delikwentów żeby zechcieli przyjechać.